Otwierając posiedzenie, marszałek Sejmu Marek Borowski serdecznie powitał przysłuchującą się obradom delegację Kongresu Deputowanych Królestwa Hiszpanii z przewodniczącą Luisą Fernandą Rudi Ubeda.
Marszałek Sejmu podjął decyzję o uzupełnieniu porządku obrad o następujące punkty:
Marszałek zdecydował także o skreśleniu z porządku obrad punktów obejmujących pierwsze czytania przedstawionych przez prezydenta projektów ustaw dotyczących ustroju sądów administracyjnych, w związku z zapowiedzią przedłożenia w tej sprawie projektów poselskich.
(druk nr 26)
6 listopada 2001 r. Sejm przeprowadził pierwsze czytanie rządowego projektu ustawy o zmianie ustawy o dochodach jednostek samorządu terytorialnego w latach 1999-2001 oraz niektórych innych ustaw.
Uzasadnienie przedstawił wicepremier, minister finansów Marek Belka. Poinformował, że inicjatorom chodzi o przedłużenie (do końca 2002 r.) obowiązywania przedmiotowej ustawy, której moc wygasłaby 31 grudnia br. Dodał, że potrzeba dokonania takiego unormowania powstała m.in. z powodu skuteczności prezydenckiego weta w stosunku do ustawy z sierpnia br. kompleksowo regulującej kwestie finansowania samorządów.
Mówca podkreślił, że pozostałe przepisy zawarte w projekcie mają charakter porządkowy. Dotyczą one m.in.: zasad przekazywania wpływów z tytułu opłaty skarbowej; naliczania subwencji wyrównawczej dla województw; zwrotu nadmiernie pobranej części subwencji oświatowej; przekazywania dotacji celowych z budżetu państwa. Minister zaznaczył, że inicjatywa była opiniowana przez Komisję Wspólną Rządu i Samorządu Terytorialnego, co skutkowało m.in. ograniczeniem nowelizacji tylko do 2002 r. Zwrócił się z prośbą, aby z uwagi na pilność sprawy - ustawa została uchwalona na bieżącym posiedzeniu. Jednocześnie M. Belka poinformował, że prace nad nową, kompleksową regulacją tych zagadnień zostaną sfinalizowane w przyszłym roku.
Poseł Mieczysław Jedoń (SLD) zaakcentował duże znaczenie i konieczność szybkiego przyjęcia nowelizacji. Trzeba wziąć pod uwagę fakt, że do 15 listopada organy samorządowe muszą przyjąć projekty uchwał budżetowych - dodał. Zaznaczył, że na poparcie zasługują też unormowania porządkowe, wskazując m.in. na nowe zasady dystrybucji opłat skarbowych. Stwierdził, że sprzeciwu nie powinien budzić także przepis dotyczący zwrotu nadmiernie pobranej subwencji oświatowej. Mówca podobnie ocenił reguły obejmujące udzielanie dotacji jednostkom samorządu terytorialnego oraz propozycje zmian w ustawach szczegółowych, uznając jednak, że wątpliwości budzić może zamiar wykreślenia z ustawy o ochronie przyrody przepisu przewidującego rekompensowanie gminom strat z tytułu zwolnienia z opłat i podatków parków narodowych oraz rezerwatów przyrody. Dodając, że samorządy nie otrzymywały dotychczas stosownych środków, ocenił, że proponowana zmiana i tak nie uszczupli ich dochodów.
M. Jedoń wniósł o uchwalenie ustawy na bieżącym posiedzeniu Izby. Wyraził jednocześnie nadzieję, że w niedługim czasie zostanie skierowany do Sejmu projekt kompleksowej regulacji tych zagadnień.
Poseł Paweł Piskorski (PO) podkreślił, że samorządy terytorialne od lat oczekują na swoją "konstytucję" finansową. Są one ciągle obciążane dodatkowymi zadaniami, którym nie towarzyszą stosowne środki - stwierdził, przypominając o zawetowaniu przez prezydenta przedmiotowych regulacji przyjętych przez poprzedni parlament. Miała ona swoje wady, ale z pewnością poprawiłaby obecną złą sytuację - dodał, podkreślając, że dziś Sejm działa pod swoistym przymusem.
Mówca wyraził nadzieję, że proponowane regulacje będą rzeczywiście obowiązywały tylko przez rok, że w stosownym czasie do Laski Marszałkowskiej trafi projekt nowej ustawy. Zaproponował, aby przy okazji obecnej nowelizacji dokonać jednak zmian dalej idących. W tym kontekście za zbędne uznał wprowadzanie zbyt szerokich zwolnień z podatku od nieruchomości.
Zapowiedział zgłoszenie odpowiednich poprawek w czasie drugiego czytania.
Poseł Krzysztof Jurgiel (PiS) zaakcentował, że podstawowym warunkiem właściwego wykonywania zadań przez samorządy jest wyposażenie ich w odpowiednie środki finansowe. Przypomniał, że przedmiotowa ustawa, w kształcie nadanym jej przez poprzednie zmiany, była tymczasowa, gdyż miała obowiązywać jedynie do końca 2001 r.
Mówca stwierdził, że Sejm poprzedniej kadencji przyjął nowy, kompleksowy i perspektywiczny akt prawny. Niestety, został on skutecznie zawetowany przez A. Kwaśniewskiego - dodał, oceniając, że było to działanie czysto polityczne, podyktowane chęcią zablokowania procesu uniezależniania się samorządów od organów administracji rządowej. Nie zgodził się z wysuwanymi wówczas przez prezydenta argumentami opartymi na trosce o interesy budżetu państwa.
Poseł poinformował, że Klub widzi potrzebę pilnego dokonania nowelizacji. Mamy jednak wątpliwości czy w projekcie znalazły się wszystkie propozycje celowych zmian - dodał, popierając postulaty przedmówcy związane z podatkiem od nieruchomości. Radził także, aby zastanowić się nad ewentualnym przedłużeniem działania ustawy do 2003 r., co dałoby samorządom możliwość działania w bardziej stabilnych warunkach. Omawiając pozostałe zmiany, za budzący niepokój uznał przepis dotyczący zasad podziału środków przekazywanych samorządom, oceniając, że pozbawia on je wpływu na tę czynność. Podobnie odniósł się do propozycji obejmującej tryb wyrażania opinii przez komisje właściwe ds. budżetu danej jednostki samorządowej.
K. Jurgiel złożył wniosek o skierowanie projektu do komisji sejmowej, zaznaczając, że posłowie Klubu w trakcie jej prac zgłoszą stosowne poprawki.
Poseł Zbigniew Kuźmiuk (PSL), wskazując na kolejne nowelizacje ustawy, podkreślił, że jest ona ilustracją słuszności tezy, że najtrwalsze są rozwiązania prowizoryczne. Mam nadzieję, że parlament tej kadencji przyjmie wreszcie akt kompleksowy, nieepizodyczny: prawdziwą "konstytucję finansową" samorządu terytorialnego - dodał, oceniając, że błędem było zawetowanie przez prezydenta ustawy z sierpnia br.
Mówca zaakcentował, że spora część samorządów nadal nie jest w pełni samodzielna, gdyż na ich dochody składają się głównie subwencje i dotacje. Stwierdził, że stan ten nie powinien trwać w nieskończoność, że konieczność zerwania z tą praktyką powinna mieć znaczenie w pracach nad nową regulacją prawną dotyczącą finansowania tych podmiotów. Zaznaczył, że środków na wspomożenie samorządów trzeba szukać w istniejących dziś agencjach i funduszach. Wyraził nadzieję, że zmniejszanie ich liczby pomoże w dokapitalizowaniu władz lokalnych.
Poseł poinformował, że Klub popiera większość proponowanych rozwiązań, uznając, że powinny obowiązywać tylko w 2002 r. Zapowiedział zgłoszenie poprawki, która dotyczyć będzie pokrycia kosztów obsługi funduszy ochrony środowiska, zaznaczając, że domagają się tego samorządy.
Poseł Jerzy Czerwiński (LPR) wskazał na przyczyny powodujące konieczność dokonania nowelizacji ustawy. W tym kontekście mówił o bliskim wygaśnięciu jej mocy oraz wspomnianym przez przedmówców prezydenckim wecie. To ostatnie oraz stosunek SLD do ustawy podczas sejmowych głosowań rodzi pytanie o rzeczywiste stanowisko Sojuszu wobec samorządności - dodał. Cytując odpowiednie fragmenty eksposé premiera L. Millera, stwierdził, że wiarygodność tego Klubu wzrosłaby, gdyby wraz z projektem epizodycznej nowelizacji wpłynęła do Sejmu inicjatywa kompleksowej i perspektywicznej regulacji finansowania samorządów. Podkreślił, że prace nad nią powinny rozpocząć się odpowiednio wcześnie, aby zapewniony został czas na stosowne konsultacje.
Wyrażając żal, że przedmiotem obrad nie jest szersze przedłożenie, mówca ocenił, że SLD nie chce wyjść naprzeciw postulatom samorządowców. Przytoczył fragmenty z uzasadnienia prezydenckiego wniosku o ponowne uchwalenie ustawy, w których mówi się o niemożności dokonywania głębszych reform w warunkach kryzysu finansów publicznych. Spytał, czy jednym ze sposobów ich naprawienia nie powinno być wzmocnienie dochodów samorządowych.
Zaznaczając, że celowym jest przedłużenie obowiązywania nowelizowanego aktu prawnego, stwierdził, że w dalszych pracach trzeba będzie doprecyzować pozostałe przepisy projektu.
J. Czerwiński opowiedział się za skierowaniem przedłożenia do właściwej komisji.
Poseł Jan Sztwiertnia (UP) stwierdził, że w obecnej sytuacji finansów państwa mało prawdopodobne jest przyjęcie rozwiązań rodzących istotne skutki dla budżetu. W tym kontekście wskazał na ustawę zawetowaną przez prezydenta, zaznaczając, że przyszła regulacja powinna przewidywać udział jednostek samorządowych w podatku VAT oraz innych obciążeniach o charakterze pośrednim. Jednocześnie stwierdził, że wymaga to pogłębionych analiz i symulacji, a zatem dziś możliwa jest tylko epizodyczna i fragmentaryczna nowelizacja.
Mówca pozytywnie ocenił zmiany zawarte w projekcie. Podkreślił porządkujący charakter przepisów oraz wynikające z nich zobowiązanie, że do końca 2002 r. powinien być przyjęty kompleksowy akt prawny. Zaakcentował, że proponowane przepisy umożliwiają otrzymanie dotacji na pokrycie kosztów wdrażania reformy oświaty oraz wspierania edukacji na wsi, w tym na stypendia.
J. Sztwiertnia - informując, że Klub jest za jak najszybszym uchwaleniem ustawy - zaznaczył, że posłowie UP oczekują, iż w przyszłym roku zostaną przyjęte regulacje prawidłowo i kompleksowo rozwiązujące problemy finansowania samorządów.
Posłanka Renata Beger (Samoobrona) podkreśliła, że - zdaniem Klubu - nowelizowana ustawa wymaga wprowadzenia wielu uzupełnień związanych z faktem przekazywania samorządom, w ramach decentralizacji władzy, szeregu nowych zadań. Zaznaczyła, że rozwiązania zawarte w przedłożeniu zasługują na poparcie. W tym kontekście wskazała na przepisy dotyczące opłat skarbowych oraz finansowania przez starostów zalesiania gruntów.
Mówczyni oceniła jednocześnie, że propozycje te mają charakter kosmetyczny. Uznała, że zbyt mały, w stosunku do zadań, jest 1% udział powiatu w podatku dochodowym od osób fizycznych. Podobnie odniosła się do stosownych propozycji dotyczących gmin. Podkreśliła, że w pracach komisji należy zadbać o odpowiednie ich skorygowanie, co przyczyniłoby się do poprawy sytuacji społeczności lokalnych.
Pytania zadali posłowie: Michał Kaczmarek (SLD), Stanisław Stec (SLD), Jan Rzymełka (PO) i Piotr Krutul (LPR).
Ustosunkowując się do debaty, wicepremier Marek Belka zapowiedział udzielenie pisemnej odpowiedzi na większość z zadanych pytań. Przypomniał, że głównym motywem towarzyszącym wspomnianemu prezydenckiemu wetu była troska o sytuację budżetu. Stwierdził, że kierownictwo Ministerstwa Finansów w ciągu kilku tygodni zmieniło zdanie o skutkach budżetowych ustawy z sierpnia br., początkowo uważając, że nie wywrze ono negatywnego wpływu, później zaś szacując jej skutki na 3,5 mld zł. W tym kontekście może powstać pytanie o polityczne motywacje towarzyszące autorom tego aktu prawnego - dodał.
M. Belka zaznaczył, że podstawą polityki rządu wobec samorządów jest dążenie do oparcia ich działalności na trwałej i stabilnej podstawie - na dochodach własnych. Za kuriozalną uznał propozycję ustalenia wyższych procentowych udziałów województw w podatku dochodowym od osób fizycznych dla wybranych województw.
Sejm, przy braku sprzeciwu, skierował rządowy projekt ustawy o zmianie ustawy o dochodach jednostek samorządu terytorialnego w latach 1999-2001 oraz niektórych innych ustaw do Komisji Finansów Publicznych oraz Komisji Samorządu Terytorialnego i Polityki Regionalnej w celu rozpatrzenia, z zaleceniem przedstawienia sprawozdania w terminie umożliwiającym jego rozpatrzenie na bieżącym posiedzeniu Izby.
7 listopada 2001 r. Sejm przystąpił do II czytania rządowego projektu ustawy.
Sprawozdanie Komisji Finansów Publicznych oraz Komisji Samorządu Terytorialnego i Polityki Regionalnej przedstawił poseł Jerzy Czepułkowski (SLD). Podkreślił, że w trakcie prac komisyjnych przedstawiciel rządu mocno akcentował, że głównym celem nowelizacji jest przedłużenie obowiązywania aktualnych przepisów. Odbyliśmy szeroką dyskusję nad tym przedłużeniem. Dokonaliśmy wnikliwej analizy projektu. Pomimo wielu uwag i wątpliwości, zgodziliśmy się, że dokonanie zmian w przedmiotowej ustawie jest niezbędne - dodał.
Mówca poinformował, że dokonano pewnych korekt w pierwotnym przedłożeniu. Utrzymano jednak proponowany przez rząd okres obowiązywania nowych regulacji - do końca 2002 r., chociaż część posłów wolałaby, aby był to koniec 2003 r. Uwzględniono przy tym zapewnienie przedstawiciela Rady Ministrów, który deklarował, że jest ona zdecydowana na szybkie przedstawienie projektu kompleksowej, perspektywicznej ustawy. Wśród korekt dokonanych przez komisje wskazał na takie zredagowanie przepisu dotyczącego dotacji celowych, aby mogły one służyć finansowaniu także innych, a nie tylko bieżących, zadań własnych samorządów. Zaznaczył, że rząd przeciwstawił się tej propozycji. Posłowie zdecydowali ponadto, iż stosowne środki skierowane mogą być na wspieranie edukacji na obszarach wiejskich (inicjatorzy ograniczali to jedynie do wsi), co pozwoli objąć również małe miasteczka. Mówca powiedział, że rząd poparł tę zmianę.
J. Czepułkowski poinformował, że nie uwzględniono postulatu Związku Miast Polskich dążącego do prolongowania obowiązywania przepisu pozwalającego zarządowi danej jednostki samorządowej na skierowanie 15% danej dotacji na cel inny niż wskazany przez rząd. Wymagałoby to dokonania zmian w ustawie o wykonywaniu budżetu w 2001 r., która również ma charakter epizodyczny - argumentował, nie wykluczając, że komisje uwzględnią jednak propozycję dokonania stosownej poprawki, jeśli zostanie zgłoszona w II czytaniu. Uwagę tę mówca odniósł także do postulatu ograniczenia katalogu zwolnień z podatku od nieruchomości. Jeśli wniosek ten przyjmie postać poprawną pod względem legislacyjnym, a rząd zajmie wobec niego stanowisko, to może być uwzględniony - dodał, informując, że KIE nie wniósł zastrzeżeń do projektu zawartego w sprawozdaniu.
Poseł Mieczysław Jedoń (SLD) oświadczył, że Klub popiera projekt ustawy i z uznaniem odnosi się do prac połączonych komisji. Jednocześnie zgłosił poprawkę do art. 1 pkt 8 przedłożenia, wiążącą się z art. 43"c" ustawy o dochodach jednostek samorządu terytorialnego. Dodał, że w wyniku jej przyjęcia nie byłoby wątpliwości, że mogłyby one otrzymywać z budżetu państwa także dotacje celowe na dofinansowanie inwestycji, co współgra z innymi zmianami dokonanymi już przez komisje (wykreślenie słowa "bieżące" przy charakteryzowaniu przedsięwzięć finansowanych w tym trybie). Mówca podkreślił, że dokonanie tej korekty przyczyni się do racjonalizacji wydatków ponoszonych przez podmioty samorządowe.
