Prezes Rady Ministrów Leszek Miller powiedział:
Wygłaszam swoje exposé w sytuacji, kiedy w fotelach sejmowych nie ma mojego poprzednika ani liderów partii tworzących poprzednią koalicję. To pierwszy taki przypadek od początku polskiej transformacji. To wynik surowej, ale sprawiedliwej oceny poprzedniego rządu i wspierających go polityków. Oceny wystawionej w wyborach przez najwyższego suwerena Rzeczypospolitej - przez Naród.
Od 1989 roku żaden polski gabinet, poza pierwszym - Tadeusza Mazowieckiego - nie miał tak trudnych warunków startu. I tak jak tamten stajemy przed potrzebą gruntownych zmian. Wyciągnięcie państwa z finansowej zapaści, ponowne ożywienie gospodarki, poprawa na rynku pracy, zmniejszenie biedy i likwidacja wielu społecznych patologii wymagają czasu, wyrzeczeń i trudów. Czasu wymaga także przywrócenie właściwego sensu słowu służba - bowiem władza musi oznaczać służenie społeczeństwu. Dziś wszakże mogę powiedzieć na pewno, że gospodarki i życia społecznego nie będziemy dźwigać kosztem najuboższych, bezrobotnych i bezradnych. Nie przez zwiększanie kontrastów w poziomie życia i różnic między ludźmi. Nie przez budowę wysp bogactwa w morzu biedy.
Przejawem dobrze spełnionych powinności jest zdawać kraj w stanie nie gorszym niż przejęło się go w momencie obejmowania władzy. W 1997 roku koalicja SLD-PSL pozostawiła państwo w należytym stanie. Po czterech latach rządów najpierw AWS i UW, a później AWS i jej sojuszników, przybyło prawie milion bezrobotnych, czterokrotnie spadło tempo wzrostu gospodarczego; do zera zmalała rentowność przedsiębiorstw. Inwestycje, które wiele lat z rzędu rosły dynamicznie, po raz pierwszy od szeregu lat spadły o niemal 10 proc. Społeczeństwo zubożało, zwiększyły się obszary dziedziczonej biedy. Spadły dochody rolników. Wiele polskich rodzin utraciło jakąkolwiek nadzieję.
Przez cztery lata pokazywano, jak nie należy rządzić. Bałagan, marnotrawstwo publicznego dobra, konflikty, niekompetencja i nieudolność były cechami minionej kadencji. Trudno było znaleźć miesiąc bez skandalu, podejrzeń o korupcję, przykładów prywaty i kłótni o władzę. W ciągu tych czterech lat Polska straciła dużo, zbyt dużo. Słyszymy, że trudno, że okoliczności obiektywne, że tak musiało być. To nieprawda. Tak być nie musiało i tak być nie musi! W imieniu rządu SLD-UP-PSL deklaruję, że za cztery lata, niezależnie od tego, kto będzie w Polsce władzę przejmował pozostawimy gospodarkę w stanie umożliwiającym jej dalszy rozwój, a polskie państwo dobrze zorganizowane i w stanie należytego porządku.
Kończy się pierwszy rok trzeciego tysiąclecia. Mamy zaszczyt, ale przede wszystkim wielki obowiązek, wprowadzić Polskę w nowy wiek i zapewnić jej należyte miejsce w świecie.
Zadania stojące przed parlamentem i przed rządem są ogromne. Musimy je wypełnić tak, żeby za cztery lata można było powiedzieć: dobrze służyliśmy Polsce. Bo tylko po to nas wybrano i tylko po to tu jesteśmy. Jesteśmy tu po to, żeby budować silną Polskę. Polskę ludzi dumnych z siebie i ze swojego kraju, żyjących w poczuciu satysfakcji i zadowolonych z poziomu życia. Korzystających z możliwości, które daje obecność w NATO i członkostwo w Unii Europejskiej. Dobre dla nas wszystkich musi być tylko to, co służy Polsce, co buduje dobrobyt, pozycję międzynarodową i bezpieczeństwo naszej Ojczyzny. Możemy wyznawać różne ideologie, ale Polska jest jedna. Praca dla niej jest obowiązkiem, niezależnie od preferencji politycznych i poglądów na życie.Warto, żeby słowa słynnego powiedzenia zabrzmiały także tutaj, nad Wisłą. "Nie pytaj, co dla Ciebie może zrobić Polska, zapytaj, co Ty możesz zrobić dla Polski". Zdziałajmy wspólnie dla Polski tak wiele, jak potrafimy i zdołamy. Pracujemy przecież dla siebie, dla swoich dzieci i wnuków. Nie ma lepszej płaszczyzny porozumienia.
Mając świadomość wszystkich trudności, dostrzegamy też liczne rezerwy, których uruchomienie może poprawić sytuację. Część tych rezerw wiąże się z porządkowaniem prawa, podniesieniem jakości rządzenia, obniżeniem kosztów działania państwa i samorządu terytorialnego, wprowadzeniem skutecznych mechanizmów antykorupcyjnych. Część ma charakter ekonomiczny i związana jest z eliminacją marnotrawstwa w gospodarowaniu groszem publicznym, z właściwym użyciem środków pochodzących z przekształceń własnościowych, efektywną polityką pieniężną, zwiększeniem skuteczności działania służb celnych i fiskalnych oraz uruchomieniem dodatkowych zachęt eksportowych. Część rezerw osadzonych jest w sferze społecznej i obejmuje wzmocnienie zaufania do państwa, lepsze wykorzystanie potencjału ludzkiego, zwiększenie bezpieczeństwa obywateli, wypracowanie narodowego porozumienia w sprawach strategicznych oraz kooperacyjnego modelu stosunków między siłami politycznymi, w tym między władzą a opozycją. Kolejna grupa rezerw ma charakter międzynarodowy i obejmuje lepsze wykorzystanie politycznego i geograficznego położenia Polski oraz zwiększenie konkurencyjności międzynarodowej naszego kraju. Wielkie rezerwy tkwią w programie i stylu sprawowania władzy. Największym i niewykorzystanym atutem są wszakże obywatele Rzeczypospolitej, ich kwalifikacje, zapał, energia i gotowość do pracy. Największą rezerwą jest dynamika, aktywność i przedsiębiorczość Polaków.
Program rządu wynika z porozumienia programowego SLD, Unii Pracy i PSL. Celem rządu nie jest administrowanie odziedziczonym kryzysem. Naszym celem jest przezwyciężenie kryzysu i wprowadzenie gospodarki na ścieżkę wzrostu. Najpierw trzeba jednak uratować państwo przed bankructwem. To najpilniejsze zadanie mojego rządu. To także podstawowy warunek zrealizowania kolejnych naszych zamiarów: w perspektywie roku stworzenia podstaw rozwoju gospodarczego, a w ciągu całej kadencji parlamentarnej - trwałego ożywienia ekonomicznego, przynoszącego wymierne korzyści całemu społeczeństwu.
Realizację tych zamiarów widzimy w trzech perspektywach. Po pierwsze: stu najbliższych dni; po drugie - najbliższego roku; po trzecie - całej kadencji. W ciągu stu najbliższych dni zamierzamy:
Po pierwsze - ustabilizować finanse państwa. Dziura budżetowa nie jest abstrakcyjną dolegliwością ministra finansów. Oznacza stan ciężkiej choroby i zapaści państwa. Oznacza konieczność samodyscypliny i wielorakich wyrzeczeń. Rada Ministrów przyjęła już rozporządzenie sankcjonujące blokadę tegorocznych wydatków rzędu 8,5 miliarda złotych, podjętą przez poprzedni rząd. W drugiej połowie listopada wniesiemy projekt budżetu na następny rok, a wraz z nim pakiet ustaw okołobudżetowych. Deficyt budżetowy w roku następnym nie przekroczy 40 miliardów złotych, zaś wydatki - stu osiemdziesięciu trzech miliardów. Częścią niezbędnego pakietu będą propozycje zmiany w podatkach, w tym także w podatku od dochodów osobistych ludności. Prognozy dotyczące zmniejszenia dynamiki wzrostu PKB do zaledwie 1,5 proc. nie pozostawiają wątpliwości, że tego rodzaju działania będą konieczne.
Po drugie - zamierzamy uczynić państwo tańszym i sprawniejszym. Oszczędności zaczęliśmy od siebie. Występujemy o zamrożenie płac w administracji rządowej. Już jest mniej ministrów, a będzie mniej dyrektorów, radnych, prezesów. Mniej agencji, funduszy, fundacji, w których znikają pieniądze z budżetu. Wprowadzimy regulacje prawne wymuszające zmniejszenie zatrudnienia w administracji. W morzu ludzkiej biedy, bezrobocia, braków budżetowych władza publiczna nie może być wyspą samozadowolenia i zasobności. Podobnie jak wobec administracji centralnej postąpimy z lokalną administracją rządową - ograniczymy ją w taki sposób, aby właściwie uzupełniała się z kompetencjami samorządów terytorialnych, aby nie dochodziło do mylenia ról, aby była konsekwentnie realizowana zasada, że gospodarzem terenu są samorządy - a administracja rządowa pełni funkcje pomocnicze i kontrolne.
