76 posiedzenie Sejmu 27-29 marca 1996 r.
Porządek obrad został uzupełniony o punkty nie zrealizowane na poprzednim posiedzeniu:
- sprawozdanie z działalności Państwowej Inspekcji Pracy w 1994 r.;
- pierwsze czytanie projektu ustawy o dopłatach do cen oleju napędowego do silników;
- pierwsze czytanie projektu ustawy o gospodarowaniu nieruchomościami rolnymi Skarbu Państwa;
- pierwsze czytanie projektu uchwały w sprawie wykorzystania przez rząd wyników referendum odbytego w dniu 18 lutego 1996 r. Przyjęto ponadto, że w tym punkcie zostanie także rozpatrzony - zgłoszony przez Klub UP - projekt rezolucji w sprawie podjęcia przez rząd działań w związku z przeprowadzonym w dniu 18 lutego 1996 r. referendum.
Na wniosek Prezesa Rady Ministrów postanowiono rozpatrzyć informację rządu dotyczącą spraw związanych z bezpieczeństwem obywateli (podobną propozycję zgłosił także Klub Parlamentarny PSL).
Na wniosek Prezydium skreślono z porządku obrad punkty dotyczące poprawek Senatu do ustaw o Regionalnych Izbach Obrachunkowych oraz o samorządzie terytorialnym.
Wobec sprzeciwu przegłosowano wniosek Prezydium o skreślenie z porządku obrad sprawozdania komisji o poselskim projekcie rezolucji sprawie zmian funkcjonowania lekarskich komisji poborowych (239 głosów za wnioskiem Prezydium, 60 przeciw, 46 wstrzymujących się).
W związku ze skierowaniem przez Prezydium Sejmu do Komisji Systemu Gospodarczego i Przemysłu projektu rezolucji wzywającej rząd do opracowania perspektywicznego programu polityki przemysłowej państwa nie rozpatrzono propozycji Klubu PSL o debatę nad tym przedłożeniem.
Przyjęto wniosek grupy posłów z Parlamentarnego Zespołu na Rzecz Wolności Światopoglądowej oraz posła Ryszarda Zająca (SLD) o odbycie pierwszego czytania projektu uchwały w sprawie powołania Komisji Nadzwyczajnej do zbadania zgodności z prawem postępowania regulacyjnego (175 głosów za, 136 przeciw, 37 wstrzymujących się).
Zgodzono się, aby na kolejnym posiedzeniu zaproponować rozpatrzenie:
- zgodnie z wnioskiem Klubu UP - informacji o stanowisku rządu w sprawie możliwości formy pomocy dla Stoczni Gdańskiej, oraz
- na wniosek Klubu UW - w pierwszym czytaniu projektu rezolucji w sprawie dodatkowych środków na poprawę stanu dróg.
27 marca Sejm postanowił dodać kolejne nowe punkty do porządku obrad:
- sprawozdanie komisji o stanowisku Senatu w sprawie ustawy o zmianie ustawy o spółkach z udziałem zagranicznym oraz o zmianie niektórych ustaw;
- sprawozdanie komisji o stanowisku Senatu w sprawie ustawy o zmianie ustawy o nabywaniu nieruchomości przez cudzoziemców.
Nie zostały przyjęte propozycje:
- Klubu PSL o odbycie pierwszego czytania poselskiego projektu ustawy o samorządzie wojewódzkim (130 głosów za, 195 przeciw, 25 wstrzymujących się);
- Klubu UP o odbycie pierwszego czytania projektu ustawy o zmianie ustawy o najmie lokali mieszkalnych i dodatkach mieszkaniowych (49 głosów za, 232 przeciw, 62 wstrzymujące się);
- Klubu KPN o przedstawienie przez Ministra Spraw Zagranicznych informacji na temat stanowiska polskiego rządu w sprawie realizowanej przez prezydentów Białorusi i Rosji koncepcji połączenia państwa białoruskiego z Rosją 60 głosów za, 238 przeciw, 42 wstrzymujące się).
27 marca 1996 r. Sejm rozpatrzył sprawozdanie Rzecznika Praw Obywatelskich. Przedstawiając, je rzecznik, prof. Tadeusz Zieliński powiedział, że ostatnie kilka miesięcy swego urzędowania ocenia jako najważniejsze w kadencji. Kierowana przez niego instytucja uzyskała najwyższy od r. 1992 wskaźnik społecznego zaufania. Stało się tak m. in. dlatego, że co czwarta sprawa zakończyła się pozytywnie, zmniejszył się przeciętny czas rozpatrywania wniesionych skarg, przy równoczesnym utrzymaniu wysokiego fachowego poziomu. Sprawiło to, że urząd RPO stał się skuteczny. Rzecznik zapoczątkował także nowe formy pracy, które winny być w przyszłości kontynuowane. Należą do nich m. in. kontakty z władzami terenowymi. W okresie sprawozdawczym urząd Rzecznika wykonał ogromną pracę - od obywateli wpłynęło ponad 45 tys. listów, ponad 15 tys. odpowiedzi nadeszło z urzędów i innych instytucji. Rzecznik skierował blisko 270 wystąpień generalnych do różnych podmiotów, złożył ponad 60 rewizji nadzwyczajnych i kilka kasacji do Sądu Najwyższego, 20 wniosków do Trybunału Konstytucyjnego i 11 pytań prawnych do Sądu Najwyższego. Ten wysiłek nie jest jednak wystarczająco znany opinii publicznej, gdyż część mediów pracę rzecznika przedstawiała tendencyjnie, skupiając swą uwagę na takich sprawach jak religia, aborcja czy udział rzecznika w kampanii wyborczej.
Prof. T. Zieliński stwierdził, że nie jest łatwo sprawować urząd rzecznika w kraju, w którym politycy uznają tę instytucję za przeszkodę w reformowaniu państwa "na skróty". Nie jest prawdą, że w okresie reformowania ustroju nie da się realizować takich zasad państwa prawnego jak wydawanie ustaw nie mających mocy wstecznej i wprowadzanie ustaw z odpowiednim vacatio legis. Tymczasem jednym z warunków naszego wejścia do Unii Europejskiej jest właśnie osiągnięcie wymagań państwa prawnego. Duży fragment swego wystąpienia Rzecznik poświęcił problemowi wkraczania w sferę polityki. Powiedział, że prawem i nawet obowiązkiem RPO jest protestowanie i przeciw działaniom politycznym, które godzą w prawa i wolności obywatelskie. Nie można a priori zakładać, że rzecznik chce bezpośrednio ingerować w politykę. Swemu następcy prof. T. Zieliński radził, aby nie dał się zdemobilizować i zastraszyć takimi oskarżeniami. Nie da się bowiem przeprowadzić ścisłej granicy między działaniami stricte politycznymi i niepolitycznymi. Rzecznik wyzuty z prawa politycznego myślenia o prawach obywateli, pozbawiony środków wczesnego ostrzegania rządzącej klasy politycznej, może być zwykłym listkiem figowym dla władzy, nie liczącej się z prawami obywateli. Nie ma natomiast wątpliwości, że interwencje w obronie zagrożonych przez politykę praw i swobód obywatelskich muszą odznaczać się dużą ostrożnością i umiarem.
Zdaniem prof. T. Zielińskiego, w minionym roku poziom przestrzegania praw i wolności obywatelskich nadal nie spełniał wymagań demokratycznego państwa prawnego. Polska nie jest jeszcze państwem sprawiedliwości społecznej. Sprawiedliwość społeczna sprzeciwia się nazbyt głębokim różnicom w sytuacji życiowej ludności, nie dopuszcza dyskryminacji określonych grup, przewiduje gwarancje minimum egzystencji dla wszystkich i zapewnia obywatelom równe szanse awansu społecznego. jest bardzo wiele.
Na zakończenie swego wystąpienia prof. T. Zieliński krótko podsumował swoją czteroletnią kadencję. Przypadło na nią rozpatrzenie blisko 178 tys. listów od obywateli, skierowanie do Trybunału Konstytucyjnego 69 wniosków, wniesienie 192 rewizji nadzwyczajnych i 4 kasacji do Sądu Najwyższego, a także 46 pytań prawnych do tegoż sądu. Rzecznik korzystał również z prawa inspirowania inicjatyw ustawodawczych - do Sejmu i do rządu skierował 251 wniosków. Generalnie liczba spraw skierowanych do Rzecznika wzrosła, w porównaniu z pierwszą kadencją, o 35 proc.. w sprawach kierowanych do Trybunału Konstytucyjnego urząd Rzecznika odnosił sukcesy - spośród 36 spraw rozpoznanych merytorycznie 25 zakończyło się decyzjami zgodnymi z wnioskami rzecznika. Rewizje nadzwyczajne były też na ogół uwzględniane. Za osiągnięcie Rzecznika uznać należy fakt, że to właśnie na skutek jego wystąpień ukształtowały się w orzecznictwie Trybunału Konstytucyjnego pewne doniosłe dla realizacji założeń państwa prawnego zasady, jak np. zasada niedopuszczalności dokonywania zmian w ustawach podatkowych w ciągu roku podatkowego. Nadal istnieją jednak kwestie bulwersujące opinię publiczną, takie jak np ograniczanie praw emerytów i rencistów do waloryzacji świadczeń, nieprawidłowości w tworzeniu i stosowaniu prawa daninowego, podatków, ceł, opłat i ograniczenia prawa obywateli do sądu z powodu narastających zaległości w całym wymiarze sprawiedliwości. Niektóre grupy obywateli mają w ogóle zamkniętą drogę do sądu. Czwartym wymiarem permanentnych wykroczeń przeciwko państwu prawa są nie spełnione ciągle oczekiwania reprywatyzacyjne i niedostosowanie legislacji do zapisanej normy konstytucyjnej, że państwo poręcza obywatelom całkowitą ochronę własności osobistej.
Kończąc swą kadencję prof. T. Zieliński podziękował za współpracę parlamentowi, jego kolejnym marszałkom, premierom, z którymi przyszło mu współpracować, sędziom Trybunału Konstytucyjnego i Sądu Najwyższego. Swemu następcy życzył powodzenia i odporności na codzienne trudy i nieuniknione przykrości.
W imieniu Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka oraz Komisji Ustawodawczej - które rozpatrywały sprawozdanie Rzecznika - głos zabrał poseł Jerzy Wierchowicz (UW). Bardzo obszernie omówił problemy, jakimi zajmował się Rzecznik, i stwierdził, że liczba spraw i ich różnorodność są imponujące. Niektórzy nawet czynią T. Zielińskiemu zarzut nadaktywności, nie jest to jednak zarzut prawdziwy. Rzecznik za najgorszą plagę, jaka dotknęła państwo polskie, uznaje głęboki upadek zasad moralnych w życiu publicznym. Na tle erozji zaufania Polaków do instytucji życia publicznego RPO cieszy się niezmiennie wysokim zaufaniem. Rzecznik swe obowiązki wypełniał bowiem według swej najlepszej wiedzy i sumienia, w zgodności z kompetencjami wyznaczonymi przez ustawę. Olbrzymią zasługą prof. T. Zielińskiego jest uświadomienie prostemu, często niewykształconemu obywatelowi, zagubionemu w nowej - już nie socjalistycznej, a jeszcze nie kapitalistycznej - rzeczywistości, iż może on i powinien korzystać ze swoich praw, że może stanąć naprzeciwko wielkiej machiny państwa i żądać, jeżeli mu się coś słusznie należy. Rzecznikowi udało się ustrzec obywateli przed wieloma nieprawidłowościami, udało się naprawić wiele krzywd. Nie udało się natomiast ustrzec klasy politycznej - bo też było to ponad jego siły - przed wstrząsami, często gorszącymi, na scenie politycznej, przed wybuchami nienawiści. To jest oskarżenie pod adresem wszystkich, którzy rządzą, oskarżenie, że narażają na szwank ideę demokratycznego państwa prawnego.Na zakończenie swego wystąpienia poseł - sprawozdawca stwierdził, że prof. Tadeusz Zieliński był godnym i skutecznym obrońcą praw obywateli. Połączone komisje wnoszą o przyjęcie sprawozdania i o podjęcie przez Sejm uchwały wyrażającej podziękowanie prof. Tadeuszowi Zielińskiemu za trudną i owocną pracę włożoną w sprawowanie funkcji Rzecznika Praw Obywatelskich.
Posłanka Izabella Sierakowska (SLD) powiedział, że prof. T. Zieliński w swych ocenach zachowywał apolityczność i neutralność światopoglądową. Nawet w trakcie kampanii prezydenckiej, w której wziął udział nie naraził na szwank tego urzędu. W swym sprawozdaniu potrafił wznieść się ponad podziały partyjne i polityczne spory. Trafnie przestrzegał przed zagrożeniem nawrotu do praktyk z poprzedniej epoki, zwłaszcza zaś przed osądzaniem ludzi zanim zapadnie wyrok sądu. Posłanka wymieniła następnie te działania Rzecznika, które, zdaniem SLD, zasługują na uwagę. Zaliczyła do nich np. wystąpienie do sekretarza Episkopatu w sprawie kampanii wyborczej w kościołach, oświadczenie zwracające uwagę na zjawisko szerzenia się w pewnych środowiskach nienawiści na tle rasowym i religijnym. Prof. T. Zieliński zwracał w swej działalności szczególną uwagę na sposób zagwarantowania i realizacji praw socjalnych obywateli, takich jak prawo do pracy, do ochrony zdrowia, pomocy w razie choroby lub niezdolności do pracy, prawo do nauki, do korzystania ze zdobyczy kultury. Te kierunki działania są bliskie Sojuszowi Lewicy Demokratycznej, który będzie takim właśnie działaniom sprzyjać. SLD zgadza się z rzecznikiem, że w stanie kryzysu znajduje się ochrona praw socjalnych biedniejszej części społeczeństwa, że obywatele nie mają równych szans.
Oceniając całą kadencję prof. T Zielińskiego, trzeba stwierdzić, że był swego rodzaju kanclerzem prawa. Jawił się przede wszystkim jako obrońca prawa bezradnych, pozostających na łasce biurokracji obywateli. SLD zgadza się z ocenami, że nie jesteśmy jeszcze demokratycznym państwem prawnym. Ten stan rzeczy ma swoje przyczyny w wadliwej często działalności władz publicznych, w niskim poziomie legislacji i braku zaufania obywateli do instytucji zobowiązanych do przestrzegania praw i wolności obywateli. Parlament winien szybciej i skuteczniej reagować na krytyczne uwagi RPO. Klub SLD uważa, że prof. T. Zieliński dobrze wywiązywał się z funkcji i opowiada się za przyjęciem sprawozdania, składając jednocześnie podziękowania za czteroletnią pracę.
W dyskusji wystąpili ponadto następujący posłowie Klubu SLD: Zofia Wilczyńska, Wojciech Nowaczyk, Jerzy Jaskiernia.
Posłanka Lidia Błądek (PSL) powiedziała, że Klub z uznaniem odnosi się do wkładu Rzecznika Praw Obywatelskich w budowanie państwa demokratycznego i na rzecz poszanowania praw i wolności obywatelskich. Odnosząc się do przedstawionego sprawozdania, stwierdziła, że szczególnie niepokojące są informacje dotyczące ochrony praw socjalnych biedniejszej części społeczeństwa i realizacji zasady równych szans dla wszystkich obywateli. Słusznie zauważa Rzecznik, że nie ulega znaczącej poprawie sytuacji ludności wiejskiej i mieszkającej w małych miejscowościach, gdzie braki dotyczą bardzo wielu dziedzin. Klub PSL uważa, że pieniądze podatników np. na służbę zdrowia powinny być dzielone sprawiedliwie, uznaje, że pogarsza się sytuacja, gdy idzie o ubezpieczenia społeczna, bo powoduje obniżenie poziomu życia emerytów i rencistów. Nie jest również realizowana zasada bezpłatnego prawa do nauki. Szczególnie drastycznie dotyczy to młodzieży wiejskiej. Słuszne są uwagi Rzecznika, że kryzys edukacji narodowej stanowi jedno z najpoważniejszych zagrożeń rozwoju cywilizacyjnego.Również w zakresie stanu przestrzegania praw politycznych obywateli sytuacja pozostawia wiele do życzenia. Szczególnie dramatycznie pogorszyło się prawo do bezpieczeństwa osobistego obywateli. Zdaniem Klubu PSL, wydatki na szkolenie policji powinny być większe. Organa ścigania muszą bardziej skupić się na ściganiu najcięższych przestępstw, godzących w życie i bezpieczeństwo obywateli. Posłanka, po omówieniu jeszcze kilku szczegółowych kwestii stwierdziła, że na szczególne podkreślenie zasługują liczne inicjatywy Rzecznika w kierowaniu spraw do Trybunału Konstytucyjnego. Jednak, mimo pozytywnych rozstrzygnięć, nie mogą się one doczekać pozytywnego finału. Tak jest np. ze sprawą ustalenia liczby świadectw udziałowych NFI, które mają otrzymać emeryci i renciści za pozbawienie ich dodatków branżowych. Na podkreślenie zasługuje też działalność Rzecznika w dziedzinie popularyzacji prawa. Klub PSL zwraca się do rządu o przeanalizowanie sprawozdanie RPO i wyciągnięcie wniosków, aby w zakresie przestrzegania praw i wolności obywatelskich następował dalszy postęp, aby każdy obywatel mógł jednoznacznie mówić, że żyje w państwie praworządnym. L. Błądek w imieniu Klubu PSL podziękowała prof. Tadeuszowi Zielińskiemu za dotychczasowa pracę na rzecz praw i wolności obywatelskich.
W dyskusji wystąpili ponadto posłowie PSL: Tadeusz Polański, Stanisław Pasoń i Tadeusz Józef Kowalczyk.
Poseł Krzysztof Budnik (UW) powiedział, że instytucja Rzecznika Praw Obywatelskich mocno wpisała się w świadomość prawną Polaków. Dziś nie potrafimy sobie wyobrazić Polski bez tej instytucji, a stało się tak za sprawą prof. Ewy Łętowskiej i prof. T. Zielińskiego. W Polsce dążymy dopiero do profesjonalnej, sprawnie zorganizowanej administracji, jesteśmy również dopiero na etapie budowy społeczeństwa obywatelskiego, świadomego swoich praw i umiejącego je od państwa egzekwować. Zmusza to Rzecznika do pełnienia również funkcji edukacyjnej. Okres PRL wykreował postawę polegającą na poddaniu się obywatela władzy w zamian za dostarczanie przez państwo różnych świadczeń. Świadczono sobie jednak tylko pewne minimum, które przeradzało się w fikcje i rodziło niesprawiedliwość. Dlatego tak ważna jest wstrzemięźliwość przy artykułowaniu praw ekonomicznych i socjalnych w konstytucji, aby nie kreować następnej fikcji. Takie ujęcie praw socjalnych nie powoduje ich deprecjacji, lecz jest wynikiem spojrzenia na ten problem jako na zadanie państwa.
Lektura sprawozdania dostarcza bardzo cennych informacji o stanie prawa w Polsce i stopniu przestrzegania praw obywatelskich. Należy podkreślić ogromne zaniedbania w takich dziedzinach jak ubezpieczenia społeczne i zdrowotne; bez ich reformy powodzenie ekonomiczne Polski będzie niemożliwe, a ono zadecyduje o realności praw socjalnych. Wiele zastrzeżeń budzi sposób reformowania i stanowienia prawa. Jaskrawym przykładem jest tu prawo podatkowe, nieustannie zmieniane. Są to rewolucje podatkowe prowadzone w zależności od bieżących potrzeb budżetu. Powszechne są manipulacje wykładnią prawa ze strony resortu finansów. Notorycznie naruszane jest prawo do sądu. Nie jest uregulowana sprawa reprywatyzacji. Dziękując prof. Tadeuszowi Zielińskiemu za sprawowanie funkcji, mówca stwierdził, że szczególnie cenne są te interwencje w ochronę praw obywatelskich, które mają wymiar powszechny i ogólnospołeczny. Ryzykowne są natomiast oceny dotyczące polityki gospodarczej, czy administracyjnej państwa, zagrażają one bowiem bezstronności i apolityczności urzędu. Do prowadzenia polityki powołane są właściwe władze, a Rzecznik winien ją weryfikować przez pryzmat respektowania przez władzę praw indywidualnych. Klub Unii Wolności pozytywnie ocenia całą kadencję Rzecznika Praw Obywatelskich i opowie się za uchwałą zawierającą podziękowanie dla prof. T. Zielińskiego za jego pracę.
W dyskusji głos zabrała również posłanka UW Katarzyna Maria Piekarska.
Poseł Tomasz Nałęcz (UP) powiedział, że urząd Rzecznika Praw Obywatelskich stał się Polakom bardzo potrzebny. Statystyka spraw podejmowanych przez niego pokazuje, jak często w Polsce naruszane jest prawo, zwłaszcza zaś prawa socjalne i kulturalne obywateli. Rzecznik ma oczywiście specyficzne pole obserwacji, bowiem zwracają się do niego głównie ludzie potrzebujący pomocy, biedni. Jednak, nawet uwzględniając ów fakt, trzeba stwierdzić, że w Polsce jest bardzo wiele niesprawiedliwości. Wszyscy rządzący są temu winni - Sejm, Senat, rządząca koalicja. Rejestr krzywd zawarty w sprawozdaniu Rzecznika wymaga nie tylko uznania dla prof. T. Zielińskiego, za to że ów rejestr sporządził, że starał się pomagać, wymaga też gorzkiej refleksji od ludzi władzy. Każda z niesprawiedliwości ma bowiem swoje konkretne źródło np. w podziale środków przy uchwalaniu budżetu, w ustalaniu wysokości podatków. Klub Unii Pracy opowie się za przyjęciem sprawozdania Rzecznika Praw Obywatelskich i uważa, że prof. Tadeusz Zieliński dobrze zasłużył się Polsce.
W dyskusji głos zabrał również poseł UP Janusz Szymański.
Poseł Jerzy Wuttke (BBWR) powiedział, że prawdziwe są stwierdzenia, że Rzecznik zajmował się bardzo wieloma sprawami. Pozostaje jednak problem skuteczności jego działań. Klub BBWR uważa, że nie jest potrzebny Polsce nieskuteczny RPO, zajmujący się głównie sprawami politycznymi i światopoglądowymi. Rzecznik często chciał pouczać parlament co mu wolno, a co nie. Odnosi się do np. do kwestii dotyczących przeszłości. Rzecznik preferował zdecydowanie tendencję tzw. pozytywnego rozliczenia przeszłości przez usuwanie krzywd jakich część społeczeństwa doznała ze strony komunistów. Trudności w realizacji tego zadośćuczynienia Rzecznik upatruje w złej kondycji finansowej państwa, zdaniem BBWR powodem trudności jest brak woli politycznej większości parlamentarnej. Klub BBWR uważa, że Polsce potrzebny jest Rzecznik bezstronny i wierny zasadzie apolityczności. Prof. T. Zieliński nie potrafił oderwać się, niestety, od polityki, co BBWR zauważa przy całym szacunku dla osoby Profesora.
Poseł Sławomir Nowakowski (PKND) wysoko ocenił działalność Rzecznika Praw Obywatelskich. Uznał, że ze swych obowiązków wywiązywał się on znakomicie. Poseł powiedział, że Nowa Demokracja opowiada się za pozostawieniem Rzecznikowi prawa kierowania wniosków do Trybunału Konstytucyjnego oraz do innych instancji sądowniczych. Tendencje zmierzające w kierunku odebrania tych uprawnień Nowa Demokracja uważa za nieporozumienie.
Poseł Andrzej Lipski (PPS) polemizował ze stwierdzeniem posła Jerzego Wuttke, że skuteczność pracy Rzecznika jest niska , a on sam był stronniczy. Zdaniem PPS, prof. T. Zieliński znakomicie wypełniał zadania Rzecznika Praw Obywatelskich. Sprawozdanie Rzecznika jest nie tylko raportem o stanie prawa, jest to raport o stanie państwa, zaś - zdaniem PPS - jest to obraz smutny. Mamy do czynienia z ogromnym regresem, gdy idzie o prawa socjalne. Jeżeli 15 proc. społeczeństwa nie może znaleźć zatrudnienia, to jest to smutny przykład nieprzestrzegania konstytucyjnego prawa do pracy. Mówca podał również inne przykłady nieprzestrzegania praw zawartych w konstytucji.
Poseł Dariusz Wójcik (KPN) powiedział, że, być może, należy zastanowić się nad taką zmianą regulacji prawnych, aby działalność Rzecznika Praw Obywatelskich mogła być skuteczna. Gdy spojrzy się na wnioski wpływające do Rzecznika okazuje się, że najwięcej dotyczy spraw pracowniczych i ubezpieczeń społecznych. Drugą dziedziną wystawioną na naruszanie praw obywateli jest wymiar sprawiedliwości. Inne dziedziny to: gospodarka mieszkaniowa, komunalna, podatki, banki, cła, ubezpieczenia, prawa konsumenta. Ten katalog winien być wskazówką dla Sejmu w pracach legislacyjnych. Za największą rysę w działalności Rzecznika poseł uznał fakt, że zdecydował się kandydować na urząd Prezydenta RP.