Poseł Bogdan Zdrojewski (PO) zadeklarował ogólne poparcie dla projektu, zaznaczając, że samorządy muszą mieć podstawę prawną do działalności finansowej. Zwrócił uwagę na kilka - jego zdaniem - błędnych sformułowań. W tym kontekście wskazał na nieprecyzyjne użycie w art. 1 pkt 3 pojęcia "organ gminy" co może doprowadzić do pozbawienia danej jednostki wpływów z opłat skarbowych. Podobnie ocenił regulacje dotyczące zakresu dyscypliny wydatkowania przez gminy środków z subwencji wskazanych w ustawie.
Mówca zapowiedział zgłoszenie poprawki dążącej do ograniczenia katalogu zwolnień z podatku od nieruchomości. Zaznaczył, że sygnalizowano ją na posiedzeniu komisji, a obecnie została ona dopracowana pod względem legislacyjnym. Zadeklarował przedstawienie na piśmie propozycji zmiany dotyczącej zagospodarowania środków finansowych na obszarze miasta st. Warszawy.
Poseł Krzysztof Jurgiel (PiS) potwierdził konieczność dokonania nowelizacji ustawy. Poparł wprowadzone przez komisje zmiany skutkujące możliwością finansowania celów edukacyjnych także na obszarach wiejskich, a nie tylko we wsiach.
Mówca zapowiedział pisemne zgłoszenie kilku poprawek do przedłożenia. Pierwsza z nich dąży do poddania zewnętrznej kontroli okoliczności, w których w sprawozdaniach z wykorzystania środków finansowych zostały podane nieprawdziwe dane. Klub proponuje także wykreślenie przepisu zobowiązującego we wskazanych przypadkach do zwrotu dotacji przyznanych na 2001 r. w ramach realizacji kontraktu wojewódzkiego. Uznajemy bowiem, że doprowadzi on do skomplikowania działalności samorządów terytorialnych - dodał poseł. Wyjaśnił, że przyjęcie kolejnej poprawki PiS spowodowałoby, że podziału sum kierowanych m.in. na edukację i ochronę zdrowia dokonywałby właściwy minister na wniosek wojewody, po zasięgnięciu opinii jednostki samorządu tego szczebla.
Omawiając inne propozycje Klubu, K. Jurgiel poparł poprawki dotyczące zwolnienia z podatku od nieruchomości.
Poseł Zbigniew Kuźmiuk (PSL), udzielając projektowi ogólnego poparcia, przedstawił 5 poprawek do przedłożenia. Pierwsza z nich dąży do zabezpieczenia interesów nowych powiatów, (powstałych po 1 stycznia 2002 r.) przy podziale wpływów z podatku dochodowego. Inna propozycja zmiany zmierza do skorelowania projektu z przepisami ustawy normującej wspieranie rozwoju regionalnego w zakresie kontraktów terytorialnych, zaś kolejna do umożliwienia organom samorządu bardziej elastycznego gospodarowania środkami z dotacji (prolongowanie obowiązywania art. 61"a"). Pozbawienie ich tych uprawnień byłoby błędem - ocenił mówca. Nawiązując do klubowego wystąpienia w trakcie pierwszego czytania, Z. Kuźmiuk zgłosił poprawkę pozwalającą samorządom na pokrycie kosztów ponoszonych w związku z obsługą funduszy finansujących ochronę środowiska (1% odpis od wpływów ze stosownych opłat).
Poseł Jerzy Czerwiński (LPR) za niewłaściwe uznał nieprzedłużenie mocy prawnej art. 61"a" ustawy o dochodach samorządu terytorialnego. Podkreślił, że oznaczałoby to uszczuplenie jego uprawnień. Powołał się przy tym m.in. na stanowisko Związku Miast Polskich. Jednocześnie zaproponował uzupełnienie projektu o przepis precyzujący tryb kontrolowania decyzji dotyczących zmiany przeznaczenia środków przyznanych w ramach dotacji celowych.
Mówca zgłosił także poprawkę dążącą do rozszerzenia zawartego w art. 43"c" katalogu celów, które mogą być finansowane ze środków przeznaczonych na realizację zadań własnych. Dodał, że regulacja ta powinna mieć charakter otwarty, nie ograniczać się tylko do trzech pozycji.
Poseł Jan Sztwiertnia (UP) podkreślił, że jak najszybsze uchwalenie ustawy jest konieczne. Bez niej samorządy byłyby pozbawione prawnej podstawy prowadzenia działalności finansowej - dodał, deklarując poparcie Klubu dla projektu zawartego w sprawozdaniu komisji.
Mówca stwierdził, że problemu wspomagania samorządów w pełni nie rozwiązuje ani ustawa zawetowana przez prezydenta, ani rozważane unormowanie epizodyczne. Uwagę tę odniósł głównie do jednostek wiejskich, akcentując, że wiele gmin nadal będzie musiało korzystać z subwencji wyrównawczej. Zaznaczył, że dobrze się stało, iż regulacje te będą obowiązywały tylko przez rok. Wyraził nadzieję, że przyszła ustawa będzie miała perspektywiczny i kompleksowy charakter.
Ustosunkowując się do debaty, podsekretarz stanu w Ministerstwie Finansów Jacek Uczkiewicz stwierdził, że intencją rządu występującego z projektem nowelizacji było m.in. niepogarszanie sytuacji prawnej, jaką miały samorządy w bieżącym roku. Nie zamierzamy ukrywać, że na kształt proponowanych przepisów miała też wpływ aktualna sytuacja budżetu państwa - dodał.
Mówca poparł poprawkę zgłoszoną przez posła M. Jedonia. Informując, że rząd jest generalnie przeciwny ingerowaniu przy tej okazji w system zwolnień i ulg podatkowych, zaznaczył, że w trakcie dalszych prac komisji zajmie on konkretne stanowisko wobec podmiotowej poprawki. Uznał jednocześnie, że dotychczas przepisy ujęte w art. 43"c" funkcjonują prawidłowo i nie ma potrzeby wprowadzenia do nich obowiązku zasięgania opinii jednostek samorządowego szczebla wojewódzkiego.
W imieniu rządu, J. Uczkiewicz zgłosił poprawkę precyzującą część regulacji, a także przeciwdziałającą wykorzystywaniu dotacji na wynagrodzenia. Zapowiedział, że wobec pozostałych propozycji RM zajmie szczegółowe stanowisko na posiedzeniu komisji.
W związku ze zgłoszeniem poprawek, przy braku sprzeciwu, Sejm ponownie skierował projekt ustawy do Komisji Finansów Publicznych oraz do Komisji Samorządu Terytorialnego i Polityki Regionalnej w celu przygotowania dodatkowego sprawozdania.
(druk nr 27)
6 listopada 2001 r. Sejm przystąpił do rozpatrzenia w pierwszym czytaniu rządowego projektu ustawy o gwarancjach Skarbu Państwa dla przewoźników lotniczych.
Przedłożenie uzasadnił sekretarz stanu w Ministerstwie Infrastruktury Andrzej Piłat. Wyjaśnił, że w związku z aktami terroru, jakie miały miejsce 11 września 2001 r. na terenie USA, reasekuratorzy ubezpieczeniowi krajowych przewoźników lotniczych zaprzestali ubezpieczania od ryzyka wojennego i aktów terroru wobec osób trzecich powyżej kwoty szkody w wysokości 50 mln dolarów. Oznaczało to dla polskich przedsiębiorstw lotniczych, zwłaszcza dla PLL LOT SA, że będą one musiały zaprzestać działalności. W praktyce groziło to zawieszeniem lotów międzynarodowych, wypowiedzeniem umów leasingowych, a w konsekwencji odebraniem przewoźnikom samolotów i bankructwem tych firm. Dlatego poprzedni minister finansów na polecenie premiera Jerzego Buzka udzielił przewoźnikom lotniczym stosownych, czasowych gwarancji Skarbu Państwa, które już wygasają. Obecny rząd zdecydował się na przedłużenie do czerwca 2002 r., w drodze ustawowej, gwarancji na 1 mld USD dla krajowych firm lotniczych.
Mówca wskazał, że w praktyce PLL LOT SA mógłby uzyskać takie gwarancje w wyspecjalizowanych komercyjnych bankach, ale koszt takiej operacji przekroczyłby finansowe możliwości firmy. Dodał, że linie lotnicze na całym świecie przeżywają okres dekoniunktury i rządy wielu państw starają się wspomóc krajowych przewoźników.
A. Piłat zaapelował o jak najszybsze uchwalenie ustawy.
Poseł Bogusław Liberadzki (SLD) stwierdził, że zaproponowane rozwiązanie jest zgodne z regulacjami stosowanymi w Unii Europejskiej i nie narusza zasad wolnej konkurencji. W jego ocenie, gdyby rząd nie udzielił gwarancji spowodowałoby to osłabienie pozycji na rynku krajowego przewoźnika. Gdyby PLL LOT SA, musiał samodzielnie ponieść koszty ubezpieczenia, spowodowałoby to radykalne podrożenie funkcjonowania przedsiębiorstwa i doprowadziłoby do jego bankructwa. Odstąpienie od ubezpieczenia samolotów zakończyłoby się natomiast przejęciem ich przez firmy leasingowe.
Poseł omówił bardzo trudną sytuacją finansową PLL LOT SA. Firma jest zadłużona, część samolotów jest niewykorzystana, co pomnaża straty, a jej partner strategiczny Swissair zbankrutował. B. Liberadzki wyraził opinię, że proponowana ustawa nie poprawi kondycji firmy, ale uchroni ją przed upadkiem, który nieuchronnie nastąpiłby w wyniku utraty możliwości operowania na światowym rynku przewozów lotniczych.
Klub popiera przedłożenie - oznajmił mówca.
Poseł Edward Maniura (PO) podkreślił, że udzielenie przez Skarb Państwa gwarancji przewoźnikom lotniczym niesie za sobą ryzyko ewentualnej wypłaty odszkodowań w kwocie do 1 mld USD. Jednak ryzyko to jest ograniczone, gdyż wprowadzone zostały dodatkowe procedury kontrolne, które zwiększyły bezpieczeństwo lotów, a ponadto nie dokonywane są przewozy na obszarach objętych działaniami wojennymi.
Mówca wskazał, że w wielu państwach m.in.: USA, Kanadzie i krajach UE wprowadzone zostały rządowe gwarancje dla krajowych przewoźników lotniczych. Polska powinna pójść tym śladem - dodał E. Maniura, deklarując poparcie Klubu dla projektu ustawy.
Poseł Jan Łączny (Samoobrona) powiedział, że Klub akceptuje rozwiązania zawarte w przedłożeniu, gdyż zapewnią one stabilne warunki działania narodowemu przewoźnikowi lotniczemu. Wyraził pogląd, że rząd powinien prowadzić aktywną i skuteczną politykę, która uchroni polskie przedsiębiorstwa przed upadkiem i stworzy szansę na ich rozwój.
Mówca zgłosił wniosek o skierowanie projektu do Komisji Skarbu Państwa, Uwłaszczenia i Prywatyzacji.
Poseł Michał Tomasz Kamiński (PiS) ocenił, że mamy do czynienia z sytuacją nadzwyczajną, spowodowaną kryzysem na rynku przewozów lotniczych. Dlatego niezbędne jest zastosowanie specjalnych rozwiązań polegających na udzieleniu przez państwo pomocy naszemu narodowemu przewoźnikowi. Dzięki temu miliony Polaków podróżujących po świecie będą mogły samolotami PLL LOT SA docierać do swojej ojczyzny - dodał, wyrażając nadzieję, że ustawa zostanie jak najszybciej przez Sejm uchwalona.
Poseł Janusz Piechociński (PSL) wskazał, że brak ochrony ubezpieczeniowej oznacza zaprzestanie działalności przez lotnicze firmy przewozowe. W tej sytuacji Klub popiera działania rządu wspomagające PLL LOT SA poprzez udzielenie mu gwarancji ubezpieczeniowych. Dodał, że traktuje on to rozwiązanie jako nadzwyczajne i doraźne.
Poseł Robert Luśnia (LPR) poparł zamiar udzielenia przez rząd gwarancji krajowemu przewoźnikowi. Zaniepokojenie jednak, zdaniem Klubu, budzi w projekcie przepis dopuszczający udzielanie gwarancji każdemu przewoźnikowi, który w rozumieniu prawa dewizowego jest rezydentem w Polsce. Można więc podejrzewać, że dzięki temu z gwarancji będą mogły skorzystać zagraniczne linie lotnicze.
Klub opowiada się za skierowaniem projektu do komisji - oświadczył mówca.
Poseł Aleksander Małachowski (UP) przypomniał, że gwarancje Skarbu Państwa mogą zostać udzielone określonym podmiotom w drodze ustawowej. Poparł przepis ograniczający funkcjonowanie ustawy tylko do połowy 2002 r, gdyż - jak stwierdził - do tego czasu międzynarodowe instytucje ubezpieczeniowe powinny znaleźć rozwiązanie w omawianej sprawie.
Mówca oświadczył, że Klub popiera przedłożenie i będzie głosował za skierowaniem go do właściwej komisji.
Pytania pod adresem przedstawiciela rządu zadali posłowie SLD: Zbigniew Kaniewski i Michał Kaczmarek.
Odpowiadając na nie, sekretarz stanu w Ministerstwie Infrastruktury Andrzej Piłat zapewnił, że przepisy ustawy są tak skonstruowane, iż z gwarancji Skarbu Państwa skorzystać będą mogli jedynie przewoźnicy krajowi, którzy wcześniej uzyskali stosowne uprawnienia. Poinformował o stałym monitoringu przez rząd sytuacji w PLL LOT SA. Ocenił, że jest ona bardzo trudna, ale firma wdraża program restrukturyzacyjny, starając się zminimalizować straty m.in. poprzez ograniczanie zatrudnienia i zarobków. Przyznał, że w wielu innych krajach przewoźnicy narodowi są dofinansowywani przez rządy, jednak w Polsce, w sytuacji kryzysu budżetowego, bardzo trudno byłoby wygospodarować znaczące środki na taką pomoc.
Sejm skierował rządowy projekt ustawy o gwarancjach Skarbu Państwa dla przewoźników lotniczych do Komisji Infrastruktury oraz Komisji Finansów Publicznych w celu rozpatrzenia.
(druk nr 22)
6 listopada 2001 r. Sejm rozpatrzył w pierwszym czytaniu rządowy projekt ustawy o zmianie ustawy - Przepisy wprowadzające reformę ustroju szkolnego.
Projekt uzasadniła minister edukacji narodowej i sportu Krystyna Łybacka, informując, że dotyczy on ustalenia i ogłoszenia przez rady powiatów planu sieci szkół ponadgimnazjalnych, tj.: liceów profilowanych i szkół zawodowych należących do nowego ustroju szkolnego. Wymienione typy szkół mają być tworzone z dniem 1 września 2002 r. Minister powiedziała, że obowiązujące w tym zakresie regulacje weszły w życie z dniem 21 października br. i określają termin ustalenia i ogłoszenia przez rady powiatów sieci tych placówek na dzień 31 października 2001 r. (art. 10a ustawy). Zatem samorządom pozostało zaledwie 10 dni na wykonanie zadania - podkreśliła mówczyni. W związku z tym rząd wnosi o zmianę tego terminu na dzień 31 grudnia 2001 r. Konsekwencją tego jest przesunięcie z dnia 31 grudnia 2001 r. na 31 stycznia 2002 r. terminu, w którym organy prowadzące dotychczasowe publiczne szkoły ponadpodstawowe mają przygotować dokumenty dotyczące przekształceń lub likwidację tych placówek oraz tworzenia szkół ponadgimnazjalnych w roku szkolnym 2002- 2003 (art. 10b ustawy).
K. Łybacka, podkreślając wagę omawianej materii, wniosła, aby zaproponowane regulacje weszły w życie jak najszybciej, tj. z dniem ich ogłoszenia. Dodała, że zmiany te nie powodują skutków finansowych dla budżetu państwa.
Posłanka Teresa Jasztal (SLD) oznajmiła, że Klub z uznaniem odnotowuje pierwszy krok rządu zmierzający do realizacji programu wyborczego SLD w zakresie struktury szkolnictwa ponadgimnazjalnego. Przypomniała, że Sojusz proponował zachowanie tradycyjnych liceów ogólnokształcących, zwiększenie ilości specjalności w liceach profilowanych oraz uwzględnienie dorobku szkół technicznych, zwanych popularnie technikami.
Mówczyni poinformowała, że Klub poprze rządowe propozycje i wniosła o niezwłoczne przystąpienie do drugiego czytania.
Posłanka Iwona Śledzińska-Katarasińska (PO) zwróciła uwagę, że chociaż ustawa weszła w życie z dniem 21 października 2001 r., to przecież terminy z niej wynikające były znane samorządom znacznie wcześniej. Stwierdziła w tym kontekście, iż nie wie na czym polega problem z niemożnością wykonania przez samorządy omawianych przepisów.
Zdaniem posłanki, sprawa polega nie na niemożności zaprojektowania sieci publicznych szkół ponagimnazjalnych, tylko na tym, aby zmienić ich profil.