Koszty sprawowania władzy samorządowej mogą i powinny być niższe. Dlatego wniesiemy o dalsze ograniczenie liczby radnych i członków zarządów. Zgodnie z przedwyborczymi zapowiedziami wprowadzimy bezpośrednie wybory wójtów i burmistrzów. Opowiadamy się za wiosennym terminem wyborów parlamentarnych i samorządowych. Dzięki temu sytuacja będzie jasna - ten sam rząd i parlament, ta sama władza samorządowa będą przygotowywać i uchwalać budżet państwa, a następnie go realizować. Dotychczas jesienny termin wyborów sprawiał, że kto inny tworzył projekt budżetu, kto inny go uchwalał i ponosił odpowiedzialność.
Po trzecie - zamierzamy wznowić przerwany dialog społeczny, w tym w ramach trójstronnego porozumienia: rząd - pracodawcy - związki zawodowe. Dialog to także rozmowa z innymi instytucjami odpowiadającymi za najważniejsze sprawy w państwie.
Potrzebujemy partnerskiego dialogu z Narodowym Bankiem Polskim i Radą Polityki Pieniężnej. Ważny niewątpliwie cel, jakim jest obniżanie inflacji, realizowany za wszelką cenę, może prowadzić kraj do głębokiej recesji i utrwalenia wysokiego bezrobocia.
Rząd nie będzie podejmował działań zmierzających do naruszenia konstytucyjnej zasady niezależności Rady Polityki Pieniężnej i Narodowego Banku Polskiego. Podejmiemy jednak starania, aby ustalić wspólną linię postępowania organów państwa, decydujących o ostatecznym kształcie polityki gospodarczej: a więc rządu, Narodowego Banku Polskiego i Rady Polityki Pieniężnej.
Po czwarte - w polityce społecznej zamierzamy ustanowić jasne i sprawdzalne kryteria udzielania świadczeń z zakresu pomocy społecznej. Świadczenia te będziemy wyraźnie adresować tylko do najbiedniejszych i najbardziej potrzebujących. Deklaracje wsparcia najbiedniejszych zostaną zrealizowane w postaci stosownych programów rządowych. Dzieci z biedniejszych rodzin otrzymywać będą wyprawki szkolne, szkoły zaś środki na dożywianie dzieci. Dopóki nie jesteśmy w stanie zapewnić, aby żadne dziecko nie przychodziło do szkoły głodne, sprawimy, aby głodne z niej nie wychodziło.
Najważniejszym dla całej kadencji będzie rok 2002. Rok wiarygodności prowadzonej polityki i budzenia nadziei na poprawę bytu. Rok zakończenia negocjacji z Unią Europejską, otwarcia nowych możliwości i perspektyw. W tym czasie rozpoczniemy wdrażanie programu gospodarczego na okres do 2005 roku. Program ten stanowić będzie narzędzie nadające polityce gospodarczej skonkretyzowany kształt, a także wskazówkę orientującą podmioty gospodarcze co do najważniejszych priorytetów. Będzie również podstawą dialogu społecznego oraz ważną wskazówką dla zagranicznych inwestorów. Wdrożony zostanie także pakiet legislacyjny pod nazwą ,,przede wszystkim przedsiębiorczość", stwarzający lepsze warunki dla rozwoju głównie małych i średnich przedsiębiorstw.
Podejmiemy głęboką nowelizację ustawy o finansach publicznych i ordynacji podatkowej. Mają one na celu z jednej strony zwiększenie dyscypliny wydatków w sferze budżetowej, z drugiej zaś posłużą do ucywilizowania relacji między podmiotami gospodarczymi i obywatelami a aparatem skarbowym państwa. Nastąpi także przegląd prawa podatkowego, wyeliminowanie jego luk i nieścisłości. Nie można dłużej tolerować sytuacji, w której organy skarbowe dowolnie interpretują przepisy podatkowe. Dla wielu przedsiębiorców utrapieniem nie jest sama wysokość obciążeń podatkowych, choć są one znaczne, lecz chaos panujący w przepisach, niejasności i sprzeczności wzajemne. Podejmiemy zadanie przebudowy aparatu skarbowego, w tym scalenie służb skarbowych i służb celnych. Zadbamy, aby podatki - na równych prawach - płaciły wszystkie działające w Polsce przedsiębiorstwa. Te z kapitałem krajowym i te z zagranicznym. Wprowadzimy procedury eliminujące nieuczciwy transfer zysków za granicę. Przygotowana zostanie także nowa ustawa o finansowaniu samorządu terytorialnego, zwiększająca uprawnienia i prowadząca do większej efektywności działania gmin, powiatów i województw. Prywatyzacja nie będzie podporządkowana tylko potrzebom budżetu państwa. Stanie się narzędziem długofalowej polityki gospodarczej, będzie służyć modernizacji przemysłu, poprawie jakości produkcji, zwiększaniu oferty eksportowej. A przecież na modernizację oczekuje wiele dziedzin: górnictwo, hutnictwo, przemysł zbrojeniowy czy transport. Rola rządu nie polega na tym, by wszystko sprzedać, i to bez względu na cenę, ale by uczynić z prywatyzacji, z wprowadzenia kapitału prywatnego, w tym kapitału zagranicznego, narzędzie budowania silnych, zdrowych i rokujących na przyszłość organizmów gospodarczych. Zamierzamy przygotować ustawę o finansowym wspieraniu inwestycji. W szczególności dotyczy to inwestycji infrastrukturalnych. Opowiadamy się za mieszanym systemem finansowania, częściowo ze środków państwa, częściowo ze środków zagranicznych oraz rodzimego kapitału prywatnego. Państwo powinno być gotowe do poniesienia części ryzyka takich inwestycji. Priorytetem rządu w tym zakresie będzie budowa autostrad oraz inwestycje z zakresu ochrony środowiska.
Informatyzacja jest ważnym zadaniem naszego rządu. W celu niezbędnej koordynacji zostanie utworzony nowy dział administracji rządowej. Obejmowałby on sprawy związane z upowszechnieniem i wykorzystywaniem teleinformatyki oraz integracji już działających systemów i rejestrów państwowych. W ten sposób stworzymy przyjazne środowisko dla realizacji programu informatyzacji kraju. Będzie to także ważny krok w tworzeniu podstaw dla budowy społeczeństwa informacyjnego. Niedostateczny dostęp do nowoczesnych narzędzi informatycznych będziemy traktować jako jeden ze wskaźników ubóstwa.
Są cele i zadania wybiegające poza perspektywę jednego roku. Przez najbliższe cztery lata za takie zadania uznajemy:
Po pierwsze - obniżenie poziomu bezrobocia.
Bezrobocie to problem materialny, moralny, społeczny i polityczny. Miliony ludzi bez pracy oczekują pomocy. Jej udzielenie jest naszym obowiązkiem. I choć wzrost gospodarczy jest główną szansą na tworzenie miejsc pracy - nie będziemy czekać, aż przyniesie on owoce. Przygotujemy rozwiązania prawne i zachęty ekonomiczne, które powinny ułatwiać zatrudnianie absolwentów szkół i uczelni oraz podejmowanie działalności na własny rachunek. Wprowadzimy możliwości elastycznego gospodarowania czasem pracy, by więcej osób znalazło zatrudnienie w niepełnym wymiarze godzin. Chcemy wrócić do stosowanych niegdyś metod uczenia aktywnego poszukiwania pracy. Rozważymy sposoby wzmocnienia powiązań programowo-organizacyjnych między szkołami a zakładami pracy, by lepiej zsynchronizować profil szkolenia z potrzebami pracodawców. Ponownie pragniemy stworzyć warunki sprzyjające poszukiwaniu nowych kwalifikacji przez zagrożonych bezrobociem.
Po drugie - rolnictwo.
Wymaga ono wzorowanych na Unii Europejskiej systemów wsparcia ekonomicznego i finansowego. Polska wieś i rolnictwo przeżywają głęboką zapaść. Narasta w niej poczucie krzywdy. Dochody rolników i ich rodzin są znacznie niższe od przeciętnych. Wieś stała się kwaterą dla armii bezrobotnych, a 1,7 miliona hektarów gruntów ornych leży odłogiem lub zamienia się w ugory. Niezbędne jest ustawowe zagwarantowanie szybkiego regulowania należności rolnikom za płody rolne. Dziś, sami w ciężkim położeniu, często kredytują przetwórstwo rolno-spożywcze i handel. Rolnicy muszą wiedzieć, co produkować i co będą mogli sprzedać. Wsparcia finansowo-organizacyjnego - dla zwiększenia dochodów rolniczych i wykorzystania możliwości produkcyjnych - wymagają gospodarstwa ekologiczne i grupy producentów rolnych. Niezbędne jest uszczelnienie granic poprzez pełny monitoring importu, wprowadzenie rejestracji wwożonych towarów i stosowanie kaucji tranzytowych. Poprzez pełne egzekwowanie już obowiązujących norm jakościowych będziemy chronić polski rynek przed nieuczciwą konkurencją. Wzorem niektórych państw Unii chcemy wprowadzić do krajowego prawodawstwa odpowiednie przepisy regulujące zasady, na jakich można będzie dokonywać obrotu ziemią, w tym gruntami rolnymi. Stworzy to równoprawne warunki obrotu, wzmocni naszą pozycję negocjacyjną.
Po trzecie - zdrowie.