Po zakończeniu dyskusji poselskiej głos zabrał rzecznik praw obywatelskich prof. Tadeusz Zieliński, który powiedział, że jedną z najważniejszych spraw jest udzielenie odpowiedzi na pytanie czy urząd tak jak został określony ustawowo, może być skuteczny i może działać prawidłowo. Otóż urząd ten może działać skutecznie, na co wskazuje właśnie sprawozdanie. Prof. T. Zieliński odniósł się także do niektórych głosów w dyskusji, zwłaszcza zaś do ocen krytycznych. Powiedział, że nie widzi potrzeby zmian w kompetencjach urzędu Rzecznika Praw Obywatelskich. Jeżeli zaś ustawodawca uznaje, że rzecznik nie powinien kandydować na inne stanowisko, np. na urząd prezydenta, to winien to zapisać w ustawie - w ordynacji, albo w konstytucji. Na zakończenie profesor podziękował za słowa uznania dla siebie i dla pracowników jego urzędu.
Sejm przyjął do wiadomości sprawozdanie z działalności Rzecznika Praw Obywatelskich w r. 1995, z Uwagami o stanie przestrzegania praw i wolności obywatelskich.
27 marca 1996 r. Sejm rozpatrzył w pierwszym czytaniu rządowe projekty ustaw:
- Kodeks karny,
- przepisy wprowadzające Kodeks karny,
- Kodeks postępowania karnego,
- przepisy wprowadzające Kodeks postępowania karnego,
- Kodeks karny wykonawczy.
Uzasadnienie projektów przedstawił minister sprawiedliwości Leszek Kubicki.
Na wstępie minister podkreślił, że kodyfikacja prawa karnego ma fundamentalne znaczenie dla praw i obowiązków obywatela, a także dla interesu społecznego. Normy prawno-karne spełniają zawsze podwójna funkcję: ochronną i gwarancyjną. Z jednej strony mają chronić określone dobra indywidualne i publiczne, z drugiej - stwarzać gwarancje konstytucyjnych praw obywatela.
Społeczeństwo polskie jest poruszone przejawami wzrostu przestępczości i brutalizacją form, w jakich ona występuje. W masowych protestach manifestuje postawy solidarnego potępienia zła, stanowczego oporu i woli przełamania atmosfery lęku w obliczu przestępczej agresji. Protestom towarzyszą emocjonalne oceny stanu zwalczania przestępczości, sprawności postępowania organów ścigania, stanu prawa i polityki karnej sądów.
Minister poinformował, że Rada Ministrów postanowiła wystąpić z inicjatywą ustawodawczą dotyczącą kilku problemów wywołujących niepokój publiczny. Mimo niedawnego podniesienia sankcji karnych za przestępstwo nielegalnego posiadania broni lub amunicji, zdecydowano ponownie tę sankcję zmodyfikować, podnosząc dolne ustawowe zagrożenie. Ta zmiana powinna łączyć się z ogłoszeniem zwolnienia od odpowiedzialności karnej tych osób, które w określonym ustawowo terminie oddałyby dobrowolnie posiadaną bez zezwolenia broń lub amunicję.
Byłoby wysoce niepożądane - oświadczył minister - aby masowo manifestowane społeczne emocje kształtowały spojrzenie na przedkładane obecnie projekty legislacyjne dotyczące reformy prawa karnego. Wymagają one zobiektywizowanej analizy i racjonalnej oceny uwzględniającej nie tylko kryteria teraźniejsze, lecz także dłuższą perspektywę i przyszłe miejsce Polski w Europie. Tworzymy przecież prawo karne, z którym wejdziemy w przyszły wiek - podkreślił mówca.
Z kolei minister wskazał na szerokość zakresu inicjatywy ustawodawczej. Jej przedmiotem jest gruntowna i kompleksowa reforma prawa karnego w postaci trzech odrębnych, ale merytorycznie ściśle ze sobą związanych kodeksów. Zawierają one w sumie ponad 1300 przepisów.
Potrzeba dokonania reformy prawa karnego wynika z wielu różnorodnych przyczyn. Do najważniejszych minister zaliczył:
- konieczność dostosowania założeń prawa karnego do systemu wartości wyznaczonego konstytucyjną treścią pojęcia demokratycznego państwa prawa;
- zapewnienie adekwatności prawa karnego do aktualnego obrazu przestępczości, jej obecnej struktury, rysujących się trendów jej dynamiki, do nowych i przewidywanych rodzajów przestępstw oraz ich międzynarodowych powiązań;
- konieczność zmian w katalogu stosowanych przez sądy kar, w skali ustawowych zagrożeń za poszczególne rodzaje przestępstw oraz w ustawowych zasadach sędziowskiego wymiaru kary;
- dostosowanie prawno-materialnych i procesowych zasad odpowiedzialności karnej do standardów międzynarodowych, zwłaszcza europejskich, określonych w wiążących państwo polskie umowach międzynarodowych.
Prace kodyfikacyjne prowadziła Komisja ds. Reformy Prawa karnego działająca przy Ministrze Sprawiedliwości. Wyniki jej prac zostały poddane konsultacji społecznej, w ramach której wypowiadały się wszystkie środowiska prawnicze, zarówno w zakresie rozwiązań teoretycznych, jak i praktycznych. Zasięgano również opinii przedstawicieli innych dyscyplin naukowych, jak psychiatria, psychologia, medycyna sądowa, informatyka. Projekty kodeksów były przedmiotem oceny Rady Legislacyjnej działającej przez prezesie Rady Ministrów.
Autorzy projektu przyjęli, że centralnym dobrem ochrony prawnokarnej powinien być człowiek, podstawowe prawa i interesy jednostki. Zakres penalizacji zachowań przeciwko państwu i jego instytucjom określono w taki sposób, aby zapewnić rzeczywistą ochronę wolności obywatelskich gwarantowanych w państwie prawa. Zgodnie z jego aksjologią pogłębiono zasadę winy jako głównej przesłanki odpowiedzialności karnej.
Wśród najważniejszych zmian minister wymienił:
- wprowadzenie kwalifikowanej, a więc surowiej karanej postaci zabójstwa popełnionego ze szczególnym okrucieństwem;
- wprowadzenie zasady surowszej odpowiedzialności za działanie w zorganizowanych grupach;
- modyfikację przestępstw drogowych, a zwłaszcza penalizację prowadzenia pojazdu w stanie nietrzeźwym, które dotychczas było tylko wykroczeniem;
- penalizację umyślnego zarażenia wirusem HIV;
- wprowadzenie nowego rozdziału o przestępstwach przeciwko ludzkości i zbrodniach wojennych, przestępstwach komputerowych i przeciwko środowisku.
W odniesieniu do przestępstw o wysokim stopniu niebezpieczeństwa projekt Kodeksu karnego pozwala na stosowanie kar bardzo surowych, zbliżonych, a często identycznych, do zagrożenia obecnego. Nie przewiduje się kary śmierci. Wprowadzono natomiast karę dożywotniego pozbawienia wolności, utrzymując jednocześnie karę 25 lat pozbawienia wolności.
W dyskusji na temat polityki karnej - stwierdził minister - nie można tracić z pola widzenia empirycznie dowiedzionego faktu, że sama surowość kar nie stanowi zasadniczego środka w walce z przestępczością. Wykazało to polskie doświadczenie z lat 80., kiedy skala punityczności systemu karnego osiągnęła nie notowane w Europie apogeum, a obraz przestępczości nie uległ istotnej zmianie. Minister podkreślił, że decyzja w sprawie wyeliminowania kary śmierci zapadła, po długotrwałej dyskusji w zespole prawa karnego materialnego, jednogłośnie.
Po przedstawieniu szczegółowych danych porównawczych na temat przestępczości w Polsce i w innych krajach minister oświadczył, że w toku prac kodyfikacyjnych przywiązywano szczególną wagę do zapewnienia zgodności proponowanych rozwiązań ze standardami międzynarodowymi.
Przechodząc do omówienia projektu Kodeksu postępowania karnego, mówca wskazał na usprawnienia w postępowaniu, które pozwalają szybciej i taniej zwalczać drobną i średnią przestępczość, umożliwiając koncentrację sił i środków na przestępstwach najpoważniejszych, szczególnie zagrażających porządkowi społecznemu i bezpieczeństwu państwa. Najistotniejsze zmiany dotyczą sytuacji podejrzanego, oskarżonego i obrońcy oraz pokrzywdzonego. Wzmocniono instytucję oskarżyciela posiłkowego. Do kręgu podmiotów uprawnionych do występowania w tym charakterze włączono instytucje samorządowe. Zmiany zmierzają do uproszczenia i odformalizowania dochodzeń, co przyspieszy postępowanie karne. Przewiduje się możliwość odstąpienia od protokolarnego utrwalania pewnej grupy czynności dowodowych. Spowoduje to odciążenie organów ścigania i zwiększy bezpośredniość dowodową w postępowaniu przed sądem. Tymczasowe aresztowanie będzie wyłącznie w kompetencji sądu. Maksymalny jego czas do chwili wydania wyroku wynosić będzie w przypadku zbrodni 2 lata, a w innych sprawach - 1,5 roku. Wyłącznie sądowi przekazano prawo stosowania instytucji warunkowego umorzenia postępowania.
Projekt Kodeksu karnego wykonawczego, zakreślając cele wykonywania kary pozbawienia wolności, ustala rodzaje i typy zakładów karnych, unormowania określające podstawowe warunki bytowe skazanych, zasady i zakres sprawowanej opieki zdrowotnej, kary dyscyplinarne. Wyeliminowuje on dwutorowość nadzoru penitencjarnego, przekazując całość kompetencji nadzorczych w ręce niezawisłych sędziów penitencjarnych.
Na zakończenie minister L. Kubicki prosił o skierowanie projektów do powołanej Komisji Nadzwyczajnej.
Debatę otworzył poseł Jerzy Jaskiernia (SLD), który wskazał na potrzebę zmiany prawa karnego uwarunkowaną zmianą ustroju, nową sytuacją w zakresie przestępczości i technik jej zwalczania oraz w zakresie zobowiązań międzynarodowych Polski, m.in. z tytułu członkostwa w Radzie Europy.
Klub SLD jest przede wszystkim za zwiększeniem skuteczności ścigania przestępstw, a to zależy nie tylko od wielkości sankcji. Zdecydował się poprzeć przedłożone projekty, kierując się wieloma przesłankami, w tym zaufaniem do Komisji ds. Reformy Prawa Karnego składającej się z najwybitniejszych przedstawicieli nauki. To wybitne gremium jednogłośnie opowiedziało się za zniesieniem kary śmierci. Wieloletnie badania wykazały, że sam fakt istnienia tej kary nie rzutuje na skuteczność wymiaru sprawiedliwości. Europa odchodzi od kary śmierci. Kolejne konwencje przewidują jej zniesienie w warunkach pokoju, a nawet w warunkach wojny. Poseł zaapelował, żeby z tego problemu nie czynić gry politycznej, bo nie jest to moment żerowania na emocjach związanych nawet z najdramtyczniejszymi wydarzeniami. SLD będzie się wsłuchiwał z nowe argumenty. Jeżeli na tle ostatnich wydarzeń autorytety prawne i moralne dojdą do wniosku, że należy coś zmienić to być może jeszcze raz będzie trzeba przeanalizować problem kary śmierci.
Mówca zauważył, że do końca kadencji parlamentu pozostało 14 miesięcy. Jeżeli kodeksy nie zostaną uchwalone do końca tego roku, to nie zdążą przejść całej drogi legislacyjnej, tym bardziej że będziemy wchodzili w kampanię polityczną poprzedzajacą wybory parlamentarne. Stratą dla społeczeństwa byłoby niesfinalizowanie prac nad kodeksami.
Mówca skierował do Ministra pytanie, co z kodeksów będzie wynikało dla praktyki wymiaru sprawiedliwości? Wyborcy z kolei pytają, czy kodeksy nie powstały pod wpływem odgreagowania na represyjność prawa karnego z poprzedniego okresu? Czy liberalizm towarzyszący temu odreagowaniu został skonfrontowany z rzeczywistością zaostrzającej się przestępczości? Poseł zaznaczył, że pytania te stawia nie po to, żeby podważyć filozofię i konstrukcję kodeksów. Albo się ich logikę przyjmuje w całości, albo ją się odrzuca. "Grzebanie" parlamentu w kodeksach zawsze niesie ryzyko. Trzeba zadbać, aby w konsekwencji ulegania pewnym tendencjom nie doprowadzić do tego, że wielkie dzieło będące efektem pracy wielu specjalistów utknie na półkach i dopiero w kolejnych kadencjach będzie mogło być rozważone.
Poseł zwrócił uwagę na kilka instytucji wywołujących emocje. Wymienił wśród nich konfiskatę i ugodę. Nadmienił, że kilka zagadnień, w tym problem kary śmierci, znajduje się w obszarze zainteresowań Komisji Konstytucyjnej Zgromadzenia Narodowego.
W konkluzji mówca opowiedział się za skierowaniem projektów do Komisji Nadzwyczajnej.
W dyskusji ponadto głos zabrali następujący posłowie SLD: Marek Lewandowski, Kazimierz Pańtak, Elżbieta Piela-Mielczarek, Marek Dyduch, Marian Marczewski, Krzysztof Baszczyński, Mieczysław Piecka i Paweł Kasprzyk.
Poseł Aleksander Bentkowski (PSL) na wstępie podziękował wszystkim, którzy swoją pracą przyczynili się do stworzenia tego epokowego dzieła w historii polskiego wymiaru sprawiedliwości. Po raz pierwszy polski parlament ma możliwość równoczesnego uchwalania wszystkich trzech podstawowych kodeksów prawa karnego. Jako przewodniczący Komisji Nadzwyczajnej oznajmił, iż wszyscy jej członkowie są zdeterminowani ukończyć prace w takim terminie, aby kodeksy mogły być uchwalone prze ten parlament.
Przechodząc do omówienia projektu Kodeksu karnego, mówca zatrzymał uwagę na art. 32 zawierającym katalog kar. Otwiera go najłagodniejsza kara grzywny, poprzez kary ograniczenia i pozbawienia wolności, katalog ten kończy się najsurowszą karą przewidzianą w projekcie - dożywotniego pozbawienia wolności. Autorzy projektu, opowiadając się z usunięciem z katalogu kary śmierci, wymienili następujące argumenty:
- kary tej nie da się pogodzić z zasadą godności człowieka i współczesnym systemem wartości;
- nie spełnia ona roli odstraszającej;
- protokół nr 6 Europejskiej Konwencji o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wartości zobowiązuje sygnatariuszy do zniesienia kary śmierci.
Najpoważniejszym argumentem wysuwanym przez przeciwników kary śmierci jest niezbywalność prawa człowieka do życia, fundamentalne, nienaruszalne przez nikogo, a tym samym przez państwo, uprawnienie do życia każdego człowieka. Norma "nie zabijaj" - zdaniem posła - postawiona została zbyt skrajnie, odnosi się do każdego człowieka, w każdej sytuacji i zawsze. Takie postawienie problemu jest wadliwe, bo na równi stawia prawo do życia człowieka uczciwego i zbrodniarza. Samo prawo karne zawiera wyjątki od powszechnie uznawanej normy i dopuszcza możliwość bezkarnego pozbawienia życia człowieka w obronie koniecznej przed zamachem na ludzkie życie i w sprawiedliwej wojnie. Natomiast nie wolno wykonać prawomocnego wyroku kary śmierci.
Takie postawienie sprawy jest trudne do zaakceptowania nie tylko ze społecznego punktu widzenia. Poseł opowiedział się za stosowaniem kary śmierci, ale jedynie za kwalifikowane zabójstwo człowieka w sprawach nieposzlakowanych, gdy wina jest niekwestionowana i w których brak jest jakichkolwiek okoliczności łagodzących, a osobowość sprawcy i jego postępowanie przed popełnieniem przestępstwa wykluczają możliwość jego resocjalizacji.
Następnie poseł odniósł się do propozycji dotyczących zasad odpowiedzialności sprawców, rozszerzenia zakresu warunkowego umorzenia postępowania, szerszego stosowania zawieszenia kary i warunkowego przedterminowego zwolnienia z odbywania reszty kary. Wyraził zdziwienie, że w Kodeksie pominięto zabójstwo w warunkach działań terrorystycznych.
Omawiając projekt Kodeksu postępowania karnego, poseł opowiedział się za obowiązywaniem zasady legalizmu w pełnym zakresie w odniesieniu do zbrodni i zasady oportunizmu względem występków. Zaproponował, żeby istniał w postępowaniu karnym obowiązek poddania się okazaniu, fotografowaniu i pobraniu odcisków palców osób nie mających statusu podejrzajnego. Mówca przedstawił szczegółową propozycję wprowadzenia możliwości dobrowolnego poddania się karze, co może znakomicie przyspieszyć postępowanie, odciążyć sądy i poprawić ekonomię procesu.
Na zakończenie poseł zadeklarował, że członkowie Klubu PSL z zaangażowaniem będą uczestniczyć w pracach nad projektami kodeksów.
W dyskusji wystąpili również posłowie PSL: Jerzy Pistelok i Lidia Błądek.
Poseł Andrzej Gaberle (UW) podkreślił, że podstawowym założeniem Kodeksu karnego jest indywidualizacja wymiaru kary. Przyjęcie założenia, że kara ma być proporcjonalna do zawinienia zmusza do operowania zróżnicowanymi sankcjami karnymi pozwalającymi na dostosowanie właściwiej sankcji do konkretnego przypadku. Zasady ich stosowania nakazują sięgać po surowe kary wobec przestępców na to zasługujących, ale pozwalają też sprawiedliwie odmierzyć winę i karę w przypadkach nie zasługujących na drakońskie sankcje. Konsekwencją indywidualizacji wymiaru kary jest danie sądowi orzekającemu swobody decydowania. Nie można go krępować w taki sposób, który nie pozwoliłby na uwzględnienie okoliczności danego przypadku.
Poseł zwrócił uwagę na uwzględnienie w kodeksach, w większym niż dotychczas stopniu, praw osoby pokrzywdzonej przestępstwem. W wymiarze materialno-prawnym polega to na zapewnieniu możliwości uzyskania odszkodowania za straty nie tylko materialne, ale i moralne poniesione wskutek przestępstwa. Pokrzywdzony musi mieć więcej praw zagwarantowanych w wymiarze procesowym, tzn. musi mieć zagwarantowane większe uprawnienia do działania w procesie karnym, do osobistego popierania skargi i dochodzenia swoich roszczeń.
Następnie mówca skupił uwagę na sprawności postępowania łączącej się z zagadnieniem prawa do obrony. Trzeba jednak odróżnić gwarancje prawa do obrony od zmuszania oskarżonego do podejmowania obrony. Należy dążyć do upraszczania postępowania tam, gdzie jest to tylko możliwe. Art. 161 projektu Kodeksu karnego przesuwa z kategorii wykroczeń do kategorii przestępstw prowadzenie pojazdu mechanicznego w stanie nietrzeźwym. Sama myśl jest słuszna, ale dodatkowych kilkadziesiąt tysięcy spraw rocznie nie jest do strawienia dla wymiaru sprawiedliwości.
Mówca podzielił pogląd posła J. Jaskierni, że byłoby niewłaściwe, gdyby dyskusję nad kodeksami zdominowała kwestia kary śmierci. Dodał jednak, że nie można milczeć, kiedy słyszy się takie argumenty, jak ten, że człowiek - popełniając straszny czyn - pozbawia się sam człowieczeństwa. Krytycznie odniósł się do wielu argumentów posła A. Bentkowskiego, stwierdzając m.in., ze zabijając przestępcę, kiedy jest już nieszkodliwy, wykonuje się akt zemsty. Prawdą jest - kontynuował - że większość ludzi opowiada się za utrzymaniem kary śmierci, tyle że w konkretnych wypadkach ich liczba gwałtownie maleje. Argumenty podnoszone na rzecz stosowania tej kary są co najmniej nieuprawnione, bądź wręcz niebezpieczne. Skazani na karę dożywotniego więzienia lub 25 lat pozbawienia wolności powinni móc być zwalniani warunkowo po upływie odpowiednio 25 i 20 lat tylko w trybie ułaskawienia. Generalnie kara orzeczona przez sąd nie może być nieustannie korygowana.
Na zakończenie mówca wskazał na potrzebę utrzymania szybkiego tempa pracy nad projektami, by nie zaprzepaścić szansy na zbudowanie dobrych podstaw polskiego prawa karnego.
W dyskusji głos zabrali posłowie Unii Wolności: Janusz Niemcewicz i Jacek Taylor.
Posłanka Beata Świerczyńska (UP) uznała, że projekt Kodeksu karnego spełnia oczekiwania praktyki i nauki, rozwijając zasadę indywidualizacji odpowiedzialności karnej, w której odpowiedzialność osobista sprawcy co do zasady, jak i pod względem wymiaru karu, podporządkowana jest winie. Projekt proponuje rozwiązania nowoczesne, z wykorzystaniem sprawdzonych rozwiązań. W wielu przypadkach proponuje nowe regulacje o charakterze systemowym, które stawiają przez praktyką niełatwe zadanie przygotowania się do wdrożenia.
W sytuacji wzrostu poważnych przestępstw popełnianych przez młodocianych można dyskutować obniżenie wieku odpowiedzialności sprawcy do 15 lat. W ten sposób nie uda się jednak znacząco zredukować przestępczości nieletnich. O wiele skuteczniejsze są działania prewencyjne, rozszerzenie funkcji wychowawczych szkoły, a przede wszystkim stworzenie młodemu pokoleniu perspektyw życiowych i faktycznej równości szans.
Na zadane przez siebie pytanie, czy w sytuacji wzrostu najbardziej brutalnych przestępstw przeciwko życiu i zdrowiu jest właściwy czas na zniesienie kary śmierci - posłanka odpowiedziała - nie. Należy na tyle poprawić stan bezpieczeństwa publicznego, by w jak najkrótszym czasie było to możliwe. Nie można lekceważyć opinii społeczeństwa, które w większości opowiada się za utrzymaniem tej kary.
Zastrzeżenia budzi brak w projektach środków przeciwdziałających zjawisku recydywy. Zbyt łatwo zrezygnowano z nadzoru ochronnego lub podobnego rozwiązania nakierowanego na poddanie wielokrotnego recydywisty specjalnemu programowi korekcyjnemu po odbyciu kary.
Przyjęto założenie humanizacji karania. Większą rolę spełniać mają kary inne aniżeli pozbawienie wolności. Jest to kierunek właściwy. Zawarto przepisy umożliwiające uzyskanie przez osobę pokrzywdzoną odszkodowania w postaci naprawienia szkody przez sprawcę zobowiązanego do tego przez sąd, bądź w drodze orzeczenia na rzecz pokrzywdzonego nawiązki będącej sybstytutem zadośćuczynienia za krzywdę. Pokrzywdzony zajmie nareszcie mocniejszą pozycję w procesie karnym.
W końcowym fragmencie wystąpienia posłanka wskazała na przyczyny wzrostu przestępczości" bezrobocie, nędzę, niski poziom wykształcenia, kryzys mieszkaniowy, barokowe wręcz kontrasty w poziomie życia, kult pieniądza bez względu na jego źródło. Do tego dochodzi niezadawalająca sprawność organów ścigania. Obowiązkiem państwa jest przywrócenie poczucia bezpieczeństwa.
W konkluzji posłanka opowiedziała się za skierowaniem projektów do Komisji Nadzwyczajnej.
W debacie ponadto głos zabrał poseł Unii Pracy Bogusław Kaczmarek.
Poseł Bernard Szweda (BBWR) wskazał na znaczenie rodziny w procesach wychowawczych. Najtańsza i najskuteczniejsza forma likwidacji przestępczości to wychowanie w tradycyjnej rodzinie. Ugrupowania polityczne zwalczające chrześcijański model wychowania pośrednio przyczyniają się do wzrostu przestępczości i patologii. W walce z przestępczością, obok reformy prawa karnego, trzeba zwrócić uwagę na:
- wyeliminowanie w policji i służbach wymiaru sprawiedliwości mentalności, nawyków i metod działania z okresu funkcjonowania państwa komunistycznego;
- dobre wyszkolenie i wyposażenie profesjonalnie działającej policji;
- potrzebę odstąpienia od umieszczania w przepełnionych więzieniach razem z bandytami ludzi skazanych na pozbawienie wolności za niepłacenie alimentów i spowodowanie wypadków drogowych;
- stworzenie zachęt, by do sądów i prokuratur szli najlepsi prawnicy, którzy byliby właściwie wynagradzani.
Oprócz rozwiązań systemowych, prawnych i organizacyjnych niezbędne są znaczne środki finansowe.
Mówca oświadczył, że Klub BBWR opowiada się za skierowaniem projektów do Komisji Nadzwyczajnej.
Poseł Kazimierz Wilk (KPN) stwierdził, że rządy po 1989 r. zajmowały się wszystkim, tylko nie stworzeniem skutecznego prawa do walki z przestępczością. KPN opowiada się za jak najszybszym uchwaleniem nowych kodeksów, ale mądrych, odpowiadających poczuciu sprawiedliwości współczesnych Polaków. W demokracji ważne jest bowiem poczucie sprawiedliwości obywateli, każdego z osobna.
Mówca opowiedział się za obniżeniem wieku pełnej odpowiedzialności karnej, poszerzeniem granic obrony koniecznej i uznaniem, że warunkowe przedterminowe zwolnienie nie jest regułą, ale wyjątkiem. Należy zdecydowanie poszerzyć zakres tzw. postępowań uproszczonych, pokrzywdzeni powinni uzyskać dodatkowe gwarancje swoich praw, w tym prawa do odszkodowań. Poseł postulował podniesienie wysokości kar dla najgroźniejszych przestępców i wprowadzenie społecznej kontrolo nad więziennictwem. Skazani muszą być traktowani z poszanowaniem ich godności, ale powinni wiedzieć, że więzienie nie jest darmowym sanatorium. Należy ostrożniej stosować przepustki wobec groźnych przestępców, natomiast częściej nagradzać więźniów chcących rzeczywiście wrócić do społeczeństwa. Nowe prawo musi być przede wszystkim skuteczne - podkreślił mówca.