Według mówczyni, samorządy wywiązały się z obowiązku narzuconego im przez ustawę, zatem PO nie widzi powodu, aby wprowadzić zaproponowane przez rząd zmiany.
Posłanka Genowefa Wiśniowska (Samoobrona), stwierdzając, że reforma ustroju szkolnego wymaga zmian, poparła propozycję rządową dotyczącą art. 10b ustawy.
Wniosła o skierowanie przedłożenia do Komisji Edukacji, Nauki i Młodzieży.
Poseł Kazimierz Marcinkiewicz (PiS) powiedział, że Klub odbiera zaprezentowany projekt, jako próbę uzyskania przez rząd czasu na przeprowadzenie zmian w ustroju szkolnym. Mówca stwierdził, że większość rad powiatowych opracowała już - w sposób kompetentny i odpowiedzialny - sieć szkół ponadgimnazjalnych na swoim terenie. Poseł zastanawiał się, nad czym mają obecnie pracować samorządy, czy nad siecią szkół ponadgimnazjalnych obowiązującą w dotychczasowym prawie, czy też nad czymś czego w prawie jeszcze nie ma, a istnieje tylko w programie jednej partii politycznej.
Mówca zaproponował, aby nad projektem szczegółowo zastanowić się w Komisji Edukacji, Nauki i Młodzieży.
Poseł Mirosław Pawlak (PSL) poparł zmianę dotyczącą przesunięcia terminu z 31 grudnia 2001 r. na dzień 31 stycznia 2002 r. Wyraził jednocześnie pogląd, że powiaty są zaniepokojone tym, iż nie ma pełnej jasności w sprawie typów szkół, które mają funkcjonować w szkolnictwie ponadgimnazjalnym. Mówca prosił minister K. Łybacką o wyjaśnienia w tym zakresie.
Posłanka Ewa Kantor (LPR) oznajmiła, że Klub negatywnie odnosi się do zmian proponowanych przez rząd, uznając wszakże, że przyjęty w ustawie termin opracowania przez samorządy sieci szkół ponadpodstawowych nie był możliwy do dotrzymania.
Omawiając obowiązujące przepisy, stwierdziła, że nauczyciele powinni być odpowiednio wcześnie informowani o całokształcie proponowanych zmian w ustroju szkolnym.
Posłanka Danuta Polak (UP), przedstawiając istotę proponowanych zmian, stwierdziła, że Klub popiera je i wnosi o niezwłoczne przejście do drugiego czytania.
Pytania zadali posłowie: Władysław Stępień (SLD), Jan Antochowski (SLD), Andrzej Grzyb (PSL), Krystyna Szumilas (PO) i Andrzej Aumiller (UP).
Do dyskusji odniosła się minister Krystyna Łybacka. Stwierdziła, że rząd zamierza wprowadzić trzyletnie licea ogólnokształcące, trzyletnie licea profilowane (z tym, że rozszerzony zostanie wykaz profili) oraz czteroletnie szkoły techniczne. Minister zwróciła uwagę na absurdalność terminów, wynikających z przyjętej pośpiesznie ustawy. Ponadto, zdaniem mówczyni, jak dotąd mniej niż połowa samorządów (a nie większość jak stwierdzono w dyskusji) wykonała w pełni zadania w omawianej materii.
Sejm nie przyjął wniosku o odrzucenie projektu rządowego w pierwszym czytaniu (głosowało 400 posłów, za wnioskiem - 138, przeciw - 258, wstrzymało się 4).
Posłowie zaakceptowali propozycję, aby niezwłocznie przejść do drugiego czytania (głosowało 406 posłów, za - 275, przeciw 129, wstrzymało się 2).
W drugim czytaniu nikt nie zabrał głosu.
7 listopada 2001 r. w trzecim czytaniu Sejm uchwalił rządowy projekt ustawy o zmianie ustawy - Przepisy wprowadzające reformę ustroju szkolnego. Głosowało 371 posłów, za - 261, przeciw -109, wstrzymał się - 1.
(druk nr 23)
6 listopada 2001 r. Sejm rozpatrzył w pierwszym czytaniu rządowy projekt ustawy o zmianie ustawy o wynagrodzeniu osób zajmujących kierownicze stanowiska państwowe oraz ustawy o kształtowaniu wynagrodzeń w państwowej sferze budżetowej.
Uzasadnienie projektu przedstawiła podsekretarz stanu w Ministerstwie Finansów Halina Wasilewska- Trenkner. Powiedziała, że rząd, poszukując oszczędności budżetowych, postanowił zacząć od siebie i ograniczyć wynagrodzenia osób zajmujących kierownicze stanowiska państwowe. Projekt przewiduje m.in., że w 2002 r. kwota bazowa stanowiąca podstawę kształtowania uposażenia tych osób nie będzie waloryzowana. W tym roku wynosi ona 1608 zł.
Mówczyni przyznała, że uchwalenie ustawy nie przyniesie bardzo dużych oszczędności dla budżetu państwa (ok. 2,5 mln zł w skali roku), ale w obecnej sytuacji nawet i ta kwota jest bardzo potrzebna. Poinformowała, że prawdopodobnie następnym krokiem rządu będzie propozycja zamrożenia wynagrodzeń wszystkich pracowników państwowej administracji publicznej.
Ponadto w przedłożeniu zawarte są przepisy uściślające i pozwalające na elastyczne kształtowanie struktury zatrudnienia w resortach obrony narodowej oraz sprawiedliwości. Chodzi przede wszystkim o żołnierzy nadterminowych, a także sędziów, prokuratorów, asesorów, aplikantów sądowych i prokuratorskich - stwierdziła mówczyni.
Poseł Marek Wikiński (SLD) wyraził satysfakcję, że Sejm rozpoczął pracę od rozpatrzenia pakietu ustaw, które pozwolą uczynić państwo tańszym i sprawniejszym. Dodał, iż bardzo dobrze się stało, że rząd zaczął realizować program oszczędnościowy od siebie. Podał, iż przewiduje się także, że realne dochody posła i senatora zmaleją w 2002 r. o 7340 zł.
Poseł omówił także proponowane przepisy dotyczące objęcia mnożnikowym systemem wynagrodzenia żołnierzy nadterminowych oraz umożliwiające ustalenie łącznego limitu zatrudnienia dla sędziów, prokuratorów, asesorów i aplikantów. Opowiedział się za dodaniem przepisu upoważniającego Ministra Finansów do dokonywania przeniesień kwot środków na uposażenia żołnierzy i funkcjonariuszy między częściami i działami budżetowymi.
Klub postuluje skierowanie projektu do Komisji Finansów Publicznych i opowiada się za jak najszybszym przejściem do drugiego i trzeciego czytania - oznajmił M. Wikiński.
Poseł Andrzej Grzesik (Samoobrona) przypomniał, że jego ugrupowanie opowiada się za obniżeniem wynagrodzeń osób zajmujących kierownicze stanowiska państwowe. Dotyczy to także parlamentarzystów. Zaapelował do Sejmu, aby przyjął rozwiązania zmierzające w tym kierunku. Wyraził, w imieniu Klubu, zdecydowany sprzeciw i potępienie wobec żądań płacowych członków Rady Polityki Pieniężnej. Jako bulwersujące określił wynagrodzenia w spółkach Skarbu Państwa.
Poseł Adam Bielan (PiS) uznał, że rząd, jeżeli chce poprzez zmiany w systemie podatkowym sięgnąć do kieszeni najuboższych, to powinien sam "zacisnąć pasa". Dlatego Klub poprze rozwiązania zawarte w przedłożeniu i proponuje przekazanie projektu do komisji - poinformował.
Poseł Marek Sawicki (PSL) wyraził poparcie dla projektu, wskazując, że przyjęcie ograniczeń uposażeń osób zajmujących kierownicze stanowiska państwowe powinno być wprowadzone wraz z podobnymi uregulowaniami dotyczącymi parlamentarzystów, a także członków zarządu NBP. Zapowiedział zgłoszenie poprawki zmierzającej do usunięcia z ustawy o NBP przepisu o kształtowaniu wynagrodzeń prezesa i wiceprezesów banku centralnego przez odniesienie ich do przeciętnej pensji w sektorze bankowym. Chodzi o to, aby doprowadzić do tego, żeby płace kierownictwa NBP ustalane były w taki sam sposób, jak płace innych osób na kierowniczych stanowiskach państwowych - dodał.
Poseł Robert Luśnia (LPR) powiedział, że w obecnej sytuacji społecznej wynagrodzenia osób zajmujących kierownicze stanowiska państwowe są za wysokie i należy je zamrozić. Podkreślił, że Klub domaga się również, aby wysokość uposażenia kierownictwa NBP była regulowana nowelizowaną ustawą. Od spełnienia tego postulatu Klub uzależnia swoje poparcie dla projektu.
Posłanka Elżbieta Radziszewska (PO) pozytywnie oceniła projekt nowelizacji, choć wyraziła żal, że rząd nie przedstawił wyliczeń jakie korzyści przyniesie zamrożenie płac w tzw. "R-ce" oraz zapowiedzi, jakie będą inne działania zmierzające do poprawy sytuacji budżetu państwa. Dodała, że Klub poprze każdą ustawę, która w sposób racjonalny przyczyni się do uporządkowania finansów publicznych.
Poseł Janusz Lisak (UP), zauważył, iż Klub ma świadomość, że oszczędności z tytułu zamrożenia płac osób zajmujących kierownicze stanowiska państwowe nie będą duże i nie da się nimi załatać dziury w budżecie państwa. Przyjęcie projektu będzie jednak sygnałem dla społeczeństwa, że władza jest odpowiedzialna i oszczędności zaczyna od siebie. Poinformował, że Klub przygotował nowelizację ustawy o NBP i ustawy o kształtowaniu wynagrodzeń w państwowej sferze budżetowej, których celem jest ograniczenie zarobków kierownictwa banku centralnego.
Pytania zadał poseł Stanisław Stec (SLD).
Odnosząc się do głosów w dyskusji, podsekretarz stanu w MF Halina Wasilewska-Trenkner poinformowała, że projektowana ustawa spowoduje zamrożenie płac ok. 1000 osób, w tym posłów i senatorów. Oszczędności z tego tytułu w 2002 r. należy szacować na ok. 2,2 mln zł. Przyznała, że działaniem ustawy nie zostaną objęci członkowie zarządu NBP i Rady Polityki Pieniężnej, ale Sejm w toku swych prac może dokonać stosownych, zgodnych z postulatami zgłoszonymi w trakcie debaty, zmian w przedłożeniu.
Sejm skierował rządowy projekt ustawy o zmianie ustawy o wynagrodzeniu osób zajmujących kierownicze stanowiska państwowe oraz ustawy o kształtowaniu wynagrodzeń w państwowej sferze budżetowej do Komisji Finansów Publicznych w celu rozpatrzenia.
(druk nr 28)
7 listopada 2001 r. Sejm przeprowadził pierwsze czytanie rządowego projektu ustawy o zmianie ustawy o podatku dochodowym od osób fizycznych oraz o zmianie niektórych innych ustaw.
Uzasadnienie projektu przedstawił wiceprezes Rady Ministrów, minister finansów Marek Belka. Podkreślił, że projekt ustawy jest jednym z instrumentów mających na celu stabilizację finansów publicznych i stworzenie warunków do ponownego ożywienia gospodarki. W skład tych działań wchodzi ponadto ograniczenie wzrostu wydatków budżetowych w 2001 r. i przewidywana nowelizacja tegorocznego budżetu. Pozwoli to na skonstruowanie budżetu na rok przyszły wraz z pakietem ustaw okołobudżetowych wprowadzających nowe zasady funkcjonowania różnych dziedzin życia gospodarczego i społecznego. Następnie zostaną przedstawione instrumenty mające pobudzić wzrost gospodarczy.
Rząd nie zakłada dokonania rewolucji w systemie podatkowym, lecz liczne modyfikacje obowiązującego stanu prawnego. Zamierza zwrócić baczniejszą uwagę na pracę aparatu skarbowego tak, aby stosowanie przez ten aparat prawa podatkowego było bardziej przyjazne dla podatnika. Chce skoncentrować jego działania na sprawach ważnych, a nie drobiazgach. Zaawansowane są prace studyjne nad koncepcją odrębnego opodatkowania przedsiębiorców i pozostałych osób fizycznych, przy zachowaniu uproszczonych, zryczałtowanych form opodatkowania osób fizycznych prowadzących działalność gospodarczą. Zgodnie z tą koncepcją wszyscy przedsiębiorcy, tj. osoby fizyczne i osoby prawne, byliby opodatkowani jednakowo podatkiem od przedsiębiorstw, przy zastosowaniu liniowej stawki podatku. Jej realizacja uprościłaby i uporządkowała system podatkowy. Ponadto rząd planuje nowelizację ustawy o podatku od towarów i usług oraz o podatku akcyzowym. Planowane zmiany mają zapobiec wyprowadzaniu kapitału z Polski za granicę i znacznie ograniczyć szarą strefę, w szczególności w zakresie obrotu towarami akcyzowymi. Rozważana jest również propozycja wprowadzenia podatku importowego.
Mówca nie podzielił pojawiających się opinii, że proponowane korekty najbardziej dotkną ludzi najmniej zarabiających, w tym emerytów i rencistów. Nowelizacja jest bowiem przygotowana w ten sposób, by nie zwiększać obciążeń podatkowych tych osób, których dochód miesięczny do opodatkowania w roku 2002 nie przekroczy 3085 zł. Zwiększenie wpływów budżetowych z podatku dochodowego od osób fizycznych rząd zamierza osiągnąć przez: utrzymanie do końca 2003 r. na obecnym poziomie wysokości przedziałów skali podatkowej; rezygnację z niektórych zwolnień przedmiotowych; likwidację lub ograniczenie niektórych odliczeń podatkowych.
Minister poinformował, że utrzymanie bez zmian przedziałów skali podatkowej przyniesie dodatkowy wpływ do budżetu w wysokości ok. 650 mln zł. Jednocześnie proponuje się coroczną waloryzację kwoty wolnej od podatku. W przyszłym roku osoby, których dochód nie przekroczy 2727 zł będą faktycznie zwolnione z podatku dochodowego. Ciężar sanacji finansów publicznych poniosą podatnicy o dochodach rocznych z drugiego i trzeciego przedziału podatkowego. Szacuje się, że "zamrożenie" przedziałów skali podatkowej dotknie 6% najlepiej zarabiających podatników.
Przewiduje się też opodatkowanie jednakową 20% stawką odsetek od środków pieniężnych zgromadzonych przez podatników na rachunkach bankowych, odsetek i dyskonta od papierów wartościowych wyemitowanych przez Skarb Państwa i od obligacji wyemitowanych przez jednostki samorządu terytorialnego oraz dochodów z tytułu udziałów w funduszach kapitałowych. Nadal nie będą opodatkowane sumy uzyskane przez podatnika z tytułu gromadzenia oszczędności w funduszach emerytalnych. Proponuje się likwidację zwolnień, które przez pryzmat obowiązującej w ustawie zasady powszechności opodatkowania budzą szczególne kontrowersje, jak np. świadczeń stanowiących ukrytą formę wynagradzania pracowników. Zakłada się likwidację tzw. dużej ulgi mieszkaniowej, przy jednoczesnym zachowaniu praw nabytych. W jej miejsce proponuje się wprowadzenie ulgi polegającej na odliczeniu od dochodu wydatków przeznaczonych na spłatę odsetek od kredytów zaciągniętych w związku z inwestycją, której celem jest powstanie całkowicie nowej substancji mieszkaniowej. Będzie ona przeznaczona dla podatników, którzy wcześniej nie korzystali z likwidowanej dużej ulgi mieszkaniowej. Z nowej ulgi podatnik będzie mógł skorzystać dopiero po zakończeniu inwestycji. Nie będzie więc ona sprzyjała nieuzasadnionemu wydłużaniu inwestycji, co aktualnie się dzieje ze szkodą dla finansów publicznych. Niewielkie zmiany dotyczą składki na powszechne ubezpieczenie zdrowotne. Będzie ona nadal podlegała odliczeniu od podatku w pierwszej kolejności, z tym że, założono stały limit tego odliczenia w wysokości 7,75% podstawy wymiaru składki.
Wiceprezes Rady Ministrów M. Belka wyraził przekonanie, że przedstawiony projekt nowelizacji ustawy uzyska akceptację parlamentu.
Poseł Marek Olewiński (SLD) powiedział, że powodem rozpoczęcia merytorycznej działalności przez nowo wybrany Sejm od rozpatrywania projektu nowelizacji ustawy o podatku dochodowym od osób fizycznych jest katastrofalna sytuacja finansów publicznych, do której doprowadziły 4-letnie rządy najpierw koalicji AWS- UW, a później AWS wspieranej przez wielu z posłów z innych ugrupowań. We wrześniowych wyborach społeczeństwo oceniło te rządy negatywnie, szczególnie za niefrasobliwość w gospodarowaniu finansami publicznymi.