Wzmocnimy odpowiedzialność rządu za politykę zdrowotną państwa. Powrócimy do zarzuconych przez poprzedników, a przynoszących korzystne efekty, programów zdrowotnych i promocji zdrowia, w szczególności: onkologicznego, walki z chorobami układu krążenia, programu opieki nad matką i małym dzieckiem oraz medycyny szkolnej. Naprawa służby zdrowia musi iść jednak dalej: uszczelnić system, zracjonalizować wydatki, sprawić, by szczupłe środki przynosiły jak najlepsze efekty. Doprowadzimy do oszczędnego gospodarowania środkami finansowymi w ochronie zdrowia poprzez wprowadzenie Rejestru Usług Medycznych, a także racjonalnej polityki lekowej, uwzględniającej w maksymalnym stopniu możliwości finansowe społeczeństwa. Zgodnie z wyborczymi zapowiedziami zlikwidujemy kasy chorych, tworząc kilka funduszy ochrony zdrowia i wiążąc je z samorządami terytorialnymi.
Po czwarte - bezpieczeństwo obywateli.
Polska musi stać się krajem bezpiecznym. Promować będziemy obywatelskie inicjatywy na rzecz porządku i ładu publicznego. Szerokie, stosownie zorganizowane grupy społecznego wsparcia, mogą stanowić skuteczne zaplecze Policji w walce z przestępczością. W Policji zamierzamy wprowadzić system rejestrowy, który uprości dokumentowanie drobnych spraw. Każdy, kto zgłaszał tego typu zdarzenia, wie, jak wiele naprawdę zbędnych i czasochłonnych czynności biurokratycznych należy wykonać w takich przypadkach. Będziemy tworzyć i rozwijać systemy informatyczne, które istotnie zwiększą skuteczność pracy policji - centralny rejestr pojazdów i kierowców, także Krajowe Centrum Informacji Kryminalnej. Wzmocnimy rolę istniejącego już Centralnego Biura Śledczego w zwalczaniu najgroźniejszych form przestępczości. Przestępcom wypowiadamy bezkompromisową walkę bez względu na to, kim są. Niezależnie od tego, jak są wpływowi i bogaci.
Po piąte - wymiar sprawiedliwości.
Skuteczna walka z przestępczością nie może ograniczyć się do głoszenia haseł o konieczności zaostrzenia represji karnej. Zwyciężyć z przestępczością można tylko poprzez połączenie odpowiedniej surowości kar ze sprawnym i szybkim działaniem organów ścigania i wymiaru sprawiedliwości. To stworzenie warunków, aby orzeczone kary były bezzwłocznie wykonywane. Zaostrzeniu powinny ulec represje karne w stosunku do sprawców przestępstw najbardziej brutalnych - także jeśli są nieletni, wobec przestępczości zorganizowanej i korupcyjnej, łącznie z konfiskatą nielegalnie zdobytego mienia. Przestępcy nie mogą cieszyć się tym, co ukradli lub zrabowali. Wzmocniona zostanie pozycja prawna i ochrona ofiary i świadka przestępstwa. Sprawiedliwość musi działać szybciej, bo wtedy jest skuteczniejsza i oszczędniejsza. Już niebawem przedstawimy Wysokiej Izbie szereg inicjatyw ustawodawczych w tej dziedzinie.
Po szóste - edukacja i nauka.
Jesteśmy przekonani, że losy Polaków w XXI wieku zależeć będą w zasadniczej mierze od poziomu wykształcenia i skali umiejętności. Im będą one wyższe, tym stabilniejsza będzie nasza pozycja w Europie i świecie. Dziś zaledwie 8 proc. obywateli posiada wykształcenie wyższe. Państwa Unii Europejskiej mają nad nami w tym względzie ponaddwukrotną przewagę. W najbliższym czteroleciu sprzyjać będziemy sięganiu do nowoczesnych technik upowszechniania wiedzy i informacji poprzez satelitarną telewizję cyfrową czy Internet. Ułatwi to dostęp do wykształcenia, jeśli nie wszystkim, to większości chętnych, zwłaszcza ze wsi i małych miast. Będzie realizowany program upowszechniania średniego wykształcenia oraz przywrócenia funkcji socjalnych i opiekuńczych szkoły. Elementem naszego programu edukacji będzie też stopniowe obniżenie wieku rozpoczęcia nauki szkolnej, nauka języka obcego od pierwszej klasy szkoły podstawowej, rozwój informatyki w szkole. Pierwszoplanowe znaczenie będzie miał w naszych działaniach stosunek do nauki. Uruchomimy dodatkowe instrumenty wzmacniające związki nauki z gospodarką. Podejmiemy konieczne wysiłki, aby przydatność nauki dla rozwoju gospodarki stała się siłą napędową jej własnego rozwoju. Na prowadzenie własnych badań niezbędne są nie tylko środki publiczne, lecz także - w znacznie wyższym stopniu niż dotychczas - pieniądze instytucji pozabudżetowych. Zdecydowanie wesprzemy te instytucje i zespoły badawcze, które połączą wysoką, światową jakość badań ze skutecznością osiągania stawianych celów. Będziemy wsłuchiwać się w potrzeby społeczne wymagające postępu naukowego - w zakresie techniki, ochrony zdrowia, poprawy bezpieczeństwa obywateli, ochrony środowiska naturalnego, wspaniałej polskiej humanistyki.
Po siódme - małe i średnie przedsiębiorstwa.
Środki na inwestycje i rozwój małej i średniej przedsiębiorczości znajdują się w systemie bankowym. Jesteśmy przekonani, że w stabilnym, przewidywalnym środowisku banki łatwiej podejmą ryzyko kredytowania projektów. Gdy reguły gry są jasne, a cele wyraźnie określone, kredyt staje się tańszy i łatwiej dostępny. Będziemy dążyć, aby system bankowy został uzupełniony systemem lokalnych instytucji poręczeniowych i pożyczkowych.
Planujemy takie regulacje rynkowe, które stworzą stabilne warunki dla produkcji rolniczej i przetwórstwa rolno-spożywczego.
Po ósme - infrastruktura.
Instrumentem pobudzania rozwoju ekonomicznego będzie rozwój infrastruktury, zwłaszcza sieci dróg, telekomunikacji, kolejnictwa oraz infrastruktury technicznej na terenach wiejskich. Stan postulowany zadecyduje o możliwościach rozwojowych wielu innych dziedzin polskiej gospodarki, o poziomie integracji z Unią Europejską i strukturami NATO. Potrzeby inwestycyjne w tym obszarze są ogromne. Sam budżet im nie sprosta. Wzmocni go strumień pomocy z Unii Europejskiej oraz mobilizowanie kapitałów prywatnych - w tym poprzez sięgnięcie do sprawdzonego na Zachodzie partnerstwa publiczno-prywatnego w finansowaniu ważnych zadań społecznych.
Po dziewiąte - obrona narodowa.
Mimo złej sytuacji finansów publicznych, kontynuowana będzie przebudowa i techniczna modernizacja sił zbrojnych, tak by były one bardziej mobilne i przygotowane do udziału w zwalczaniu terroryzmu. Wdrażane będą programy rozwoju uzbrojenia i sprzętu wojskowego. Działaniom tym towarzyszyć będzie troska o rozwój narodowego przemysłu obronnego i lepsze gospodarowanie środkami finansowymi i infrastrukturą wojskową. Deklaruję współpracę mojego rządu ze wszystkimi siłami politycznymi, tak by przywrócić należną rangę sprawom obronności i stopniowo rozwiązywać nabrzmiałe problemy socjalno-bytowe żołnierzy.
Po dziesiąte - Unia Europejska.
W przyszłym roku planujemy zakończyć negocjacje z Unią Europejską. Mówimy to otwarcie - to jest nasz cel. Doceniamy wysiłek naszych poprzedników w tej dziedzinie, jednak dla osiągnięcia założonego celu, to jest członkostwa Polski w Unii w 2004 roku, konieczne jest wdrażanie w życie strategii znacznie bardziej niż dotychczas skutecznej. Dotyczy to wszystkich podstawowych płaszczyzn tego przedsięwzięcia: procesu negocjacyjnego, w którym musimy, pozostając nieugięci co do zasad, zajmować bardziej racjonalną postawę w odniesieniu do konkretnych tematów; aktywnego oddziaływania na rządy i społeczeństwa państw Unii dla przełamania obecnych jeszcze tu i ówdzie stereotypów i obaw, tak aby zapewnić sobie polityczne poparcie całej piętnastki dla naszego członkostwa; koncentracji środków na działaniach dostosowawczych w aspektach legislacyjnych i wdrożeniowych; aktywnej promocji w naszym społeczeństwie członkostwa Polski w Unii, przede wszystkim poprzez uświadamianie różnym grupom społecznym, zawodowym czy społecznościom lokalnym korzyści z obecności w Europejskiej Wspólnocie. Musimy także uczyć się, jak lepiej i w pełni wykorzystywać niemałe przecież unijne środki otrzymywane w ramach pomocy przedakcesyjnej. Jako przewodniczący Komitetu Integracji Europejskiej będę osobiście nadzorował ten obszar polityki rządu. Zamierzamy także w sposób pełnowartościowy uczestniczyć w toczącej się debacie na temat przyszłego kształtu Unii Europejskiej, mając nadzieję, że będzie nam to dane, podobnie jak państwom członkowskim Unii, już w ramach przygotowań do kolejnej Konferencji Międzyrządowej w 2004 roku. Członkostwo Polski w Unii Europejskiej to zadanie najdosłowniej patriotyczne, bo przesądzające o naszej cywilizacyjnej przyszłości. Nie jest więc ono celem samym w sobie. Dla mojego rządu zadaniem strategicznym jest podniesienie poziomu życia Polaków, zaś jednym z instrumentów realizacji tej misji jest właśnie przystąpienie Polski do Unii Europejskiej.