Poseł Eugeniusz Januła (PKND) powiedział, że prawo karne musi służyć państwu i społeczeństwu. Uznał, że model budowanego państwa jest zbyt ubogi kulturowo, co sprzyja powstawaniu przestępstw. Z kolei skupił uwagę na problemach związanych z prawem do obrony koniecznej i poparł wniosek o skierowanie projektów do Komisji Nadzwyczajnej.
Poseł Piotr Ikonowicz (PPS) zaapelował, aby brutalizacji świata przestępczego nie towarzyszyła brutalizacja polityków i policji. Gwałt nie zawsze musi się gwałtem odciskać. Do źródeł wzrostu przestępczości mówca zaliczył rozchwianie systemu wartości moralnych i zatracenie pozytywnego wzorca osobowego we współczesnym społeczeństwie. Nie umiemy wskazać młodym ludziom drogi kariery, która nie polegałaby na zdobyciu w jak najszybszym czasie jak największej ilości dóbr materialnych. Setki tysięcy i miliony młodych ludzi nie mogą pójść na studia, nie mogą się kształcić czy znaleźć pracy. Tylko odrodzenie moralne polegające na budowie społeczeństwa otwartego, tolerancyjnego, nie reagującego strachem i agresją na zagrożenie, lecz racjonalnym działaniem polegającym na inwestowaniu w świadczenia społeczne, w tworzenie miejsc pracy, w proces wychowawczy oraz stosowanie humanitarnych i nowoczesnych metod karania może doprowadzić do zatrzymania fali przestępczości.
Poseł Jan Skrobisz (niezrz.) uznał, że projekt Kodeksu karnego oddaje monopol na zabijanie ludzi w ręce bandytów. Zaapelował o przywrócenie obligatoryjnej kary śmierci dla morderców działających z premedytacją. Doprowadźmy do tego - kontynuował - aby przestępcy zaczęli się bać o siebie i bliskich. Poseł opowiedział się za skierowaniem przedłożonych projektów do Komisji Nadzwyczajnej.
W dyskusji wystąpił również prezes Najwyższej Izby Kontroli Janusz Wojciechowski. Pozytywnie oceniając projekt Kodeksu postępowania karnego, zgłosił uwagę do art. 47, który ogranicza uprawnienia NIK w zakresie zaskarżania postanowień prokuratury o umorzenie postępowania przygotowawczego. NIK miałaby tylko uprawnienie do zaskarżania decyzji o odmowie ścigania. Prezes poinformował, że tylko w 1995 r. zawiadomienia kierowane przez NIK do prokuratury dotyczyły 200 osób.
Prezes J. Wojciechowski przedstawił również wiele szczegółowych uwag do projektów Kodeksu karnego i kodeksu karnego wykonawczego.
W końcowym wystąpieniu minister sprawiedliwości Leszek Kubicki podkreślił, że wszystkie kluby i koła uznały, iż przedłożone projekty kwalifikują się do dalszych prac w Komisji Nadzwyczajnej. Zapewnił, że do Komisji trafią również projekty aktów wykonawczych mających bardzo istotne znaczenie merytoryczne, zwłaszcza do Kodeksu karnego wykonawczego. Minister odniósł się także do głównych wątków dyskusji.
Na zakończenie debaty marszałek Sejmu przypomniał, że 11 stycznia 1996 r. Sejm, powołując Komisję Nadzwyczajną ds. kodyfikacji karnych, określił jej zakres działania, a tym samym skierował do niej rozpatrywane rządowe projekty ustaw.
27 marca 1996 r. Sejm rozpatrzył w pierwszym czytaniu rządowy projekt ustawy o dopuszczalności stosowania w postępowaniu karnym w sprawach zorganizowanej działalności przestępczej dowodów z zeznań świadków będących współsprawcami niektórych przestępstw.
Uzasadnienie projektu przedstawił podsekretarz stanu w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych Jerzy Zimowski, który na wstępie podkreślił, że projekt ustawy burzy myślenie o wymiarze sprawiedliwości, burzy dotychczasowy pogląd, że każdy, kto popełnił przestępstwo, powinien otrzymać za nie należytą karę. Odstępstwo od zasady legalizmu polega na wprowadzeniu instytucji tzw. świadka koronnego, czyli osoby, która będąc współsprawcą przestępstwa, w zamian za uwolnienie od kary, zdecydowała się ujawnić swoją rolę w przestępstwie i pomóc w ujęciu głównych sprawców. Takie rozwiązanie stwarza możliwość rozbiciu solidarności sprawców. Za uwolnienie jednego otrzymuje się korzyść w postaci zlikwidowania zorganizowanej groźnej grupy przestępczej. Warto wprowadzić wyjątki od zasady legalizmu w celu stworzenia poczucia bezpieczeństwa w państwie. Ewidentny niedostatek środków prawnych uniemożliwia obecnie skuteczne wykrywanie przestępstw zorganizowanych, stwarza klimat destabilizacji i braku poczucia bezpieczeństwa.
Projektodawcom podobnej ustawy odrzuconej ponad dwa lata temu przez Sejm zarzucano przejęcie wprost instytucji prawa anglosaskiego. Argumentowano, że obowiązujące prawo daje możliwość złagodzenia kary, a w jednym przypadku gwarantuje sprawcy bezkarność, jeśli zawiadomi organa ścigania o tym, że zamierzano popełnić przestępstwo. Życie dowiodło, że ta instytucja w praktyce nie zdaje egzaminu, a skoro tak, to trzeba szukać skuteczniejszych rozwiązań.
Zakres stosowania przedłożonej ustawy został ograniczony przedmiotowo i podmiotowo. Ustawa dotyczy wyłącznie przestępczości zorganizowanej o charakterze terrorystycznym i gospodarczej, której skutkiem jest znaczna szkoda majątkowa. Obejmuje także wprowadzenie do legalnego obrotu środków płatniczych lub wartości dewizowych pochodzących ze zorganizowanej przestępczości oraz inne przestępstwa określone w ustawie o ochronie obrotu gospodarczego, a także wytwarzanie i obrót środkami odurzającymi, fałszowanie pieniędzy lub papierów wartościowych, handel bronią lub nateriałami rozszczepialnymi i jądrowymi. Ograniczenia podmiotowe gwarantują, że odpowiedzialności karnej nie uniknie inicjator przestępstwa lub uczestnik pełniący w nim dominującą rolę. Przewiduje się konwersję roli procesowej sprawcy, który składać będzie zeznania w charakterze świadka, a nie wyjaśnienia jako podejrzany i oskarżony.
Projekt nie ingeruje w inne istotne dla Kodeksu postępowania karnego zasady, jak np, swobodnej oceny dowodów. Świadek koronny ma przede wszystkim umożliwić dotarcie do dowodów, odtworzenie mechanizmu przestępstwa przez zorganizowaną grupę. Na czas trwania głównej sprawy będzie zawieszone postępowanie w stosunku do tego świadka. Następnie wyłączano by do odrębnej sprawy materiały jego dotyczące.
Modyfikacje w zakresie stosowania niektórych przepisów Kpk są nieuniknioną konsekwencją statusu procesowego sprawcy, który jako świadek musi mieć zapewnioną minimalną ochronę przed presją przed presją psychiczną lub przemocą fizyczną byłych wspólników. Ustawa przewiduje zapewnienie świadkowi i osobom mu najbliższym ochrony fizycznej i prawnej.
Proponuje się wprowadzenie ustawy na okres trzech lat, to jest do czasu zebrania doświadczeń i uzyskania ocen, jak nowa instytucja sprawdzi się w naszej rzeczywistości.
Jako pierwszy w debacie wystąpił poseł Jerzy Dziewulski (SLD), który uznał, że dobre rozpoznanie środowisk przestępczych to podstawowy klucz do sukcesu procesowego. Wiedza policji, to wiedza jej informatorów tkwiących w środowiskach przestępczych, za którą trzeba płacić, a wiadomo, że pieniędzy więcej nie będzie.
Należy stworzyć legalną możliwość donoszenia o przestępstwach. Stoimy przed dylematem, czy zachować się niemoralnie, wprowadzając do systemu prawnego metodę rozbijania świata przestępczego, czy też odrzucić tę propozycję, ale wówczas zachowamy się niemoralnie w stosunku do społeczeństwa oczekującego przyzwolenia na skuteczne działania policji.
Mówca przypomniał, że w dniu 9 grudnia 1993 r. podobny projekt ustawy m.in. głosami SLD został odrzucony. Powiedziałem wówczas - kontynuował poseł - że zgoda na świadka koronnego będzie dopiero po wprowadzeniu ochrony świadka uczciwego. W ub. r. Sejm wprowadził instytucję świadka incognito. Taka kolejność postępowania wydaje się prawidłowa.
Zapewnienie sprawcy nietykalności, jak każda inna forma nadzwyczajnego złagodzenia kary, jest naruszeniem zasady równości wobec prawa. Świadek koronny jest niewiarygodny, ponieważ jest zainteresowany wyłącznie własnym losem i za cenę umorzenia postępowania gotów jest każdego obciążyć.
Wydaje się, że instytucja świadka koronnego powinna być włączona do Kpk. Mimo zarzutów pod adresem projektu ustawy są argumenty przemawiające za wprowadzeniem tej instutycji. Nowe przestępstwa wymuszają wprowadzenie nowych form ścigania ich sprawców. Zmowa milczenia gangów jest regułą gry z policją. Policja otrzymała już odpowiednie narzędzia prawne do walki z przestępcami; świadek koronny jest dopełnieniem tych metod.
Mówca na zakończenie zapowiedział, że SLD będzie głosował za skierowaniem projektu do Komisji Administracji i Spraw Wewnętrznych oraz Ustawodawczej.
W dyskusji głos zabrali także posłowie SLD: Marian Marczewski i Marek Lewandowski.
Poseł Piotr Chojnacki (PSL) stwierdził, że trudno nawet w aktualnej sytuacji, pełnej niebezpieczeństw sytuacji godzić się na uruchomienie kolejnych mechanizmów walki z przestępczością co najmniej wątpliwych moralnie i o bardzo niepewnych efektach w praktyce. Stosowanie zasady, że cel uświęca środki nie może uzyskać moralnej akceptacji, gdyż grozi to szybkim zejściem na pozycje państwa totalitarnego. Ostatnio podejmowane działania są mało skuteczną walką ze skutkami a nie z przyczynami narastającej przestępczości. Nawet najbardziej represyjny system prawa karnego nie jest w stanie tego zjawiska wykorzenić lub nawet ograniczyć, jeśli nie potrafi się usunąć przyczyn socjalno-gospodarczych przestępczości.
Chętnych na skorzystanie z tej sytuacji nie będzie wielu. Wystarczy bowiem jeden czy drugi przypadek ujawnienia świadka koronnego i jego likwidacji, nierzadko wraz z rodziną, co doprowadzi do całkowitego unicestwienia tego pomysłu. Bezpieczeństwo ludzi niewinnych nie może być traktowane nieodpowiedzialne. Utajnienie danych świadka w procesie i ukrycie go po zakończonym postępowaniu jest najważniejsze dla pozyskania chętnych do współpracy z organami ścigania i wymiaru sprawiedliwości. Przewidywana kontrola sądowo-prokuratorska skutkująca licznymi zażaleniami powodować będzie konieczność przekazywania akt różny, urzędom, a tym samym zachowanie tajemnicy stanie się praktycznie niemożliwe. Projekt nie przewiduje jakichkolwiek świadczeń na rzecz osób pokrzywdzonych działaniem świadka.
Jeśli dojdzie do powstania nowej instytucji, to powinna ona być uregulowana w Kodeksie postępowania karnego.
Poseł poinformował, że Klub PSL po burzliwej debacie zadecydował poprzeć wniosek o przekazanie projektu do właściwych komisji, w tym także Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka oraz oświadczył, że sam proponowane rozwiązania będzie do końca zwalczał.
W dyskusji wystąpiła również posłanka PSL Lidia Błądek, która wnioskowała o odrzucenie projektu ustawy w pierwszym czytaniu.
Poseł Jerzy Wierchowicz (UW) oświadczył, że w przypadku ustawy o świadku koronnym dobrem nadrzędnym jest bezpieczeństwo obywateli. Ta regulacja jest oczywistym złamaniem zasady równości wszystkich wobec prawa. Świadek koronny mimo złamania prawa nie będzie podlegał karze, co łamie zasady postępowania karnego, przekreśla poczucie sprawiedliwości i jest niemoralne. Godzimy się jednak na wprowadzenie tej instytucji w imię wyższych racji - oznajmił poseł. Uznał, że projekt jest zbyt szeroki przedmiotowo i opowiedział się za stosowaniem tej instytucji tylko w przypadkach najcięższych przestępstw, jak zbrodnia zabójstwa, zamach terrorystyczny, zorganizowany handel bronią czy narkotykami.
Instytucja świadka koronnego powinna być stosowana wyjątkowo, a nie regularnie czy rutynowo. Poseł wnioskował o skierowanie projektu ustawy do komisji i na zakończenie przypomniał głosy posłów koalicji SLD-PSL z grudnia 1993 roku krytykujące tego typu rozwiązanie jako nieprzystosowane do prawodawstwa polskiego. Szkoda, że po raz kolejny okazało się, że Polak jest mądry po szkodzie.
W debacie ponadto głos zabrała posłanka UW Katarzyna Piekarska, która wnioskowała o odrzucenie projektu ustawy w pierwszym czytaniu.
Poseł Tadeusz Jedynak (UP) scharakteryzował sytuację w dziedzinie zwalczania narastającej ostatnich latach przestępczości. Ścigania sprawców przestępstwa nie ułatwia stan polskiego prawa, jak również sytuacja panująca w wymiarze sprawiedliwości oraz w służbach porządkowych. W razie schwytania sprawcy jego ukaranie utrudniają nieraz lub uniemożliwiają trudności dowodowe oraz zmowa milczenia solidarnego czy też szantażowanego środowiska przestępczego. Bezsilność organów ścigania i wymiaru sprawiedliwości szczególnie widoczna staje się w przypadku zwalczania zorganizowanych grup przestępczych, których istnienie jest faktem. Skuteczne przeciwstawienie się tej formie przestępczości wymaga zmian instytucjonalnych odbiegających od tradycyjnych rozwiązań legislacyjnych. Jednym z takich środków jest instytucja świadka koronnego.
Projektowana ustawa, dostosowując tę instytucję do polskiego prawa karnego i polskich realiów, stwarza możliwość uzyskania dowodów niezbędnych do wykrycia sprawców przestępstwa i ich ukarania poprzez rozbicie solidarności tego środowiska. Za jej wprowadzeniem przemawiają doświadczenia krajów w praktyce stosujących tego rodzaju rozwiązania. Nie można jednak zapominać, że projektowana instytucja ogranicza zasadę legalizmu, stanowiącą jedną z zasad polskiej procedury karnej. Jako swoista forma wyboru mniejszego zła powinna być wprowadzona z dużą ostrożnością i po odpowiednim przygotowaniu funkcjonariuszy policji i pracowników wymiaru sprawiedliwości.
Mówca zapowiedział, że Unia Pracy będzie głosować za skierowaniem projektu do dalszych prac w komisjach.
Poseł Andrzej Ostoja-Owsiany (KPN) oświadczył, że mógłyby w całości powtórzyć swoje przemówienie z końca 1993 r. wygłoszone w dyskusji nad odrzuconym wówczas projektem ustawy.
Jesteśmy bezradni wobec narastającej fali najbardziej groźnych przestępstw. Obowiązkiem Sejmu jest obrona społeczeństwa, nawet za cenę dopuszczenia w majestacie prawa do złamania zasady legalizmu. W imię ochrony interesów społeczeństwa należy dopuścić do tego rodzaju odstępstw od podstawowych zasad prawa - oświadczył mówca, wnioskując o skierowanie projektu ustawy do właściwych komisji.
Na zakończenie dyskusji ponownie głos zabrał podsekretarz stanu w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych Jerzy Zimowski. Przedstawił doświadczenia innych państw związane z funkcjonowaniem instytucji świadka koronnego. Jest ona najbardziej rozwinięta w Stanach Zjednoczonych, które bez niej nie wyobrażają sobie walki ze zorganizowaną przestępczością. Dzięki świadkowi koronnemu możliwy był sukces władz włoskich w rozbijaniu mafii. W Niemczech z kolei instytucja świadka koronnego jest stosowana niesłychanie rzadko, głównie przy zwalczaniu terroryzmu.
Mówca podzielił opinie posłów, że policja otrzymała już wszystkie możliwe uprawnienia. Argument, że nie ma środków prawnych do działania stał się nieaktualny. Policja została obdarzona ogromnym społecznym i politycznym zaufaniem. Nie dostała żadnego uprawnienia, które nie byłoby obwarowane kontrolą wynikającą z przepisów Kodeksu postępowania karnego, a potem z procedury przed sądem. Nie ma zasady nieodpowiedzialności funkcjonariuszy. Ich odpowiedzialność wynika z Kodeksu karnego. Każdy funkcjonariusz, który nie dopełni swoich obowiązków, przekroczy uprawnienia czy popełni przestępstwo - odpowiada na ogólnych zasadach - podkreślił J. Zimowski.
28 marca 1996 r. Sejm nie przyjął wniosku o odrzucenie projektu ustawy w pierwszym czytaniu. Za tym wnioskiem głosowało 15 posłów, przeciw - 306, a 16 wstrzymało się od głosu.
Sejm skierował rządowy projekt ustawy o dopuszczalności stosowania w postępowaniu karnym w sprawach zorganizowanej działalności przestępczej dowodów z zeznań świadków będących współsprawcami niektórych przestępstw do komisji: Administracji i Spraw Wewnętrznych, Sprawiedliwości i Praw Człowieka oraz Ustawodawczej.
27 marca 1996 r. Sejm przystąpił do pierwszego czytania prezydenckiego projektu ustawy o zmianie ustawy Kodeks postępowania karnego i Ustawy karnej skarbowej.
Uzasadnienie projektu przedstawił podsekretarz stanu w Kancelarii Prezydenta RP Andrzej Gliniecki. Poinformował on, że w przedłożeniu wykorzystuje się niektóre przepisy procedury karnej opracowanej przez Komisję ds. Reformy Prawa Karnego.
Mówca nawiązał do instytucji prawa łaski wynikającej z Małej konstytucji. Ocenił, że normy niższej rangi nie są z nią zgodne. Konstytucyjnie prawo to należy do osobistych prerogatyw głowy państwa, tymczasem z kpk wynika, że nadanie dalszego biegu wnioskom o ułaskawienie zależy od sądów orzekających w I instancji, Prokuratora Generalnego oraz ministrów Finansów i Współpracy Gospodarczej z Zagranicą. W rezultacie tylko część próśb trafia do Prezydenta RP - zaznaczył A. Gliniecki, przytaczając stosowne uwagi krytyczne formułowane w literaturze przedmiotu.
Mówca podkreślił, że cytowane przepisy nie mogą być zaskarżane do Trybunału Konstytucyjnego, gdyż weszły w życie przed 26 marca 1982 r. Dlatego potrzebna jest zmiana ustaw poprzez wyraźne stwierdzenie, że jedynym organem uprawnionym do ułaskawiania jest Prezydent RP, zaś inne organy opiniują jedynie wnioski, którym muszą nadać dalszy bieg.
A. Gliniecki wniósł o przyjęcie projektu.
Poseł Andrzej Brachmański (SLD) podkreślił, że dotychczas, w praktyce, to sądy I instancji, orzekające w danej sprawie, decydowały o stosowaniu prawa łaski. Prezydent często nawet nie wiedział, że ktoś zwrócił się do niego w tym trybie - dodał, popierając zamiar kierowania wniosków bezpośrednio do głowy państwa.
Poseł zaproponował, aby w trakcie dalszych prac odpowiedzieć sobie na kilka pytań:
- czy nie należy ograniczyć możliwości stosowania prawa łaski do sprawców najcięższych przestępstw?;
- co na oznaczać ułaskawienie w przypadku wyroku orzeczenia dożywocia? (zmiana na 25 lat, czy też krótszy okres kary pozbawienia wolności)?
A. Brachmański opowiedział się za wyeliminowaniem z kpk możliwości kierowania wniosków za pośrednictwem sądów oraz za przyznaniem konkubentowi prawa do składania wniosku o ułaskawienie. Za kontrowersyjny poseł uznał art. 501, który zmusza sąd orzekający karę śmierci do automatycznego zwracania się do głowy państwa o ułaskawienie skazanego. Zaproponował także wydłużenie do 60 dni terminu opiniowana wniosków przez sąd II instancji.
A. Brachmański opowiedział się za przesłaniem projektu do Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka.
Poseł Jan Szczepaniak (PSL) podkreślił, że dziś - kiedy w Polsce rośnie przestępczość, proponuje się zaostrzenie represyjności prawa karnego oraz zniesienie moratorium na wykonywanie kary śmierci - trzeba mocno zaakcentować, że prawo łaski ma długotrwałą tradycję w państwie demokratycznym, także w naszym systemie prawnym. Prezydent może, ale nie musi korzystać z tej możliwości - dodał poseł, zwracając uwagę na istotne znaczenie opiniowania wniosków przez sądy i inne organy.
J. Szczepaniak opowiedział się za skierowaniem projektu do komisji, podkreślając jego zbieżność z odpowiednimi częściami rządowego przedłożenia, dotyczącego kompleksowej regulacji prawa karnego.
Poseł Andrzej Gaberle (UW) ocenił, że sprzeczność norm, na które powoływał się przedstawiciel Prezydenta RP, miała charakter zamierzony. Jest to prawdziwa kolizja przepisów - dodał, pytając w tym kontekście jak się ma proponowane prawo głowy państwa do weryfikowania każdego prawomocnego wyroku sądów - do zasady ich niezawisłości.
Zdaniem posła, zniesienie aktualnie obowiązujacych ograniczeń znacznie zwiększy ilość wniosków i ułaskawienie. W tej sytuacji osobiste prawo głowy państwa stanie się raczej uprawnieniem urzędników Kancelarii, którzy projektować będą decyzje - dodał A. Gaberle.
Poseł zaproponował, aby szukać rozwiązania, które wyjaśni pozorną sprzeczność między przepisami konstytucyjnymi i przepisami niższej rangi. Poseł zaproponował skierowanie projektu do Komisji Nadzwyczajnej ds. Kodyfikacji Karnych.
29 marca br. Sejm - na wniosek Prezydium - przy braku sprzeciwu - skierował projekt ustawy do Komisji Nadzwyczajnej ds. Kodyfikacji Karnych, rozszerzając tym samym jej właściwość przedmiotową.
28 marca 1996 r. Sejm rozpatrzył sprawozdanie Komisji Nadzwyczajnej o rządowym raporcie o polityce regionalnej wraz z aneksem "Procesy zróżnicowań regionalnych w latach 1990 - 1994" oraz "Zasady polityki regionalnej państwa" wraz z projektem rezolucji.
Sprawozdanie przedstawił poseł Cezary Miżejewski (PPS), który powiedział, że świadoma polityka regionalna, zmierzająca do wyrównania dysproporcji między regionami nie jest bynajmniej polityką zabierania bogatym i dawania biednym, ale służy rozwojowi całej gospodarki oraz mobilizacji społecznej dla rozwoju gospodarczego. Nic więc dziwnego, że 2 marca 1995 Sejm uchwalił rezolucję wzywającą rząd do przedstawienia zasad polityki regionalnej państwa. 31 sierpnia 1995 przeprowadzona została w Sejmie pierwsza debata na temat polityki regionalnej, w wyniku której powołano Komisję Nadzwyczajną, której zadaniem było przygotowanie stanowiska parlamentu wobec przedstawionych przez rząd dokumentów. Efektem prac komisji, która korzystała z bardzo wielu ekspertyz i opinii, w tym również opinii środowisk samorządowych jest projekt rezolucji Sejmu w sprawie polityki regionalnej państwa. Rezolucja kompleksowo podejmuje wyzwania i dylematy zaprezentowane w dokumentach rządowych. Komisja proponuje również, aby Sejm przyjął do wiadomości raport o polityce regionalnej. Raport jest przygotowany rzetelnie, choć Komisja sformułowała również opinie krytyczne, np. niedostateczna jest baza danych na podstawie której formułuje się oceny. Jeżeli idzie o dokument "Zasady polityki regionalnej" komisja proponuje zwrócenie go rządowi celem uzupełnienia i ponownego przedstawienia Sejmowi do 30 lipca br. Nie wynika to z jednoznacznie negatywnej oceny dokumentu, ale z faktu, że sytuacja jest dynamiczna i dziś jesteśmy bogatsi o nowe doświadczenia. W "Zasadach" powinno się m.in. określić kryteria, zgodne z normami Unii Europejskiej, na podstawie których prowadzona będzie analiza sytuacji społeczno-gospodarczej regionu, procedury i kryteria według których dokonywana będzie ocena programów regionalnych, a także system procedur pozwalających na ocenę efektywności stosowanych instrumentów ekonomiczno-finansowych oraz alokacji środków publicznych umożliwiających bardziej racjonalną gospodarkę budżetową. "Zasady" muszą jasno stwierdzać, iż realizacja polityki regionalnej państwa nie jest możliwa bez zaangażowania szerokich kręgów partnerów społecznych.