Mówca przypomniał, że tempo prac nad nowelizacją ustawy o podatku dochodowym od osób fizycznym wyznaczone jest przez przepisy Konstytucji RP nakazujące opublikowanie nowych regulacji podatkowych na kolejny rok do końca listopada roku poprzedniego. Celem proponowanych rozwiązań jest przede wszystkim zwiększenie wpływów z podatku dochodowego już w 2002 r. Mają one wzrosnąć o 4,3 mld zł, z czego prawie połowa w wyniku opodatkowania dochodów z oszczędności kapitałowych. Ta kwota nie umożliwi pokrycia całego deficytu budżetowego. Na poszukanie innych dochodów czy też oszczędności w wydatkach będzie czas w trakcie prac nad projektem przyszłorocznego budżetu.
Poseł zaznaczył, że zmiany w przepisach podatkowych zostały tak zaprojektowane, aby w jak najmniejszym stopniu dotknęły podatników o najniższych dochodach. Nie prowadzą one do zwiększenia obciążeń osób, których dochody miesięczne wynoszą do 3 tysięcy zł. Najlepiej zarabiający i posiadający znaczne oszczędności będą musieli ponieść najwyższe obciążenia związane z ograniczaniem deficytu budżetowego. Godnym podkreślenia jest to, że zostaną zachowane ulgi podatkowe o dużym znaczeniu społecznym: remontowa, związana z opłacaniem nauki i dojazdami dzieci do szkół, na zakup pomocy naukowych oraz możliwość wspólnego opodatkowania małżonków. Zlikwidowana będzie krytykowana od dawna tzw. duża ulga budowlana.
Największą dyskusję wywołuje propozycja opodatkowania dochodów z oszczędności kapitałowych. Wiele osób błędnie sądzi, że chodzi o opodatkowanie samych oszczędności. Są one bezpieczne i nikt nie zamierza ich opodatkowywać. Wszystkie dochody z lokat wcześniej zawartych, także tegorocznych, pozostaną wolne od podatku - wyjaśnił M. Olewiński.
Poseł stwierdził, że wszyscy chcieliby z roku na rok płacić niższe podatki. Byłoby to możliwe, gdyby gospodarka i finanse były w dobrym stanie. Jest odwrotnie, dlatego trzeba podejmować trudne decyzje.
Mówca oświadczył, że Klub SLD generalnie popiera rozwiązania przedłożone w projekcie ustawy. Wniósł o skierowanie projektu do Komisji Finansów Publicznych, gdzie powinny zostać wnikliwie przeanalizowane uwagi organizacji związkowych i pracodawców.
W dyskusji głos zabrali także posłowie SLD: Stanisław Stec, Barbara Blida, Aldona Michalak, Kazimierz Zarzycki, Romuald Ajchler, Marek Wikiński i Czesław Pogoda.
Posłanka Zyta Gilowska (PO) stwierdziła, że ustawa o podatku dochodowym od osób fizycznych jest trudna w czytaniu i trudna w stosowaniu. Z kolejnych zmian cieszą się jedynie doradcy podatkowi. Przeciętny obywatel z ich usług jednak nie korzysta. Wprawdzie cel przedłożonego projektu ustawy jest fiskalny, ale jej skutki będą negatywne dla milionów ludzi nie tylko ze względu na wzrost obciążeń podatkowych, ale również ze względu na pewien zamęt w uprawnieniach, do których z trudem przywykli.
Mówczyni oceniła, że likwidacja tzw. dużej ulgi budowlanej jest niekorzystna dla podatników budujących sposobem gospodarczym, niekorzystających z kredytów. Ta zmiana silnie uderzy w najbliższych dwóch latach w rynek budowlany. Zniechęci wielu podatników do podjęcia wysiłku zbudowania sobie domu czy mieszkania. W perspektywie prawdopodobnie towarzysząca tej propozycji regulacja w sprawie tzw. ulgi kredytowej będzie miała korzystny wpływ na rozwój rynku pożyczek. Rząd proponuje "zamrożenie" progów podatkowych. Uderzy to bez wątpienia w średnio sytuowanych podatników, a więc w osoby, co do których mamy nadzieję, że skorzystają z nowego instrumentu wspomagającego w procesie budowy mieszkań i domów, czyli z możliwości odliczenia odsetek od kredytów po zakończeniu inwestycji. Z jednej strony adresuje się do nich ulgę, a z drugiej - zwiększa obciążenia podatkowe.
Posłanka podkreśliła, że nie można twierdzić, iż wprowadzenie ryczałtowego podatku od dochodów kapitałowych nie dotknie osób najuboższych. Instytucje finansowe już przygotowują specjalne oferty dla osób najbogatszych, zmierzające do uniknięcia opodatkowania tych przychodów. Inni obywatele już po fakcie dowiedzą się, że dochody z oszczędzanych przez nich groszy będą opodatkowane. Zakłada się przy tym, że odsetki od każdego wkładu bankowego są dochodem, a przecież inflacja w Polsce nie wynosi 0%. Ponadto utrzymywanie jakiejkolwiek lokaty kosztuje. Opodatkowanie dochodów kapitałowych jest niekorzystne dla ludzi, a być może będzie też niekorzystne dla gospodarki. Nie można wykluczyć wycofywania wkładów z banków, co się zdarzało w innych państwach - stwierdziła mówczyni.
Można się obawiać, że proponowane prawo będzie chronić osoby najbogatsze. Dlaczego np. przychody z inwestowania w akcje nie będą opodatkowane? Bardzo biedni ludzie akcji nie posiadają i nie grają na giełdzie. Usiłują oni zabezpieczyć swoją przyszłość niewielkimi lokatami oszczędnościowymi. Wyborcy głosowali na lewicę i powinni się spodziewać wzrostu podatków, ponieważ jest to klasyczny przejaw działania rządu lewicowego, niezależnie od trudności w finansach państwa.
Posłanka uznała, że kryzys finansów publicznych nie wziął się z niskich podatków, ale z bałaganu, marnotrawstwa i nadmiernie rozbudowanych wydatków. Solidnie nad tym stanem rzeczy pracowały kolejne ekipy rządzące przez ostatnie 12 lat. Podwyższanie podatków jest w tej sytuacji najmniej korzystne i prowadzi do odłożenia bolesnych decyzji w sprawie ograniczenia wydatków na nieokreśloną przyszłość - dodała, zapowiadając, że Platforma Obywatelska będzie konsekwentnie bronić obywateli przed wzrostem obciążeń podatkowych.
W dyskusji ponadto głos zabrał poseł PO Zbigniew Chlebowski.
Posłanka Renata Beger (Samoobrona) podkreśliła, że w celu ochrony ludzi o niskich dochodach, m.in. emerytów i rencistów, należy odstąpić od propozycji opodatkowania odsetek od ich oszczędności. Ludzie biedni nie mogą być dodatkowo obciążani podatkami. Ponadto Samoobrona proponuje zwolnienie z podatku dochodowego osób, których dochody nie przekraczają minimum bytowego gwarantującego zaspokojenie potrzeb socjalnych i godne życie. Ludzie o najniższych dochodach nie powinni być objęci żadną skalą podatkową. Klub wnosi także, aby najniższa stawka podatku wynosiła 17%. Błędne jest bilansowanie budżetu przez szukanie dodatkowych wypływów z opodatkowania ludzi najbiedniejszych - uznała mówczyni.
Stwierdziła, że projekt ustawy dąży głównie do likwidacji części ulg podatkowych, co w dłuższej perspektywie nie jest dobrym rozwiązaniem dla gospodarki. Finanse publiczne powinny być zreformowane również po stronie wydatków. Likwidacja tzw. dużej ulgi budowlanej niepokoi przede wszystkim ludzi młodych, pragnących mieć własne mieszkanie. Samoobrona konsekwentnie będzie dążyła do tego, by kredyty mieszkaniowe były nisko oprocentowane, dostępne dla ludzi młodych i o niskich dochodach - oświadczyła posłanka.
Jej zdaniem, decyzje Rady Polityki Pieniężnej odbiegają od zmian zachodzących w gospodarce. Ciągle wysokie oprocentowanie kredytów nie sprzyja rozwojowi kraju, utrudnia inwestycje, a tym samym tworzenie nowych miejsc pracy i grozi likwidacją resztek klasy średniej. Samoobrona będzie wspierała działania rządu zmierzające do uporządkowania polityki pieniężnej. Polacy chcą płacić podatki i wspomagać zadania państwa, ale muszą mieć szansę uzyskania dochodów. Niezmiernie ważne jest egzekwowanie należności wobec Skarbu Państwa. Warunki gospodarki rynkowej i rządzące nią prawa przerastają niekiedy kompetencje osób pracujących w urzędach skarbowych. Trudno jest uzyskać właściwą interpretację przepisów skarbowych. Zaległości podatkowe rosną, a firmy o dużych obrotach najczęściej wykazują straty. Natomiast kontrole dokonywane przez urzędy skarbowe są najczęściej bezwynikowe - dodała, za celową uznając nowelizację ustawy o podatku dochodowym od osób fizycznych. Wyraziła oczekiwanie, że w proponowanych zmianach zostaną uwzględnione założenia programowe Samoobrony dotyczące ochrony osób najbiedniejszych.
Poseł Andrzej Diakonow (PiS) powiedział, że zaproponowane zmiany podatkowe są częścią pakietu propozycji rządowych mających na celu ustabilizowanie finansów państwa. Zgodnie z zapowiedzią w drugiej połowie listopada rząd ma wnieść propozycje zmian do projektu budżetu na 2002 r., a wraz z nimi pakiet projektów ustaw okołobudżetowych. Zmiany podatkowe przyszło więc rozpatrywać w oderwaniu od tych ostatnich i bez dokładnej znajomości założeń budżetu na 2002 r., w tym również uwarunkowań makroekonomicznych, co utrudnia rzetelną i wszechstronną ocenę przedłożenia. Nie pozwala to także na precyzyjne zweryfikowanie skutków budżetowych i efektów produkcyjnych, dochodowych i popytowych proponowanych rozwiązań podatkowych.
Mówca negatywnie odniósł się do propozycji "zamrożenia" progów podatkowych, bo spowoduje to zwiększenie obciążeń podatników o dochodach z II i III przedziału, a w konsekwencji obniżenie poziomu ich konsumpcji i oszczędności, co może pogłębić zjawiska recesyjne i rozwój szarej strefy. Krytycznie odniósł się też do zapowiedzi opodatkowania już od przyszłego roku niektórych dochodów kapitałowych. Może to drastycznie obniżyć w społeczeństwie i tak niewielką skłonność do oszczędzania, a także wpłynąć hamująco na działalność inwestycyjną i tempo wzrostu gospodarczego. Działania rządu powinny zmierzać do wzrostu oszczędności i ożywienia inwestycji, tworzenia nowych miejsc pracy, znacznego obniżenia kosztów kredytu, a więc do stworzenia solidnych podstaw rozwoju gospodarczego, a w jego wyniku również stabilizacji w sferze finansów publicznych - argumentował.
Poseł oświadczył, że PiS nie może bezwarunkowo poprzeć jednostronnych działań zmierzających do wzrostu obciążeń podatkowych osób fizycznych, w tym szczególnie prowadzących działalność gospodarczą i rozliczających się z fiskusem na podstawie nowelizowanej ustawy. Proponowane zmiany powinny wskazywać alternatywne możliwości zwiększania wpływów budżetowych, które nie rodziłyby takich zagrożeń dla rozwoju gospodarczego i budżetów domowych, jak zwiększenie obciążeń podatkowych. Do takich rozwiązań można zaliczyć m.in. wprowadzenie podatku importowego. Może on okazać się bardziej wydajnym źródłem przyrostu dochodów budżetowych i może ożywić koniunkturę na rynku wewnętrznym. Trzeba też zmierzać do likwidacji licznych przejawów patologii w sferze fiskalnej, polegających na ukrywaniu dochodów i nieuiszczaniu należności.
Mimo zgłoszonych zastrzeżeń, mówca wniósł o skierowanie projektu do Komisji Finansów Publicznych oraz Komisji Infrastruktury.
Poseł Dariusz Grabowski (PSL) wskazał na podstawowe błędy rządu AWS-UW w polityce gospodarczej i realizacji reform. Zaliczył do nich też "galop" za wszelką cenę do Unii Europejskiej. Z błędów tych trzeba wyciągnąć odpowiednie wnioski - podkreślił.
Mówca przypomniał, że deficyt budżetowy sięga kilkudziesięciu miliardów złotych, a tymczasem Minister Finansów próbuje znaleźć w kieszeni podatników ok. 4 mld zł. Stwierdził, że propozycja "zamrożenia" progów podatkowych może nie być dokuczliwa dla obywateli, ponieważ spada wskaźnik inflacji. Zgłosił zastrzeżenia co do zamiaru likwidacji tzw. dużej ulgi budowlanej i zastąpienia jej odpisem od kredytu hipotecznego. Banki hipoteczne w Polsce to przede wszystkim banki z udziałem kapitału zagranicznego. Przywilej ten tworzony jest nie dla obywateli, lecz dla tych banków. Ulga ta nie ma górnego progu, więc będą z niej mogły skorzystać osoby budujące domy ze "złotymi klamkami", a przecież powinno chodzić o to, by wysiłek budowania mieszkań mogły podjąć rodziny nisko- i średniozamożne. Na opodatkowaniu odsetek od oszczędności stracą emeryci. Szacuje się bowiem, że stanowią oni ponad 35% oszczędzających. Sięga się zatem do kieszeni najuboższych. Poza tym banki nie są do tej operacji przygotowane, a wszystkie koszty związane z wdrożeniem proponowanej regulacji przerzucą na oszczędzających. W efekcie może dojść do takiej sytuacji, że oszczędności ulokowane na koncie będą malały. Na tej propozycji skorzystają banki, a nie budżet państwa. Kolejna zmiana zmierza do przekształcenia składki na ubezpieczenie zdrowotne w podatek. Rodzi to - zdaniem posła - wątpliwości natury konstytucyjnej.
D. Grabowski ocenił, że w przedłożeniu nie widać intencji wiązania systemu podatkowego z systemem motywacji i zachęt do ożywienia gospodarczego, do stworzenia nadziei, że warto będzie oszczędzać i inwestować. Chodzi tu bardziej o pobór podatków niż o politykę gospodarczą. Czy przewidywane skutki finansowe w wysokości 4,2 mld zł rozwiążą problemy budżetu? Na pewno nie. Czy egzekucja tej kwoty jest realna? Uzyskanie środków w tej wysokości jest wątpliwe, a polityczne i społeczne koszty tej operacji będą wysokie. Należy się liczyć ze spadkiem skłonności do oszczędzania - stwierdził poseł.
Mówca przypomniał propozycję PSL w sprawie wprowadzenia podatku importowego. Jej zrealizowanie sprzyjałoby ożywieniu gospodarczemu, spadkowi stopy bezrobocia i poprawie nastrojów społecznych. Zaproponował obniżenie akcyzy na używki. Wysokie stawki akcyzy skutkują ogromnym przemytem i wiążącymi się z tym stratami budżetowymi. Przedstawił też pewne modyfikacje do propozycji opodatkowania niektórych dochodów kapitałowych.
Poseł Robert Luśnia (LPR) powiedział, że nowelizacja ustawy o podatku dochodowym od osób fizycznych jest konsekwencją załamania się polityki społeczno-gospodarczej, która stała u źródeł "okrągłego stołu" i była realizowana w ramach koncepcji "liberalno-komunistycznej" przez 12 lat. Zablokowane zostały rzeczywiste reformy (uwłaszczeniowa; reprywatyzacyjna), polegające na wprowadzeniu akcjonariatu pracowniczego i uruchomieniu polskiej przedsiębiorczości. Obecnych problemów państwo nie rozwiąże przez sięganie do kieszeni podatnika - uznał mówca.
Oświadczył, że LPR jest przeciwna proponowanym zmianom, ponieważ dotykają one najuboższych i drobnych ciułaczy, którzy dzięki pracy i wieloletnim wyrzeczeniom oszczędzali na polepszenie sobie i swojej rodzinie warunków życia. Jeżeli wiarygodne jest wyliczenie, że z tytułu wprowadzenia podatku od dochodu z lokat bankowych wpłynie do budżetu 2 mld zł, to oznacza, że każda rodzina ma lokatę w średniej wysokości 7,5 tys. zł. Ta kwota świadczy o tym, że są to oszczędności ludzi biednych, oszczędności, którymi nie da się spekulować. Wprowadzenie w Niemczech podobnego podatku spowodowało odpływ z banków 100 mld marek. Czy chodzi o doprowadzenie ostatnich polskich banków do upadłości? - pytał poseł. LPR nie pozwoli na to, aby rząd działał w interesie obcych banków. W ten sposób postrzegać można również zniesienie tzw. dużej ulgi budowlanej i wprowadzenie ulgi w postaci odpisów kosztu kredytu. Zniesienie wspomnianej ulgi jest też działaniem antyrodzinnym. Rozwojowi klasy średniej nie będzie sprzyjać "zamrożenie" progów podatkowych - podkreślił R. Luśnia.
Mówca opowiedział się za wprowadzeniem podatku importowego. Argumentował, że Polskę zalewa żywność sprowadzana z Unii Europejskiej po cenach dumpingowych. Najwyższy czas, by rząd polski stanął na straży polskiego interesu narodowego - stwierdził.