Po jedenaste - polityka zagraniczna.
W obliczu trudnej sytuacji wewnętrznej, zwłaszcza gospodarczej oraz znanych wydarzeń międzynarodowych, mój rząd zamierza w sposób zdecydowany i konsekwentny chronić i promować interesy Rzeczypospolitej w życiu międzynarodowym. Będzie to wymagać ogromnego wysiłku oraz przemyślanej i starannie realizowanej polityki zagranicznej i stosunków zewnętrznych państwa. Deklaruję ścisłą współpracę w tym względzie z Prezydentem Rzeczypospolitej, którego pozytywny wkład w budowanie pozycji międzynarodowej Polski jest niezaprzeczalny. Tragiczne wydarzenia z 11 września w drastyczny sposób przypomniały wszystkim starą prawdę, że bezpieczeństwo, w wymiarze jednostkowym i ogólnym, nie jest dane raz na zawsze. Przypomniały one także, iż bezpieczne państwo jest podstawowym dobrem wszystkich obywateli, a jego zapewnienie podstawowym zadaniem rządu. Fundamentalne znaczenie w tym względzie ma nasze członkostwo w Sojuszu Atlantyckim. Uważamy, że NATO powinno zachować swoją pierwotną funkcję sojuszu obronnego, lecz zarazem rozszerzać swoje zaangażowanie w stabilizowanie bezpieczeństwa i opanowanie kryzysów w całej strefie euroatlantyckiej oraz podejmować skutecznie nowe wyzwania, do których dzisiaj należy przede wszystkim zwalczanie terroryzmu międzynarodowego. Kluczową sprawą pozostaje w tym kontekście trwała obecność i zaangażowanie Stanów Zjednoczonych w bezpieczeństwo naszego kontynentu. Mój rząd będzie zacieśniać stosunki dwustronne ze Stanami Zjednoczonymi oraz sojuszniczą współpracę z Ameryką w ramach NATO. Sojusz wielokrotnie deklarował politykę otwartych drzwi. W moim głębokim przeświadczeniu kontynuacja tej polityki - co powinno znaleźć wyraz w konkretnych decyzjach na szczycie NATO w Pradze w 2002 roku - stanowi właściwe odczytanie najbardziej aktualnych znaków czasu.
Niewątpliwym sukcesem naszego państwa w ciągu ostatniej dekady jest gruntowna rekonstrukcja stosunków dwustronnych Polski. Ten strategiczny wybór będziemy kontynuować i umacniać. Rząd będzie chciał wykorzystać rezerwy, jakie tkwią w realizacji polsko-niemieckiej wspólnoty interesów. Właśnie wczoraj rozmawiałem o tym z kanclerzem Schroederem. Liczymy także na wypełnianie bogatą treścią naszych więzi z innymi państwami Europy Zachodniej - w tym zwłaszcza z naszymi sojusznikami w NATO i partnerami z Unii Europejskiej. Misją mojego rządu będzie odgrywanie przez Polskę aktywnej roli w Europie Środkowej i Wschodniej. Nowe podstawy stosunków dwustronnych i wielostronnych w tym regionie, jakie zostały ustanowione w ostatnich latach, są cenną wartością, którą trzeba chronić i rozwijać - w interesie Polski, regionu, całej Europy. Mogą na nas liczyć nasi partnerzy z Grupy Wyszehradzkiej i regionu Morza Bałtyckiego, a także kraje leżące na południe i wschód od Polski. Z tymi narodami łączą nas nie tylko więzy historyczne, lecz także wspólna troska o bezpieczeństwo, podążanie do Unii Europejskiej, znajomość bolesnych problemów transformacji ustrojowej.
Cieszymy się z nowego klimatu, nowego języka i nowych inicjatyw, które sprzyjają aktywizacji stosunków Polski z Rosją. Coraz bardziej dominują w stosunkach polsko-rosyjskich ludzie przedsiębiorczy, ludzie interesu, oni zaś z natury rzeczy wprowadzają do tych stosunków pragmatyczny język i skuteczne działanie. Będziemy też konsekwentnie działać na rzecz pogłębienia dialogu na najwyższym szczeblu. Istotnym impulsem idącym w tym kierunku powinno stać się spotkanie prezydentów Polski i Rosji w styczniu 2002 roku w Warszawie.
Nasze stosunki z Ukrainą cechuje stabilność w umacnianiu partnerstwa strategicznego. Popieramy ambitną, zorientowaną na różne kierunki politykę ukraińską, jakkolwiek ze zrozumiałych względów zależy nam na ukraińskiej aktywności ukierunkowanej na jej zachodnich sąsiadów i partnerów, zwłaszcza na Polskę. Ze swej strony uczynimy wszystko, by stosunki polsko-ukraińskie profilowały coraz bardziej europejską tożsamość Ukrainy, wiązały ją ściślej z instytucjami, do których Polska już należy lub będzie należeć. Nie sposób nie żywić uczucia niedosytu, gdy spogląda się na dzisiejszy stan stosunków Polski z Białorusią. Będziemy szukać dróg i sposobów dialogu i - na ile to możliwe - zbliżenia stanowisk. W tym zaś kontekście szczególnie nam zależy na zacieśnianiu kontaktów międzyludzkich. Polska będzie rozwijać kontakty z państwami Azji, Afryki i Ameryki Łacińskiej. Zależy nam na naszej obecności, w tym gospodarczej, na tych obszarach oraz na doprowadzeniu do większego zainteresowania Polską, zwłaszcza ze strony państw pozaeuropejskich o największym potencjale. Wnosić będziemy zarazem niezbędny wkład w rozwiązanie wyzwań globalnych. Dlatego też intensyfikować będziemy kontakty z organizacjami międzynarodowymi, w tym w ramach ONZ.
Skala wyzwań wewnętrznych i zewnętrznych, przed którymi stoimy, wymaga dzisiaj odważnego, nowego spojrzenia na rozwiązywanie polskich problemów, zwłaszcza na proporcję między współdziałaniem a rywalizacją polityczną. Wymaga w takim samym stopniu zdecydowanego przywództwa, co kompromisu i ugody społecznej. Akcent kładę na współdziałanie i współodpowiedzialność. Ponad podziałami. Ponad oczywistymi różnicami.
Zwracam się do Pana Prezydenta, Sejmu i Senatu, władz sądowniczych i samorządowych, środowisk opiniotwórczych, do wszystkich, którzy czują ciężar odpowiedzialności za bieg polskich spraw, o tworzenie klimatu dla takiego współdziałania. Nie dla komfortu mojego i mojego rządu, ale po to, by uniknąć pogłębiania się kryzysu ekonomicznego i społecznego, po to, by szybciej odbudować gospodarkę, zdynamizować rozwój. Kraj potrzebuje naszego wspólnego wysiłku.
Przedkładam Wysokiej Izbie program gabinetu oraz - na podstawie artykułu 154 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej - wnoszę o udzielenie wotum zaufania Radzie Ministrów w składzie powołanym przez Pana Prezydenta w dniu 19 października bieżącego roku.
Ministrowie w dniu dzisiejszym są do dyspozycji komisji sejmowych. Wznawiamy tym samym obyczaj debat komisyjnych przed dyskusją o treści exposé premiera. Oświadczam zarazem, że będę corocznie przedkładał Wysokiej Izbie informację o pracach rządu i stanie realizacji powyższego programu.
Nasz kraj posiada wielkie ambicje. Położenie geograficzne Polski, niegdyś przekleństwo, teraz może być wielką szansą. Geograficznie znajdujemy się w centrum kontynentu. Dzisiaj jest to jeszcze Europa niejednorodna, podzielona politycznie i ekonomicznie. Różni się cywilizacją i poziomem życia. Ale jednoczenie Europy już trwa. Powoli, etapami, lecz nieustannie.
W Polsce nie ma żadnych wewnętrznych konfliktów rasowych, narodowościowych czy religijnych. Jesteśmy jednolitym, zwartym krajem, pozbawionym waśni i niechęci regionalnych. Niewiele jest na świecie miejsc tak spokojnych, bezpiecznych i przyjaznych, jak Polska. W Polsce i z Polską można robić dobre interesy, tu mogą krzyżować się międzynarodowe linie handlu, komunikacji i łączności. Tu powinny lokować się międzynarodowe inwestycje obsługujące wszystkie kierunki świata. W naszym interesie jest tworzenie ku temu warunków. Od tego zależy nasz dobrobyt i narodowe bezpieczeństwo.
Polska może zwyciężyć. Polska musi zwyciężyć. Jestem przekonany, że wspólnie wywalczymy takie narodowe zwycięstwo.
Panie Posłanki i Panowie Posłowie! Wszystko zależy od nas!
26 października 2001 r. Sejm przystąpił do debaty nad exposé przedstawionym przez premiera Leszka Millera.
Poseł Jerzy Jaskiernia (SLD) powiedział, że w exposé zostały wyeksponowane problemy, które najczęściej były podnoszone przez obywateli w trakcie kampanii wyborczej, tj. sprawy związane z opanowaniem kryzysu finansów publicznych, uporządkowaniem, "odchudzeniem" i uczynieniem bardziej sprawnym państwa. Społeczeństwo zdaje sobie sprawę, że wyjście z kryzysu nie będzie łatwe przy obecnym deficycie budżetowym, przy zerowej rentowności przedsiębiorstw, i negatywnych tendencjach w gospodarce. Bez uporządkowania finansów publicznych nie będzie możliwe ożywienie gospodarki, ograniczenie bezrobocia i rozwiązanie dylematów polityki społecznej. Rząd już zaczął oszczędzanie, od siebie, od swoich struktur - podkreślił poseł.