Jedną z najistotniejszych kwestii jest decentralizacja państwa i upodmiotowienie struktur regionalnych. Dlatego, zdaniem komisji, wezwanie rządu do przygotowania koncepcji reformy administracji publicznej i przedstawienia go do 31 grudnia br. jest jednym z najważniejszych zapisów proponowanej rezolucji. Komisja nie wskazuje żadnego rozwiązania (powiat samorządowy i duże województwa czy województwa samorządowe w obecnym kształcie). Wzywa natomiast rząd do przedstawienia uzgodnionej koncepcji, bowiem stan obecny jest szkodliwy, nie tylko z przyczyn politycznych ale także dla prowadzonej polityki gospodarczej, tak bieżącej jak i widzianej długofalowo. Komisja zwróciła również uwagę na nieprecyzyjne usytuowanie polityki regionalnej w rządowym centrum gospodarczym. Jedną ze spraw najważniejszych jest podniesienie rangi polityki regionalnej poprzez koordynację międzyresortową rządu. Obecny podkomitet winien więc zostać przekształcony w samodzielny Komitet Rady Ministrów ds. polityki regionalnej. Poseł sprawozdawca zwrócił także uwagę na potrzeby w dziedzinie legislacji, w tym na brak uregulowań systemu finansowania polityki regionalnej.
Na zakończenie wystąpienia poseł wniósł o przejście do drugiego czytania projektu rezolucji.
Poseł Mieczysław Krajewski (SLD) powiedział, że jego Klub kieruje się w kwestii polityki regionalnej trzema podstawowymi dyrektywami. Pierwsza z nich to założenie, że zasadą trwałej demokracji jest budowanie zrównoważonego społeczeństwa w dwóch obszarach: w budowaniu silnej warstwy średniej i w budowaniu społecznej aktywności. Dyrektywa druga to decentralizacja, która nie jest hasłem samym w sobie i nie jest jedynie postulatem - wyrwać z centrali i przejąć w teren. Chodzi o to, gdzie jest lepsza infrastruktura, przygotowana do właściwego gospodarowania środkami. Po trzecie - trzeba przygotować klarowne mechanizmy, które doprowadzą do tworzenia się consensusu między bardzo zróżnicowanymi regionami. Jeżeli takiego consensusu nie będzie, regionalizmy zaczną rozsadzać państwo. Potrzebne jest też jasne określenie stanowiska w sprawie struktur państwa - czy idziemy ku samorządowym województwom (a więc ku państwu bardziej scentralizowanemu), czy też w stronę 12 województw, a więc w kierunku struktury bardziej federacyjnej. Trzeba jasno powiedzieć jakie będą skutki struktury federacyjnej. Klub SLD będzie głosować za materiałami przygotowanymi przez Komisję Nadzwyczajną.
Poseł Jan Świrepo (PSL) podkreślił rolę polityki regionalnej dla społeczeństwa wiejskiego. Przez cały okres powojenny społeczeństwo wiejskie, a szczególnie regiony rolnicze, budowały potencjał produkcyjny, infrastrukturę komunalną i transportową aglomeracji miejskich i czyniły to kosztem własnego rozwoju. Transformacja gospodarcza jeszcze bardziej pogłębiła te różnice. Okazało się, że w gospodarce rynkowej inwestorzy krajowi i zagraniczni lokują swoje inwestycje na terenach nie wymagających dużych nakładów, posiadających już odpowiednią infrastrukturę. Klub PSL z zadowoleniem przyjmuje przedstawione przez komisję sprawozdanie, widząc w nim wytyczne dla dalszego doskonalenia polityki regionalnej państwa i samorządów lokalnych. Dokument ten obliguje rząd do tworzenia rozwiązań prawnych, ekonomicznych oraz zmian w zakresie decentralizacji państwa, tak aby w efekcie doprowadzić do wyrównania szans. Klub PSL będzie popierał każdą inicjatywę w zakresie powiązań polityki regionalnej z polityką przestrzennego zagospodarowania kraju. Uważa również, że polityka regionalna nie może być oderwana od planowanej reformy centrum, a przede wszystkim od reformy terytorialnej kraju. Klub PSL opowiada się za koncepcją państwa unitarnego, a nie federacyjnego. Za konieczną uważa dalsza decentralizację władzy - proponuje utworzenie drugiego stopnia samorządowego, jakim będzie województwo samorządowe. Projekt stosownej ustawy posłowie PSL wnieśli do Laski Marszałkowskiej jeszcze we wrześniu 1995 r. Dziś stoimy przed dylematem - jak projektować politykę regionalną nie znając docelowej struktury państwa.
Obecna struktura podmiotowa polityki regionalnej jest ułomna. Istotną lukę w tym systemie stanowią niedostateczne kompetencje wojewody. Dlatego Klub PSL pozytywnie ocenia propozycję komisji, aby Rada Ministrów określiła harmonogram wyposażenia wojewodów w odpowiednie kompetencje, w tym w możliwość koordynacji działań administracji specjalnej. W związku z planowaną reorganizacją Centrum, a także ze względu na wagę problematyki polityki regionalnej, należy rozważyć możliwość utworzenia stałej komisji sejmowej, która współpracowałaby ze wszystkimi agendami rządowymi zajmującymi się tym problemem. Klub PSL opowiada się za przyjęciem przedstawionej przez Komisję Nadzwyczajną rezolucji.
Poseł Krzysztof Wolfram (UW) powiedział, że najważniejszym fragmentem rezolucji jest stwierdzenie, iż nie można dziś mówić o realizowaniu polityki regionalnej państwa bez gruntownej przebudowy jego struktur administracyjnych oraz ich regionalnego upodmiotowienia. Rezolucja wyznacza rządowi termin do określenia swego jednoznacznego stanowiska w tej sprawie do końca bieżącego roku. Rezolucja wzywa również rząd do przyspieszenia działań na rzecz przygotowania odpowiednich aktów prawnych umożliwiających finansowanie zamierzeń państwa w kreowaniu polityki regionalnej już od przyszłego roku. Klub Unii Wolności uważa, że najistotniejszym elementem dyskusji nad kształtem polityki regionalnej są propozycje takiego przebudowania i upodmiotowienia regionalnych struktur państwa, aby głównie one same mogły udźwignąć zadania przed nimi stojące. Nowa organizacja terytorialna kraju powinna być oparta o dwie powiązane ze sobą zasady - decentralizacji i samorządności - lecz nie o zasadę autonomii regionów. Równolegle z kreowaniem nowych województw musi być rozwiązana kwestia powiatów samorządowych. Mówca duży fragment swego wystąpienia poświęcił integracji ze strukturami europejskimi, w których polityka regionalna stanowi kanon działań. Scharakteryzował główne cele europejskiej polityki regionalnej i wyraził niepokój, aby Polska starająca się o przyjęcie w poczet Unii Europejskiej nie została zaskoczona faktem niedostosowania swych struktur regionalnych do możliwości wchłonięcia środków Unii oraz nieumiejętnością ich spożytkowania. Klub Unii Wolności popiera treść rezolucji przedstawionej przez Komisję Nadzwyczajną.
Poseł Zygmunt Jakubczyk (UP) stwierdził, że rządowe dokumenty traktujące o polityce regionalnej w obecnym kształcie nie mogą być uznane za kompleksową i spójną koncepcję polityki państwa w tej dziedzinie. Właściwie przedstawiają one słabość tej polityki w całym okresie transformacji. Istnieje bardzo wiele rozważań teoretycznych, analiz i opracowań studialnych, co daje podstawy do formułowania naszej polityki, ale te same wnioski powtarzane są z roku na rok. Oznacza to, że prawie nic nie zmienia się w organizacyjnym przygotowaniu struktur państwa do wdrażania polityki regionalnej. Rząd unika zajmowania wyraźnego stanowiska w wielu sprawach, polityka prowadzona jest przez bardzo wiele instytucji a więc wszelką odpowiedzialność rozwadnia się.
Raport jednoznacznie wskazuje na szczupłość środków przeznaczonych przez rząd na politykę regionalną. Ich udział w budżecie stanowi 0,09 proc. podczas, gdy w państwach Unii Europejskiej sięga 30 proc. Zdaniem Unii Pracy konieczne jest również przyspieszenie prac nad zasadami decentralizacji państwa. Bez upodmiotowienia struktur lokalnych i regionalnych nie jest możliwe prowadzenie nowoczesnej polityki zakrojonej na miarę Unii Europejskiej. Reforma terytorialnej organizacji kraju jest koniecznym warunkiem zwiększenia skuteczności polityki regionalnej. Silne jednostki terytorialne znacznie skuteczniej wykorzystywałyby swoje potencjały gospodarcze niż jednostki mniejsze i słabsze. Klub Unii pracy zwraca również uwagę na pogłębiające się regionalne dysproporcje rozwojowe. Celem polityki regionalnej musi być właśnie redukowanie różnic między najbogatszymi a najbiedniejszymi. Klub Unii Pracy opowiada się za przyjęciem rezolucji.
Poseł Stanisław Kowolik (BBWR) powiedział, że kluby rządzącej koalicji wygłaszają tyrady o konieczności decentralizacji państwa ale uchylają się od podejmowania konkretnych decyzji. Z przedstawionej projektu rezolucji wynika jednoznacznie, iż dla realizacji polityki regionalnej państwa niezbędna jest decentralizacja i upodmiotowienie struktur lokalnych i regionalnych. Idea ta nie jest nowa i wypada żałować, że nie została dotychczas zrealizowana. Następnie mówca odniósł się do konkretnych sformułowań projektowanej rezolucji wskazując na zawarte w nich słabości. Powiedział np. że sama kolejność zasad, jakie winny przyświecać polityce regionalnej, już budzi wątpliwości - jeżeli np. zasada pomocniczości państwa znalazła się dopiero na trzecim miejscu, mimo że jest problemem pierwszoplanowym. W projekcie rezolucji znalazło się również stwierdzenie o roli instytucji centralnych w polityce regionalnej, co może sugerować jednak tendencje centralistyczne. Komisja Nadzwyczajna nie sformułowała niestety konkretnych wniosków dotyczących rządowego raportu. Klub BBWR opowie się jednak za przyjęciem rezolucji uważając, że prace nad polityką regionalną wymagają kontynuacji.
Poseł Eugeniusz Januła (PKND) uznał, że kwestia regionalizacji jest najważniejsza, jeżli chcemy poważnie myśleć o warunkach naszego wejścia do Europy. Powinniśmy zbudować kompatybilną z europejską strukturę regionów. Najważniejsze przy tym jest nie tyle to, jakie będą przyszłe województwa czy regiony, ile ich będzie, ale jaka będą miały podmiotowość prawną, na jakiej zasadzie będą funkcjonowały. Nowa Demokracja opowiada się za projektem rezolucji i w pełni popiera polską drogę do rozsądnego przekształcenia naszego kraju w państwo o silnych, opartych na logicznych przesłankach strukturach regionalnych.
Po zakończeniu wystąpień poselskich głos zabrał wiceprezes Rady Ministrów, minister rolnictwa i gospodarki żywnościowej Roman Jagieliński, która powiedział, że treści zawarte w przygotowanej przez Komisję Nadzwyczajną rezolucji zbieżne są z rozwiązaniami proponowanymi przez specjalistów zgrupowanych w Radzie Polityki Regionalnej i podkomitecie Rady Ministrów. Generalne zasady zawarte w materiałach komisji nie budzą wątpliwości, nie sposób bowiem np. przecenić zasady decentralizacji i upodmiotowienia polityki regionalnej. Szereg konkretnych inicjatyw, jak choćby kontrakt dla woj. katowickiego daleko wyprzedziło teoretyczne rozważania o potrzebie istnienia podmiotu regionalnego. W ubiegłym roku decyzją rządu powołany został zespół do spraw rozwoju regionalnego. Jednym z jego głównych zadań jest przystosowanie naszej polityki regionalnej do potrzeb i wymogów pełnego członkostwa w Unii Europejskiej. Ten zespół ma wykonać swe zadanie do końca czerwca. W połowie roku zostanie przygotowana całościowa koncepcja polityki regionalnej, która winna zaproponować rozwiązania na wiele lat. Byłoby pożyteczne, aby Sejm wyraził swą opinię o niej. Mówca przypomniał, że w Sejmie znajdują się już propozycje dotyczące reorganizacji centrum państwa, przygotowywana jest reforma administracji, choć nadal trwają spory co do jej kształtu. Dyskusję na ten temat należy jednak zakończyć i zaproponowany przez komisję termin- koniec roku 1996 - powinien zostać uwzględniony.
Na zakończenie głos zabrał poseł - sprawozdawca Cezary Miżejewski (PPS), który zauważył, że dyskusja w dużej części skupiła się na reformie administracji kraju, co jest dosyć naturalne i co pokazuje, jak trudno w tej sprawie wypracować kompromisowe stanowisko. Komisja dużo uwagi zwróciła również na reformę administracji publicznej, jako zadanie niezwykle ważne.
Następnie Sejm przeszedł do drugiego czytania projektu rezolucji. W drugim czytaniu nikt nie zabrał głosu w dyskusji.
29 marca 1996 r. Sejm, 369 głosami, przy 2 przeciwnych i 1 wstrzymującym się, przyjął rezolucję w sprawie polityki regionalnej państwa.
28 marca 1996 r. Sejm rozpatrzył sprawozdanie Komisji Ustawodawczej o orzeczeniu Trybunału Konstytucyjnego (sygn. akt K-10/95) w sprawie niezgodności art. 8 ust. 2 ustawy o zasadach przekazywania zakładowych budynków mieszkalnych przez przedsiębiorstwa z przepisami konstytucyjnymi.
Poseł-sprawozdawca Marek Mazurkiewicz (SLD) przypomniał, że chodzi o przepis, który zwalnia przedsiębiorstwa państwowe postawione w stan likwidacji z obowiązku refundowania gminie różnicy pomiędzy rzeczywistymi kosztami centralnego ogrzewania i ciepłej wody, a opłatami pobieranymi od użytkowników mieszkań według cen urzędowych. Taki obowiązek mają natomiast przez rok od przekazania gminom budynków mieszkalnych inne zakłady.
Zdaniem Trybunału, przepis ten nadmiernie uszczupla prawa majątkowe gmin, naruszając tym samym konstytucyjne zasady ochrony praw słusznie nabytych i proporcjonalności.
Poseł M. Mazurkiewicz podkreślił, że z pewności będą duże trudności z wyegzekwowaniem od przedsiębiorstw postawionych w stan likwidacji kwot należnych gminom, jednak Komisja Ustawodawcza wyraziła pozytywną opinię o zasadności orzeczenia Trybunału.
Poseł Tadeusz Biliński (SLD) stwierdził, że jakkolwiek omawiany problem nie ma większego znaczenia praktycznego, gdyż przedsiębiorstwa będące w likwidacji, bez względu na rozwiązania prawne, będą w przeważającej liczbie niewypłacalne, to jednak nie można się nie zgodzić ze stanowiskiem wyrażonym w orzeczeniu Trybunału Konstytucyjnego.
Klub SLD, opowiadając się za uznaniem orzeczenia za zasadne, wnosi w związku z tym o skreślenie w ustawie o zasadach przekazywania zakładowych budynków mieszkalnych przez przedsiębiorstwa państwowe zaskarżonego ust. 2 art. 8. Mówca zaproponował także objęcie przepisami wspomnianej ustawy tych spółek, które utraciły przymiot jednoosobowych spółek Skarbu Państwa w wyniku wniesienia ich akcji do NFI.
Poseł Jan Andrykiewicz (PSL) uznał orzeczenie TK za zasadne i przypomniał, że sprawa ograniczenia gmin w ich prawach do mienia komunalnego polegająca na obowiązku zawierania umów przekazania na ich rzecz nieruchomości była wyraźnie akcentowana w trakcie prac nad zaskarżoną ustawą.
Poseł Jan Olszewski (UW) opowiadając się za stanowiskiem wyrażonym w sprawozdaniu Komisji Ustawodawczej przypomniał, że zasada, by orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego były ostateczne i nie podlegały sejmowej kontroli, powinna być wreszcie wprowadzona w życie.
Poseł wyjaśnił, że wynikające z przepisów ustawowych przejęcia nieodpłatne nieruchomości zakładowych budynków mieszkalnych w bardzo wielu gminach spowodują straty, gdyż do końca 2004 r. najemcy dotychczasowych mieszkań zakładowych płacić będą czynsz, który nie może przekraczać w stosunku rocznym 3% wartości odtworzeniowej lokalu.
Posłanka Beata Świerczyńska (UP) oświadczyła, że jej Klub będzie głosował za przyjęciem orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego oraz poprze proponowaną nowelizację omawianej ustawy.
Poseł Stanisław Kowolik (BBWR) stwierdził, że wprowadzenie przepisów omawianej ustawy było trudne zarówno dla strony rządowej jak i samorządowej; powstało wiele nieporozumień, które wymagają wyjaśnienia. Powoduje to konieczność dokonania przeglądu i nowelizacji ustawy o zasadach przekazywania zakładowych budynków mieszkalnych, a także ustawy o najmie lokali mieszkalnych i dodatkach mieszkaniowych.
Za przyjęciem orzeczenia Trybunału opowiedział się również podsekretarz stanu w Ministerstwie Gospodarki Przestrzennej i Budownictwa. Poinformował, że resort w najbliższym czasie przedstawi nowelizację ustawy, która uwzględni stanowisko Trybunału.
29 marca 1996 r. za oddaleniem orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego głosowało 4 posłów, przeciw 370 posłów, przy braku wstrzymujących się.
Sejm, wobec nieuzyskania przez wniosek o oddalenie orzeczenie wymaganej większości 2/3 głosów, uznał orzeczenie TK za zasadne.
28 marca br. posłowie rozpatrzyli poselski projekt ustawy o dopłatach do cen oleju napędowego do silników.
Projekt przedstawił, w imieniu wnioskodawców, poseł Ryszard Bondyra (PSL), przypominając, że proponowana regulacja dotyczy tzw. paliwa rolniczego, czyli używanego do ciągników i maszyn rolniczych. Pierwotnie regulacja dotycząca paliwa rolniczego była powiązana z ustawą o podatku akcyzowym. Część posłów uznała jednak, że ustalanie cen paliwa rolniczego w odrębnej ustawie pozwoli na stworzenie mechanizmu prawnego bardziej czytelnego i umożliwiającego powtarzalność regulacji w następnych latach.
Sprawozdawca zaznaczył m.in., że w projektach nie skorzystano z prawnych rozwiązań europejskich (np. kolorowanie paliwa rolniczego), ze względu na koszty ich wprowadzenia. Przypominając, że ochrona niższej ceny paliwa rolniczego jest jednym z ważnych elementów ochrony dochodów rolniczych, które bardzo ostatnio spadły. R. Bondyra stwierdził, że zasadą owej ochrony w Polsce winny być dopłaty do cen oleju napędowego, zmniejszające obciążenie rolnictwa podatkiem akcyzowym.
Projekt przewiduje wypłatę rolnikom przez urzędy gmin, dwóch ratach rocznie kwoty będącej iloczynem podatku akcyzowego na olej napędowy oraz średniego zużycia paliwa na 1 ha użytków rolnych. W bieżącym roku to zużycie określono na 84 litry, co, po przemnożeniu przez podatek akcyzowy, daje liczbę 15.
Dyskutując nad tym projektem Klub PSL uznał, że ową dopłatę można by przekazywać rolnikom jednorazowo w ciągu roku. R. Bondyra wnioskował o przekazanie projektu do Komisji Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej, Komisji Polityki Gospodarczej, Budżetu i Finansów oraz Ustawodawczej.
Do projektu ustosunkował się poseł Janusz Maksymiuk (SLD), który zauważył, że sprawa specjalnych cen paliwa rolniczego nie jest nowa, albowiem po raz pierwszy dopłatę do tego rodzaju paliwa określił resort rolnictwa w roku 1993. Sam problem przypomina kwadraturę koła, skoro o poziomie rolnictwa decyduje korzystanie z maszyn i ciągników rolniczych, to zaś winduje koszty produkcji rolnej. Mówca postulował, aby ustawy nie zawężać tylko do jednej formy pomocy państwa w obniżaniu cen paliwa na potrzeby rolnictwa. Proponował też, aby kryteria przyznawania tegorocznych dopłat były czytelne i bezdyskusyjne. Mówca sugerował także, aby zróżnicować dopłaty dla gospodarstw towarowych i gospodarstw produkujących tylko na własne potrzeby. Zdaniem J. Maksymiuka, rozliczenia paliwowe powinny, w przypadku rolnictwa, stanowić bodźce do rozwoju i wyższej efektywności produkcji rolnej. Dlatego, w opinii posła, dotowanie cen paliwa rolniczego powinno mieć funkcje bodźca ekonomicznego, nie zaś masowej pomocy socjalnej.
Mówca uznał także, iż wielkość przewidzianych w tegorocznym budżecie środków na dopłaty winna się zmieniać w zależności od ruchu cen paliw w ogóle. Posłowie SLD orzekli ponadto, że wskazane byłoby uregulowanie cen paliwa rolniczego wraz z wielkością podatku drogowego dla rolników, przy czym debatę na temat tych kosztów produkcji rolnej należałoby powiązać z analizą doświadczeń europejskich.
W wystąpieniach indywidualnych Klub SLD reprezentowali posłowie: Andrzej Rokicki, Romuald Ajchler i Stanisław Pawlak.
Poseł Stanisław Kalemba (PSL) wspomniał m.in. o poparciu projektu przez Ministra Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej oraz wiceministra finansów, Witolda Modzelewskigo. Poseł zaznaczył też, że kraje Wspólnot Europejskich od dawna stosują dopłaty do paliwa rolniczego jako mechanizm stabilizujący dochody z produkcji rolnej, a co za tym idzie - stabilizujący rolnictwo. Mówca poparł projekt ustawy w zaprezentowanej postaci, uznając że mechanizm dopłat jest jasny i zrozumiały. Stanowisko rządu w sprawie projektu nazwał S. Kalemba nierolniczym, albowiem rząd określił dopłaty jako odstępstwo od gospodarki rynkowej, a także jako pomoc finansową nie związaną bezpośrednio z produkcją rolną. Mówca postawił wniosek o przekazanie projektu do Komisji Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej oraz Komisji Polityki Gospodarczej, Budżetu i Finansów, a także o powołanie podkomisji, która przygotowałaby projekt do drugiego czytania.
W wystąpieniach indywidualnych Klub PSL reprezentowali posłowie: Wojciech Zarzycki, Tadeusz Kowalczyk, Andrzej Bajołek i Marek Sawicki.
Posłanka Maria Stolzman (UW) zgodziła się z posłem J. Maksymiukiem, iż nazwę ustawy należałoby zmienić w sposób bardzie precyzujący cel ustawodawcy. Posłanka byłą też zdania, iż propozycja posłów PSL, to bardziej pomoc socjalna niż stymulator produkcji rolniczej, a kwota łączna dopłat (400 mln nowych zł), to tyle, ile przeznaczono na modernizację gospodarstw z Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa. Posłanka wniosła o przekazanie projektu do Komisji Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej ale także do Komisji Samorządu Terytorialnego, albowiem dopłaty stałyby się dodatkowym obowiązkiem gmin.
W podobnym duchu wypowiadał się poseł Andrzej Aumiller (UP), zastanawiając się nad powszechnością proponowanych dopłat. Jego zdaniem, proponowane rozwiązanie nie wpłynie korzystnie na proces restrukturyzacji i transformacji polskiego rolnictwa. Tymczasem restrukturyzacja obszarowa wsi, wprowadzenie zintegrowanych technologii produkcji i obniżenie kosztów produkcji rolniczej są konieczne bez względu na to, czy przystąpimy do Unii Europejskiej, czy też nie.
W opinii posłów UP, rząd powinien zaproponować inne rozwiązania prawne i ekonomiczne, bezpośrednio pobudzające zmiany gospodarcze w rolnictwie. Taką inną metodą pomocy rolnikom byłyby wszelkiego rodzaju wspólnoty maszynowe, które, wspierane przez rząd, wpływałyby na bardziej ekonomiczne wykorzystanie maszyn rolniczych i na zmiany nieekomomicznego dotąd myślenia rolników na temat mechanizacji produkcji rolnej. Te 400 mln zł na dopłaty do cen paliwa rolniczego warto, w opinii posła, przeznaczyć na inne cele, związane z modernizacją rolnictwa.
Poseł postulował stworzenie, zamiast swego rodzaju protez ekonomicznych, kompleksowego systemu wspomagania rolnictwa. W tym znacznie lepszym wykorzystaniem doświadczeń europejskich byłoby stworzenie systemu dopłat do wszelkich nośników energii stosowanych w rolnictwie.
W debacie poselskiej Klub UP reprezentował też poseł Janusz Szymański.
Poseł Zbigniew Pietrzykowski (BBWR) poparł rozsądne zwiększenie pomocy finansowej dla rolnictwa, z niepokojem jednak odniósł się do sygnałów NIK o marnotrawieniu tej pomocy. Obawy dotyczące przedłożonego projektu wiążą się z biurokratyczną zasadą przygotowywania wypłat. Mówca proponował rozpatrzenie projektu przez komisje, ale uwzględnienie przy okazji w projekcie specyfiki rolnictwa górskiego i podgórskiego, które powinno mieć przelicznik dopłat większy, ze względu na rozdrobnienie pól uprawnych.
Poseł Kazimierz Wilk (KPN) był zdania, że dotychczasowe dopłaty do cen paliwa rolniczego były niewielką rekompensatą wzrostu kosztów produkcji rolniczej. Klub proponował zwiększenie dopłat o około 10-18%, zamiast stosowania mało precyzyjnego przelicznika hektarowego.