Poseł uznał, że koncepcja rozwiązań oszczędnościowych zaproponowana przez rząd polega na sięganiu do kieszeni podatników zamiast po pieniądze, które są marnotrawione, a do takich należy zaliczyć wszystkie środki, jakie rząd zamierza wydać na integrację europejską.
Złożył wniosek o odrzucenie projektu w pierwszym czytaniu.
W dyskusji głos zabrał również poseł LPR Zygmunt Wrzodak.
Poseł Janusz Lisak (UP) powiedział, że w zaistniałej trudnej sytuacji nie ma łatwych rozwiązań. Nikt nie jest zadowolony, gdy musi "zaciskać pasa", a muszą to robić wszyscy, by załatać ogromne niedobory budżetowe spowodowane przez nieudolne i nieodpowiedzialne rządy prawicy - dodał, stwierdzając, że propozycje obecnego rządu są świadectwem odpowiedzialności za państwo, które trzeba ratować przed katastrofą finansową. Ważne jest sprawiedliwe rozłożenie kosztów naprawy finansów państwa, a więc w taki sposób, by chronieni byli najsłabsi i najbiedniejsi, bezrobotni, emeryci i renciści oraz inne grupy o niskich dochodach. W nowoczesnej Polsce podstawową zasadą musi być solidaryzm społeczny. Dlatego Unia Pracy z uznaniem przyjmuje oświadczenie rządu, że obciążeni będą głównie ci, którym powodzi się lepiej. Potwierdzeniem takiej strategii działania jest propozycja "zamrożenia" na dwa lata progów podatkowych. W wyniku tej regulacji kilka procent podatników najlepiej zarabiających przejdzie do wyższej grupy podatkowej, natomiast ogromna większość nadal będzie płacić podatek dochodowy według najniższej 19% stawki. Ważne jest też to, że oszczędności rząd zaczyna od siebie, proponując "zamrożenie" płac osób na kierowniczych stanowiskach - podkreślił mówca.
Niektóre regulacje budzą jednak - zdaniem posła - wątpliwości. Unia Pracy będzie postulować waloryzację kosztów uzyskania przychodów. Należy znaleźć rozwiązania, które chroniłyby niewielką kwotę lokaty bankowej przed opodatkowaniem, przy jednoczesnym zapobieżeniu spekulacyjnemu rozbijaniu dużych kwot na małe lokaty w celu uniknięcia opodatkowania. Takie regulacje obowiązują w krajach Europy Zachodniej. Nie można zgodzić się też z propozycją opodatkowania wszystkich świadczeń rzeczowych pracodawcy na rzecz pracownika, w tym bonów towarowych wydawanych ze środków funduszu socjalnego. Opodatkowane powinny być natomiast bony towarowe wliczane w koszty działalności przedsiębiorstw. Ponadto likwidacja ulgi z tytułu oszczędzania w kasach mieszkaniowych może wywołać dodatkowe obciążenie budżetu w postaci wypłat dla założycieli tych kas - argumentował mówca, oznajmiając, że Unia Pracy zdaje sobie sprawę z tego, że ewentualne przyjęcie jej propozycji spowoduje zmniejszenie potencjalnych dochodów budżetowych. Dla równowagi proponuje więc wprowadzenie opodatkowania dochodów giełdowych. Na tym nie ucierpią ludzie najbiedniejsi. Postuluje też przynajmniej ograniczenie wielkości ulgi od darowizn na rzecz osób prawnych, przy zachowaniu ulg z tytułu darowizn przeznaczonych na cele charytatywne.
Po zgłoszeniu uwag legislacyjnych, poseł oświadczył, że Unia Pracy popiera przedłożony projekt i będzie głosowała za jego skierowaniem do komisji.
Wiceprezes Rady Ministrów, minister finansów Marek Belka potwierdził opinię, że proponowany zakres zmian w podatkach jest niewielki. Przyniosą one dochody, ponieważ są względnie niezależne od koniunktury gospodarczej. Stwierdził, że wadą projektu jest to, iż w ogóle musi być przedstawiony i uchwalony. Taka jest jednak konsekwencja stanu gospodarki i finansów publicznych, co jest wynikiem nieudolnej polityki gospodarczej w ostatnich latach. Rozpatrywanie przedłożenia w ekspresowym tempie jest z kolei skutkiem tego, że poprzedni parlament nie zgodził się na skrócenie kadencji, tak aby wybory odbywały się na wiosnę i nowa większość parlamentarna mogła przejąć na siebie pełną odpowiedzialność za konstruowanie budżetu. Mówca wyraził poparcie dla propozycji zmierzających do stworzenia budżetu oszczędnego, likwidującego czy też ograniczającego skalę marnotrawstwa. Poinformował, że 60-70% Polaków nie ma żadnych oszczędności. Nie dotknie ich zatem podatek od niektórych dochodów kapitałowych. Dodał w tym kontekście, że podatek ten jest standardem w krajach europejskich. Rosnąca obecnie skłonność do oszczędzania wynika - w opinii mówcy - nie tyle z poziomu stóp procentowych, bo te były kilka lat temu wyższe, co ze strachu o przyszłość, bowiem w obecnej sytuacji gospodarczej człowiek nie jest pewny czy jutro będzie miał pracę. Najbogatsi depozytariusze "zamrożą" swoje oszczędności na lata. Powinni się jednak zastanowić, czy "ucieczka" od tego podatku rzeczywiście jest opłacalna. Proponowane w tej sprawie regulacje nie złamią tajemnicy bankowej - podkreślił. Pobór podatku będzie przeprowadzony w ten sposób, że izba skarbowa nie będzie posiadała informacji o tym, kto posiada lokaty bankowe i w jakiej wysokości.
Mówca przypomniał genezę podatku dochodowego od osób fizycznych. Zastąpił on od 1993 r. istniejący w starym systemie 20% podatek od wynagrodzeń. Emerytury i renty zostały ubruttowione. Wprowadzenie 20% stawki nowego podatku nie wiązało się z żadnym dodatkowym obciążeniem. Wicepremier podkreślił, że wszystkie dochody roczne poniżej kwoty 2700 zł nie są opodatkowane. Projekt nie przewiduje kumulacji przywilejów, gdyż wszyscy korzystający z dotychczasowej ulgi budowlanej nie będą mogli skorzystać z nowej.
Pytania do przedstawicieli rządu skierowali posłowie: Krystyna Grabicka (LPR), Jerzy Czerwiński (LPR), Gertruda Szumska (LPR), Urszula Krupa (LPR), Robert Strąk (LPR), Gabriela Masłowska (LPR), Izabela Jaruga-Nowacka (UP), Antoni Stryjewski (LPR), Ryszard Pojda (UP), Stanisław Gudzowski (LPR), Halina Nowina-Konopka (LPR), Piotr Krutul (LPR), Anna Sobecka (LPR), Tomasz Szczypiński (PO), Zofia Krasicka-Domka (LPR), Tadeusz Parchański (PO), Ryszard Stanibuła (PSL), Krzysztof Jurgiel (PiS), Cezary Stryjak (SLD), Krystyna Skowrońska (PO), Zdzisław Jankowski (Samoobrona), Jerzy Polaczek (PiS), Tomasz Markowski (PiS), Leszek Świętochowski (PSL), Marek Wikiński (SLD), Robert Luśnia (LPR) i Wiesław Okoński (SLD).
W odpowiedzi, podsekretarz stanu w Ministerstwie Finansów Irena Ożóg oznajmiła, że wprowadzenie podatku od dochodów kapitałowych osób fizycznych nieprowadzących działalności gospodarczej nie powinno spowodować ucieczki kapitału za granicę. Osoby te muszą bowiem uzyskać indywidualne zezwolenie dewizowe. Poza tym omawiany projekt zakłada, że zainteresowani inwestowaniem za granicą będą musieli zapłacić podatek w wysokości 2% wytransferowanego kapitału. Czy rzeczywiście w państwach Unii Europejskiej, a nawet w tzw. rajach podatkowych, efektywność zaangażowania kapitału jest większa niż w Polsce? Tam zyski też nie są wolne od podatku. Jest on pobierany albo w formie zryczałtowanej, albo na zasadach ogólnych. Stawka kształtuje się na poziomie 15-30%. Nie jest prawdą, że w wielu państwach nie opodatkowuje się odsetek od wkładów a vista. Tam wkłady a vista nie są oprocentowane, nie ma więc korzyści z tak ulokowanego kapitału - stwierdziła mówczyni. Wprowadzenie w Polsce podatku od zysków kapitałowych w istocie stanowi przyspieszenie o rok realizacji naszych zobowiązań w stosunku do Unii Europejskiej - dodała.
Przedstawicielka resortu finansów potwierdziła, że firmy z kapitałem zagranicznym nie płacą w Polsce podatków. W 1991 r. została uchwalona ustawa o spółkach z kapitałem zagranicznym. Na podstawie jej przepisów, jeśli spółka spełniała określone kryteria, to Minister Finansów był zobowiązany wydać decyzję zwalniającą z podatku do wysokości zaangażowanego kapitału. Próby wprowadzenia dodatkowych ograniczeń kończyły się orzeczeniami sądowymi niekorzystnymi dla Skarbu Państwa. Spółki z udziałem kapitału zagranicznego nie płacą podatku dochodowego również z tego powodu, że są zlokalizowane w specjalnych strefach ekonomicznych. Są też spółki podlegające opodatkowaniu, ale nie wykazujące dochodów, bo mają wysokie koszty. Niektóre wyprowadzają z Polski kapitał w postaci opłat handlowych czy opłat za usługi, szczególnie niematerialne.
Mówczyni wysoko oceniła pracę służb skarbowych. Są one - jej zdaniem - efektywne i dobrze przygotowane do wykonywania zadań, a jeden złoty przeznaczony na kontrolę daje 98 zł wpływów do budżetu państwa. Poinformowała, że podjęto prace nad dobrym przygotowaniem aparatu skarbowego do przeprowadzania kontroli spółek z udziałem kapitału zagranicznego. Powstanie także specjalna komórka, która przygotuje 140 pracowników aparatu skarbowego do zajmowania się sprawą wyprowadzania z Polski dochodów i niepłacenia podatków.
Przedstawicielka resortu finansów podała szacunkowe dane dotyczące skutków finansowych "zamrożenia" przedziałów skali podatkowej (wpływy z tego tytułu wzrosną o 651 mln zł).
Oświadczyła ponadto, że przedłożony projekt ustawy nie jest jedynym pomysłem na zwiększenie dochodów budżetu. Jeśli zaistnieje taka konieczność, to zostanie wprowadzony podatek importowy. Nie ma natomiast woli wprowadzenia opłaty granicznej - dodała.
Sejm nie przyjął wniosku o odrzucenie projektu ustawy w pierwszym czytaniu (110 - za, przeciw - 281, a 24 posłów wstrzymało się od głosu). Odrzucił również wniosek o skierowanie projektu do Komisji Infrastruktury. Za przyjęciem tego wniosku głosowało 126 posłów, przeciw - 278, a 11 posłów wstrzymało się od głosu.
Sejm skierował rządowy projekt ustawy o zmianie ustawy o podatku dochodowym od osób fizycznych oraz o zmianie niektórych innych ustaw do Komisji Finansów Publicznych w celu rozpatrzenia.
(druk nr 13)
7 listopada 2001 r. Sejm przeprowadził pierwsze czytanie przedstawionego przez Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej projektu ustawy o zmianie ustawy o ujawnieniu pracy lub służby w organach bezpieczeństwa państwa lub współpracy z nimi w latach 1944 - 1990 osób pełniących funkcje publiczne.
Uzasadnienie projektu przedstawiła szef Kancelarii Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej Jolanta Szymanek-Deresz. Przypomniała, że tzw. ustawa lustracyjna została uchwalona w 1997 r. Faktycznie zaczęła obowiązywać od 1999 r., po koniecznej nowelizacji dokonanej przez ustawodawcę w czerwcu 1998 r. Od samego początku jej treść wywoływała kontrowersje. Zgłaszane wątpliwości zaczęto usuwać nie klarownymi przepisami prawnymi, lecz tezami wyroków sądowych i wskazówkami interpretacyjnymi, zawartymi w uzasadnieniach orzeczeń. Wskutek tych orzeczeń ustawa przestała funkcjonować jako samodzielny akt prawny.
Celem przedłożenia skierowanego przez Prezydenta RP nie jest reforma procesu lustracyjnego. Projekt, wykorzystując wskazówki interpretacyjne zawarte w orzeczeniach Trybunału Konstytucyjnego i Sądu Najwyższego, zmierza do usunięcia mankamentów ustawy. Proponuje się wprowadzenie nowej definicji pojęcia "współpraca". Trybunał Konstytucyjny w wyroku z dnia 4 grudnia 1998 r. orzekł bowiem, że dla stwierdzenia współpracy nie wystarczy samo wyrażenie woli współdziałania z organami wymienionymi w ustawie, lecz konieczne jest także faktyczne działanie świadomie urzeczywistniające podjętą współpracę. Zdaniem Sądu Najwyższego o tym, czy dana osoba była współpracownikiem w charakterze tajnego informatora nie może decydować ani fakt, ani forma zarejestrowania jej w ewidencji organów bezpieczeństwa państwa, lecz treść udzielanych im informacji. Współpracą nie jest również uchylanie się od dostarczania takich informacji ani współdziałanie pozorne, choćby przejawiało się w formalnym dopełnieniu czynności i procedur wymaganych przez oczekującego współpracy. Zgodnie z projektem, współpracą nie będzie również zbieranie i przekazywanie informacji mieszczących się w zakresie zadań wywiadu, kontrwywiadu i ochrony granic, jak również działanie, którego obowiązek wynikał z ustawy obowiązującej w tym czasie. Prezydent konsekwentnie twierdzi, że napiętnowanie takich działań nie jest sprawiedliwe ani nie jest zgodne z interesem państwa. Prezydent wychodzi z założenia, że ochrona obiektów wojskowych, zbieranie informacji zapewniających bezpieczeństwo ekonomiczne, dążenie do zachowania bezpieczeństwa zewnętrznego, ochrona zakładów przemysłowych mających istotne znaczenie dla obronności - to działania, które nie są sprzeczne z interesem państwa.
W projekcie zaproponowano także wyłączenie z wymienionego w ustawie pojęcia "służby" takiej służby, której pełnienie w jednostkach wojskowych i milicyjnych stanowiło wykonywanie obowiązku ustawowego i najczęściej wynikało z polecenia służbowego.
Zmiana do art. 17 polega na zobowiązaniu Rzecznika Interesu Publicznego i jego zastępców do analizy oświadczeń lustracyjnych z uwzględnieniem kolejności zastosowanej przez ustawodawcę przy wskazywaniu osób pełniących funkcje publiczne, które podlegają lustracji. Zastosowana kolejność w oczywisty sposób uwzględnia znaczenie poszczególnych funkcji publicznych w państwie. Obecnie nie ma przepisu przyznającego osobie lustrowanej prawo do zapoznania się ze sprawą wcześniej niż na rozprawie przed sądem. Zmiana do art. 17d umożliwi osobom poddanym procesowi lustracji zapoznanie się z prowadzonym przez Rzecznika postępowaniem oraz zebraną w tej sprawie dokumentacją. Z drugiej strony, dopomoże Rzecznikowi zweryfikować zgromadzone materiały.
Skreślenie art. 18b zmierza do wyeliminowania instytucji zwanej potocznie donosem parlamentarnym. Zdaniem Prezydenta, nie jest zasadne nadawanie szczególnych uprawnień parlamentarzystom w zakresie nie wynikającym z mandatu, jak i tworzenie szczególnego mechanizmu ingerencji w życie prywatne innych osób, bez uzasadnionych ku temu podstaw.
Obecnie sąd może wydać orzeczenie stwierdzające fakt złożenia niezgodnego z prawdą oświadczenia lub stwierdzające, że oświadczenie było prawdziwe. W przypadku braku dostatecznych dowodów pozwalających na ocenę prawdziwości oświadczenia, sąd może orzec o umorzeniu postępowania. Skutki tego stanu rzeczy przerzuca się na osobę lustrowaną, wobec której umorzono postępowanie. Zostaje ona w ten sposób niejako ukarana za brak jednoznacznych dowodów wskazujących na współpracę lub jej brak. Odbiór społeczny faktu umorzenia postępowania jest oczywiście negatywny i nie jest obojętny dla dobrego imienia osoby lustrowanej. Dlatego w projekcie zakłada się skreślenie przepisu pozwalającego na umorzenie postępowania lustracyjnego.
Zgodnie z dotychczasową praktyką prawomocne orzeczenie sądu, podlegające niezwłocznej publikacji, wywołujące natychmiastowe, dolegliwe i często nieodwracalne skutki dla osoby lustrowanej, podlegało wzruszeniu w wyniku postępowania kasacyjnego. Zaproponowano zmiany, które nie znoszą obowiązku publikacji orzeczenia ani nie usuwają związanych z nim konsekwencji. Zmierzają jedynie do zawieszenia skutków prawomocnego orzeczenia do czasu rozpoznania kasacji przez Sąd Najwyższy. Kasacja powinna być rozpoznana w terminie 3 miesięcy od jej wniesienia.