Do istotnych zapowiedzi nowego rządu zaliczył mówca eliminowanie niepotrzebnych wydatków, szukanie bardziej efektywnych dróg zarządzania państwem w skali centralnej i w skali samorządu terytorialnego, uporządkowanie finansów publicznych w sposób trwały i to, że rząd chce pamiętać i o mieście, i o wsi. Ważne jest również to, że nowy gabinet zamierza prowadzić dialog z parlamentem - nie tylko większością parlamentarną, ale i opozycją. Poseł z uznaniem odniósł się do zapowiedzi powrotu do Komisji Trójstronnej, jako forum dyskusji rządu, pracodawców i pracobiorców. Z satysfakcją odnotował również zapowiedź partnerskich stosunków z Narodowym Bankiem Polskim i Radą Polityki Pieniężnej w celu wypracowania wspólnej linii postępowania. Mówca zwrócił również uwagę na zapowiedź przejrzenia przepisów finansowych. Nie może być tak, że ludzie nie wiedzą jakie są podatki i jak trzeba je płacić. W tej dziedzinie nadal panuje brak pewności, woluntaryzm i sobiepaństwo urzędników.
Poseł wskazał na fragmenty exposé poświęcone polityce zagranicznej. Stwierdził, iż od dłuższego czasu jest ona budowana na bazie porozumienia narodowego. Jej kanonem jest poparcie dla NATO i Unii Europejskiej, dla naszej orientacji prozachodniej. Jest też świeży powiew - nowa polityka wschodnia. Nie wyjdziemy z kryzysu gospodarczego jeżeli pozwolimy sobie na nieutrzymywanie kontaktów z partnerami na Wschodzie - uznał J. Jaskiernia. Dodał, że w Sejmie dojdzie do wielkiej dyskusji o integracji europejskiej. Rząd powinien przedstawiać parlamentowi koncepcje negocjacyjne, pokazywać uwarunkowania, pytać o opinie. Programy PHARE, ISPA i SAPARD powinny przynosić efekty nie tylko na papierze, ale w realiach gospodarczych. To dobrze, że w Sejmie są eurosceptycy. W trudnym dialogu nie powinno zabraknąć odpowiedzi na pytanie o koszty nieprzystąpienia Polski do UE - podkreślił poseł.
Mówca wyraził przekonanie, że rząd zdoła zrealizować swoje zamierzenia krótko- i długofalowe. Społeczeństwo oczekuje na fakty, na konkrety. Niech to będą drobne sprawy, ale niech każdy dzień przynosi dowody na to, że coś się zmienia na lepsze, że rząd się nie kłóci, nie zajmuje się własnymi problemami, lecz rozwiązuje problemy kraju - podkreślił J. Jaskiernia.
Poseł zapowiedział, że SLD będzie głosował za udzieleniem wotum zaufania rządowi Leszka Millera. Postąpimy tak, gdyż będzie to uszanowanie woli narodu wyrażonej w wyborach z dnia 23 września br. Postąpimy tak, nie tylko dlatego - kontynuował - że jest to nasz rząd w partnerskim współdziałaniu z Unią Pracy i Polskim Stronnictwem Ludowym i że taka jest logika sceny politycznej ukształtowanej po wyborach, ale również dlatego, że w rządzie widzimy premiera i ministrów znanych od lat z uczciwości, kompetencji, sprawności, z oddania dla spraw Polski. Będziemy głosowali za udzieleniem wotum zaufania, bo Polska potrzebuje rządu silnego, sprawnego, kompetentnego, który udźwignie brzemię odpowiedzialności, stworzy pomyślniejsze perspektywy dla naszego państwa i narodu - oznajmił mówca.
W debacie głos zabrali także posłowie SLD: Józef Oleksy, Anna Bańkowska, Zbigniew Kaniewski, Ryszard Kalisz, Andrzej Pęczak, Stanisław Kopeć, Franciszek Potulski, Jan Byra oraz Roman Jagieliński.
Poseł Maciej Płażyński (PO) powiedział, że dziewięć miesięcy temu, kiedy powstała Platforma Obywatelska, jej reprezentanci przedstawili wizję państwa silnego, o gospodarce wygrywającej w międzynarodowej konkurencji, państwa otwartego na świat, silnego narodową tożsamością, popierającego ład społeczny oparty na tradycyjnym systemie wartości. Temu zobowiązaniu jesteśmy wierni - oświadczył mówca. Szanujemy każdy wyborczy głos - kontynuował - i ten oddany na nas, i ten oddany na naszych politycznych rywali. W każdym głosie przebija się ta sama nadzieja - na gospodarkę, która stworzy miejsca pracy, na kraj, w którym jest miejsce dla każdego obywatela, na państwo oszczędne, które przestanie sięgać coraz głębiej do naszych kieszeni. Wystąpienie prezesa Rady Ministrów nie przekonuje, że spełnią się te nadzieje Polaków - uznał mówca.
Platforma Obywatelska odmówi rządowi Leszka Milllera poparcia z trzech zasadniczych powodów. Polska gospodarka i polscy przedsiębiorcy jak powietrza potrzebują obniżenia podatków i kosztów pracy oraz uelastycznienia Kodeksu pracy. Najbardziej na tym zyskają ci, którzy są dzisiaj najbiedniejsi i bezrobotni. Tymczasem rząd chce zwiększyć podatki, zamrozić progi podatkowe, opodatkować odsetki od naszych oszczędności. Polska potrzebuje nowej wizji finansów publicznych. Obywatele chcą wiedzieć, ile będą ze swojej pensji oddawać państwu w formie podatków oraz mieć pewność, że te pieniądze nie zostaną zmarnowane. Drugim powodem głosowania przeciwko udzieleniu wotum zaufania dla nowego gabinetu jest to, że w exposé wskazano dużo celów, jakie rząd chce zrealizować. Nie wiadomo natomiast, jak rząd chce je osiągnąć. Trzecim powodem jest praktyka rządzenia. Minął dopiero tydzień od powołania Rady Ministrów, a wiele decyzji, jakie firmuje rządząca większość, budzi zdumienie. To głosami SLD i jego koalicjantów na stanowisko wicemarszałka Sejmu i na funkcję zastępcy przewodniczącego Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka wybrano osoby, na których ciągle ciążą zarzuty łamania prawa. Czy mamy to traktować jako zapowiedź przyszłych standardów praworządności? - pytał poseł. SLD i jego koalicjanci złamali zasadę reprezentatywności w Komisji do Spraw Służb Specjalnych. Rząd wycofał się z przeprowadzenia w tym roku szkolnym nowych matur, by następnego dnia połowicznie odwołać swoją decyzję i zafundować uczniom równolegle dwa rodzaje egzaminu dojrzałości.
Odmowa poparcia gabinetu koalicji SLD-UP-PSL nie oznacza, że Platforma Obywatelska wyklucza jakąkolwiek kooperację z rządem. Może on liczyć na nasze wsparcie w takich dziedzinach, jak obrona Polski przed zagrożeniami zewnętrznymi, uzdrawianie finansów publicznych i integracja z Unią Europejską. Nadal nie wiadomo, w jaki sposób rząd będzie bronił polskich interesów w negocjacjach ze Wspólnotą. Wierzymy - powiedział poseł - że Rada Ministrów nie zaprzepaści historycznej szansy, jaką jest dla Polski członkostwo w UE. Każdy rząd musi wzmacniać fundamenty naszego państwa i żaden nie może tracić czasu. Będziemy o tym przypominać dzień po dniu - zapowiedział M. Płażyński.
W debacie głos zabrali także posłowie PO: Zyta Gilowska, Jan Rokita oraz Adam Stanisław Szejnfeld.
Poseł Andrzej Lepper (Samoobrona) uznał, że w wyniku wyborów z 23 września 2001 r. społeczeństwo przekreśliło tych, którzy doprowadzili kraj do ruiny. Powiedział, że Klub z pełną powagą odnosi się do sytuacji w Polsce. Uważa, że w exposé wskazano na główne problemy stojące przed państwem i społeczeństwem. Trzeba naprawić kraj. Oszczędności należy zacząć od siebie, ale zamrożenie płac nie wystarczy. Koszty przemian należy ponosić równomiernie, dzielić biedę między wszystkich - podkreślił poseł.
Do najważniejszych problemów mówca zaliczył bezrobocie. Około 3 mln osób jest pozbawionych środków do życia, a dla polskiej młodzieży nie ma dobrej wizji przyszłości. Rodzi to wielkie patalogie, które później trzeba zwalczać. Ludzie ci schodzą na margines społeczny. Trzeba przede wszystkim likwidować przyczyny tego stanu rzeczy. Nie można też zapominać o biedzie emerytów, rencistów, osób niepełnosprawnych, pracowników służby zdrowia, nauczycieli i rolników. Minimum socjalne powinno gwarantować godne życie wszystkim wywiązującym się z obowiązków wobec państwa.