Poseł Sławomir Nowakowski (PKND) uznał dopłaty do cen oleji napędowego za rozwiązanie kontrowersyjne, albowiem ciągniki rolnicze są na wsi również środkiem transportu, nie tylko produkcji rolniczej. Poseł poparł skierowanie projektu do komisji i rozpatrzenie możliwości użycia innej metody wspierania polskiego rolnictwa.
W imieniu rządu do debaty ustosunkował się podsekretarz stanu w Ministerstwie Finansów Ryszard Pazura, który wymienił wątpliwości dotyczące projektu. Rząd uznał m.in. że projekt nie jest powiązany z określonym sprzętem zmechanizowanym znajdującym się w gospodarstwach rolnych. Dopłaty są uzależnione od powierzchni użytków rolnych, a nie od ilości maszyn w gospodarstwie.
Poza tym dopłaty do cen paliwa rolniczego są rozwiązaniem oderwanym od całości niezbędnych w rolnictwie zmian, o wprowadzenia nowoczesnych zasad gospodarowania, znanych w Europie od dawna. Chodzi m.in. o wprowadzenie VAT od środków do produkcji oraz pełnej stawki VAT od produktów rolnych.
Mówca zwrócił także uwagę na zadziwiający efekt dopłaty do cen paliwa rolniczego. Kwota z budżetu przeznaczona na ten cel byłaby niemal równa podatkowi rolnemu pobieranemu od rolników. Dopłaty, na co wskazywał też R. Pazura, powodują niepotrzebne rozproszenie środków budżetowych przeznaczonych na rozwój rolnictwa. Dopłaty zróżnicowałyby też ceny paliw dla różnych odbiorców, co byłoby sprzeczne z zasadami wolnego rynku.
Rząd uznał za wskazane poszukiwanie innych, bardziej skutecznych rozwiązań stymulujących wzrost produkcji rolnej, poprawiających opłacalność produkcji w rolnictwie.
R. Pazura odpowiadał też na pytania posłów dotyczące m.in. możliwości wykorzystania dopłat do cen oleju napędowego, jako stymulatora zagospodarowania ugorów, wpływu dopłat na opłacalność produkcji, szans przygotowania zamiast dopłat ustawy o podatku paliwowym oraz podstaw statystycznych porównania akcyzy do podatku rolnego.
Odpowiadając, R. Pazura stwierdził m.in., że rząd w swoim stanowisku opierał się na najbardziej aktualnych szacunkach i danych statystycznych. Opierając się na tych wyliczeniach, rząd doszedł do wniosku, iż system dopłat do cen paliwa rolniczego nie wpłynął znacząco na obniżenie cen produktów rolniczych. Nie oznacza to, że nie warto szukać bardziej skutecznych metod wspomagania rolnictwa.
Dopłatom nie jest też przeciwny resort rolnictwa, w imieniu którego wystąpił podsekretarz stanu, Jacek Soska. Nie ma natomiast pewności co do tego, że właśnie ta, zaproponowana przez posłów PSL forma dopłaty do cen oleju silnikowego, jest najskuteczniejszą formą stabilizacji produkcji rolnej i poprawy jej opłacalności. Resort, co przyznał J. Soska, proponował inną formę wspierania rolnictwa. Ministerstwo Rolnictwa popiera jednak zasadę subwencjonowania tej gałęzi gospodarki po to, by polskie rolnictwo stało się konkurencyjne wobec całej Europy w produkcji żywności.
Na koniec głos zabrał sprawozdawca, poseł Ryszard Bondyra, którego zdaniem, dopłaty w formie talonów imiennych stałyby się wielkim zyskiem dla drukarzy, a nie dla rolników. Natomiast postulowane doprecyzowanie projektu poselskiego może dokonać się w trakcie prac komisji.
Sejm przekazał projekt do komisji: Polityki Gospodarczej, Budżetu i Finansów, Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej i Ustawodawczej.
Sejm nie przyjął m.in. poprawki Senatu, aby przekroczenie 29%, 33% lub 50% ogólnej liczby głosów w podmiocie prowadzącym przedsiębiorstwo maklerskie, skutkujące powstaniem obowiązku zawiadomienia Komisji Papierów Wartościowych dotyczyło wyłącznie głosów posiadanych na walnym zgromadzeniu i zgromadzeniu wspólników, a nie jak proponował Sejm - również i akcjonariuszy.
29 marca br. Sejm zgodnie z propozycją komisji przyjął tylko jedną poprawkę (2 głosy za odrzuceniem, 368 przeciwnych, 1 wstrzymujący się).
Pozostałe poprawki zostały odrzucone.
28 marca 1996 r. Sejm rozpatrzył sprawozdanie Komisji Administracji i Spraw Wewnętrznych, Komisji Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej oraz Komisji Ustawodawczej o stanowisku Senatu w sprawie ustawy o zmianie ustawy o nabywaniu nieruchomości przez cudzoziemców.
Poseł sprawozdawca Kazimierz Pańtak (SLD) przypomniał, że rozpatrywana nowelizacja ustawy dotyczyła ograniczenia obowiązku uzyskiwania zezwolenia na nabycie nieruchomości przez cudzoziemców pod względem podmiotowym - dla spółek joint-venture z polską osobowością prawną, dla cudzoziemców zamieszkałych w Polsce co najmniej 5 lat, będących małżonkami obywateli polskich i zamieszkałych w Polsce co najmniej 2 lata oraz uprawnionych do ustawowego dziedziczenia nieruchomości będących co najmniej 5 lat własnością zbywcy - oraz przedmiotowym - do 1 ha gruntów rolnych i 400 m kw. gruntów budowlanych, z możliwością 3-krotnego zwiększenia tego limitu przez MSW. Ponadto nowelizacja upraszcza procedurę uzyskiwania zezwoleń oraz usuwa luki prawne, pozwalające na obchodzenie przepisów ustawy.
Senat wystąpił o odrzucenie ustawy nowelizacyjnej. Komisje nie podzieliły stanowiska Senatu i wnoszą o ponowne uchwalenie ustawy. Senat argumentował, że ustawa o nabywaniu nieruchomości przez cudzoziemców, pochodząca z 1920 roku, wymaga kompleksowej zmiany, a uchwalona przez Sejm nowelizacja jest fragmentaryczna i nie zaspokaja potrzeb w tej sprawie. Komisje uznały, że argumentacja Senatu nie przemawia za odrzuceniem nowelizacji, która, choć fragmentarycznie, rozstrzyga najpilniejsze problemy, stwarzając szansę na zahamowanie zjawisk patologicznych związanych z obchodzeniem przepisów ustawy.
Poseł Waldemar Pawlak (PSL) opowiedział się za wyłączeniem ziemi rolniczej ze sprzedaży cudzoziemcom. Stwierdził, że w czasie debaty nad nowelizacją Sejm został wprowadzony w błąd. Przekonywano wtedy o konieczności uchwalenia nowych uregulowań ze względu na wymagania OECD. Niezgodnie z rzeczywistością przedstawiono też sprawę możliwości nabycia na zasadzie prawa do pierwokupu nieruchomości przez cudzoziemca-dzierżawcę. Mówca podjął temat patologii, m.in. wykupu polskich nieruchomości w celu blokowania krajowej konkurencji oraz bardzo wysokiego licytowania nieruchomości, które mogą mieć w przyszłości strategiczne znaczenie dla gospodarki. W. Pawlak wnioskował o przyjęcie stanowiska Senatu ze względu na niewyłączenie w ustawie ziemi rolniczej ze sprzedaży cudzoziemcom, oraz nadanie uprawnień MSW do zwiększania limitu powierzchni nabywanych nieruchomości i zastosowania abolicji w stosunku do spółek, które niezgodnie z prawem nabyły kontrolne pakiety akcji polskich przedsiębiorstw.
Posłanka Małgorzata Winiarczyk-Kossakowska (SLD) wniosła o odrzucenie stanowiska Senatu uznając, że jego argumentacja o nieprzystawaniu obowiązującego prawa o nabywaniu nieruchomości przez cudzoziemców do realiów tym bardziej przemawia za zmianą ustawy. Zdaniem mówczyni, ponowne uchwalenie nowelizacji przez Sejm czyni zadość najpilniejszym potrzebom w zakresie dostosowania prawa do obecnych warunków polskiej gospodarki, gdyż wprowadza klarowność zasad nabywania nieruchomości przez cudzoziemców, usuwa obowiązek uzyskiwania zezwolenia tam, gdzie jest to czynność jedynie rutynowa, nie stoi zaś w sprzeczności z zasadą reglamentacji zakupu ziemi przez obcokrajowców, ponadto zbliża nasze prawo do standardów OECD.
Poseł Andrzej Aumiller (UP) opowiedział się za odrzuceniem weta Senatu. Za pozytywne aspekty nowelizacji ustawy uznał zlikwidowanie luk prawnych powodujących jej obchodzenie. Za nieuzasadnioną uznał poseł obawę przed jej liberalizacją tam, gdzie nie rodzi to zagrożenia dla gospodarki, a upraszcza i redukuje żmudne i niepotrzebne czynności administracyjne. Poseł poparł instytucję promesy sprzedaży, zawartą w nowelizacji, jako zapobiegającą manipulacjom przetargowym.
Posłanka Maria Stolzman (UW) stwierdziła, że ustawa z 1920 roku rzeczywiście nie przystaje do dzisiejszych realiów, więc tym silniejsza jest potrzeba jej znowelizowania. Stwierdziła, że nowelizacja w kształcie uchwalonym przez Sejm nie zawiera najbardziej kontrowersyjnych przepisów, i że jest ona Polsce potrzebna do wejścia do OECD. Opowiedziała się za odrzuceniem stanowiska Senatu.
Poseł Stanisław Kowolik (BBWR) stwierdził, że omawiana nowelizacja ułatwia cudzoziemcom wykup polskiej ziemi. Sprzyja temu rozszerzenie podmiotowego kręgu osób, od których nie wymaga się zezwoleń oraz uprawnienie MSW do 3- krotnego powiększania obszaru nieruchomości nabywanych przez cudzoziemców. Mówca poparł stanowisko Senatu o odrzuceniu ustawy.
Podsekretarz Stanu w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych Jerzy Zimowski podkreślił, że obecne prawo o nabywaniu nieruchomości przez cudzoziemców, jak wykazała praktyka, ma poważne luki, które umożliwiają nadużycia. Wyeliminowanie tych luk jest sprawą bardzo pilną. Drugim powodem nowelizacji było spełnienie oczekiwań OECD, wyrażonych w memorandum z 1994 roku i dotyczących niereglamentowania przez administrację państwową obrotu gospodarczego. Mówca, odpierając zarzut posła W. Pawlaka, stwierdził, że prawo pierwokupu przez dzierżawcę nieruchomości, wynikające z Kodeksu cywilnego, jest w stosunku do cudzoziemców obwarowane wymogiem uzyskania zezwolenia na podstawie omawianej ustawy jako lex specialis w stosunku do przepisów kodeksowych. J. Zimowski podkreślił, że elementów liberalizujących ustawę jest w nowelizacji zdecydowanie mniej niż uszczelniających jej działanie, a ponadto obrót nieruchomościami z cudzoziemcami podlega corocznej kontroli Sejmu, co wyklucza niebezpieczeństwo nadużycia uprawnień ze strony MSW.
29 marca 1996 r. za odrzucieniem uchwały Senatu o odrzucenie ustawy opowiedziało się 229 posłów, przeciwko 136, wstrzymało się od głosu 9.
Sejm odrzucił uchwałę Senatu bezwzględną większością głosów.
28 marca 1996 r. posłowie rozpatrzyli komisyjny projekt ustawy o zmianie ustawy o zaspokajaniu ze środków Funduszu Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych niektórych świadczeń przysługujących emerytom i rencistom.
Projekt przedstawił poseł Stanisław Janas (SLD), przypominając, że w ustawie z 28 czerwca 1995 r. chodziło o zapewnienie rent i emerytur osobom, którym należały się one na mocy układów zbiorowych pracy. Realizować te świadczenia mają nowi pracodawcy, obejmujący przedsiębiorstwa, w których niegdyś zatrudnieni byli obecni emeryci i renciści. W takiej sytuacji nowi pracodawcy, na mocy ustawy, mogli wnioskować o przyznanie należnych świadczeń emerytalno-rentowych.
Okazało się jednak, że okres 6 miesięcy, jaki Sejm ustalił dla załatwiania tego typu wniosków pracodawców, był za krótki na wydanie uwiarygadniających wnioski orzeczeń sądowych.
W nowelizacji Komisja Nadzwyczajna ds. Paktu o Przedsiębiorstwie Państwowym w Trakcie Przekształceń zaproponowała anulowanie ograniczeń czasowych dotyczących składania wniosków przez pracodawców.
Poseł Zbigniew Kaniewski (SLD) przypomniał, że dla wielu byłych pracowników likwidowanych zakładów ustawa z czerwca 1995 roku stała się jedyną szansą na uzyskanie należnych im świadczeń. Mówca potwierdził, że mnogość wniosków o przyznanie takich świadczeń nie pozwoliła na zakończenie wszystkich procedur w ustawowym okresie. Dlatego anulowanie ograniczeń czasowych ustawy wydaje się jedynym rozsądnym rozwiązaniem. Klub SLD poprze projekt.
Poseł Jan Świrepo (PSL) zaznaczył, że szczególnie ostro problem uzyskiwania przysługujących na mocy układów zbiorowych pracy świadczeń emerytalno-rentowych wystąpił na Śląsku, gdzie po roku 1989 uległo likwidacji wiele przedsiębiorstw państwowych. Mówca wskazał też na duże znaczenie środków z Funduszu Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych dla przedsiębiorstw znajdujących się przejściowo w trudnej sytuacji finansowej. Niestety, Fundusz zbyt rzadko pomaga zakładom w takiej sytuacji.
Klub PSL poprze nowelizację, mimo, że jest ona wyraźnie spóźniona.
Poseł Jan Rulewski (UW) ubolewał, że problem nie został rozwiązany już w roku ubiegłym, co deklarował minister pracy. Zdaniem posła, na realizację zaległych świadczeń można było znaleźć środki w budżecie na rok 1996, zamiast szukać ratunku w Funduszu ze swej natury ubezpieczeniowym.
J. Rulewski zapytał, czy rząd, sugerując proponowane dziś przez Komisję rozwiązanie, konsultował je z Radą Funduszu Pracy.
Poseł Stanisław Wiśniewski (UP) przypomniał, że Sejm, uchwalając 28 czerwca 1995 r. ustawę, sugerował m.in. zaspokajanie z Funduszu Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych roszczeń byłych pracowników likwidowanych przedsiębiorstw państwowych. Dziś w grę wchodzi zaspokojenie roszczeń ok. 7 tys. pracowników, którzy przeszli na emeryturę. Przez okres obowiązywania dotychczasowej ustawy udało się załatwić ok. 2 tys. wniosków. Dlatego Klub UP opowiada się za przyjęciem projektu w proponowanej formie, a w związku z trybem pilnym - za niezwłocznym przejściem do drugiego czytania projektu.
Poseł Zdzisław Pisarek (BBWR) uznał nowelizację zgłoszoną przez Komisję za konieczną i uzasadnioną.
Ze strony rządu głos zabrał sekretarz stanu w Ministerstwie Pracy i Polityki Socjalnej, Maciej Manicki, który oświadczył m.in., że rząd w pełni popiera zgłoszony projekt i przewidział odpowiednie na realizację roszczeń środki nie w Funduszu Pracy, jak zrozumiał to J. Rulewski, ale właściwie w planie finansowym Funduszu Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych. Mówca dodał, że problem nowelizacji i jej skutków finansowych konsultowano z Radą Funduszu GŚP i związkami zawodowymi oraz Konfederacją Pracodawców Polskich.
Sprawozdawca, poseł Stanisław Janas, przypomniał, że intencją epizodycznej ustawy z 28 czerwca 1995 r. było, aby wszyscy emeryci dostali należne świadczenia. Przeszkodziła temu bariera czasowa.
Minister M. Manicki dodał, odpowiadając na wątpliwości posła J. Rulewskiego, że z mocy tej ustawy przyznawano świadczenia, które nie będą zwracane potem Funduszowi przez budżet, albowiem nie zgodził się na to w czerwcu 1995 r. Sejm.
W drugim czytaniu, do którego Sejm przystąpił po debacie. nie zgłoszono żadnych dodatkowych wniosków ani zapytań.
29 marca 1996 r. Sejm 373 głosami, przy 1 przeciwnym i 5 wstrzymujących się, uchwalił ustawę o zmianie ustawy o zaspokajaniu ze środków Funduszu Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych niektórych świadczeń przysługujących emerytom i rencistom.
28 marca 1996 roku Sejm przystąpił do pierwszego czytania poselskich projektów: uchwały w sprawie wykorzystania przez rząd wyników referendum z dnia 18 lutego 1996 r. oraz rezolucji w sprawie podjęcia przez rząd działań w związku z przeprowadzonym referendum w dniu 18 lutego 1996 r.
Projekt uchwały przedstawił poseł Wacław Martyniuk (SLD), który stwierdził, że choć wyniki referendum uwłaszczeniowego z 18 lutego br. nie są prawnie wiążące, to, zdaniem wnioskodawców, Sejm powinien zwrócić się do rządu o ich szczególną analizę i odpowiedź na pytania: jak rząd, w świetle wyników referendum, zamierza wykonać zobowiązania wobec emerytów, rencistów i pracowników sfery budżetowej, wynikające z orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego; czy i w jaki sposób rząd widzi potrzebę zasilenia funduszy emerytalnych częścią prywatyzowanego majątku państwowego; czy i na jakich zasadach rząd przewiduje wydanie bonów prywatyzacyjnych? Ponadto, zdaniem mówcy, analizy wymaga realizacja programu NFI, szczególnie wobec faktu wykupienia już świadectw udziałowych przez liczbę obywateli porównywalną z liczbą uczestników referendum. Poseł W. Martyniuk wniósł o przekazanie projektu uchwały do komisji sejmowych.
Projekt rezolucji przedstawił poseł Ryszard Bugaj (UP), który stwierdził, że pomimo prawnego nieobowiązywania wyników referendum uwłaszczeniowego, jego rezultat musi być brany pod uwagę przy konstruowaniu polityki rządu. Mówca stwierdził, że referendum wykazało niewątpliwy brak poparcia większości obywateli dla programu NFI oraz akceptację i oczekiwania związane z wykorzystaniem procesów prywatyzacyjnych dla udzielenia rekompensat z tytułu zaległych zobowiązań Skarbu Państwa i do budowy nowego systemu ubezpieczeń indywidualnych. R. Bugaj stwierdził, że projekt rezolucji wzywa rząd do natychmiastowego wstrzymania kroków zmierzających do rozszerzenia programu NFI, do dokonania bilansu majątku narodowego z uwzględnieniem rezerwacji środków na rekompensaty społeczne i budowę systemu ubezpieczeń społecznych oraz do przedstawienia do 15 czerwca br. projektów ustaw dotyczących systemu ubezpieczeń emerytalno-rentowych.
Poseł Marek Olewiński (SLD) opowiedział się za skierowaniem obu projektów do komisji sejmowych, gdyż wola 9,5 mln uczestników referendum powinna być przez władze państwa uszanowana i odpowiednio uwzględniona.
Poseł Bogdan Pęk (PSL) stwierdzając, że projekt uchwały jest nieprecyzyjny i niekonkretny, wniósł o jego odrzucenie. Uzależnił poparcie dla projektu rezolucji od wprowadzenia pewnych uzupełnień i zdecydowanie opowiedział się za natychmiastowym wstrzymaniem działań w celu rozszerzenia programu NFI. B. Pęk uważa, że obecne procesy prywatyzacyjne w Polsce są niezadowalające i niesprawiedliwe, wezwał zatem do wnikliwego monitoringu realizacji programu NFI.
Poseł Jan Wyrowiński (UW) wyraził zaniepokojenie przebiegiem prywatyzacji, a szczególnie spowalnianiem jej procesów i umacnianiem etatyzmu. Stwierdził, że rząd powinien do końca czerwca br. przedstawić program dokończenia prywatyzacji i zaproponował poszerzenie tekstu uchwały o sprecyzowanie koniecznych założeń prywatyzacji postulując też oddziaływanie przez państwo na gospodarkę przede wszystkim za pośrednictwem podatków, ceł, polityki kredytowej i kursowej oraz ścisłe powiązanie dochodów z prywatyzacji z reformą systemu emerytalnego.
Poseł Wojciech Borowik (UP) stwierdził, że w Polsce nie ma strategicznego planu prywatyzacji, bez którego jej procesy przebiegają w sposób nie kontrolowany i nieprawidłowy. Ocenił, że z realizacji uchwały nie wynikną żadne konkretne wnioski. Poseł uważa, że wezwanie dla rządu, zawarte w projekcie rezolucji, jest uzasadnione wolą wyrażoną przez uczestników referendum. Przyjęcie rezolucji powinno wspomóc powstawanie strategicznego programu prywatyzacji, co jest konieczne i oczekiwane przez społeczeństwo.
Poseł Wojciech Błasiak (KPN) uznał wynik referendum za politycznie znaczący i na tyle ważny, że rząd powinien brać go pod uwagę. Stwierdził, że fakt opowiedzenia się przez tak dużą grupę społeczeństwa przeciwko programowi NFI, pomimo bardzo aktywnej jego propagandy, uznać należy za wyraz znacznej nieakceptacji tego programu. Poseł uważa projekt uchwały za próbę manipulowania opinią społeczną i zawężenia wyników referendum jedynie do zagadnień rekompensat i ubezpieczeń. Wniósł zatem o odrzucenie projektu uchwały w pierwszym czytaniu, zaś poparcie dla rezolucji uzależnił od jej rozszerzenia zgodnie z wnioskiem Klubu PSL.
Poseł Piotr Ikonowicz (PPS) krytycznie ocenił zachodzące w Polsce procesy prywatyzacji i stwierdził, że działalność rządu powinna polegać przede wszystkim na budowie silnego sektora publicznego, a prywatyzacja powinna pójść w kierunku tworzenia zarządzanego grupowo sektora pozostającego pod kontrolą społeczną, czyli spółdzielczego, samorządowego i pracowniczego.
Minister przekształceń własnościowych Wiesław Kaczmarek stwierdził, że rząd bardzo poważnie traktuje wynik referendum, pomimo jego prawnego nieobowiązywania oraz niewątpliwego upolitycznienia samego udziału w referendum. Podkreślił, że zbędne jest wezwanie do wstrzymania kroków rozszerzających program NFI, gdyż żadne takie działania nie były i nie są przez rząd podejmowane. Zapewnił, że rząd uwzględni w swoich pracach społeczne przyzwolenie dla wykorzystania majątku państwowego do reformy systemu emerytalnego. Postawione w projekcie rezolucji terminy uznał jednak za nierealne, gdyż najpierw parlament powinien przesądzić o kształcie reformy systemu ubezpieczeń społecznych.
Mówca poinformował, że rząd zareagował już na orzeczenie TK i wnioski dotyczące rekompensat społecznych w dwojaki sposób: ustaleniem rekompensat gotówkowych dla emerytów i rencistów oraz przyjęciem założeń ustawy o tzw. świadectwie rekompensacyjnym, które niebawem zostaną przekazane do konsultacji związkowych. Minister poinformował, że jest prowadzony bardzo wnikliwy monitoring realizacji programu NFI, zaś bilans majątku narodowego został dokonany i rząd będzie się starał go dołączać do corocznych sprawozdań o przebiegu prywatyzacji.
Poseł W. Martyniuk podsumowując dyskusję położył nacisk na wyjaśnienie pojęć ekonomicznych, używanych w debacie na temat prywatyzacji.
Poseł R. Bugaj odciął się od skrajnych stanowisk, tzn. zarówno od nie pozostawienia w gospodarce żadnego sektora publicznego jak i budowania przede wszystkim sektora publicznego i własności grupowej, wyrażając przekonanie o społecznej akceptacji dla samej idei prywatyzacji, lecz nie dla jej tempa i sposobów realizacji.
29 marca 1996 r. Sejm w głosowaniu nie przyjął wniosku o odrzucenie w pierwszym czytaniu projektu uchwały (53 głosy za, 274 przeciwko, 49 wstrzymujących się).
Na wniosek Prezydium Sejmu projekty: uchwały w sprawie wykorzystania przez rząd wyników referendum, odbytego w dniu 18 lutego 1996 r., oraz rezolucji w sprawie podjęcie przez rząd działań w związku z przeprowadzonym referendum w dniu 18 lutego 1996 r. zostały skierowane do Komisji Polityki Gospodarczej, Budżetu i Finansów, Komisji Przekształceń Własnościowych oraz Komisji Ustawodawczej.
28 marca 1996 roku Sejm przystąpił do pierwszego czytania rządowego projektu ustawy o obrocie specjalnym z zagranicą.