Jak wskazała J. Szymanek-Deresz, przedłożony projekt nie neguje ani znaczenia, ani potrzeby lustracji. Dąży do zachowania w procesie lustracyjnym standardów państwa prawnego oraz wzmacnia prawo osoby lustrowanej do obrony. Wejście w życie proponowanych zmian powinno przyspieszyć postępowanie i zmniejszyć do niezbędnego minimum stan niepewności nie tylko osoby lustrowanej, ale także organów powołujących i mianujących konkretne osoby na kierownicze stanowiska państwowe.
Poseł Marian Marczewski (SLD) przypomniał przebieg prac nad tzw. ustawą lustracyjną w Sejmie III kadencji. Na jej kształt posłowie SLD nie mieli wpływu, bo wszystkie ich propozycje i poprawki były odrzucane. Dotychczasowe funkcjonowanie ustawy ujawniło wadliwość wielu przyjętych rozwiązań. Okazało się, że ustawa krzywdzi niewinne osoby przez ograniczone m.in. prawo do obrony. Niektóre procesy lustracyjne bulwersowały opinię publiczną i rodziły uzasadnione podejrzenie, że Rzecznik Interesu Publicznego występuje w roli inkwizytora włączającego się do politycznej gry. Trybunał Konstytucyjny w kilku przypadkach podzielił zarzuty wnioskodawców co do niekonstytucyjności niektórych przepisów. Orzecznictwo Sądu Najwyższego również wskazuje na konieczność znowelizowania ustawy.
Przedstawione przez Prezydenta RP zmiany zmierzają do:
Mówca wnosił o skierowanie projektu do Komisji Administracji i Spraw Wewnętrznych.
W dyskusji głos zabrali następujący posłowie SLD: Ryszard Kalisz i Marian Marczewski.
Poseł Bogdan Klich (PO) przyznał rację tym, którzy twierdzą, że tzw. ustawa lustracyjna jest aktem niedoskonałym oraz tym, którzy uważają, że jest ona jednym z filarów ładu moralnego III Rzeczypospolitej. Dodał, że nowelizowana ustawa ma znaczenie dla polityczno-moralnej oceny PRL. Miała ona być substytutem generalnego rozliczenia z niechlubną przeszłością. Miała też służyć ochronie państwa przed osobami aspirującymi do ważnych funkcji publicznych związanymi w przeszłości ze służbami specjalnymi oraz wprowadzić element jawności do polskiego życia publicznego i zagwarantować możliwość obrony osób niesłusznie oskarżonych. Chodziło też o ochronę wysokich rangą urzędników państwowych przed możliwością szantażu, zwłaszcza ze strony służb specjalnych. Ustawa spełnia, co prawda w różnym stopniu, postawione przed nią wymagania. Poseł uznał jednak, że wymiar sprawiedliwości poradził sobie z regulowaną przez ustawę materią. Nie ma więc potrzeby dokonania zasadniczych zmian procedury lustracyjnej, a - co najwyżej - potrzebne są korekty usprawniające ten proces. Tak też uzasadnia przedłożony projekt Prezydent RP, stwierdzając, że zamiarem jest "usunięcie mankamentów ustawy dostrzeżonych w praktycznym jej stosowaniu, a nie zasadnicza reforma procesu lustracyjnego".
Poseł zgodził się z propozycją zobowiązania Rzecznika Interesu Publicznego do analizowania oświadczeń lustracyjnych w określonej kolejności, wynikającej ze znaczenia poszczególnych osób w państwie. Zaaprobował także rozwiązania umożliwiające zainteresowanemu zapoznanie się ze zgromadzonym przez Rzecznika materiałem.
Mówca wskazał, że Prezydent wnosi o wyłączenie z lustracji współpracowników wywiadu, kontrwywiadu i służby granicznej. Oznacza to tak dalekie ograniczenie zakresu podmiotowego ustawy, że sama filozofia lustracji staje pod znakiem zapytania. Zadaniem wywiadu i kontrwywiadu była ochrona struktur PRL przed zagrożeniami ze strony przeciwników zewnętrznych i wewnętrznych, za których na równi uchodziły środowiska emigracji politycznej, jak i opozycji demokratycznej w Polsce. Służby te zajmowały się inwigilowaniem środowisk polonijnych i opozycyjnych, były ściśle powiązane ze służbami wywiadowczymi państw Układu Warszawskiego, a zwłaszcza radzieckimi. Czy w interesie państwa jest to, aby ta grupa współpracowników pozostała poza oceną społeczeństwa? - zapytał poseł. Wprowadzenie tej zmiany - oświadczył - podważy sens lustracji, oznaczać będzie odwrót od polityki jawności w polskim życiu publicznym, odebranie ludziom pomówionym o współpracę z aparatem bezpieczeństwa PRL narzędzia w obronie dobrego imienia i czci oraz poważny krok w kierunku rehabilitacji PRL.
Poseł wnosił o odrzucenie projektu ustawy w pierwszym czytaniu.
Poseł Andrzej Lepper (Samoobrona) mówiąc o przedłożeniu, uznał, że Sejm na samym wstępie swych prac zajął się tematem zastępczym. Samoobrona nie chce nikomu pobłażać, ale w sprawie głosowania nad omawianym projektem nie wprowadzi dyscypliny, chociaż ma świadomość, że tzw. ustawa lustracyjna ma dużo wad i już skrzywdziła wielu ludzi. Mówca zapowiedział, że osobiście będzie głosować za odrzuceniem projektu przedstawionego przez Prezydenta RP. Pytał, czy w Polsce nie ma ważniejszych spraw od lustracji. Stwierdził, że potrzebna jest lustracja gospodarcza i majątkowa. Trzeba rozliczyć procesy prywatyzacyjne. Zapowiedział, że Samoobrona przygotuje projekt ustawy w sprawie lustracji gospodarczej i rozliczenia prywatyzacji. Podkreślił, że według specjalistów Banku Światowego majątek narodowy Polski w 1990 r. był wart ok. 400 mld dolarów. Sprywatyzowano 60% tego majątku. Rodzi się więc pytanie, gdzie podziały się wpływy z tego tytułu szacowane na 240 mld dolarów i kto je przejadł - emeryci i renciści, czy może bezrobotni lub rolnicy? Niech nowobogaccy pokażą, skąd mają wielkie pieniądze i niech udowodnią, skąd dorobili się tak wielkiego majątku.
Poseł Mariusz Kamiński (PiS) powiedział, że każda próba realizacji idei lustracji była konsekwentnie atakowana przez postkomunistów. Zawsze z tego środowiska padały głosy, że lustracja to typowy temat zastępczy, że jest to próba odwrócenia uwagi opinii publicznej od problemów gospodarczych i społecznych. To doprawdy zadziwiające, że już w pierwszych dniach nowych rządów znalazł się czas na "majstrowanie" przy tzw. ustawie lustracyjnej.
Obowiązująca ustawa jest niezwykle łagodna. Byli agenci nie ponoszą żadnych konsekwencji z powodu swojej pracy dla organów bezpieczeństwa państwa totalitarnego. Jeśli dziś ci ludzie aspirują do pełnienia funkcji publicznych, mają jedynie obowiązek ujawnić swoją przeszłość. Opinia publiczna ma prawo wiedzieć, jaka jest przeszłość osób sprawujących najważniejsze funkcje w państwie albo wykonujących zawody wymagające szczególnego zaufania. Byli agenci mogą brać udział w życiu publicznym, ale pod warunkiem, że nie będą kłamać o swojej przeszłości.
Poseł uznał, że część proponowanych przez Prezydenta RP zmian dotyczy spraw drugorzędnych, część jest zbędna, gdyż została przesądzona przez Trybunał Konstytucyjny, część jest najwyraźniej nieprzemyślana. Istotą projektu jest wyłączenie z rygorów ustawy agentów wywiadu i kontrwywiadu. Poseł przypomniał, że wywiad podejmował działania przeciwko rządowi londyńskiemu, polskim partiom na emigracji, środowiskom polonijnym i przedstawicielstwom "Solidarności" na Zachodzie. Z kolei tzw. informacja wojskowa w pierwszych latach swego działania doprowadziła do aresztowania 15 tys. niewinnych ludzi, którzy następnie byli torturowani. Czy napiętnowanie takich działań nie jest sprawiedliwe? Funkcjonariusze wywiadu i kontrwywiadu dopuszczali się rzeczy niegodnych, a nawet zbrodniczych. Dlaczego Prezydent RP chce potraktować tych ludzi w sposób szczególnie łaskawy?
Poseł krytycznie odniósł się do propozycji skreślenia przepisu pozwalającemu sądowi na umorzenie postępowania lustracyjnego. Możliwość wydania takiego orzeczenia jest istotna, bo nie naraża sędziów na konflikt sumienia, nie zmusza ich do wystawiania byłym agentom swego rodzaju certyfikatu moralności w postaci uznania ich oświadczenia lustracyjnego za prawdziwe. Szkoda, że sędziowie dotychczas tak rzadko korzystali z tej możliwości. Za niedopuszczalną ingerencję w kompetencje władzy sądowniczej uznał mówca propozycję obligatoryjnego wstrzymania wykonania prawomocnego orzeczenia sądu stwierdzającego niezgodność z prawdą oświadczenia osoby lustrowanej w wypadku wniesienia kasacji.
Mówca przyłączył się do wniosku o odrzucenie projektu ustawy w pierwszym czytaniu.
W dyskusji głos zabrał także poseł PiS Marian Piłka.
Poseł Bogdan Pęk (PSL) pytał, dlaczego ci, którzy mówili, że sprawa lustracji jest drugorzędna, że jest problemem zastępczym, na pierwszym roboczym posiedzeniu Sejmu przedkładają projekt nowelizacji ustawy regulującej lustrację? Stwierdził, że chciałby dowiedzieć, się dlaczego w pilnym trybie należy zmieniać jedną z ustrojowych ustaw rozbijających pewien skompromitowany i zmurszały fundament dawnej rzeczywistości. Dodał, że doświadczenie wykazuje, że publiczne przyznanie się do służby lub współpracy z dawnymi organami bezpieczeństwa w pewnych kręgach elektoratu nikogo nie dyskwalifikuje. Czy wyłączenie z ustawy jednych z kluczowych służb PRL - wywiadu i kontrwywiadu nie jest próbą sprowadzenia ustawy do takiego kształtu, by można było powiedzieć, że agentów w Polsce nie było? Tymczasem było ich wielu. Większość z nich brała pieniądze i donosiła na kolegów. Czy tacy ludzie mają zasiadać dzisiaj w niezawisłych sądach? Czy tacy ludzie mają zasiadać na kluczowych stanowiskach państwowych bez wcześniejszego przyznania się do swojej przeszłości? Kto zaręczy, że nie będą oni szantażowani nie tylko przez kolegów, ale również przez służby specjalne państw obcych? Co stoi na przeszkodzie, żeby się przyznali?
Tzw. ustawa lustracyjna nie jest doskonała, ale nie jest prawdą, że nie stwarza możliwości obrony, że krzywdzi ludzi. Jest ona łagodna, a procedura postępowania przed sądem wskazuje, że mają się czego obawiać tylko ci, którzy kłamią wobec oczywistych i niepodważalnych dowodów. Nikt inny nie został uznany przez sąd za kłamcę lustracyjnego.
Mówca stwierdził, że Rzeczpospolita musi być budowana na fundamencie jawności. Oświadczył, że PSL nie poprze nowelizacji ustawy.
Poseł Antoni Macierewicz (LPR) poparł propozycję przeprowadzenia lustracji gospodarczej. Stwierdził, że ludzie z wywiadu i kontrwywiadu mieli wielki wpływ na tworzenie gigantycznej infrastruktury gospodarczej pochodzącej z grabieży narodu polskiego. Wyraził opinię, że być może Prezydent RP, nie bacząc na potrzeby szerokich rzesz społeczeństwa, chce zabezpieczyć interesy gospodarcze swojego ugrupowania, chce sprawić, by nigdy nie można było dojść prawdy i nigdy nie można było przeprowadzić lustracji gospodarczej. Istotą przedstawionego projektu jest bowiem wyłączenie spod rygorów ustawy osób pełniących najwyższe funkcje publiczne w niepodległej Rzeczypospolitej, będących w przeszłości agentami wywiadu, kontrwywiadu i wojsk ochrony pogranicza. Autor uzasadnienia projektu ustawy zapomniał o treści art. 13 Konstytucji RP zakazującego działalności pochwalającej praktyki komunistyczne. Czyż może być dalej idąca pochwała praktyk komunistycznych niż aprobata dla "tarczy i miecza systemu sowieckiego", samego rdzenia aparatu, jakim był wywiad i kontrwywiad? Służby te nie chroniły państwa, tylko zajmowały się zwalczaniem wszystkiego co polskie, wszystkiego, co niosło nadzieję na odbudowę niepodległego państwa. Istnieje też bogata dokumentacja działań zbrodniczych organizowanych przez Służbę Bezpieczeństwa oraz wspierania przez nią międzynarodowego terroryzmu. Nie chce się wierzyć, by Prezydent RP w momencie tak dramatycznego zagrożenia światowym terroryzmem uważał za właściwe chronienie przed tzw. ustawą lustracyjną ludzi uwikłanych w działania służb specjalnych PRL. Dlatego trzeba uznać projekt nowelizacji za decyzję nieprzemyślaną, skutek emocjonalnej reakcji na własne doświadczenia, co jednak nie może być podstawą tworzenia prawa.
Mówca wnosił o odrzucenie projektu ustawy w pierwszym czytaniu.
Poseł Tomasz Nałęcz (UP) za podstawowy mankament dyskusji o lustracji uznał to, że za wiele było w niej nie tyle chęci rozliczenia tego co zbrodnicze i niesławne w przeszłości PRL, tylko traktowania jej przez prawicę jako narzędzia własnych wewnętrznych porachunków politycznych. Uznał jednak, że rozliczenie przeszłości, w tym działalności Służby Bezpieczeństwa i jej tajnych współpracowników, jest niezbędne i dlatego przed czterema laty Unia Pracy głosowała za przyjęciem ustawy.
Wszystkim krytykom propozycji Prezydenta RP należy zazdrościć pewności siebie, że wszystko od początku do końca wiedzą najlepiej. Doskonale wiadomo, że ostatnie 200 lat dziejów Polski to jest pasmo bytów na poły suwerennych albo niesuwerennych, gdzie podłość i zasługa sąsiadowały ze sobą blisko, gdzie po podłości niejednokrotnie przychodziło zmycie hańby dobrymi uczynkami dla Rzeczypospolitej. Pochylmy się z pokorą nad zmiennością ludzkich losów i nie pokrzykujmy na historię - stwierdził mówca.
W opinii posła tzw. ustawa lustracyjna była używana jako element politycznej nagonki. Inicjatywa Prezydenta RP idzie w tym kierunku, żeby te naganne praktyki nigdy nie były w Polsce możliwe. Tak samo powinniśmy się wstydzić, gdy z nagonką będzie się polowało na prezydenta o lewicowych przekonaniach, jak na kandydata o prawicowych poglądach. Uczciwość powinna mieć jeden wymiar, a nie być zabarwiona politycznie - powiedział T. Nałęcz.
Nie jest prawdą, że Prezydent RP zajął się w pierwszych tygodniach działalności Sejmu wyłącznie lustracją. Porządek obrad Sejmu byłby o 2/3 uboższy, gdyby nie było przedstawionych przez Prezydenta RP projektów ustaw dotyczących stanów nadzwyczajnych i sądownictwa administracyjnego.
Do przedstawicielki Prezydenta RP pytania skierowali posłowie: Marek Suski (PiS), Andrzej Fedorowicz (LPR), Antoni Stanisław Stryjewski (LPR), Antoni Macierewicz (LPR), Michał Tomasz Kamiński (PiS), Andrzej Gałażewski (PO) i Roman Giertych (LPR).
Odpowiadając, szef Kancelarii Prezydenta RP Jolanta Szymanek-Deresz zwróciła uwagę, że zgodnie z Konstytucją RP sądy i trybunały stanowią władzę niezależną. To właśnie władza sądownicza będzie miała tytuł do rozstrzygania o tym, kto będzie odpowiadał zgodnie z regulacjami zawartymi w projekcie. Ustawa jest materią, nad którą będzie pracował sąd. Teoria prawa definiuje pojęcie działań faktycznych i działań pozornych. Łatwo jest odróżnić działania faktyczne od tych, które są podejmowane nie dla osiągnięcia rzeczywistego celu. Przepis dotyczący wyłączenia spod rygorów ustawy pewnej działalności stanowi o wyłączeniu przedmiotowym, a nie podmiotowym. Art. 4 precyzuje definicję współpracy, określa ją w sposób przedmiotowy, wyłączając działalność mieszczącą się w działaniach wywiadu i kontrwywiadu. Na pytania, jakie wówczas zadania pełnił wywiad i kontrwywiad, odpowiedzi powinien udzielić sąd, oddzielając to, co było istotne dla utrzymania bezpieczeństwa zewnętrznego i wewnętrznego państwa, od tego, co służyło zwalczaniu demokratycznej opozycji czy przeciwstawianiu się klerowi.