Gospodarka wytwarza środki na potrzeby społeczne, które trzeba finansować z budżetu państwa. Natomiast kołami zamachowymi są budownictwo i rolnictwo. Jeżeli szybko nie uda się stworzyć warunków niezbędnych do rozwoju tych dziedzin, to doprowadzi się do wybuchu społecznego, bo wytrzymałość społeczeństwa sięga już - zdaniem mówcy - zenitu. Ludzie pokładają nadzieje w nowym gabinecie. Samoobrona zrobi wszystko, aby ich nie zawieść i będzie tak długo pomagała rządowi, dopóki będzie pewna, że idzie on we właściwym kierunku.
A. Lepper stwierdził, że uzdrowienie finansów publicznych może nastąpić przez zwiększenie długu wewnętrznego do poziomu 60% PKB. Krytykując działalność Rady Polityki Pieniężnej, mówca podkreślił, że nie ma takiego kraju, w którym stopy procentowe są trzykrotnie wyższe od wskaźnika inflacji. Zadeklarował, że Samoobrona będzie dążyła do zmiany przepisów w ten sposób, by RPP była ciałem opiniodawczo-doradczym, a nie organem ustanawiającym wysokość stóp procentowych.
Mówca stwierdził, iż liczenie na to, że przystąpienie Polski do Unii Europejskiej rozwiąże wszystkie nasze problemy jest błędem. Środki z programów pomocowych od dłuższego czasu nie mogą dotrzeć do Polski. Nasi fachowcy muszą w Brukseli negocjować twarde warunki przystąpienia do UE. Rząd powinien dążyć do szerszego otwarcia na Wschód, gdzie jest olbrzymi rynek zbytu dla naszych nadwyżek produkcyjnych. Do niczego dobrego nie prowadzi wywoływanie fobii antyrosyjskiej, antybiałoruskiej i antyukraińskiej - podkreślił.
Poseł oznajmił, że Samoobrona udzieli warunkowego poparcia rządowi L. Millera. Zapowiedział, że jeżeli w krótkim okresie sytuacja społeczna, gospodarcza i finansowa kraju się nie zmieni, to Klub zastanowi się, czy dalej będzie popierać rząd. Zróbmy wszystko - podkreślił mówca - aby w Polsce obowiązywała następująca hierarchia wartości: człowiek, rodzina, praca, godne życie.
W debacie głos zabrał także poseł Samoobrony Wojciech Mojzesowicz.
Poseł Jarosław Kaczyński (PiS) zapowiedział, że Klub będzie życzliwie odnosił się do działań podejmowanych przez ekipę L. Millera, gdyż - jak stwierdził - sukcesy rządu są zawsze sukcesem narodu. Jednak większość elementów exposé ocenił bardzo krytycznie, uznając program za ułomny i niekonkretny. Jego zdaniem, dokonano nietrafnej diagnozy przyczyn istniejących nieprawidłowości w funkcjonowaniu państwa. Porównanie sytuacji obecnego rządu do warunków w jakich obejmował władzę rząd T. Mazowieckiego poseł uznał za bezzasadne. Zarzucił premierowi, że w przedstawionym programie nie mówił o zobowiązaniach, które dały Sojuszowi wyborcze zwycięstwo. Zauważył np., że w czteroletnim programie rządu oświata i edukacja - sztandarowe hasła SLD z kampanii wyborczej - nie zajmują priorytetowej pozycji. "SLD za tę manipulację polityczną zapłaci" - powiedział J . Kaczyński.
Poseł negatywnie ocenił zaproponowane przez rząd rozwiązania gospodarcze i ekonomiczne, a także propozycje dotyczące zwalczania bezrobocia, ochrony polskiego rolnictwa, poprawy bezpieczeństwa wewnętrznego, zmian w oświacie i obronie narodowej. Ostro skrytykował przygotowywaną reformę służb specjalnych, sugerując, że SLD chce w ten sposób przejąć nad nimi kontrolę.
Zakwestionował także zaprezentowaną koncepcję polskiej polityki zagranicznej. Zauważył, że premier w części swojego wystąpienia, dotyczącej planów poszerzenia NATO, dokonał "samoograniczenia" nie wspominając o krajach nadbałtyckich. Ponadto negatywnie ocenił wymienienie Rosji i Niemiec, jako państw, z którymi Polska powinna utrzymywać intensywne stosunki, a także pominięcie w wystąpieniu Francji, W. Brytanii i Włoch. Odnosząc się do kwestii dotyczących integracji Polski z Unią Europejską, poseł stwierdził, że Polska wchodząc do UE powinna uwzględniać interes całego społeczeństwa, a nie niektórych grup.
Klub będzie głosował przeciwko wotum zaufania dla tego rządu - stwierdził J. Kaczyński.
Poseł Franciszek Jerzy Stefaniuk (PSL) powiedział, że z satysfakcją odnalazł w exposé elementy programu Polskiego Stronnictwa Ludowego. Przypomniał, że reprezentowane przez niego ugrupowanie od dawna postulowało rezygnację ze skrajnie liberalnej doktryny, która - jak stwierdził - nie sprawdziła się w świecie, a Polskę doprowadziła do stanu zapaści gospodarczej.
Mówca zaznaczył, że zawarta w porozumieniu programowym SLD-UP-PSL zapowiedź szybkiego rozwoju gospodarczego daje społeczeństwu nadzieję na lepszą przyszłość. Zauważył jednocześnie, że nie będzie to możliwe bez znaczącego obniżenia stóp procentowych. Klub oczekuje od Rady Polityki Pieniężnej z prezesem NBP na czele, że, na zasadzie konstytucyjnej wyłączności, tak ukształtuje politykę pieniężną, aby przynosiła korzyści polskiej gospodarce - podkreślił poseł, dodając, że w przeciwnym wypadku konieczna będzie nowelizacja ustawy o NBP. Zaznaczył ponadto, że ludowcy dużą wagę przywiązują do wprowadzenia podatku importowego, który - w jego ocenie - mógłby nie tylko zwiększyć dochody budżetu państwa, lecz także chroniłby interesy krajowych producentów.
PSL liczy także na skoncentrowanie środków przeznaczonych na regulację poszczególnych rynków rolnych oraz na stworzenie warunków dla wdrażania m.in. programu biopaliw. Oczekujemy konkretnego wsparcia finansowego dla rolnictwa. Ważne jest, aby kwoty zapisane w budżecie odpowiadały rzeczywistości. Trzeba wreszcie realnie ocenić możliwość uzyskiwania środków przedakcesyjnych z UE, na które ciągle czekają rolnicy, i których nie jesteśmy pewni - powiedział F. J. Stefaniuk. W jego ocenie, restrukturyzacja rolnictwa wymaga nie tylko wsparcia finansowego, ale także pomocy w formie organizacyjnej: doradztwa oraz większego zaangażowania władz samorządowych, organizacji związkowych i przedsiębiorców. Poseł zaznaczył, że nie może być mowy o rezygnacji przez Polskę z okresu przejściowego na zakup ziemi przez cudzoziemców do czasu wyrównania cen ziemi w rozszerzonej Wspólnocie i poprawy sytuacji dochodowej naszego rolnictwa. Zapowiedział, że PSL będzie dążyło do stworzenia takich, jak w państwach unijnych preferencji dla krajowych nabywców ziemi rolniczej. Zwrócił także uwagę na konieczność wyrównywania szans edukacyjnych młodzieży wiejskiej oraz polepszenie opieki zdrowotnej nad mieszkańcami prowincji.
Odnosząc się do polityki zagranicznej, poseł wskazał na konieczność stworzenia rządowego programu, konkretyzującego zasady realizacji polityki wschodniej.
Klub udzieli wotum zaufania Radzie Ministrów w składzie powołanym przez prezydenta 19 października br. - powiedział F. J. Stefaniuk.
W debacie zabrał głos także poseł PSL Zbigniew Kuźmiuk.
Poseł Marek Kotlinowski (LPR) negatywnie ocenił sytuację społeczną i gospodarczą Polski, uznając, że "stajemy się z wolna krajem neokolonialnym - rezerwuarem taniej siły roboczej dla pracodawców z Unii Europejskiej oraz rynkiem zbytu dla towarów wyprodukowanych za Odrą".
W jego ocenie, lewica uzyskała kredyt społecznego zaufania, gdyż uznano ją powszechnie za siłę alternatywną, gwarantującą zmianę liberalnej polityki państwa. Tymczasem - jak stwierdził - exposé premiera nawet takiej zmiany nie zapowiada. Jego zdaniem fakt, że premier rozpoczął swoją działalność polityczną od wizyt w Berlinie i Brukseli należy uznać za znamienny. Poseł podkreślił, że nie chce przez to powiedzieć, że przypomina to czasy, kiedy decydenci polityczni najpierw po instrukcje udawali się do Moskwy, ale - jego zdaniem - wymowa faktów jest oczywista. Uznał, że "kurs na wiernopoddańcze ukłony wobec Unii Europejskiej i państwa niemieckiego, których żenujące przykłady obserwowaliśmy w przeszłości, będzie utrzymany z wielką gorliwością". Ponadto - w jego ocenie - premier wręcz zapowiada, że zobowiązania wobec UE rząd będzie stawiał przed zobowiązaniami wobec własnego społeczeństwa i jego żywotnych interesów.
Mówca skrytykował fragment exposé dotyczący stanowiska, jakie rząd zamierza zajmować w trakcie negocjacji akcesyjnych oraz promowania w polskim społeczeństwie idei integracji europejskiej. Zwrócił także uwagę, że L. Miller pominął kwestię rozpisania referendum w sprawie wejścia Polski do UE, nie uwzględnił spraw Polonii, a także przemilczał problem gwarancji na wyłącznie polską własność ziemi. Podkreślił, że Liga Polskich Rodzin zdecydowanie przeciwstawia się wyprzedaży polskiej ziemi w obce ręce.