Podsekretarz stanu w Ministerstwie Współpracy Gospodarczej z Zagranicą Jan Czaja stwierdził, że materia proponowanej ustawy, czyli obrót z zagranicą bronią, amunicją, materiałami wybuchowymi oraz wyrobami, technologiami i usługami mającymi szczególne znaczenie dla obronności, bezpieczeństwa lub innych ważnych interesów państwa, jest obecnie uregulowana, na podstawie ustawy o działalności gospodarczej, przez rozporządzenie MinisterstwaWGzZ. Uznano, że tak ważna dla kraju dziedzina powinna być objęta regulacją ustawową. Przedstawiony projekt definiuje więc obrót specjalny z zagranicą, obejmując nim także zawieranie umów i ich realizację poza terytorium Polski, określa podmioty mogące prowadzić obrót specjalny oraz przedmioty tego obrotu, ze szczegółowym ich wykazem zawartym w projekcie rozporządzenia RM. Projekt ustala zasady prowadzenia obrotu specjalnego: wymóg uzyskania wpisu do rejestru podmiotów prowadzących taki obrót, dokonywanego po zaopiniowaniu przez MSW i MON na maksymalnie 5 lat, zasadę uzyskiwania każdorazowo zgody na dokonanie transakcji, powiadamiania Ministerstwa WGzZ o rozpoczętych negocjacjach, możliwości udzielenia promesy zezwolenie na dokonanie transakcji oraz prowadzenia przez podmioty ewidencji obrotu specjalnego. Projekt umożliwia wprowadzenie przez RM ograniczenia lub zakazu obrotu specjalnego ze względu na bezpieczeństwo lub ważny interes gospodarki narodowej. Obrót specjalny będzie się mógł odbywać tylko przez wskazane przejścia graniczne, przewiduje się też prowadzenie kontroli za granicą przez specjalne zespoły powołane przez Ministerstwo WGzZ. Projekt ustala sankcje za nieprzestrzeganie przepisów ustawy - do 5 lat pozbawienia wolności i do 5 mln zł grzywny. Mówca podkreślił, że wprowadzenie ustawy w życie nie spowoduje dodatkowych kosztów budżetowych, gdyż może być ona realizowana przez już zorganizowane struktury.
Poseł Stanisław Czajczyński (SLD) stwierdził, że objęcie obrotu specjalnego z zagranicą regulacją ustawową i większa kontrola państwa stały się potrzebą chwili ze względu zarówno na rzeczywiste i zarzucane nam nadużycia i nieprawidłowości, jak i na spadek konkurencyjności polskich wyrobów przemysłu zbrojeniowego na rynku światowym. Mówca uznał za uzasadnione prawie wszystkie przepisy projektu i podkreślił, że ustawa może wejść w życie bez dodatkowych wydatków z budżetu, a także zgodność projektu z prawem Unii Europejskiej. Wątpliwości posła wzbudził jedynie przepis o ważnym interesie gospodarki narodowej uzasadniający ograniczenie lub zakaz obrotu specjalnego - jako zbyt szeroko sformułowany. Mówca wniósł o przekazanie projektu ustawy do Komisji Stosunków Gospodarczych z Zagranicą i Komisji Ustawodawczej.
Poseł Andrzej Malinowski (PSL) uznał, że ustawowa regulacja omawianej materii jest uzasadniona gospodarczo i politycznie. Spadek polskiego eksportu zbrojeniowego, a także incydenty i pomówienia co do prawidłowości obrotu wykazały, że istnieje potrzeba wypracowania spójnej krajowej polityki w tej dziedzinie i kontroli ze strony państwa. Poseł stwierdził, że ustawowa regulacja powinna też dotyczyć przewozów tranzytowych broni przez polskie terytorium. Wniósł o przekazanie projektu do komisji sejmowych.
Poseł Zbigniew Mączka (UW) stwierdził, że wszelka administracyjna ingerencja w wolny obrót gospodarczy jest niepożądana, w przypadku obrotu bronią może być jedynie złem koniecznym. Jego zdaniem, jeśli niezbędne jest wprowadzenie koncesji, zasady jej udzielania powinny być precyzyjnie określone, tak by wykluczyć dowolność postępowania, dokonywanie nadużyć przez urzędników. W opinii posła projekt tego wymogu nie spełnia. Za trudny w praktyce do wykonania uznał mówca przepis o wyznaczeniu przejść granicznych, szczególnie przy obrocie samolotami i okrętami. Z. Mączka stwierdził, że uzależnienie wydania zgody na dokonanie transakcji od uregulowania należności podatkowych skazuje producentów na przymusowe pośrednictwo central handlu zagranicznego. Mówca wyraził też zastrzeżenia w stosunku do zbyt wysokich ceł wywozowych. Poseł Z.Mączka z uznaniem wyraził się o przedstawieniu kompletu projektów aktów wykonawczych i wnioskował o przekazanie projektu do komisji.
Poseł Zbigniew Szczypiński (UP) ocenił tekst ustawy wraz z projektami aktów wykonawczych jako bardzo starannie przygotowany i wnioskował o przekazanie do komisji. Zgodził się z argumentami o zbytniej rozciągliwości pojęcia ważnego interesu gospodarki narodowej oraz zwrócił uwagę, że objęcie regulacją omawianej ustawy także sfery usług może powodować kolizje z innymi przepisami ustawowymi.
29 marca 1996 r. Sejm skierował projekt ustawy do Komisji Stosunków Gospodarczych z Zagranicą oraz Komisji Ustawodawczej.
Odrzucono wniosek o skierowanie projektu ustawy do Komisji Obrony Narodowej (139 głosów za wnioskiem, 183 przeciwko, 47 wstrzymujących się).
28 marca 1996 roku Sejm przystąpił do pierwszego czytania poselskiego projektu ustawy o zmianie ustawy o gospodarowaniu nieruchomościami rolnymi Skarbu Państwa.
Poseł Aleksander Andryszak (SLD) przedstawiając projekt stwierdził, że co prawda nowelizacja ustawy o gospodarowaniu nieruchomościami rolnymi Skarbu Państwa, na wniosek Komisji Ochrony Środowiska i wniosek rządu, została dokonana przez Sejm w lutym br., ale nie uwzględniła ona ważnych zmian proponowanych obecnie w projekcie poselskim. Zdaniem mówcy, konieczne jest dokonanie takich uregulowań w ustawie, by mogła ona bardziej kompleksowo regulować problemy związane z restrukturyzacją państwowego sektora rolnego, dotyczące bezrobocia byłych pracowników PGR-ów, pozostawiania bez uprawy znacznych obszarów ziemi rolniczej oraz lepszego sprecyzowania zadań i odpowiedzialności Agencji Własności Rolnej Skarbu Państwa. Proponowane w projekcie nowe uregulowania odnoszą się m.in. do rozszerzenia zakresu przejmowanego przez Agencję mienia o zakłady przetwórstwa rolno-spożywczego, zobowiązania Agencji do produkcyjnego wykorzystania zasobów i racjonalnego gospodarowania mieniem, kompleksowych przekształceń hodowli zarodowej i nasiennictwa, wyłączenia Ministra Przekształceń Własnościowych z powoływania i odwoływania prezesa Agencji, powołania rad opiniodawczo-doradczych przy terenowych oddziałach AWRSP, usankcjonowania pokrywania zobowiązań wobec wierzycieli z przejmowanego przez Agencję mienia, umożliwienia nabycia nieruchomości przez dzierżawcę bez przetargu, wprowadzenia ustawowego obowiązku uregulowania warunków pracy i płacy w jednostkach Skarbu Państwa przez organ administracji rządowej, ustalenia szczególnych zasad udzielania gwarancji kredytowych na terenach zagrożonych bezrobociem strukturalnym. Ustawa daje też możliwość odstąpienia od naliczania odsetek i stosowania karencji przy spłatach należności za nieruchomości zakupione na tych terenach i wprowadza nowe zasady nabywania mieszkań przez byłych pracowników PGR-ów i innych placówek z nimi związanych. Poseł wniósł o przekazanie projektu ustawy do Komisji Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej oraz Komisji Ustawodawczej.
Poseł Tadeusz Matyjek (SLD) stwierdził, że proponowane w projekcie zmiany są wyrazem troski o stan przekształceń własnościowych i strukturalnych w państwowym sektorze rolnym, gdzie procesy te zachodzą zbyt wolno, powodując degradację majątku. Zdaniem mówcy, projekt zapewnia AWRSP możliwość bardziej elastycznego działania, szczególnie w regionach największego bezrobocia. Poseł poparł m.in. regulacje dotyczące odszkodowań dla spółdzielni rolniczych, bezprzetargowej sprzedaży połączonej z oddłużeniem, nieodpłatnego przekazywania zasobów mieszkaniowych gminom i spółdzielniom mieszkaniowym. Z zastrzeżenia mówcy spotkały się przepisy o przedmiotowym rozszerzeniu działalności AWRSP na przedsiębiorstwa nierolne oraz o regulowaniu stosunków pracy w jednostkach podległych Agencji. Poseł T.Matyjek wnioskował o przekazanie projektu do komisji.
Poseł Ryszard Bondyra (PSL) zwrócił uwagę na złożoność i niedostateczne ustawowe rozwiązanie problemów przekształcania państwowego sektora rolnego. Wskazał na potrzebę kompleksowej, a nie kolejnych fragmentarycznych, nowelizacji ustawy. Omawiany projekt uznał za niewystarczający ze względu na potrzeby produkcyjne i oczekiwania społeczne. Poseł położył nacisk na konieczność większego dostosowania procesów restrukturyzacji do warunków lokalnych, zaproponował też wprowadzenie przepisu o przetargach ograniczonych dla rolników indywidualnych, mogących powiększyć gospodarstwa rodzinne do 100 ha przeliczeniowych. Mówca opowiedział się przeciw projektowi przejmowania przez Agencję przedsiębiorstw przetwórczych oraz bezprzetargowemu obrotowi zasobami Agencji, poparł zaś zapisy o racjonalnym gospodarowaniu mieniem AWRSP oraz przekształceniach dotyczących hodowli zarodowej i nasiennictwa. Wnioskował o przekazanie projektu do właściwych komisji.
Posłanka Maria Stolzman (UW) wyraziła dezaprobatę dla praktyki proponowania kolejnej nowelizacji, gdy nie zakończył się jeszcze proces legislacyjny poprzedniej. Mówczyni stwierdziła, że omawiany projekt w części dotyczy spraw uregulowanych w ostatniej nowelizacji, część propozycji stoi w sprzeczności z porządkiem prawnym - np. regulowanie stosunków pracy w jednostkach państwowych i wyłączenie MPW z procesów przekształceń własnościowych - część zaś ma charakter jedynie deklaratywny, np. zobowiązanie do racjonalnego gospodarowania mieniem Agencji czy zapisy o przekształcaniu hodowli zarodowej i nasiennictwa. Mówczyni zarzuciła też brak jakichkolwiek szacunków kosztów wprowadzenia ustawy w życie. Posłanka M. Stolzman wniosła o odrzucenie projektu w pierwszym czytaniu.
Poseł Andrzej Aumiller (UP) wniósł o odrzucenie projektu ustawy z powodu zdezaktualizowania się części propozycji lub odmiennego ich uregulowania w ostatniej nowelizacji, a także ingerowania przez projekt w materię innych ustaw, niekiedy sprzecznego z obowiązującymi przepisami. Mówca uznał, że nieliczne pozytywne aspekty projektu nie równoważą jego mankamentów.
Sekretarz stanu w Ministerstwie Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej Jerzy Józef Pilarczyk wyraził krytyczne stanowisko rządu wobec omawianego projektu z powodu bardzo poważnych wad legislacyjnych oraz zbyt ogólnego i życzeniowego jego charakteru. Mówca, doceniając jednak wagę problemu restrukturyzacji państwowego sektora rolnego, uznał, że dyskusja nad tym zagadnieniem w komisjach może być pożyteczna.
29 marca 1996 r. nie przyjęto wniosku o odrzucenie projektu ustawy w pierwszym czytaniu (83 głosy za, 279 przeciwko, 10 wstrzymujących się).
Sejm skierował projekt ustawy o zmianie ustawy o gospodarowaniu nieruchomościami rolnymi Skarbu Państwa do Komisji Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej oraz Komisji Ustawodawczej.
29 marca 1996 r. marszałek Sejmu przypomniał, że na podstawie uchwały Sejmu z 1 marca 1996 r. w sprawie kandydatów na stanowisko Rzecznika Praw Obywatelskich zgłoszono kandydaturę profesora Adama Zielińskiego.
Poseł Marek Mazurkiewicz (SLD) przedstawiając w imieniu grupy posłów kandydaturę prof. A. Zielińskiego określił go jako wybitnego prawnika, parlamentarzystę i działacza społecznego. Dodał, że będzie on godnie kontynuował tradycję Rzecznika Praw Obywatelskich.
Prof. Adam Zieliński urodził się 28 czerwca 1931 r. Ukończył studia prawnicze na Uniwersytecie Warszawskim, gdzie do tej pory jest profesorem na Wydziale Prawa i Administracji. Prof. A. Zieliński był sędzią sądu wojewódzkiego, dyrektorem departamentu w Ministerstwie Sprawiedliwości, w latach 1982-92 prezesem Naczelnego Sądu Administracyjnego, a od lutego 1994 r. do stycznia 1996 r. - sekretarzem stanu w Ministerstwie Sprawiedliwości. A. Zieliński był posłem na Sejm X kadencji. Jest członkiem Komitetu Praw Człowieka ONZ. Ma na swoim koncie szereg publikacji z dziedziny prawa cywilnego, administracyjnego i prawa pracy.
Sejm powołał profesora Adama Zielińskiego na Rzecznika Praw Obywatelskich (326 głosów za, 1 przeciwny, 14 wstrzymujących się).
29 marca 1996 r. Sejm rozpatrzył informację rządu dotyczącą spraw związanych z bezpieczeństwem obywateli oraz przeciwdziałaniem przestępczości. Informację przedstawił minister spraw wewnętrznych Zbigniew Siemiątkowski, który powiedział, że 1995 r. był kolejnym rokiem wzrostu przestępczości - wzrosła ona o 7,6 proc. (o 13,9 proc. wzrosła liczba rozbojów, o 17,2 proc. kradzieży, o 11 proc. zgwałceń, o 14,9 proc. bójek i pobić). Nastąpił również wzrost przestępstw gospodarczych - o 11,9 proc. Z wieloma rodzajami przestępstw polska opinia publiczna nie może się pogodzić, gdyż nie było ich przed rokiem 1989 lub występowały sporadycznie. Są to negatywne następstwa procesu transformacji ustrojowej, otwarcia granic, swobody migracji, zwielokrotnienia ruchu osobowego między krajami Europy Środkowowschodniej. W tym kontekście należy podkreślić wzrost liczby rozbojów popełnionych przy użyciu broni palnej - w r. 1995 było ich o 52 proc. więcej niż w roku 1994. Ponadto pojawiły się nowe rodzaje przestępczości, np. przestępczość porachunkowa towarzysząca zjawisku przestępczości zorganizowanej. Pojawił się też terroryzm kryminalny na tle porachunków między grupami przestępczymi, a także wymuszenia rozbójnicze od właścicieli obiektów usługowo-handlowych. Nową, groźną tendencję w statystyce kryminalnej stanowią napady na obywateli polskich, podróżujących samochodami. Np. w roku ubiegłym na polskich drogach dokonano 217 takich napadów. Są również napady na obiekty publiczne, np. na banki. W roku ubiegłym liczba tych napadów zmniejszyła się.
Następnie Z. Siemiątkowski szczegółowo omówił różne inne kategorie przestępstw, w tym również przestępstwa dokonywane przez cudzoziemców (tu nastąpił wzrost o 62 proc.), po czym stwierdził, że ten ponury obraz pozostaje w związku przyczynowo- skutkowym ze złym stanem organizacyjno-kadrowym Policji. W roku 1990 ustalono liczbę etatów policyjnych na 120 tys. i do dziś tego stanu nie osiągnięto. Obecnie wynosi on ok. 102 tys. osób z czego kierownictwo wszystkich szczebli zarządzania wynosi 3,3 proc., w służbie kryminalnej pracuje 28, 6 proc. składu etatu policyjnego, w służbie prewencji 55,7 proc., w zapleczu logistycznym 10,8 proc. Najwięcej policjantów do bezpośredniej służby liniowej można przesunąć z zaplecza logistycznego. W MSW i KG Policji dokonuje się obecnie przeglądu kadrowego pod kątem przesunięcia jak największej liczby osób do wzmocnienia służby kryminalnej oraz prewencyjnej. Stanem docelowym (powinniśmy go osiągnąć w ciągu trzech lat) jest 126 tys. etatów policyjnych. Na dziś podejmowane są działania mające zwiększyć efektywności pracy Policji. Należą tu programy Bezpieczne miasto, Bezpieczne strefy, wykorzystanie do działań policyjnych Jednostek Nadwiślańskich, lepsze wykorzystanie Straży Granicznej.
Z. Siemiątkowski szczegółowo omówił założenia poszczególnych programów. Powiedział również, że konkretne efekty przynoszą już zmiany legislacyjne, które zostały przyjęte przy okazji nowelizacji ustaw policyjnych pod koniec 1995 roku. Z instytucji świadka incognito skorzystano już np. 48 razy, prawne umożliwienie zakupu kontrolowanego zaowocowało przejęciem przesyłki heroiny o wartości 450 tys. nowych złotych. Ważne znaczenie dla walki z przestępczością będą miały propozycje zmian w Kodeksie karnym przedłożone przez Ministra Sprawiedliwości na obecnym posiedzeniu Sejmu, dotyczące nielegalnego posiadania broni, amunicji i materiałów wybuchowych oraz przestępstw popełnianych ze szczególnym okrucieństwem. W najbliższym czasie skierowane zostaną do Sejmu projekty ustaw o broni i amunicji i o ochronie mienia. Na efekty wszystkich działań przyjdzie jednak poczekać.
Poseł Jerzy Jaskiernia (SLD) powiedział, że Klub SLD akceptuje koncepcję przesuwania sił policyjnych z pozycji logistycznych na zadania liniowe, chodzi bowiem o to, by efektywnie wykorzystać te siły policyjne, które są. SLD uważa, że punkt ciężkości w skutecznym zwalczaniu przestępczości tkwi nie tyle w wysokości sankcji formalnych przewidywanych przez Kodeks karny, ale w tym, jaki jest wskaźnik wykrywalności, jaka jest szybkość postępowania, jaka jest gwarancja, że ten, kto popełnił przestępstwo, będzie podlegał karze. Problem bezpieczeństwa to nie tylko zadanie rządu. Tu potrzebne jest współdziałanie całego społeczeństwa, dlatego kierownictwo SdRP wyraziło gotowość współtworzenia ruchu protestu przeciwko przemocy. Terenowe ogniwa SdRP włączą się do tego ruchu, który powinien stać się zalążkiem samoorganizacji społeczeństwa, sąsiedzkiej współpracy. Klub SLD uważa również, że potrzebne jest opracowanie powszechnego programu edukacji prawnej młodego pokolenia. Stawia przy okazji pytanie, czy nie za wiele jest przemocy w radiu, telewizji, w programach adresowanych do młodzieży. SLD akcentuje również rolę współpracy międzynarodowej i zwraca się z pytaniem do ministra, jak wykorzystujemy w tej mierze współpracę z Unią Europejską, program PHARE itp. Klub SLD oczekuje, że rząd przedstawi szczegółowy program realizacji tych zadań, które zaprezentował min. Z. Siemiątkowski i że Sejm będzie systematycznie informowany, jak te zadania są realizowane. Klub SLD będzie sprzyjał wszystkim inicjatywom, które sprzyjają podnoszeniu bezpieczeństwa, koncentrując się zwłaszcza na tym, co należy do Sejmu, a więc na legislacji.
Poseł Andrzej Grzyb (PSL) przyznał, że są symptomy, iż sytuacja zmienia się na lepsze. Sejm dał Policji i innym służbom dodatkowe uprawnienia i są już tego efekty. Jest nadzieja, że rozpoczęte w Sejmie prace nad kodeksami - karnym i postępowania karnego zakończą się i przyniosą kolejne zmiany - pozwolą na odbiurokratyzowanie pracy Policji, zwłaszcza gdy idzie o drobne przestępstwa. Pod obrady wchodzi również projekt ustawy o świadku koronnym. Na ten rok uchwalony został budżet, w którym sprawy bezpieczeństwa zostały lepiej potraktowane niż w latach poprzednich. Rzecz jednak nie tylko w liczbie policyjnych etatów. Ważny jest sposób wyszkolenia i wyposażenie techniczne, zwłaszcza w środki łączności. Ostatnio zrodziła się ludzka solidarność przeciw przemocy i istotne, jest jak zostanie ona wykorzystana. Niekoniecznie należy się w ten ruch włączać instytucjonalnie, należy najpierw ludzi zapytać, jak oni widzą swój udział. Także samorządy mogą wiele uczynić dla poprawy stanu bezpieczeństwa, gdyż posiadają straże miejskie. Właśnie dla straży miejskich można znaleźć nowe obszary działania. Klub PSL podziela pogląd, że szybkość wykrycia sprawcy i nieuchronność kary są najbardziej skuteczne.
Następnie mówca skierował do adresem rządu kilka postulatów dotyczących uporządkowania sytuacji prawnej w przypadku dokumentów samochodowych, lepszej ochrony szlaków komunikacyjnych, na których szczególnie rozwija się przestępczość, czy utrzymania obecnego stanu w przypadku emerytur funkcjonariuszy. Klub PSL będzie popierał wszystkie działania służące poprawie stanu bezpieczeństwa.
Poseł Andrzej Potocki (UW) zwrócił uwagę, że większość Polaków ma niezachwiane przekonanie, że prawo nie jest równe dla wszystkich, że aferzyści popełniający przestępstwa, osoby z najwyższych szczebli władzy, pozostają bezkarne. Projekty prawne, mające na celu choćby ograniczenie immunitetu poselskiego, miesiącami nie są rozpatrywane przez Sejm. Jeżeli osobom z najwyższych szczebli władzy wolno przekraczać prawo, lekceważyć je i łamać, to żadne wezwania do tworzenia ruchu społecznej samoobrony, wygłaszane z sejmowej trybuny, nie będą miały znaczenia.
Następnie mówca zwrócił uwagę, że choć Policja pracuje w trudnych warunkach, to wykrywalność przestępstw stale wzrasta, wzrasta przede wszystkim w grupie przestępstw najcięższych. Za najważniejsze przyczyny niewystarczającej skuteczności działania organów państwa w walce z przestępczością poseł A. Potocki uznał: niewystarczające wyposażenie techniczne, zbyt małą obsadę Policji, wadliwą organizację służb. Podstawowym środkiem zaradczym jest zwiększenie nakładów budżetowych na Policję. Rządząca koalicja nie przygotowała jednak żadnych programów w tym zakresie, choć poprawa bezpieczeństwa w deklaracjach była jednym z priorytetów. Służby odpowiedzialne za bezpieczeństwo i porządek publiczny nie są dostatecznie zintegrowane. Policja, obrona cywilna, straż pożarna, pogotowie powinny podlegać jednej instytucji i być powiązane z samorządem lokalnym. Rząd nie wdrożył też żadnych programów edukacyjnych, których celem byłaby aktywizacja społeczności lokalnych we współdziałaniu w utrzymywaniu porządku i bezpieczeństwa, a można przecież tworzyć grupy sąsiedzkie na wzór amerykański. Unia Wolności za najważniejszą sprawę uznaje jednak przykład pochodzący od ludzi władzy. Jeżeli ci nie szanują prawa i chronią się za immunitetami, trudno wzywać obywateli do praworządności.
Poseł Zbigniew Bujak (UP) powiedział, że hasło bezpiecznego państwa podnoszone było w kampanii wyborczej przez partie tworzące obecną koalicję. Obecnie, po trzech latach rządów tej koalicji, przestępczość wzrosła. Koalicja zawiodła oczekiwania wyborców. Obiecywano bezpieczne państwo, a dziś mówi się o bezpiecznych strefach. To jest stare hasło gierkowskie, uciekanie się do sposobów ze starych czasów. Po trzech latach koalicję stać tylko na dobrą diagnozę sytuacji, tymczasem potrzeba skuteczności działania. Obecnie rządząca partia proponuje, że będzie tworzyć społeczny ruch protestu przeciwko przemocy, tymczasem trzeba zacząć od rzeczy elementarnych - od wyposażenia w podstawowy sprzęt policji, sądów, prokuratur. Ruch protestu już powstał, bez udziału partii rządzącej, a minister spraw wewnętrznych nawet nie znalazł czasu, by spotkać się z jego przedstawicielami i zapytać, jak wyobrażają sobie swoją rolę. Zwiększenie liczby policjantów jest sprawą ważną, ale równie ważną kwestią jest konkurencja wewnątrz Policji. Dziś bardzo dobry policjant zarabia tyle samo, co zły. Wewnątrz Policji muszą pojawić się mechanizmy konkurencyjne.
Mówca poruszył również problemy Straży Pożarnej i kolegiów do spraw wykroczeń (muszą zostać zlikwidowane, a w ich miejsce winna zostać powołaną instytucja sędziego pokoju).
Poseł Leszek Zieliński (BBWR) uznał, że zamiast skutecznej walki z przestępczością wiele czasu poświęca się nękaniu zwykłych obywateli, marnuje się środki na egzekwowanie trzeciorzędnych przepisów. Opinię publiczną bulwersują informacje o powiązaniach funkcjonariuszy Policji ze światem przestępczym. Klub BBWR pyta - kto i w jaki sposób kontroluje działania urzędników MSW i funkcjonariuszy Policji. Dlaczego unikają kary sprawcy ogromnych malwersacji? Cierpliwość społeczna wyczerpuje się i powoli także do świadomości rządzących dociera pilna potrzeba radykalnych zmian w polskim systemie prawnym, w instytucjach wymiaru sprawiedliwości, a także w funkcjonowaniu Policji. Ta ostatnia musi skupić siły na zwalczaniu najgroźniejszych form łamania prawa. Konieczne jest zdecydowane dofinansowanie Policji przy równoczesnym podniesieniu stawianych jej wymagań. BBWR oczekuje przedstawienia realnego, ale dającego możliwość opanowania sytuacji, planu walki z coraz powszechniejszym łamaniem prawa.