J. Szymanek-Deresz ponownie wskazała, że celem projektu jest usprawnienie i skrócenie procesu lustracyjnego i zapobieżenie krzywdom, które to postępowanie dotychczas wyrządziło. Prezydent RP sam doświadczył procesu lustracyjnego i bezpośrednio mógł się przekonać, jak funkcjonuje procedura w postępowaniu lustracyjnym. Lustracja jest potrzebna i powinna być sprawnie przeprowadzona, ponieważ coraz mniej pozostaje czasu na zweryfikowanie postaw osób, które chcą dzisiaj zajmować stanowiska państwowe.
8 listopada 2001 r. Sejm nie przyjął wniosku o odrzucenie projektu w pierwszym czytaniu (165 głosów za wnioskiem, 255 przeciwnych i 2 wstrzymujące się).
Sejm skierował prezydencki projekt ustawy o zmianie ustawy o ujawnieniu pracy lub służby w organach bezpieczeństwa państwa lub współpracy z nimi w latach 1944-1990 osób pełniących funkcje publiczne do Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka a także do Komisji Administracji i Spraw Wewnętrznych w celu rozpatrzenia.
(druk nr 35)
8 listopada 2001 r. Sejm dokonał następujących zmian w składach osobowych komisji sejmowych:
Komisja Administracji i Spraw Wewnętrznych
odwołał ze składu Komisji:
odwołał ze składu Komisji:
odwołał ze składu Komisji:
odwołał ze składu Komisji:
odwołał ze składu Komisji:
odwołał ze składu Komisji:
odwołał ze składu Komisji:
odwołał ze składu Komisji:
odwołał ze składu Komisji:
odwołał ze składu Komisji:
odwołał ze składu Komisji:
odwołał ze składu Komisji:
odwołał ze składu Komisji:
odwołał ze składu Komisji:
odwołał ze składu Komisji:
odwołał ze składu Komisji:
odwołał ze składu Komisji:
odwołał ze składu Komisji:
odwołał ze składu Komisji:
(druki nr: 14, 15, 16, 17)
8 listopada 2001 r. Sejm rozpatrzył w łącznej debacie w pierwszych czytaniach przedstawione przez Prezydenta RP projekty ustaw:
Mówca oznajmił, że w projektach ustaw o stanach: wojennym i wyjątkowym przyjmuje się, iż jedną z przesłanek powstania zagrożenia skutkującego koniecznością wprowadzenia określonego stanu nadzwyczajnego może okazać się właśnie działanie terrorystyczne. Natomiast w przedłożeniu o stanie klęski żywiołowej zakłada się, że jedną z przesłanek katastrofy naturalnej, a także awarii technicznej, jest zdarzenie wywołane działaniem terrorystycznym.
M. Siwiec przypomniał, że omawiane projekty opracowano w 1997 r. i uzyskały one wówczas pozytywną ocenę wyrażoną w opiniach sporządzonych przez rząd i Kancelarię Sejmu. Obecnie do przedłożeń tych wprowadzono poprawki, wynikające z doświadczeń minionych czterech lat. Szef BBN podkreślił, że przedmiotem regulacji w omawianej materii może być jedynie zakres działania organów władzy publicznej, ograniczania wolności i praw, a także zasady i tryb wyrównywania strat. Powyższe wynika z przepisów Konstytucji RP - kontynuował mówca, podkreślając jednocześnie, że ustawa zasadnicza nie daje upoważnienia do dokonywania systemowych zmian w ustawach dotyczących struktury bezpieczeństwa państwa. W tym kontekście przedstawiciel prezydenta poruszył problem formalnie nadal istniejącego Komitetu Obrony Kraju. Dodał, że ewentualna likwidacja tej instytucji, nieprzystającej do aktualnego ustroju Polski, jest materią właściwą dla oddzielnej kompleksowej regulacji.
M. Siwiec stwierdził, że myślą przewodnią projektów jest zagwarantowanie współdziałania w sytuacjach nadzwyczajnych wszystkich organów władzy - rządowej i samorządowej, a także organizacji społecznych. W przedłożeniach jest zagwarantowana zasada jednoosobowego kierownictwa i jednoosobowej odpowiedzialności za podejmowane decyzje. Przyjmuje się ponadto, że w stanie wojennym obroną państwa ma kierować Prezydent RP, zaś działaniami zmierzającymi do realizacji celów stanu wyjątkowego - Prezes Rady Ministrów, a na obszarze województwa - wojewoda. Natomiast w stanie klęski żywiołowej zwalczaniem zagrożeń i likwidacją ich skutków kieruje minister właściwy do spraw wewnętrznych oraz - odpowiednio na obszarach swego działania - wojewodowie, starostowie i wójtowie.
M. Siwiec podkreślił ponadto, że proponowana konstrukcja ograniczania wolności i praw zakłada, że wprowadzenie stanu nadzwyczajnego nie oznacza automatycznego wprowadzenia wszystkich ograniczeń. Najdalej idące w tym zakresie postulaty dopuszczają możliwość ograniczenia wolności, w szczególności wobec osób zagrażających bezpieczeństwu państwa. Wprowadzenie stanu nadzwyczajnego - kontynuował mówca - wiąże się także z możliwością nakładania na obywateli dodatkowych zadań oraz obowiązku szczególnych świadczeń. Ponadto proponowane regulacje zapewniają obywatelom możliwość ubiegania się o wypłaty odszkodowań za straty materialne poniesione przez nich w następstwie wprowadzenia stanów nadzwyczajnych.
Poseł Ryszard Hayn (SLD), przypominając historię omawianych przedłożeń, stwierdził, że rządząca w poprzedniej kadencji koalicja robiła wszystko, aby te ważne propozycje całkowicie storpedować. Mówca podkreślił, że spowodowało to 2-letnie opóźnienie w stosunku do wymogu konstytucyjnego i dlatego problem ten należy rozpatrzyć niezwłocznie. Dodatkowo jest to umotywowane zagrożeniami terrorystycznymi, szczególnie w świetle wydarzeń z 11 września, które miały miejsce w USA.
Poseł stwierdził, że prezentowany pakiet ustaw przewiduje nadzwyczajność stanów zagrożenia jako jedyne usprawiedliwienie dla uchylenia niektórych praw człowieka i obywatela. Wprowadza także zasadę, że w sytuacji nadzwyczajnej mogą być zastosowane tylko takie środki, które odpowiadają stopniowi zagrożenia. R. Hayn uznał, że omawiana materia jest bardzo delikatna, ponieważ za każdą proponowaną regulacją stoją gorzkie i tragiczne doświadczenia, np. stanu wojennego czy powodzi stulecia w roku 1997. Dlatego tym bardziej konieczne jest jasne określenie zasad funkcjonowania państwa demokratycznego w warunkach szczególnych zagrożeń. Zdaniem Klubu, przedstawione projekty spełniają ten wymóg.
Poseł, omawiając niektóre rozwiązania, podkreślił, że ograniczenia swobód obywatelskich mają swoje granice (określone w Konstytucji RP), których nie wolno przekraczać nawet w stanach nadzwyczajnych. Mówca uznał ponadto, że alternatywą dla nie mającego umocowania w ustawie zasadniczej Komitetu Obrony Kraju może być np. Rada Gabinetowa, wyposażona w stosowne uprawnienia na czas trwania stanu wojennego.
SLD wnosi o skierowanie wszystkich projektów do dalszych prac parlamentarnych - oznajmił poseł.
Z Klubu SLD głos zabrali także posłowie: Robert Smoleń, Jan Sieńko, Bogdan Bujak, Jan Kochanowski, Ryszard Kalisz, Czesław Pogoda i Władysław Stępień.
Poseł Bronisław Komorowski (PO) stwierdził, że powodem tego, iż omawiane projekty nie zakończyły swego biegu legislacyjnego w poprzedniej kadencji, nie była chęć "dokuczenia" prezydentowi. Zdaniem mówcy, problem polega na tym, że niektóre proponowane rozwiązania budziły i budzą nadal wątpliwości co do ich zgodności z Konstytucją RP.
B. Komorowski uznał, że w kontekście doświadczeń z 11 września, najpilniejszą rzeczą jest stworzenie mechanizmu zarządzania podczas sytuacji kryzysowych. Ocenił jednocześnie, że zaproponowane regulacje nie w pełni odpowiadają temu wyzwaniu, bowiem nie określają, jak zarządzać kryzysem, który zmienia swój charakter z cywilnego na militarny. Zdaniem mówcy, prezydenckie przedłożenia nie różnią się zasadniczo od tych przesłanych do Sejmu w 1997 r. i nadal budzą wątpliwości natury ustrojowej. Poseł stwierdził m.in., że w Konstytucji RP nie ma przepisów, które by stanowiły o tym, że Prezydent RP ma kierować obroną państwa w stanie wojennym. A to właśnie rozwiązanie zaproponowano w jednym z przedłożeń. Ponadto - kontynuował mówca - nie ma żadnej możliwości (w świetle ustawy zasadniczej), by Prezydent RP mógł cokolwiek nakazać Radzie Ministrów. Sugerowany kierunek myślenia o Radzie Gabinetowej jest - zdaniem mówcy - interesujący, ale jednocześnie niedoskonały, bowiem Rada nie ma żadnych uprawnień. Natomiast anachronizmem jest Komitet Obrony Kraju, tym bardziej, że nie wyposaża się go w moce decyzyjne.
Poseł zwrócił uwagę także na inne problemy natury konstytucyjnej, w tym m.in. na rolę w sytuacji kryzysowej - ujętej w ustawie zasadniczej - instytucji naczelnego dowódcy. Problem ten wymaga gruntownego przemyślenia - podkreślił. Dotyczy to również innych instytucji i organów państwa.
Oceniając propozycje szczegółowych rozwiązań, B. Komorowski stwierdził m.in., że przedłożenie dotyczące stanu klęski żywiołowej nie budzi większych zastrzeżeń. Zwrócił ponadto uwagę na historyczne doświadczenia Polaków związane z sytuacją nadzwyczajną, jaką jest stan wojenny. Jeżeli chodzi o stan wyjątkowy, to poseł zgodził się z propozycją, że może on być wprowadzony tylko wtedy, gdy zawiodą bądź okażą się niewystarczające dotychczasowe uprawnienia i środki przysługujące organom państwa.
Poseł Stanisław Łyżwiński (Samoobrona) uznał, że blokowanie projektów prezydenckich w poprzedniej kadencji było ważniejsze niż interes państwa. Przypomniał ponadto, że Związek Zawodowy Rolników Samoobrona wnosił skargi do Trybunału Konstytucyjnego, wskazujące na brak regulacji prawnych na wypadek sytuacji kryzysowych. Mówca stwierdził, że przedstawiony pakiet wzajemnie uzupełniających się ustaw powinien zostać uchwalony jak najszybciej. Wynika to nie tylko z wymogu nałożonego przez Konstytucję RP, ale także z faktu zagrożenia ze strony międzynarodowego terroryzmu.
Mówca zwrócił także uwagę na doświadczenia wynikające z niespotykanych wcześniej kataklizmów powodziowych, które miały miejsce w Polsce w ostatnich 5 latach. Stwierdził, że regulacje w tym zakresie należy uchwalić w trybie pilnym. Jest to nasz obowiązek - podkreślił.
Poseł wniósł o pilne skierowanie wszystkich projektów ustaw do dalszych prac do Komisji Administracji i Spraw Wewnętrznych, Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka, z zaleceniem zasięgnięcia opinii Komisji Samorządu Terytorialnego i Polityki Regionalnej.
Poseł Ludwik Dorn (PiS) podzielił pogląd o niekonstytucyjności regulacji dotyczących stanu wojennego. Omawiając tę kwestię, zwrócił uwagę m.in. na to, że w ustawie zasadniczej nie ma pojęcia "obrona państwa". Poruszył także problem instytucji Naczelnego Dowódcy Sił Zbrojnych w świetle proponowanych przepisów. Uznał, że wprowadzenie zaproponowanych regulacji w tym zakresie spowoduje szereg komplikacji. Podobnie ocenił problemy związane z Komitetem Obrony Kraju. W kontekście powyższych zagadnień mówca przywołał niektóre rozwiązania obowiązujące w omawianej materii we Francji i Niemczech, wskazując na ich prostotę i klarowność.
L. Dorn oświadczył, że PiS nie popiera projektu ustawy o stanie wojennym. Natomiast do dalszego procedowania nadają się - zdaniem mówcy - przedłożenia dotyczące stanu wyjątkowego i stanu klęski żywiołowej. Poseł dodał, że stosowne w tym zakresie regulacje należy uchwalić szybko, dbając jednocześnie o ich jakość.
Klub wnosi o odrzucenie projektu ustawy o stanie wojennym w pierwszym czytaniu i o skierowanie pozostałych przedłożeń do komisji - oświadczył.
Poseł Wiesław Woda (PSL) powiedział, że mimo iż Konstytucja RP zobowiązywała Radę Ministrów do przedstawienia Sejmowi w ciągu 2 lat projektów ustaw dostosowujących prawo do ustawy zasadniczej, to przez całą poprzednią kadencję to nie nastąpiło. Blokowano natomiast projekty prezydenckie w omawianym zakresie. Mówca podkreślił ponadto, że Polska jest jedynym krajem NATO nieposiadającym prawnie uregulowanych podstaw do kierowania państwem w stanach nadzwyczajnych.
Omawiając projekt ustawy o stanie klęski żywiołowej, stwierdził m.in., że mamy nieźle funkcjonujący system ratowniczo-gaśniczy, jednakże ochotnicze straże pożarne potrzebują znacznej pomocy finansowej na modernizację przestarzałego i uzupełnienie zniszczonego przez powodzie sprzętu. Ponadto - zdaniem posła - zdecydowanej zmiany wymaga zagospodarowanie obiektów i sprzętu pozostałego w wyniku restrukturyzacji armii. W. Woda podkreślił, że w projekcie zabrakło przepisów dotyczących działania i roli mediów w czasie klęski żywiołowej. Stwierdził w tym kontekście, że niedopuszczalne są działania mediów polegające na sianiu paniki, dezinformacji lub szukaniu sensacji.
Poseł omówił ponadto sprawy związane z ustawą o stanie wojennym, zwracając przy tym uwagę na zagrożenie ze strony międzynarodowego terroryzmu. Poruszył ponadto kwestię KOK oraz usytuowania Naczelnego Dowódcy Sił Zbrojnych powoływanego na czas wojny.
PSL wnosi, aby celem szybkiego zakończenia prac nad projektami skierować je do komisji nadzwyczajnej, a nie do kilku komisji.
Poseł Ryszard Kędra (LPR) stwierdził, że omawiane projekty dotyczą trudnej materii, bowiem ograniczają w pewnych sytuacjach prawa i wolności obywatelskie. Ocenił jednocześnie, że zaletą pakietu ustaw jest to, że kumulują one kilkanaście innych ustaw.
Jednakże Klub ma wobec nich zastrzeżenia i wątpliwości. Dotyczą one np. przepisu, który wprowadza w ustawie o stanie wojennym kierowanie obroną państwa przez Prezydenta RP, gdy tymczasem ustawa zasadnicza takiej regulacji nie zawiera. Poseł pytał ponadto, dlaczego nie przewiduje się zawieszenia działalności partii politycznych w stanie wojennym. Podkreślił także pogląd, że regulacje dotyczące KOK są niejasne.
R. Kędra, mówiąc o przedłożeniu dotyczącym stanu wyjątkowego, zgłosił wątpliwości do przepisów ograniczających działalność samorządów, fundacji i związków zawodowych, a także odnoszących się do cenzury. Ponadto - jego zdaniem - zbyt ogólne są regulacje dotyczące stanu klęski żywiołowej. Mówca poruszył także sprawy związane m.in. z problemem odszkodowań za poniesione szkody oraz z rolą wojska w stanach kryzysowych.
R. Kędra zaproponował, aby przedłożenia przekazać do odpowiednich komisji w celu ich rzetelnego rozpatrzenia.
Z Klubu LPR w dyskusji wystąpił także poseł Bohdan Kopczyński.
Poseł Marian Janicki (UP) wyraził się z uznaniem o inicjatywie ustawodawczej prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego, podkreślając jednocześnie, że omawiane projekty są propozycją wykonania dyspozycji całego rozdziału XI Konstytucji RP.
Mówca stwierdził, że omawiane przedłożenia mają na celu uporządkowanie w sposób całościowy i kompleksowy ważnej dla obywateli problematyki. Poseł zadał przy tym pytanie, jak to było możliwe, że w obliczu szeregu klęsk żywiołowych w ostatnich kilku latach, Sejm poprzedniej kadencji nie widział celowości rozpatrzenia projektów wniesionych przez prezydenta w 1997 r.