Mówca negatywnie ocenił propozycje rządu, aby zmniejszyć nakłady na oświatę i naukę, podkreślając, że na tym oszczędzać państwu polskiemu nie wolno. Ponadto, jego zdaniem, rząd nie przedstawił żadnej recepty na efektywną politykę ochrony najuboższych. Nie dostrzega także zagrożeń związanych z dramatyczną sytuacją demograficzną Polski.
Będziemy głosowali przeciwko uchwaleniu wotum zaufania dla rządu - powiedział M. Kotlinowski.
W debacie zabrali także głos posłowie LPR: Roman Giertych i Antoni Macierewicz.
W ocenie posła Janusza Lisaka (UP), rząd Leszka Millera przejmuje władzę, gdy Polska znajduje się na krawędzi katastrofy. Jego zdaniem, w 1989 r., gdy władzę obejmował rząd Tadeusza Mazowieckiego kondycja gospodarki była równie zła, ale istniały ogromne rezerwy majątku państwowego i byliśmy bogatsi ogromnym entuzjazmem społecznym. Za dramatyczną sytuację naszego kraju mówca obwinił rządy koalicji AWS-UW, a potem AWS. Stwierdził, że nieliczni przedstawiciele tych formacji, którzy zasiadają obecnie w ławach sejmowych w klubach PO, PiS i LPR, nie są w stanie przedstawić żadnej pozytywnej alternatywy rozwiązania problemów, z jakimi obecnie zmaga się Polska.
Zaprezentowany w exposé program poseł uznał za ostatnią deskę ratunku dla Polski i pierwszy kompleksowy program polskiej lewicy. Stwierdził, że jednoznaczna deklaracja premiera, iż gospodarki nie będzie się dźwigać kosztem najuboższych, stanowi otuchę, na którą polskie społeczeństwo czekało od wielu lat, otrzymując w zamian od liberalnej prawicy polecenie mocniejszego zaciskania pasa.
Zdaniem mówcy, szczególną zaletą programu jest to, że został on podzielony na etapy - od zadań wymienionych w planach na pierwsze sto dni, poprzez zamierzenia w perspektywie rocznej, aż do celów, których osiągnięcie będzie możliwe dopiero przy końcu obecnej kadencji Sejmu. Poseł podkreślił, że umożliwi to jednoznaczną weryfikację realizacji przedstawionych założeń i szybkie dokonanie ewentualnych korekt.
J. Lisak pozytywnie odniósł się do zapowiedzi: ograniczenia liczby radnych w samorządach lokalnych, zrównania w prawach podatkowych przedsiębiorstw z kapitałem krajowym i zagranicznym, wprowadzenia procedur eliminujących nieuczciwy transfer zysków za granicę, likwidacji licznych funduszy i agencji centralnych, a także zamiarów usprawnienia działań wymiaru sprawiedliwości oraz uporządkowania problemów związanych z ochroną zdrowia, edukacją i nauką. Z aprobatą odniósł się także do słów premiera, iż rząd widzi konieczność przywrócenia właściwego sensu słowom: "służba społeczeństwu". Rozpoczęta redukcja administracji rządowej jest, jego zdaniem, potwierdzeniem, że władza wszelkie oszczędności będzie zaczynać od siebie. "Rząd Leszka Millera zerwie z niechlubną przeszłością rządów prawicy, która traktowała państwo jako łup do podziału pomiędzy zwycięzców i ich kolesiów" - powiedział poseł.
W pełni popieramy przedłożony w exposé program i będziemy głosowali za udzieleniem rządowi wotum zaufania - oznajmił J. Lisak.
Wiceprezes Rady Ministrów, minister finansów, Marek Belka wyjaśnił poruszone w trakcie debaty kwestie dotyczące m.in.: sposobów likwidacji tzw. luki budżetowej, nowych zasad finansowania jednostek samorządu terytorialnego, uszczelnienia systemu podatkowego, wprowadzenia podatku od dochodów kapitałowych oraz form współpracy państwa z firmami prywatnymi. Stwierdził, że nie jest zwolennikiem wprowadzenia podatku importowego, ponieważ takie rozwiązanie może obowiązywać tylko czasowo - maksymalnie przez okres trzech lat. Ponadto - jak zwrócił uwagę - zastosowanie tego rodzaju instrumentu ekonomicznego doprowadzi w efekcie do wzmocnienia polskiej waluty, co jest niekorzystne dla rozwoju polskiego eksportu.
Wiceprezes Rady Ministrów, minister infrastruktury Marek Pol ustosunkował się do wypowiedzi posłów dotyczących m.in.: wykorzystania środków bankowych na rozwój małych i średnich przedsiębiorstw oraz partnerstwa publiczno-prywatnego w finansowaniu ważnych zadań społecznych. Stwierdził ponadto, że przeznaczenie z budżetu państwa ok. 900 mln zł na dostosowanie Polski do struktur Unii Europejskiej umożliwi docelowo, za pieniądze z funduszów unijnych, poprawienie sytuacji wielu dziedzin polskiej gospodarki.
Minister gospodarki Jacek Piechota zacytował fragment exposé premiera, w którym L. Miller stwierdził, że w trakcie 4 lat rządów AWS-UW, a później AWS, przybyło prawie milion bezrobotnych, czterokrotnie spadło tempo wzrostu gospodarczego, do zera zmalała rentowność przedsiębiorstw, o 10% spadły nakłady na inwestycje, społeczeństwo zubożało, zwiększyły się obszary biedy, a wiele polskich rodzin utraciło jakąkolwiek nadzieję. Zwrócił przy tym uwagę, że żaden z posłów krytykujących program nowego rządu nie zakwestionował tych słów, co - jak zaznaczył - świadczy, iż opozycja uznała te fakty za bezdyskusyjne. Minister przypomniał najistotniejsze zamierzenia gospodarcze rządu, wskazując jednocześnie, że zagadnienia z tym związane szczegółowo omówił w trakcie spotkania z przedstawicielami komisji sejmowych.
Minister spraw zagranicznych Włodzimierz Cimoszewicz wskazał, że jednym z najważniejszych celów nowo utworzonego gabinetu będzie doprowadzenie do członkostwa Polski w Unii Europejskiej. Stwierdził, że przeprowadzenie referendum w tej sprawie rząd traktuje jako rzecz oczywistą. Minister omówił aktualny stan negocjacji akcesyjnych, podkreślając, że Polska powinna przystąpić do UE na warunkach, które w sposób możliwie najpełniejszy będą odpowiadały zarówno naszym potrzebom, jak i naszym możliwościom.
Minister edukacji narodowej i sportu Krystyna Łybacka, odnosząc się do poruszonych w trakcie debaty wypowiedzi dotyczących problemu odroczenia nowych matur, zaapelowała o wyłączenie tego problemu z dyskusji politycznych. Podkreśliła, że nowy kształt egzaminu dojrzałości został źle przygotowany, a przyjęte obecnie rozwiązania, dotyczące trybu jego zdawania w roku 2002, mają na celu uchronienie uczniów przed błędnymi decyzjami w tym zakresie podjętymi przez poprzednie kierownictwo MEN.
Wiceprezes Najwyższej Izby Kontroli Krzysztof Szwedowski ustosunkował się do kwestii dotyczących m.in.: likwidacji Departamentu Prywatyzacji w Izbie oraz zmiany statutu NIK.
Pytania zadali posłowie: Adam Bielan (PiS), Jan Rzymełka (PO), Antoni Stanisław Stryjewski (LPR), Witold Hatka (LPR), Gertruda Szumska (LPR), Urszula Krupa (LPR), Robert Strąk (LPR), Anna Sobecka (LPR), Gabriela Masłowska (LPR), Halina Szustak (LPR), Leszek Murzyn (LPR), Maciej Giertych (LPR), Piotr Krutul (LPR), Jerzy Czerwiński (LPR), Jerzy Polaczek (PiS), Adam Stanisław Szejnfeld (PO), Gabriel Janowski (LPR), Iwona Śledzińska-Katarasińska (PO), Robert Luśnia (LPR), Zygmunt Wrzodak (LPR), Edward Maniura (PO), Krzysztof Oksiuta (PO), Bogdan Pęk (PSL), Michał Tomasz Kamiński (PiS), Tadeusz Cymański (PiS), Przemysław Gosiewski (PiS), Marek Jurek (PiS), Krzysztof Jurgiel (PiS), Marcin Libicki (PiS), Tomasz Markowski (PiS), Marek Suski (PiS), Wojciech Szarama (PiS), Elżbieta Więcławska (PiS), Artur Zawisza (PiS), Tadeusz Jarmuziewicz (PO), Andrzej Gałażewski (PO), Mirosław Drzewiecki (PO), Waldy Dzikowski (PO), Antoni Macierewicz (LPR), Maria Nowak (PiS) i Jerzy Wenderlich (SLD). W trakcie zadawania pytań doszło do sporu między prowadzącym obrady wicemarszałkiem A. Lepperem i częścią posłów na temat dopuszczalności ograniczenia czasu na zadanie pytania. Ostatecznie Sejm w głosowaniu przychylił się do propozycji Prezydium ograniczenia czasu pytania do 1 minuty.