Poseł Adam Słomka (KPN) powiedział, że dla zapewnienia bezpieczeństwa obywateli sprawą najważniejszą są środki finansowe. Tymczasem kolejne rządy konstruują budżet tak, że zmniejszają się wydatki na cele socjalne, na sektor usług publicznych. Sprawa bezpieczeństwa to nie tylko problem transformacji i związanych z nią problemów społecznych, to nie tylko sprawa Policji, to budżet i wewnętrzna reforma struktury działań Policji, a także powszechna w ostatnich latach dewaluacja przestrzegania prawa. Obecnie mamy sytuację klasycznego rozejścia się słów i czynów. Rozbito tradycyjne model wartości, a więc dochodzi do powstawania patologii. Szkoły nie mają pieniędzy na zajęcia pozalekcyjne, a więc dzieci wychowuje ulica. Klub KPN wnosi o przedstawienie całościowego raportu o sytuacji państwa, gospodarki i społeczeństwa. Ten postulat zgłasza już od dawna, a Sejm zajmuje się problemami wycinkowymi. KPN obecną informację ministra przyjmuje jako koniukturalną, spowodowaną dramatycznymi wydarzeniami w Warszawie i Gdańsku. Takiej informacji Klub KPN nie może przyjąć i domaga się konkretnych deklaracji ze strony Ministra Finansów, Ministra Sprawiedliwości i szefów innych resortów. Klub KPN domaga się całościowej debaty nad stanem państwa.
Poseł Jan Zaborowski (PKND) stwierdził, że społeczeństwo oczekuje od rządu nie tylko dobrego programu gospodarczego, ale także stabilizacji pozytywnych osiągnięć. Oczekuje zapewnienia bezpieczeństwa państwa i obywateli. Niestety, bezpieczeństwo osobiste nie poprawia się, maleje skuteczność organów ścigania w zwalczaniu przestępczości pospolitej. Niewydolne są sądy i prokuratura. Nowa Demokracja oczekuje, że wymiar sprawiedliwości uzyska skuteczne wsparcie materialne i że problemy bezpieczeństwa nie będą zaniedbywane dla doraźnych celów politycznych, tarć wewnątrz koalicji, wojen na górze. Sam premier winien zająć się pilotowaniem problematyki bezpieczeństwa i wymiaru sprawiedliwości.
Poseł Piotr Ikonowicz (PPS) powiedział, że pod wpływem oburzenia społecznego rodzą się pomysły, aby dać sobie spokój z prawami człowieka i wreszcie zrobić porządek z bandytami. To jest pokusa niebezpieczna i należy ją odrzucić. Także inwestowanie tylko w Policję nie jest drogą do wyjścia z sytuacji. Jeżeli policjanci będą zarabiać lepiej niż nauczyciele, to szkoły będą pracowały źle i będą wypuszczały zdemoralizowanych, źle przygotowanych do życia młodych ludzi. Policji potrzebne są zmiany wewnętrzne. Konieczne jest przesunięcie policjantów zza biurek na ulicę, konieczne jest wprowadzenie wewnętrznej kontroli w Policji. Doraźnie trzeba inwestować w Policję, perspektywicznie trzeba inwestować w wychowanie i tak rozkładać wydatki socjalne, aby młodzież nie pozostawała bez opieki i nie traciła życiowych szans.
Po wystąpieniach poselskich głos zabrał wiceprezes Rady Ministrów, minister finansów Grzegorz Kołodko, który zapewnił, że rząd docenia problematykę bezpieczeństwa wewnętrznego. Wzrost gospodarczy powoduje, że maleje bezrobocie, spada inflacja, a więc tworzone są przesłanki do obniżenia zagrożeń i zjawisk patologicznych. Zwiększają się realne nakłady na bezpieczeństwo publiczne - w tym roku o ponad 7,7 proc. W tym wyraża się priorytet obecnej koalicji. Najwięcej dodatkowych środków otrzymała właśnie Policja. Nie jest prawdą, że zmniejsza się liczbę etatów w Policji, wprost przeciwnie - liczba ta wzrasta. Wicepremier powiedział, że chciałby, aby w przyszłorocznym budżecie rosły środki na zajęcia pozalekcyjne dla młodzieży, na aktywizację zawodową, bowiem tam, gdzie jest wysokie bezrobocie, rodzi się przestępstwo. Stwierdził także, że sprawa bezpieczeństwa winna być widziana ponad podziałami partyjnymi. W tej kwestii winien powstać wspólny front społeczny, państwowy, samorządowy, edukacyjny, wychowawczy dla przeciwdziałania przestępczości.
Głos zabrał również minister spraw wewnętrznych Zbigniew Siemiątkowski, który powiedział, że wzrost przestępczości nie jest polską specyfiką, rośnie ona bowiem we wszystkich krajach. Możemy walczyć o obniżenie przestępczości, stosować środki prewencyjne, walczyć z patologiami. Mamy dziś jeden z najwyższych w Europie wskaźników wykrywalności zabójstw, co świadczy o wielkiej determinacji i skuteczności funkcjonariuszy. Nie jest prawdą, że aferzyści są w Polsce bezkarni - nastąpił wzrost wykrywalności przestępstw. W roku 1996 realnie o 6 proc. wzrósł budżet MSW, decyzją rządu Józefa Oleksego Policja została oddłużona. Z. Siemiątkowski zadeklarował, że będzie bezwzględnie ścigał korupcję w Policji, stwierdził jednak, że nie ma podstaw do uogólnień, że policja jest skorumpowana. W roku ubiegłym wykryto 3 przypadki związków policjantów ze zorganizowaną grupą przestępczą.
Następnie wystąpił minister sprawiedliwości Leszek Kubicki, który powiedział, że prace nad nowymi kodeksami mają istotne znaczenie dla przyspieszenia postępowania sądowego. Powiedział również, że Komisja ds. Reformy Prawa o Wykroczeniach postuluje likwidację kolegiów ds. wykroczeń. Jest to jednak zagadnienie konstytucyjne. Tak więc Ministerstwo Sprawiedliwości nie może wystąpić z propozycjami, które są przygotowane, gdyż najpierw trzeba zmienić materię konstytucyjną. Minister poinformował również, że zgodnie ze swoimi zapowiedziami zajmuje się przede wszystkim problemem kondycji sądów i prokuratur. Ta kondycja jest mizerna, ale istnieją możliwości znalezienia i wykorzystania pewnych rezerw.
W trybie sprostowań i zapytań głos zabrali jeszcze następujący posłowie: Leszek Zieliński (BBWR), Czesław Fiedorowicz (UW), Jan Olszowski (UW), Jan Rulewski (UW), Katarzyna Maria Piekarska (UW), Lucyna Pietrzyk (PSL), Czesław Pogoda (SLD), Tadeusz Gawin (SLD).
Sejm przyjął do wiadomości informację rządu dotyczącą spraw związanych z bezpieczeństwem obywateli oraz przeciwdziałaniem przestępczości.
29 marca 1996 r. Sejm rozpatrzył sprawozdanie Głównego Inspektora Pracy z działalności Państwowej Inspekcji Pracy w 1994 roku.
Zastępca Głównego Inspektora Pracy, Ryszard Celeda kontynuując obszerny materiał, podkreślił przede wszystkim stosunkowo małe znaczenie jakie w naszym państwie przywiązuje się do praw obywatelskich, które winny być przestrzegane w procesie pracy. W kraju notującym wysoki wskaźnik bezrobocia, szeroko dyskutującym o prawach do wolności słowa, wolności rynkowej itd., prawo pracy jest postrzegane jako coś drugorzędnego. W efekcie Państwowa Inspekcja Pracy funkcjonuje jako swoiste sumienie czasów transformacji ustrojowej. Ukazuje bowiem skalę naruszania przepisów wynikających ze stosunku pracy. Kontrole Inspekcji ujawniają nasilenie się wielu zjawisk patologicznych, np. nieprzestrzeganie przepisów o ochronie pracy młodocianych (dwukrotnie w stosunku do roku 1993 wzrosła liczba zakładów zatrudniających młodych bez umowy o pracę), nierespektowanie wyroków sądów pracy (takich przypadków było 2,5 raza więcej niż w roku poprzednim). Szybko też rośnie "szara strefa", a więc właśnie praca bez umów, w warunkach urągających standardom bezpieczeństwa i higieny. PIP wspólnie z Zakładem Ubezpieczeń Społecznych i Najwyższą Izbą Kontroli przeprowadziła wiele kontroli, zapobiegając właśnie takim patologiom. Inspektorzy dostrzegli m.in. masowość przypadków pracy na umowy- zlecenia, a po zmianie przepisów ubezpieczeniowych, na umowy o dzieło lub w oparciu o fikcyjnie istniejące samodzielne podmioty gospodarcze.
R. Celeda powołał się m.in. na przykład wyników zmasowanej kontroli w Poniatowej w woj. lubelskim, gdzie w ciągu 3 lat, w 84% zakładów nie dopełniono obowiązku zgłoszenia działalności do Okręgowego Inspektora Pracy. Mówca podał też przykłady wielu nieprawidłowości w zatrudnianiu osób niepełnosprawnych, w zakładach dotowanych z Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych. Powołał się też na raporty PIP, z których wynika też, że około 1/4 wypadków przy pracy nie jest zgłaszana, że co najmniej 1/5 zatrudnionych pracuje w warunkach szkodliwych dla zdrowia, nie mając właściwej przed nimi ochrony. W połowie nowo otwieranych zakładów pracy nie zapewniono pracownikom odpowiednich warunków bhp.
Zdaniem R. Celedy, szczególnie źle wyglądają warunki pracy w rolnictwie. W tej dziedzinie gospodarki inspektorzy zaobserwowali trzykrotnie więcej niż w przeciętnym zakładzie wypadków przy pracy, ponad 3,5-krotny też wzrost w ostatnim okresie wypadków śmiertelnych.
PIP, mając ograniczone możliwości, skoncentrowała swoje siły na zmasowanych kontrolach w budownictwie, w stacjach paliw i w zakładach przemysłu drzewnego. Efektem były liczne decyzje wstrzymujące roboty, orzeczenia o ukaraniu pracodawców grzywną. PIP włączyła się też w nowelizację Kodeksu pracy.
Zdaniem mówcy, skuteczność inspekcji byłaby znacznie większa, gdyby w Polsce istniały silne organizacje pracodawców, gdyby też pracownicy, a głównie związki zawodowe częściej zajmowały się współpracą z inspektorami. Istotne jest też wspieranie PIP takimi zmianami w systemie podatkowym i w polityce kredytowej, które preferowałyby większą dbałość pracodawców o poprawę warunków bhp. W najbliższym czasie Państwowa Inspekcja Pracy skupi się na sytuacji w rolnictwie, zwłaszcza zaś na szeroko rozumianej prewencji w gospodarstwach chłopskich.
Ryszard Celeda proponował też zwiększenie uprawnień PIP o możliwość wnioskowania do sądu w sprawie zakazu prowadzenia działalności gospodarczej. W opinii mówcy, Główny Inspektor Pracy powinien mieć także prawo kierowania wniosków do Sądu Najwyższego o rozstrzyganie w kwestiach związanych z przepisami prawa pracy.
R. Celeda postulował również rozpoczęcie badań nad związkiem pomiędzy zmianami społeczno-politycznymi w Polsce a środowiskiem pracy. Proponował także ścisłą współpracę PIP i wojewódzkich ośrodków do spraw zatrudnienia i rehabilitacji osób niepełnosprawnych po to, by wyeliminować przypadki działań patologicznych.
Mówca apelował o stworzenie PIP szerokiego dostępu do danych statystycznych o wypadkach przy pracy w poszczególnych zakładach pracy, a także o stworzenie prawnych podstaw skutecznego zapobiegania wielkim katastrofom przemysłowym.
W imieniu Komisji Polityki Społecznej, która rozpatrywała sprawozdanie Głównego Inspektora Pracy, głos zabrała posłanka Krystyna Sienkiewicz (UP). Przyznała ona m.in., że Państwowa Inspekcja Pracy działa na niezwykle trudnym polu, gdzie każda decyzja budzi sprzeciw społeczny, wiąże się bowiem z utratą lub zachowaniem pracy. PIP działa w trudnych warunkach, albowiem mimo wielości przeprowadzonych kontroli jest zdolna do skontrolowania każdego zakładu w Polsce raz na 25 lat, przy czym jeden inspektor musiałby skontrolować 1372 zakłady. Zdaniem posłanki, skromność kadry nie oznacza, że PIP nie ma pieniędzy. W roku 1994 nie wykorzystała na płace 9 mld starych złotych. Skuteczność Inspekcji byłaby też lepsza, gdyby nie tonęła ona w biurokracji. Powoduje ona angażowanie inspektorów w bezsensowną sprawozdawczość, podczas gdy 67% kadry zajmuje się bezpośrednio kontrolami. K. Sienkiewicz zwróciła też uwagę na osłabiające wewnętrznie instytucję konflikty kadrowe oraz ciągoty kierownictwa PIP do "zmian ustawowych rodem z minionej epoki".
W opinii Komisji Polityki Społecznej, nie jest wcale pewne, czy dotychczasowy, represyjny styl kontroli warunków pracy nie prowokuje u pracodawców i pracowników skłonności do jej unikania w sposób mniej lub bardziej nieoficjalny. Z drugiej jednak strony, posłowie zgadzają się, iż działaniom kontrolnym muszą towarzyszyć decyzje polityczne o przyznaniu ulg podatkowych i preferencji kredytowych. Na skuteczność PIP niewątpliwie może też wpłynąć zmiana systemu ubezpieczeń społecznych.
Komisja, uznając trudności, z jakimi boryka się PIP, zaznaczyła równocześnie małą elastyczność w działaniu tej instytucji, słabość działań prewencyjnych w zakładach prywatnych, gdzie nie ma związków zawodowych, słabość działań informacyjnych i poradnictwa, zwłaszcza w rolnictwie. Pomimo, że praca w rolnictwie należy do szczególnie niebezpiecznych, gospodarstwa chłopskie pozostają de facto poza kontrolą i nadzorem PIP.
Posłanka zaznaczyła ponadto, że bardzo istotnym celem Państwowej Inspekcji Pracy jest utrzymywanie spokoju społecznego poprzez skuteczną ochronę pracy. Mimo zastrzeżeń, Komisja Polityki Społecznej uznała, że Państwowa Inspekcja Pracy właśnie ten cel, łagodzenia nastrojów w zakresie przypisanym prawem, spełniała w roku 1994. Dlatego Komisja wnosi o przyjęcie sprawozdania.
Na temat działań Inspekcji wypowiadał się też przewodniczący Rady Ochrony Pracy, Leszek Pacholski, jako szef organu nadzorującego PIP. Rada stwierdziła, że PIP działała zgodnie z zatwierdzonym planem i że w roku 1994 nastąpiła intensyfikacja metod kontroli i nadzoru oraz wykorzystania środków prawnych do poprawy sytuacji w kontrolowanych zakładach. Rada uznała, że wnioski zawarte w sprawozdaniu PIP powinny być podstawą inicjatyw parlamentu i rządu skierowanych na poprawę przepisów o ochronie pracy. Inicjatywy te powinny również skłaniać - poprzez odpowiednie mechanizmy ekonomiczne - pracodawców do poprawy warunków pracy.
Rada poparła PIP w domaganiu się większych uprawnień. Orzekła też, że PIP prowadziła właściwą politykę kadrową, odpowiadającą współczesnych potrzebom.
Rada zwróciła na koniec uwagę na znaczenie ochrony pracy dla szeroko pojętej racjonalizacji gospodarki i gospodarowania.
Leszek Pacholski wniósł o przyjęcie sprawozdania PIP, wyrażając przy tym nadzieję, że kolejne sprawozdanie będzie przyjmowane nie później niż w połowie roku następnego.
Poseł Zbigniew Janowski (SLD) podzielił pogląd przedmówcy, że tak duże opóźnienie debaty nad sprawozdaniami PIP jest złą tradycją parlamentu. Jednocześnie poseł proponował dokonanie całościowej oceny stanu bezpieczeństwa pracy w przedsiębiorstwach na tle kilku lat transformacji ustrojowej. Zdaniem posła, działalność Inspekcji cieszyłaby się znacznie większym zainteresowaniem Sejmu, gdyby dawało się ją wykorzystać do celów politycznych. Tymczasem PIP stoi mocno na gruncie prawa, choć ma do odegrania nie tylko ważną rolę nadzoru i kontroli, ale także rolę centrum informacyjnego i szkoleniowego. Ze względu na ogrom starych i nowych zadań, w opinii posła, warto poprzeć Inspekcję we wprowadzeniu pomocnej funkcji kontrolerów pracy, osób mogących wspierać PIP w najprostszym nadzorze warunków pracy w zakładach. Z. Janowski zastrzegł, że działalność nie może być panaceum na patologie na rynku pracy, może być jednak istotnym regulatorem stosunków pracy. Klub SLD wnosi o przyjęcie sprawozdania przedstawianym kształcie.
Spośród posłów Klubu SLD wypowiedzieli się ponadto: Jacek Kasprzyk, Zofia Grzebisz-Nowicka, Zofia Wilczyńska, Jadwiga Błoch, Józef Nowicki, Stanisław Pawlak, Wojciech Nowaczyk i Stanisław Rusznica.
Poseł Mieczysław Kasprzak (PSL) sprawozdanie Głównego Inspektora Pracy uznał za bardzo wnikliwe i konstruktywne.
Poseł zauważył m.in., że niepokojące jest nagminne naruszanie przepisów dotyczących należnych wynagrodzeń za pracę oraz przepisów dotyczących bezpieczeństwa pracy. Zmiany na lepsze mogą nastąpić po znowelizowaniu Kodeksu pracy. Konieczne jest jednak dalsze doskonalenie prawa pracy i metod jego egzekwowania przez PIP.
Mówca zwrócił też uwagę m.in. na wciąż wysoki wskaźnik wypadków przy pracy w rolnictwie, zwłaszcza rosnący wskaźnik wypadków najcięższych. Poseł potwierdził pilną potrzebę zwiększanych działań profilaktycznych Inspekcji Pracy wraz z Kasą Rolniczego Ubezpieczenia Społecznego. Wskazał też na konieczność lepszej ochrony zdrowia pracowników oświaty, którzy nagminnie zapadają na choroby zawodowe.
Klub PSL poprze przyjęcie sprawozdania Głównego Inspektora Pracy.
Klub PSL w dyskusji reprezentowali posłowie: Stanisław Fal, Andrzej Grzyb, Grażyna Kotowicz, Tadeusz Józef Kowalczyk i Marian Michalski.
Poseł Jan Rulewski (UW) wskazał na pewne istotne uproszczenie w spojrzeniu na ochronę pracy w Polsce. Nieprawdą jest bowiem, że jedynie PIP jest organem zobligowanym do kontroli warunków pracy i kontroli bhp. W rzeczywistości instytucji zobowiązanych do kontroli i dbałości o poprawę warunków pracy jest znacznie więcej (np. Inspekcja Dozoru Technicznego, Wyższy Urząd Górniczy, Inspekcja Ochrony Środowiska itd.). W sumie jest to ponad 30 tys. ludzi odpowiedzialnych za prawidłowy obraz rynku pracy w Polsce. O tym nie można zapominać. Mówca przypomniał, iż mimo apelów o krytyczną debatę nad pracą PIP, z reguły Sejm oceniał tę pracę pozytywnie. Najważniejsze jest jednak, zdaniem J. Rulewskiego, to, że nie można od PIP oczekiwać pełnej odpowiedzialności za racjonalizację rynku pracy, warunków pracy w przedsiębiorstwach. W równym stopniu są za to odpowiedzialni pracodawcy i pracownicy. Natomiast dbałość o właściwe rozłożenie ciężarów odpowiedzialności za poprawę tych warunków pracy leży na pewno po stronie rządu i parlamentu. Poseł apelował o koncentrację uprawnień kontrolnych w jednej instytucji, obdarzonej też znacznie większymi uprawnieniami do stosowania sankcji za łamanie prawa pracy. Musi też zostać wzmocniony status inspektora pracy. Poseł postulował m.in. zmianę prawa pracy i zasad funkcjonowania PIP oraz zmianę - jak najszybszą - ustawy o ubezpieczeniach społecznych. J. Rulewski ocenił, że PIP dobrze wywiązuje się ze swych zadań.
Ponadto w dyskusji wypowiedzieli się następujący posłowie Klubu UW: Olga Krzyżanowska i Katarzyna Maria Piekarska.
Poseł Zygmunt Jakubczyk (UP) w oparciu o sprawozdanie Głównego Inspektora Pracy doszedł do wniosku, że transformacja ustrojowa nie sprzyja przyznaniu priorytetu ochronie pracy, a mechanizmy ekonomiczne w owej transformacji nie uwzględniają społecznych kosztów wypadków przy pracy i chorób zawodowych. Dramatycznie zły stan bhp w naszych zakładach pracy upoważnia, w opinii posłów UP, do stwierdzenia, że zarówno sytuacja ekonomiczna i społeczna w Polsce (bardzo wysokie bezrobocie), jak i działania PIP nie zapobiegają patologiom na rynku pracy. Mówca krytycznie ocenił sprawozdanie i sprawność PIP, obrastającej w biurokrację i przerosty kadrowe w centrali. Przytoczone przez GIP dane statystyczne są imponujące, ale - w ocenie posłów UP - nie idzie z nimi w parze poprawa warunków pracy, albowiem nie sprzyjają jej mechanizmy ekonomiczne, w tym podatkowe i kredytowe.
Klub UP uznał, że najważniejszym zadaniem PIP w najbliższym czasie winno być takie działanie, aby w nowo powstających przedsiębiorstwach nie dochodziło do zatrudniania pracowników, w warunkach przypominających koniec XIX wieku. PIP za rzadko korzysta - stwierdził Z. Jakubczyk - z możliwości zakazu prowadzenia w takich sytuacjach działalności gospodarczej. Klub UP uważa, że Rada Ochrony Pracy powinna zobligować PIP do opracowania jednolitego systemu ochrony pracy, określającego jasno zobowiązania wszystkich branżowych i specjalistycznych inspekcji. Posłowie UP dostrzegli w sprawozdaniu malejącą skuteczność działań PIP (wydłuża się czas rekontroli w zakładach już kontrolowanych), przy wzrastającej tendencji do zastępowania kontroli i nadzoru analizą dokumentów.
Poseł Jan Zaborowski (PKND) powiedział, że od sprawozdań ważniejsze są rezultaty działania PIP. Przypominając kilka spektakularnych katastrof transportowych, jakie miały miejsce w nieodległej przeszłości (kolejowa pod Ursusem, zatonięcie promu "Jan Heweliusz" i autokarowa pod Gdańskiem), wskazał na istotne różnice w ocenach ich przyczyn, przedstawionych przez specjalne komisje: resortowe i powołane przez Głównego Inspektora Pracy.
W konkluzji, poseł odwołując się do przedstawionych przykładów powiedział, że "działania prewencyjne Ministra Transportu i Gospodarki Morskiej w zakresie bezpieczeństwa są wysoce niezadowalające. Uważamy, że ze względu na rozległość i skomplikowaną materię należy szukać rozwiązań wnioskowanych przez Państwową Inspekcję Pracy problemów poprzez większe zainteresowanie premiera i rządu tą problematyką".
Poseł Cezary Miżejewski (PPS) zauważył, że w każdym wypadku - czy to dyskusji nad stanem instytucji inspektora pracy, czy to rozważań nad prawem pracy - ze sprawozdania można wysnuć różne wnioski: personalne, bądź instytucjonalno-prawne. Najważniejsze jest jednak - co mówca podkreślił w konkluzji wystąpienia - "zreformowanie ustawodawstwa, zreformowanie ustawy o Inspekcji Pracy z 1982 r." Postulat ten poseł uszczegółowił podkreślając, że "najważniejsza chyba ustawa w tej materii - ustawa o ubezpieczeniach od wypadków przy pracy i chorób zawodowych", już teraz powinna zostać wyłączona z całościowej reformy ubezpieczeń i odrębnie zgłoszona.
Posłowie PPS będą głosować za przyjęciem sprawozdania.
Po zakończeniu debaty poselskiej podsekretarz stanu w MPiPS, Leszek Kwiatek zaprzeczył m.in. poglądowi, że strategiczny program rządowy Bezpieczeństwo i ochrona zdrowia człowieka w środowisku pracy nie ma koordynatora. Jest nim Minister PiPS. Zadania, zawarte w tym programie, realizowane są zgodnie z harmonogramem. Mówca poinformował również o innych pracach rządu, wiążących się z dyskutowanymi kwestiami, m.in. o przygotowaniu dwunastu aktów wykonawczych o charakterze podstawowym do działu X Kodeksu pracy.
Na zakończenie L. Kwiatek wyraził pogląd o niemożliwości wprowadzenia ubezpieczeń wypadkowych bez reformy całego systemu ubezpieczeń społecznych.
Ryszard Celeda - zastępca Głównego Inspektora Pracy, podkreślił, że przedstawione sprawozdanie jest przede wszystkim dokumentem urzędowym, sporządzonym zgodnie z ratyfikowaną przez Polskę Konwencją nr 81 MOP. Dokumenty urzędowe cechuje - w opinii R. Celedy - "zwięzłość i obiektywna prezentacja faktów".
Mówca zapewnił posłów, że głównym motywem działania organów PIP jest dążenie, by "poprzez konsekwentne egzekwowanie przestrzegania prawa łagodzić napięcia i nieść pomoc pracownikom jako z zasady stronie słabszej".