Omawiając proponowane rozwiązania, M. Janicki zwrócił uwagę na sprawy dotyczące m.in. okoliczności, w których niezbędne będzie wprowadzenie stanu nadzwyczajnego. Uznał ponadto, że w projektach trzeba będzie dokonać niezbędnych zmian oraz wyjaśnić drobne wątpliwości.
UP opowiada się za przekazaniem przedstawionych projektów do komisji i szybkim ich uchwaleniem.
Pytanie zadał poseł Ryszard Stanibuła (PSL).
Sekretarz stanu w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych i Administracji Zbigniew Sobotka stwierdził, iż nie ma wymogu, aby rząd przedstawiał stanowisko wobec inicjatyw prezydenckich, jednakże uczyni to, a poszczególne resorty włączą się do prac nad omawianymi projektami ustaw. Obecnie zostały one przesłane do uzgodnień międzyresortowych - poinformował mówca. Powiedział, że ewentualne mankamenty przedłożeń zostaną wyeliminowane w toku prac sejmowych.
Sekretarz stanu ocenił zaprezentowany pakiet ustaw jako kompleksowe podejście do omawianej materii w myśl upoważnienia zawartego w Konstytucji RP. Powiedział, że ustawy o stanach wojennym i wyjątkowym zastąpią przestarzałe i powszechnie krytykowane regulacje dekretu o stanie wojennym z 1981 r. oraz ustawy o stanie wyjątkowym z 1983 r. Mówca stwierdził, że istotną cechą projektów o stanach nadzwyczajnych jest oparcie się na istniejącej strukturze organów władzy i przypisanie im stosownych kompetencji w określonych sytuacjach. Zdaniem Z. Sobotki, zaproponowany podział kompetencji jest przejrzysty i nie budzi wątpliwości. Ponadto, co ważne, nie tworzy się nowych organów, pojęć ani dotychczas nieznanych zadań, czym była obarczona ustawa, którą prezydent zawetował.
Omawiając treść poszczególnych przedłożeń, przedstawiciel rządu zwrócił uwagę, że projekt ustawy o stanie wyjątkowym bardzo szczegółowo reguluje problem ograniczeń wolności i praw człowieka i obywatela. Stwierdził ponadto, że w ustawie o stanie klęski żywiołowej umieszczono definicje klęski żywiołowej, katastrofy naturalnej i awarii technicznej. Zdaniem mówcy, udało się dzięki temu w sposób kompetentny uregulować kwestię wszelkich możliwych zagrożeń uzasadniających wprowadzenie stanu klęski żywiołowej. Z. Sobotka określił jako novum zaproponowanie w części omawianych ustaw przepisów uwzględniających zamachy terrorystyczne.
Do dyskusji odniósł się sekretarz stanu w Kancelarii Prezydenta RP, szef BBN Marek Siwiec. Stwierdził, że zaprezentowane projekty są elastyczne i mogą być poddane daleko idącym zmianom. Mówca poruszył ponadto sprawy związane m.in. z: Komitetem Obrony Kraju oraz powodzią z 1997 r.
Podkreślił ponadto, że w propozycjach prezydenta nie ma "egoizmu" i "gry konstytucyjnej". Jest natomiast wola pracy, współpracy i podejmowania wspólnej odpowiedzialności.
Marszałek Sejmu zaproponował skierowanie projektów ustaw do komisji stałych.
W dyskusji zgłoszono wnioski o odrzucenie w pierwszym czytaniu projektu ustawy o stanie wojennym oraz o skierowanie projektów ustaw do komisji nadzwyczajnej.
Głosowanie nad tymi wnioskami odbędzie się na następnym posiedzeniu Sejmu.
Poseł Grzegorz Kurczuk (SLD) spytał Ministra Gospodarki oraz rząd, jakich form pomocy zamierzają udzielić zakładom przemysłu motoryzacyjnego w Lublinie i Warszawie.
Odpowiadając, sekretarz stanu w Ministerstwie Gospodarki Andrzej Szarawarski podkreślił, że sytuacja w tej gałęzi przemysłu jest bardzo trudna. Wiąże się to nie tylko z praktyczną upadłością koncernu Daewoo Motor, ale również ze spadkową tendencją sprzedaży na rynku samochodowym. Dotyczy to w szczególności fabryk w Lublinie i Warszawie.
Mówca przypomniał, że jeszcze poprzedni rząd w maju br. powołał międzyresortowy zespół ds. restrukturyzacji spółek motoryzacyjnych Daewoo, który m.in. przeanalizował stan realizacji zobowiązań określonych w umowie o wspólnym przedsięwzięciu. W rozmowach ze stroną koreańską ustalono w szczególności, że najważniejszą sprawą dla funkcjonowania polskich spółek jest znalezienie dla nich nowego inwestora strategicznego. W rezultacie 5 września br. ówczesny minister gospodarki wystosował list intencyjny do firmy Hyunday, wyrażając gotowość podjęcia stosownych negocjacji. Przewodniczący wspomnianego zespołu wysłał na początku października list do dyrektora zarządzającego DMC. Skutkiem podjętych działań było podpisanie przez Daewoo FSO z polskimi bankami porozumienia o restrukturyzacji zadłużenia w wysokości 591 mln zł. Wynika z niego, że należność główna będzie zawieszona, a odsetki będą spłacane z sum uzyskanych ze sprzedaży akcji, udziałów w spółkach lub nieruchomości. Umowa ta jest obecnie w fazie realizacji i obowiązuje do połowy grudnia - poinformował mówca.
Wyjaśniając sytuację zakładów lubelskich, zaznaczył, że 1 października br. rząd ogłosił upadłość Daewoo Motor Poland na wniosek zarządu tej spółki. Jej obecne zadłużenie wynosi 500 mln zł, w tym 444 mln to wierzytelności banków polskich. Kłopoty te wynikają przede wszystkim z niewypłacalności głównego udziałowca - DMC, co powoduje konieczność samodzielnego finansowania produkcji samochodu osobowego LD 100. Jej uruchomieniem jest nadal zainteresowany Polmos Holding, który wcześniej przejął 75% udziałów Daewoo Motor Poland. W przypadku zawarcia porozumienia gwarantującego wytworzenie tego pojazdu, rząd jest gotów rozważyć udzielenie poręczenia Skarbu Państwa na kredytowanie tej inwestycji o wysokości 130 mln dolarów. Minister Gospodarki zamierza też wystąpić do premiera w porozumieniu z szefem MF o reaktywowanie międzyresortowego zespołu ds. restrukturyzacji polskich spółek motoryzacyjnych, którego zadaniem będzie także przygotowanie planu działań w tych podmiotach - poinformował A. Szarawarski, podkreślając, że zamiarem rządu L. Millera jest uratowanie fabryki na Żeraniu oraz powtórne uruchomienie zakładu w Lublinie i dokończenie podjętej tam wcześniej i zaawansowanej w 80% inwestycji.
Dodatkowe pytania zadali posłowie: Izabella Sierakowska (SLD), Grzegorz Kurczuk (SLD), Bronisław Dankowski (SLD), Jacek Kasprzyk (SLD), Ryszard Stanibuła (PSL), Edward Maniura (PO), Władysław Stępień (SLD), Stanisław Kalemba (PSL), Stanisław Stec (SLD), Michał Kaczmarek (SLD), Grzegorz Gruszka (SLD), Marek Wikiński (SLD).
Odpowiadając na te pytania, sekretarz stanu w MG Andrzej Szarawarski powiedział, że rząd w najbliższym czasie dokona pełnej analizy sytuacji w koncernie Daewoo Motor oraz konsekwencji ewentualnej upadłości firm w Lublinie i na Żeraniu w Warszawie, a także udostępni to opracowanie posłom. Zaznaczył, że wspomożenie zakładu lubelskiego wymagałoby przejęcia przez rząd roli partnera i wspólnika grupy Polmos Holding. Gdyby wspomniana inwestycja nie została dokończona, to straty byłyby większe niż 130 mln USD, które są potrzebne na jej sfinalizowanie - dodał, wyrażając nadzieję, że stosowne porozumienie zostanie podpisane jeszcze w tym roku. Poinformował także, że Peugeot i Toyota nie są zainteresowane fabrykami w Lublinie i na Żeraniu i rozważają inną lokalizację dla swych przedsięwzięć na terenie Polski. Za niezbędne uznał przyjęcie ustawy normującej wspieranie finansowe inwestycji przez rząd. Jej projekt zostanie wkrótce skierowany przez MG pod obrady RM. Potem zaś powinien on trafić z klauzulą pilności do Sejmu - dodał.
A. Szarawarski mówił również m.in. o: sposobach ochrony pracowników przemysłu motoryzacyjnego w okresie restrukturyzowania zakładów; sprzedaży samochodów używanych; wnioskach płynących na przyszłość z kryzysowej sytuacji fabryk Daewoo; możliwości wyasygnowania większej sumy na poręczenie kredytu dla inwestycji lubelskiej.
Poseł Zbigniew Kuźmiuk (PSL) spytał Ministra Zdrowia o realizację programów restrukturyzacji ochrony zdrowia w poszczególnych województwach w związku z rozporządzeniem Rady Ministrów z października 2001 r. Interesował się w szczególności nierównomiernym rozdziałem środków oraz sposobem wyjścia z powstałej wskutek tego sytuacji.
Odpowiadając, podsekretarz stanu w Ministerstwie Zdrowia Jan Kopczyk przypomniał, że w ustawie budżetowej (rezerwa celowa) na 2001 r. przewiduje się 393.490 tys. zł na realizację programów restrukturyzacji w ochronie zdrowia. Stosowne regionalne komitety opracowały je dla swoich województw, zaś Minister Zdrowia, po zaopiniowaniu tych opracowań przez Krajowy Komitet Sterujący, dokonał podziału środków na regiony, w tym 250 mln zł przeznaczył na inwestycje i 137 mln na wydatki bieżące, co objęło także tzw. wydatki osłonowe. Aby uruchomić poszczególne sumy, potrzebny jest wniosek do Ministra Finansów. Szef resortu zdrowia od maja do października br. wielokrotnie z takim wnioskiem wystąpił, co skutkowało przesłaniem w teren 137 mln zł (ok. 35% kwoty przewidywanej). Rozkład środków na województwa nie był równomierny. 6 województw (kujawsko-pomorskie, lubuskie, podkarpackie, warmińsko-mazurskie, zachodniopomorskie) otrzymało od 80 do 90% przewidywanej sumy, a niektóre (np. wielkopolskie i mazowieckie) zaledwie 10 lub 35% - dodał mówca, informując, że obecny rząd zastał taki stan i nie miał wpływu na ich dystrybucję. Zaznaczył, że wspomniane rozporządzenie z października, wydane m.in. pod wpływem tzw. dziury budżetowej, ograniczyło środki na te cele do 36,5 mln zł. W tej sytuacji minister zwrócił się do marszałków województw z prośbą o wskazanie placówek służby zdrowia będących w najgorszym położeniu, które powinno uzasadniać przyznanie im preferencji w rozdziale zmniejszonej "kryzysowej" kwoty.
J. Kopczyk zaznaczył, że rząd był zmuszony do takiego posunięcia stanem finansów publicznych. Kierownictwo resortu zdaje sobie sprawę z trudnej sytuacji samorządów i placówek służby zdrowia. Dlatego będziemy się starać o zabezpieczenie stosownych kwot w przyszłorocznym budżecie - dodał.
Dodatkowe pytania zadali posłowie: Andrzej Grzyb (PSL), Józef Szczepańczyk (PSL), Arkadiusz Bratkowski (PSL), Grzegorz Woźny (SLD), Stanisław Kalemba (PSL), Tadeusz Tomaszewski (SLD), Czesław Pogoda (SLD), Ryszard Stanibuła (PSL), Stanisław Stec (SLD), Edward Maniura (PO), Michał Kaczmarek (SLD), Bronisław Dankowski (SLD), Aleksander Grad (PO), Bogdan Lewandowski (SLD), Jacek Kasprzyk (SLD) i Jan Antochowski (SLD).
Odpowiadając na te pytania, podsekretarz stanu Jan Kopczyk ocenił, że wspomniane dysproporcje mogły być skutkiem m.in. procedury uruchomienia środków, która - jak wynika z dokumentów - mogła spowodować pewne opóźnienie w przyznawaniu konkretnych kwot. Zaznaczył, że obecne kierownictwo resortu działa od niedawna, nie ma zatem jeszcze oceny programów restrukturyzacji. Zostanie ona wkrótce dokonana i będzie oddziaływała na podział środków w roku przyszłym, jeśli oczywiście znajdą się one w budżecie - dodał.
Przedstawiciel MZ mówił także o: swych doświadczeniach zgromadzonych w czasie pracy w samorządach; kryteriach rozdzielania wspomnianych 37 mln zł; środkach na oddłużenie placówek.
Poseł Władysław Stępień (SLD) - nawiązując do trudnej sytuacji budżetu - skierował do Prezesa Rady Ministrów pytanie o odprawy wypłacone członkom rządu Jerzego Buzka, w tym także o ich wysokość.
W odpowiedzi, podsekretarz stanu w Ministerstwie Finansów Halina Wasilewska-Trenkner zaznaczyła, że osoby zwolnione z kierowniczych stanowisk państwowych mają prawo do otrzymywania dotychczasowego wynagrodzenia przez 3 miesiące. Jeśli w tym okresie podejmą niżej płatną pracę, przysługuje im stosowny dodatek wyrównawczy - dodała, wskazując na ich inne uprawnienia.
Mówczyni poinformowała, że źródłem pokrycia tych wydatków po obecnej zmianie rządu jest budżetowa rezerwa celowa (pozycja 34). Dotychczas przeznaczono z niej 2 547 964 zł, wypłacając stosowne sumy kilkudziesięciu osobom. Przykładowo - zatrudnieni w Kancelarii Prezesa RM otrzymali łącznie 335 779 zł, w Ministerstwie Finansów - 127 941 zł, w Ministerstwie Gospodarki - 176 618 zł, a wojewodowie - 675 155 zł. Przewiduje się, że ok. 800 tys. zł trzeba będzie wydatkować z tego tytułu w roku przyszłym - poinformowała H. Wasilewska-Trenkner.
Dodatkowe pytania zadali posłowie: Bronisław Dankowski (SLD), Jacek Kasprzyk (SLD), Michał Kaczmarek (SLD), Tadeusz Tomaszewski (SLD), Stanisław Kalemba (PSL), Ryszard Maraszek (SLD).
Odpowiadając, Hanna Wasilewska-Trenkner stwierdziła, że nie będzie informowała o wysokościach poszczególnych odpraw. Po pierwsze dlatego, że naruszyłoby to "tajemnicę osobistą", po drugie zaś - bo nie posiadam stosownej, dokładnej wiedzy - argumentowała. Poinformowała jednocześnie, że jej dodatek wyrównawczy (w poprzednim gabinecie była ministrem) wynosi ok. 1000 zł miesięcznie. Otrzymała także ekwiwalent za niewykorzystany urlop (z lat 1996-2000) w wysokości 27 500 zł netto.
Mówczyni poinformowała, że zarobki parlamentarzystów i podsekretarzy stanu wyliczone są tak samo - 4,4 razy kwota bazowa (1608), a ci ostatni dostają ponadto dodatek funkcyjny. Podała także przykładowe wysokości premii przyznawanych w MF.
Poseł Tadeusz Parchański (PO) skierował do premiera pytanie dotyczące likwidacji 11 stanowisk pełnomocników rządu, w związku z rozporządzeniem RM z 20 października 2001 r., które nie obejmuje stanowiska ds. usuwania skutków powodzi. Poseł pytał - czy zostało ono już obsadzone i czy w budżecie na rok przyszły znajdą się środki na likwidację następstw tej klęski żywiołowej?
Odpowiadając, szef Kancelarii Prezesa Rady Ministrów Marek Wagner poinformował, że urząd pełnomocnika rząd ds. usuwania skutków powodzi został ustanowiony rozporządzeniem RM z 13 lipca 1997 r., a następnie zlikwidowany 29 lipca tego samego roku. Zatem w październiku br. już nie istniał. W projekcie budżetu na 2002 r., przygotowanym przez poprzedni rząd, na likwidację następstw powodzi przewidywano 619.300.000 zł. Gabinet L. Millera przygotowuje jednak głębokie zmiany w tym dokumencie i trudno jest dziś powiedzieć, jakie to będą kwoty - wyjaśnił M. Wagner. Odpowiadając na dodatkowe pytanie posła Tadeusza Tomaszewskiego (SLD), mówca poinformował, jak wyglądał nadzór nad tymi sprawami w poprzednim rządzie. Powiedział, że obecnie sprawami tymi zajmuje się odpowiednia komórka Kancelarii Prezesa RM. Podkreślił, że rząd nadal będzie pomagał w usuwaniu skutków powodzi.
Poseł Tadeusz Samborski (PSL) skrytykował brak reakcji ambasady RP w Waszyngtonie na pokazywany w USA film telewizyjny o powstaniu w Getcie Warszawskim, który godzi w dobre imię Polaków, sugerując, że nie udzielali oni jakiejkolwiek pomocy powstańcom.
Poseł Antoni Stanisław Stryjewski <