Na zakończenie stwierdził, że w wyniku debaty kierownictwo PIP: "dostrzega potrzebę odbywania spotkań z klubami parlamentarnymi w celu przybliżenia problemów pracy i działalności urzędu w sposób bardziej szczegółowy". Zapewnił też, że poważnie zostaną potraktowane sprawy podniesione w debacie, a ze sposobu, w jaki zostanie to uczynione, Izba otrzyma sprawozdanie.
Posłanka Krystyna Sienkiewicz podkreśliła, że jej wystąpienie było wyłącznie sprawozdaniem Komisji i w żadnym wypadku nie powinno być traktowane jako wystąpienie klubowe czy indywidualne. W trakcie dłuższej wypowiedzi ustosunkowała się do niektórych uwag zgłoszonych w dyskusji. Na zakończenie zapewniła, że dorobek debaty zostanie wykorzystany w pracy Komisji Polityki Społecznej.
29 marca 1996 r. Sejm, nie zgłaszając sprzeciwu, przyjął sprawozdanie Głównego Inspektora Pracy z działalności Państwowej Inspekcji Pracy w 1994 roku.
29 marca 1996 r. Sejm przystąpił do pierwszego czytania poselskiego projektu uchwały w sprawie powołania komisji nadzywczajnej do zbadania zgodności z prawem postępowania regulacyjnego.
Posłanka-sprawozdawczyni Barbara Labuda (niezrz.) stwierdziła, iż zwrot lub nieodpłatne przekazywanie mienia Kościołowi katolickiemu jest obecnie jedyną w Polsce szeroko realizowaną reprywatyzacją majątku. Posłanka przypomniała podstawy prawne, w oparciu o które odbywa się ten proces. Wskazała, iż Komisja, rozstrzygająca kwestię przyznawania majątku Kościołowi, w połowie składa się z jego przedstawicieli. Ponadto Komisja ta de facto ma uprawnienia sądu - orzekając o zasadności prawnych podstaw decyzji o zwrocie majątku.
Posłanka omówiła także inne zastrzeżenia do prawnych norm działalności Komisji. Część zwracanego majątku - podkreśliła posłanka - to budynki, w których mieszczą się ważne instytucje użyteczności publicznej - szkoły, placówki zdrowia, przedszkola. Niektóre roszczenia Kościoła sięgają czasów odległych - niekiedy nawet własności sprzed okresu rozbiorów. Orzeczenie TK ustala tymczasem granicę roszczeń na 1944 rok.
W świetle powyższych faktów - stwierdziła posłanka - konieczne jest wnikliwe i bezstronne zbadanie decyzji Komisji Majątkowej. Posłanka zaapelowała o powołanie komisji nadzwyczajnej, która zbada wszystkie wątpliwości związane z tą sprawą zgodnie z prawem i regułami demokratycznymi.
Poseł Ryszard Zając (SLD) podkreślił konieczność potwierdzenia równych praw osób wierzących i niewierzących. Konieczność powołania komisji - powiedział poseł - wynika nie z chęci atakowania Kościoła, lecz z obowiązku strzeżenia prawa i równości wszystkich obywateli.
Poseł scharakteryzował zastrzeżenia, dotyczące prawnego umocowania Komisji Majątkowej i braku trybu odwoławczego wobec meritum jej decyzji oraz wyraził pogląd, iż wobec wielu sygnałów o naruszeniu prawa i protestów wobec decyzji Komisji - żaden z posłów nie będzie przeciwny powołaniu komisji nadzwyczajnej.
Poseł Jan Komornicki (PSL) stwierdził, że tryb pracy Komisji Majątkowej wynika z ustawy z 1989 roku i ma charakter ugodowy, a nie czysto administracyjny; zakwestionowanie trybu pracy Komisji nie może natomiast nastąpić w drodze ustaleń komisji o charakterze śledczym, lecz jedynie zaskarżenia ustawowego trybu, np. do Trybunału Konstytucyjnego. Poseł wskazał także, iż powołanie komisji nadzwyczajnej o uprawnieniach śledczych może nastąpić jedynie w przypadku uzasadnionego podejrzenia popełnienia przestępstwa przez osoby podlegające odpowiedzialności konstytucyjnej. Powołanie takiej komisji w tej sprawie byłoby dodatkowo wotum nieufności dla wszystkich rządów od 1989 roku.
Poseł, w imieniu Klubu, wniósł o odrzucenie w pierwszym czytaniu projektu uchwały.
Poseł Tadeusz Jacek Zieliński (UW) określił projekt uchwały jako pomysł chybiony. Wskazał, iż projekt jest wyrazem nieufności inicjatorów - posłów SLD wobec rządu koalicji SLD-PSL, który nadzoruje pracę Komisji Majątkowej.
Brak trybu odwoławczego wobec meritum decyzji Komisji jest - wskazał poseł - normalnym zjawiskiem w przypadku postępowań polubownych.
Poseł uznał, iż model regulowania spraw związanych z roszczeniami Kościoła jest poprawny i powinien zostać zastosowany w przypadku innych kościołów, które zostały wyzute z własności w czasach PRL.
Poseł złożył w imieniu swojego Klubu wniosek o odrzucenie projektu uchwały.
Poseł Zygmunt Jakubczyk (UP) wskazał, iż emocje, jakie wzbudził projekt uchwały, nie sprzyjają rzeczowemu omówieniu problemu. Poseł wskazał, iż w odczuciu społecznym pozasądowy, jednoinstancyjny tryb orzekania Komisji Majątkowej narusza konstytucyjne zasady państwa prawa. Jest także wiele przykładów nieprawidłowości w procesie reprywatyzacji majątku kościelnego.
Zdaniem Klubu Unii Pracy - powiedział poseł - nie można udawać, że problem nie istnieje. Właśnie w Sejmie sprawa ta powinna zostać rzeczowo omówiona i wyjaśniona.
Poseł Stanisław Kowolik (BBWR) stwierdził, że projekt jest wynikiem "antykatolickiej obsesji" jego inicjatorów, a jego celem jest atak na Kościół. Poseł nie zgodził się z wieloma zarzutami, postawionymi Komisji Majątkowej, podkreślając, iż ocenie nie mogą być poddawane składane do Komisji wnioski, lecz jej decyzje.
Poseł polemizował z argumentami przytoczonymi w uzasadnieniu projektu, wnioskując w konkluzji o jego odrzucenie w pierwszym czytaniu.
Podsekretarz stanu w URM Kazimierz Wrona, w odpowiedzi na pytanie posła T. J. Zielińskiego wyjaśnił, iż projekty ustaw dotyczące stosunków między państwem a gminami żydowskimi i dwoma kościołami Mariawitów zostały przyjęte przez rząd i w najbliższych dniach trafią do Sejmu.
Posłanka-sprawozdawczyni Barbara Labuda polemizowała z zarzutami, iż projekt uchwały jest atakiem na Kościół. Odnosząc się do innych kwestii podkreśliła, iż parlament powinien pełnić funkcje kontrolne niezależnie od tego, jaka koalicja sprawuje władzę.
Wicemarszałek Sejmu Marek Borowski wyjaśnił, iż początkowo pod projektem uchwały złożyło podpisy 24 posłów, w tym 6 z UW. Po dwóch tygodniach posłowie UW wycofali swoje poparcie dla projektu.
Głosowanie nad projektem uchwały przełożono na następne posiedzenie Sejmu.
Poseł Krzysztof Budnik (UW) złożył interpelację do Ministra Zdrowia i Opieki Społecznej w sprawie wypłaty lekarzom zaległych dodatków za pracę wykonywaną w porze nocnej, w wysokości 20% stawki wynagrodzenia zasadniczego.
Odpowiedzi udzielił podsekretarz stanu w Ministerstwie Zdrowia i Opieki Społecznej Wojciech Rudnicki. Stwierdził, że Sąd Najwyższy orzekając w konkretnej sprawie odnoszącej się do pojedynczego roszczenia uznał, że na podstawie rozporządzenia Ministra Zdrowia z 1992 r. istnieje konieczność wypłacania 20% dodatku za nocne godziny dyżurów lekarskich osobom występującym o konkretne roszczenie. Orzeczenie to zapadło w składzie trzech sędziów, zatem nie stanowi wykładni prawa. Niemniej jednak stało się wystarczającą podstawą do ukierunkowania orzecznictwa sądów orzekających w podobnych sprawach i do kierowania przez lekarzy roszczeń wobec pracodawców. Roszczenia te mogą być zaspokajane w trybie ugody i dobrowolnej wypłaty należnych kwot, bez uciekania się do procesu sądowego. Pracodawcy - podkreślił mówca - w świetle ustawy o zakładach opieki zdrowotnej są w pełni suwerenni w zakresie podejmowanych decyzji dotyczących funkcjonowania ich zakładu pracy. Minister Zdrowia i Opieki Społecznej wielokrotnie informował, że istniejący w związku z zapadłym orzeczeniem stan prawny uzasadnia dobrowolną wypłatę należnych kwot, bez uciekania się do drogi procesu sądowego, bowiem orzeczenie Sądu Najwyższego kształtuje na tyle praktykę sądową, że w zasadzie każde powództwo w takiej sprawie kończy się wyrokiem korzystnym dla zainteresowanego lekarza. Ponadto unika się w ten sposób kosztów sądowych obciążających dodatkowo zakłady opieki zdrowotnej.
Mówca poinformował, że minister uznał, że nieuzasadnione jest utrzymywanie stanu prawnego, w którym podstawa roszczeń oparta jest na kierunku orzecznictwa zamiast na powszechnie obowiązującej wykładni prawa. Dlatego zwrócił się do Ministra Pracy i Polityki Socjalnej, uprawnionego do występowania ze stosownym wnioskiem, o podjęcie przez siedmiu sędziów Izby Administracyjnej, Pracy i Ubezpieczeń Społecznych uchwały odpowiadającej na pytanie prawne: czy 20% dodatek za nocne godziny dyżurów lekarskich należy się pod rządami rozporządzenia z 1992 roku? W styczniu br. Minister Pracy i Polityki Socjalnej skierował odpowiedni wniosek do Sądu Najwyższego. Sprawa nie jest jeszcze zamknięta.
Odpowiadając na uzupełniające pytania autora interpelacji podsekretarz stanu W. Rudnicki stwierdził, że akceptowanie dobrowolnych wypłat jest w praktyce mniej korzystne dla lekarzy niż zaspokajanie roszczeń na podstawie tytułu egzekucyjnego. Mając tytuł egzekucyjny wojewoda nie jest skrępowany limitem środków na wynagrodzenia i w ten sposób nie zubaża środków dla innych pracowników medycznych. Wybór drogi zaspokojenia roszczeń jest suwerenną decyzją kierownika zakładu opieki zdrowotnej. Nie ma możliwości prawnej narzucenia mu takiej czy innej drogi postępowania.
Według szacunków wielkość roszczeń wraz z odsetkami wynosi ok. 100 mln zł. Sejm dyskutował nad wnioskiem o zapewnienie środków w tej wysokości na ten cel, ale nie został on przyjęty. Mówca uchylił się od odpowiedzi na pytanie na temat poprawy wynagrodzeń lekarzy, uznając, że wykracza ono poza zakres otrzymanego upoważnienia.
Następnie wywiązała się obszerna dyskusja, w której poseł Janusz Szymański (UP) polemizował z opinią przedstawiciela resortu zdrowia, że minister czy wojewoda nie mają wpływu na działalność kierownika zakładu opieki zdrowotnej. Niedopuszczalna jest sytuacja, w której część lekarzy ma zaspokojone roszczenia, bo sądy mogły szybciej rozpatrzyć spory, a inni nie, bo sprawy są w toku. Co resort zamierza uczynić, by nie pogrążać budżetu państwa, bowiem odsetki karne powodują wzrost kosztów zaspokojenia roszczeń w tempie geometrycznym - pytał poseł. Zdaniem posła Tadeusza Zielińskiego (UW) zaistniała sytuacja jest szkodliwa dla prestiżu państwa.
W dyskusji ponadto wystąpili posłowie Unii Wolności: Krzysztof Budnik, Maria Zajączkowska, Marek Balicki, Ludwik Turko, Jan Rulewski oraz poseł Zenon Kufel (SLD). Posłowie wyrazili zaniepokojenie instrumentalnym traktowaniem prawa przez resort zdrowia. Wskazali, że minister ustala zasady wynagradzania wszystkich pracowników publicznej służby zdrowia. Rząd przyznaje się do tego, że będzie obojętny na fakt traktowania w różny sposób pracowników służby zdrowia. Jedni należne pieniądze otrzymali, a inni są ignorowani. Posłowie interesowali się zasadami refundacji wydatków z tego tytułu placówkom służby zdrowia prowadzonym przez samorządy lokalne i kwestią wliczenia kwoty zobowiązań - o ile zostaną uznane przez Sąd Najwyższy - do bazy stanowiącej podstawę obliczania podwyżek w sferze budżetowej. Przypomnieli, że przed rokiem Sejm omawiał już ten problem, ale od tego czasu nie ma żadnych efektów.
Podsekretarz stanu W. Rudnicki nie przyjął argumentacji posłów, że stan prawny był jasny. Dopiero po wydaniu orzeczenia przez Sąd Najwyższy w składzie siedmiu sędziów będzie pewność, czy roszczenia się należą, czy nie. Stosownie do tego będzie postępował rząd, wojewodowie i zakłady opieki zdrowotnej. Minister informował zainteresowanych, że należności należy wypłacać nie czekając na wyrok sądowy, by uniknąć zbędnych kosztów.
29 marca 1996 r. w głosowaniu 214 posłów uznało odpowiedź na interpelację posła Krzysztofa Budnika za wystarczającą, 113 było przeciwnych, 43 wstrzymało się od głosu.
Pierwsze zapytanie skierował poseł Tadeusz Samborski (PSL) do Ministra Spraw Zagranicznych. Dotyczyło ono postawy niektórych szefów polskich placówek dyplomatyczno-konsularnych wyrażających dezaprobatę dla obecnego układu politycznego.
W odpowiedzi podsekretarz stanu w Ministerstwie Spraw Zagranicznych Jan Kołtun oświadczył, że resort nie zna przykładów publicznego manifestowania przekonań politycznych przez dyplomatów pełniących różne funkcje w polskich przedstawicielstwach zagranicznych. Gdyby dyplomaci wyrażali opinie politycznie dyskredytujące ich jako pracowników tej służby i deklarowali chęć podania się do dymisji, to zostałaby ona przyjęta.
Odnosząc się do dodatkowych pytań zadanych przez posłów: Tadeusza Samborskiego (PSL), Władysława Adamskiego (SLD) i Janusza Szymańskiego (UP) przedstawiciel MSZ poinformował o dwóch przypadkach podania się do dymisji szefów placówek dyplomatyczno-konsularnych, które miały podtekst polityczny. Zostały one dokonane w trybie tajnej korespondencji wewnętrznej. Wszyscy pracownicy placówek dyplomatyczno-konsularnych podlegają ocenie co 2 lata w takim samym trybie jak inni urzędnicy państwowi.
Poseł Jan Rulewski (UW) pytał Ministra Przemysłu i Handlu o sprawę wysokich wynagrodzeń prezesów i wiceprezesów spółek węglowych.
Na wstępie odpowiedzi sekretarz stanu w Ministerstwie Przemysłu i Handlu Jerzy Markowski poinformował, że pytanie dotyczy 7 prezesów spółek węglowych i 28 ich zastępców. Taka jest skala problemu.
W 1995 r. wynagrodzenia prezesów spółek węglowych ukształtowały się na poziomie 7,3 tys. zł, a w pierwszym kwartale br. - 9,2 tys. zł, ale jest to okres skoncentrowanych wypłat wynagrodzeń. Chodzi tu o wynagrodzenia osób kierujących organizacjami gospodarczymi zatrudniającymi od 30 do 55 tys. osób, wydobywającymi taką ilość węgla, jak cała Hiszpania. Spółki węglowe dysponują ogromnym majątkiem, a wielkość sprzedana produkcji w skali roku wynosi 12 mld zł.
Dodatkowe pytania zadali posłowie: Jan Rulewski (UW), Ludwik Turko (UW), Krzysztof Wolfram (UW), Jan Chojnacki (SLD), Ryszard Zając (SLD), Anna Skowrońska-Łuczyńska (UW), Radosław Gawlik (UW), Czesław Pogoda (SLD), Janusz Szymański (UP) i Krzysztof Budnik (UW).
W odpowiedzi przedstawiciel Ministerstwa Przemysłu i Handlu poinformował, że w biurach zarządów spółek węglowych zatrudnionych jest od 120 do 400 osób. Zgodnie z nowym programem dla górnictwa, poziom zatrudnienia w biurze zarządu nie będzie mógł przekroczyć 120 osób. Trudno powiązać płace z wynikami finansowymi, bowiem poziom cen węgla jest może nie wprost, ale pośrednio kształtowany urzędowo. Odpowiedzialności za wynik finansowy spółki mogą sprzyjać proponowane w programie dla górnictwa kontrakty menedżerskie.
Polskie górnictwo nie jest dotowane. Budżet państwa ponosi koszty fizycznej likwidacji kopalń, które nie prowadzą wydobycia oraz osłon socjalnych. Dług sektora węglowego jest konsekwencją wadliwie skonstruowanego systemu kształtowania cen i ograniczeń w polityce eksportowej w 1992 r. Każda spółka sprzedaje węgiel poniżej kosztów wydobycia. Udział płac w kosztach produkcji zmalał z 59% w 1993 r. do 48% w roku ubiegłym.
Mówca oświadczył, że na skutek strajku w Nadwiślańskiej Spółce Węglowej nie doszło do żadnych podwyżek płac, które skutkowałyby przekroczeniem wskaźnika płac określonego przez Komisje Trójstronną na 1996 r. Odnosząc się do pytań dotyczących afer węglowych poinformował, że Prokuratura Wojewódzka w Katowicach prowadzi ponad 300 tego typu dochodzeń, które dotyczą obrotu węglem nie tylko na terenie województwa katowickiego, ale całego kraju. W czerwcu ub.r. regulacją w formie uchwały walnego zgromadzenia wyeliminowano pośredników pomiędzy kopalniami a takimi odbiorcami, jak energetyka i ciepłownictwo.
Kolejne zapytanie dotyczące wykorzystania dowodów osobistych żołnierzy przez kadrę zawodową do odbioru świadectw udziałowych Narodowych Funduszy Inwestycyjnych skierowali posłowie Unii Pracy Tomasz Nałęcz i Wiesława Ziółkowska do Ministrów: Obrony Narodowej oraz Spraw Wewnętrznych.
Jako pierwszy odpowiadał podsekretarz stanu w Ministerstwie Obrony Narodowej Andrzej Załucki, który ocenił, że zjawisko to w siłach zbrojnych ma charakter incydentalny, bo stwierdzono 2 tego typu przypadki. Jeden z podoficerów jednostki wojskowej w Gdańsku zebrał pod koniec ubiegłego roku dowody osobiste żołnierzy kompanii szkolnej pod pretekstem zamieszczenia w nich adnotacji o pełnieniu zasadniczej służby wojskowej. Na podstawie tych dowodów pobrał w jednym z oddziałów banku w Gdańsku świadectwa udziałowe NFI. Po ujawnieniu sprawy podoficer zwrócił 31 świadectw udziałowych. Przewiduje się przedstawienie mu zarzutu popełnienia przestępstwa określonego w art. 205 par. 1 Kodeksu karnego. Drugi przypadek zarejestrowano na terenie Śląskiego Okręgu Wojskowego, gdzie starszy szeregowy pod pozorem uzupełnienia danych ewidencyjnych zebrał 6 dowodów osobistych żołnierzy. Następnie przekazał je osobom cywilnym, które, fałszując upoważnienia, pobrały świadectwa udziałowe.
Podsekretarz stanu w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych Andrzej Anklewicz poinformował z kolei o podobnym przypadku w jednostkach nadwiślańskich. Żołnierz służby zasadniczej, dowódca drużyny, zebrał od żołnierzy dowody osobiste i na ich podstawie w banku PKO BP w Olsztynie zostały wykupione świadectwa udziałowe. Przypadek ten został ujawniony w trybie służbowym przez kierownictwo jednostki. Sprawa jest w prokuraturze.
Do obu podsekretarzy stanu posłowie: Tomasz Nałęcz (UP), Władysław Adamski (SLD), Ryszard Zając (SLD), Jan Rulewski (UW), Janusz Szymański (UP) i Bogdan Pęk (PSL) skierowali pytania dodatkowe.
Przedstawiciele MON i MSW oznajmili, że resorty nie zawarły porozumienia z PKO BP w sprawie wyeliminowania powtórzenia się tego typu przypadków, chociaż pracownicy bankowi powinni się zastanawiać, jak to możliwe, że jedna osoba odbiera kilkadziesiąt świadectw udziałowych, dysponując tak dużą liczbą pełnomocnictw.
Kolejne zapytanie dotyczyło polityki kadrowej URM i wyników kontroli Urzędu Wojewódzkiego w Gdańsku. Skierował je poseł Piotr Aszyk (BBWR) do ministra-szefa Urzędu Rady Ministrów.
W odpowiedzi minister Leszek Miller, szef Urzędu Rady Ministrów, zaprzeczył, jakoby wprowadził nowe kryteria oceny i doboru wojewodów. Obowiązują znane od dawna zasady.
Departament Kontroli URM podjął czynności kontrolne w Urzędzie Wojewódzkim w Gdańsku. Minister poinformował, że właśnie zapoznaje się z raportem w tej sprawie. Z wynikami kontroli najpierw będzie zapoznany premier i wojewoda gdański.
Następnie minister L. Miller odpowiadał na uzupełniające pytania, które zadali posłowie: Ryszard Zając (SLD), Władysław Adamski (SLD), Zbigniew Szczypiński (UP), Bogdan Borusewicz (UW), Jacek Taylor (UW), Ryszard Olszewski (BBWR), Jan Rulewski (UW) i Piotr Aszyk (BBWR). Poinformował, że w okresie pełnienia funkcji prezesa Rady Ministrów przez:
- Tadeusza Mazowieckiego - odwołano 44 i powołano 45 wojewodów;
- Jana Krzysztofa Bieleckiego - odwołano 12 i powołano 12 wojewodów;
- Jana Olszewskiego - odwołano 8 i powołano 7 wojewodów;
- Waldemara Pawlaka - odwołano 2 wojewodów i nie powołano żadnego;
- Hannę Suchocką - odwołano 8 i powołano 11 wojewodów;
- Waldemara Pawlaka - odwołano 32 i powołano również 32 wojewodów;
- Józefa Oleksego - odwołano 5 i powołano 5 wojewodów;
- Włodzimierza Cimoszewicza - nie odwołano żadnego i powołano 1 wojewodę.
Na poparcie tezy, że wojewoda nie może być aktywnym członkiem partii opozycyjnej w stosunku do rządu minister zacytował ustawę konstytucyjną, która stanowi: "Wojewoda jest organem administracji rządowej oraz przedstawicielem Rady Ministrów w województwie".
Ostatnie zapytanie skierowane do Ministra Zdrowia i Opieki Społecznej dotyczyło uznania za chorobę społeczną "zespołu Tarnera". Zadał je poseł Władysław Medwid (PSL).
Odpowiedzi udzielił podsekretarz stanu w Ministerstwie Zdrowia i Opieki Społecznej Krzysztof Kuszewski. Poinformował, że rocznie przychodzi na świat 90 dziewczynek z "zespołem Tarnera", podczas gdy z "zespołem Downa" ok. 500 dzieci. W leczeniu stosowany jest m.in. hormon wzrostu. W ubiegłym roku na zakup tego hormonu resort zaplanował 6,4 mln zł, natomiast wydatkowano 10,2 mln zł, co zostało wytknięte przez NIK. Dzięki tym zakupom część dziewczynek z "zespołem Tarnera" w medycznie uzasadnionych przypadkach otrzymała ten hormon.
Odnosząc się do sprawy traktowania "zespołu Tarnera" jako choroby społecznej mówca oznajmił, że chodzi o stosunkowo niewielką populację. Możliwości leczenia są bardzo ograniczone, ponieważ podanie hormonu wzrostu nie przynosi wyraźnych innych osiągnięć w walce z chorobą i nie przyczynia się do obniżenia śmiertelności.
W odpowiedzi na dodatkowe pytanie posła Władysława Medwida (PSL), podsekretarz stanu K. Kuszewski wyraził wolę spotkania z członkami Stowarzyszenia Pomocy Chorym z Zespołem Tarnera w celu wyjaśnienia problemów wiążących się z leczeniem tej choroby.
Poseł Stanisław Rusznica (SLD) powiedział, że wbrew ubiegłorocznym zapewnieniom, tegoroczne podwyżki płac w oświacie będą prawie o połowę niższe, co spowoduje spadek realnych płac minimum o 12%. Związek Nauczycielstwa Polskiego zamierza interweniować w tej sprawie. Poseł wezwał rząd do przedstawienia propozycji rozwiązania tego problemu.
Posłanka Danuta Polak (UW) wyraziła zaniepokojenie decyzją Ministra Zdrowia i Opieki Społecznej, która od marca br. pozbawia osoby chore i niepełnosprawne możliwości uzyskania na bezpłatne recepty niektórych środków higieny osobistej. Odczuły to bardzo osoby niepełnosprawne, które utrzymują się najczęściej z zasiłków socjalnych lub rent inwalidzkich. Stowarzyszenie Osób Niepełnosprawnych oczekuje, że odzyska utracone uprawnienia - powiedziała posłanka.