Po zakończeniu przez posłów zadawania pytań głos zabrał prezes Rady Ministrów.
"Jesteśmy polskim rządem i żaden inny interes niż polska racja stanu nie jest dla nas ważny" - zaznaczył premier Leszek Miller. Zwrócił uwagę, że zadawali je przede wszystkim przedstawiciele Platformy Obywatelskiej, Prawa i Sprawiedliwości oraz Ligi Polskich Rodzin, które to kluby jeszcze przed rozpoczęciem debaty zapowiadały, że będą głosować przeciwko wotum zaufania dla nowego rządu.
Prezes RM zapowiedział, że rząd nie podpisze żadnych końcowych dokumentów dotyczących integracji z UE, nie pytając Polaków, czy na wynegocjowanych warunkach pragną wstąpienia do Unii. "Rząd przygotowuje referendum w sprawie przyjęcia Polski do UE. To jest decyzja tak brzemienna w skutkach, że tylko egzekutywa, jaką jest rząd, nie może decydować" - podkreślił. Dodał, że przed referendum musi być przeprowadzona szeroka dyskusja, aby decyzja w tej sprawie była w pełni świadoma. Premier uznał za kłamstwo wysunięty w trakcie debaty zarzut, że rząd "stawia interesy Brukseli przed interesem narodu".
Mówca wskazał m.in., że problemy, z jakimi obecnie zmaga się Polska zostały spowodowane przez poprzednie rządy. To posłowie AWS, UW, a także ci, którzy w tej chwili są w PO i PiS solidarnie głosowali za kolejnymi ustawami budżetowymi, akceptowali wszystkie założenia polityki pieniężnej, ignorowali ostrzeżenia ekonomistów i głosy opozycji - podkreślił L. Miller. Zwrócił przy tym uwagę, że Marian Krzaklewski zdobył się na samokrytykę i, przemawiając niedawno na zjeździe "Solidarności", przeprosił za rządy swojego ugrupowania. Premier podtrzymał swoje stwierdzenie, że obecny rząd stanął przed problemami podobnymi jak rząd T. Mazowieckiego, dodając, że zagrożenia przed jakimi stoi obecnie Polska są porównywalne. Ostatnie 12 lat umożliwiły Polsce ruch do przodu, przyniosły jej wolność i demokrację. To nie był czas stracony. Ale przecież równolegle, dla nazbyt wielu z naszych obywateli, te lata miały gorzki smak - powiedział premier.
Odnosząc się do zarzutów, że w exposé pominięto trudne problemy dotyczące budownictwa mieszkaniowego, poinformował, iż proponowane w tym zakresie rozwiązania znajdują się w porozumieniu programowym zawartym pomiędzy SLD-UP-PSL. Podkreślił, że nie ma innych źródeł finansowania zaplanowanych zadań niż zwiększanie dochodów budżetu m.in. poprzez uszczelnienie systemu podatkowego, przekazanie na rozwój przedsiębiorstw części środków uzyskanych z prywatyzacji; lepsze wykorzystanie zagranicznych środków pomocowych. Zaznaczył, że w obecnej sytuacji konieczne jest także obniżenie wydatków budżetowych. Zapowiedział, że na część pytań skierowanych do niego przez posłów udzieli w najbliższym czasie odpowiedzi pisemnej.
Jesteśmy jedną ze zmian w sztafecie demokratycznych rządów od 1989 r. i dziedziczymy to, co dobre i wszystko to, co złe. Dlatego też w przeciwieństwie do naszych przeciwników nie zapowiadamy żadnej nowej rewolucji, ani kończenia jakiejś innej. Przejmujemy to, co przyniosła historia i współczesność. Niezależnie od różnic, które są oczywiste, wierzę, że w niektórych sprawach decydujących o naszej przyszłości będziemy mogli się porozumieć - powiedział premier Leszek Miller.
Sejm, 306 głosami, przy 140 - przeciwnych i 1 - wstrzymującym się, udzielił wotum zaufania Radzie Ministrów.
26 października 2001 r. Sejm przystąpił do pierwszego czytania poselskiego projektu uchwały w sprawie zmiany Regulaminu Sejmu RP.
Przedłożenie w imieniu grupy posłów przedstawił poseł Marian Marczewski (SLD). Przewiduje ono zwiększenie liczby członków Komisji do Spraw Służb Specjalnych z 7 do 9 osób. Zdaniem wnioskodawców pozwoli to zwiększyć kontrolę parlamentarną nad służbami specjalnymi i zapewni udział w pracach Komisji przedstawicieli wszystkich klubów parlamentarnych przy zachowaniu odpowiedniego parytetu.
Jak stwierdził M. Marczewski zaproponowane rozszerzenie cywilnej i demokratycznej kontroli nad służbami specjalnymi jest zgodne z postulatami społecznymi i pożądane w okresie przeprowadzania głębokiej reformy strukturalnej tych służb.
Poseł zgłosił wniosek o przejście do drugiego czytania projektu uchwały.
Poseł Jarosław Kaczyński (PiS) stwierdził, że rozszerzenie składu Komisji jest celowe. Zastrzeżenie budzi jednak rozwiązanie, iż zasiadać będzie w niej trzech przedstawicieli Klubu tworzącego rząd i jeden z nich będzie stale pełnił funkcję wiceprzewodniczącego.
Poseł zgłosił poprawkę, zgodnie z którą w regulaminie zostanie zapisane, że w składzie Komisji wszystkie kluby będą miały swojego reprezentanta.
Poseł Antonii Macierewicz (LPR) podkreślił, że obecnie działająca Komisja została powołana w trybie nadzwyczajnym i w związku z tym w jej składzie nie znaleźli się przedstawiciele wszystkich klubów parlamentarnych. Ocenił, że posłużyło to do przeprowadzenia daleko idących zmian personalnych w służbach specjalnych.
Mówca domagał się, aby przewodniczący Komisji zreferował jej funkcjonowanie, gdyż pomoże to podjąć decyzje co do dalszego sposobu jej działania.
Sejm przy braku sprzeciwu przeszedł do drugiego czytania projektu ustawy.
Wobec braku zgłoszeń do dyskusji przystąpiono do głosowania.
Sejm odrzucił poprawkę, zgodnie z którą w regulaminie zostałoby zapisane, że w składzie Komisji wszystkie kluby będą miały swojego reprezentanta (193 głosy za poprawką, 227 - przeciwne, 17 - wstrzymujących się).
Sejm, 390 głosami, przy 24 - przeciwnych i 25 - wstrzymujących się, podjął uchwałę w sprawie zmiany Regulaminu Sejmu RP.
Odpowiedzi udzieliła podsekretarz stanu w Ministerstwie Gospodarki Ewa Freyberg. Poinformowała, że problematyka polityki regionalnej, której instrumentem są kontrakty wojewódzkie powróciła do kompetencji Ministra Gospodarki. Zagadnienia te są bowiem związane z polityką przemysłową i gospodarczą państwa.
Przedstawicielka resortu podkreśliła, że nie ma większych zakłóceń w realizacji kontraktów wojewódzkich. Obecnie wojewodowie zawierają umowy z marszałkami województw. Marszałkowie z kolei podpisują umowy wykonawcze wraz z harmonogramem realizacji zadań z poszczególnymi podmiotami wykonującymi określone projekty. Przebieg tego procesu jest uzależniony od środków przekazywanych przez Ministra Finansów z rezerwy celowej na konta wojewodów.
W województwie podlaskim zawarto dotychczas 91 umów wykonawczych, tj. 42% zaplanowanych, w tym zgodnie z postanowieniami kontraktu - 61. Pozostałe były renegocjowane na podstawie oświadczenia stron kontraktu. Powodem tego była konieczność wniesienia wielu poprawek do kontraktu w związku z wystąpieniem różnic między zadeklarowanymi przez uprawnione podmioty środkami a faktyczną realizacją tych zapewnień. Z tego powodu nastąpiły opóźnienia w realizacji kontraktu wojewódzkiego. Nie wynikały one z działań strony rządowej.
E. Freyberg potwierdziła, że zagrożenia w realizacji kontraktów wojewódzkich mogą wynikać z aktualnej sytuacji budżetowej. Poinformowała, że około jedna trzecia środków, z których realizowane są kontrakty pochodzi z funduszy pomocowych udostępnianych w ramach programu PHARE. W przyszłości udział środków z tego źródła będzie wzrastał. Stwierdziła, że bez odpowiedniego wykorzystania środków w ramach kontraktów wojewódzkich trudno będzie wyrównać poziom rozwoju gospodarczego pomiędzy poszczególnymi regionami. Zapewniła, że szczególnym przedmiotem troski resortu będzie polityka regionalna, w tym wykonywanie kontraktów wojewódzkich. Stanowi ona istotny element przygotowań Polski do członkostwa w Unii Europejskiej.
Uzupełniające pytania zadali posłowie: Krzysztof Jurgiel (PiS), Zofia Grzebisz-Nowicka (SLD), Tadeusz Tomaszewski (SLD), Ryszard Stanibuła (PSL), Piotr Krutul (LPR), Grzegorz Kurczuk (SLD), Zbyszek Zaborowski (SLD), Wojciech Szczęsny Zarzycki (PSL), Krzysztof Oksiuta (PO), Leszek Świętochowski (PSL), Grzegorz Woźny (SLD), Jerzy Czepułkowski (SLD), Jacek Kasprzyk (SLD) i Stanisław Stec (SLD).
Odpowiadając, podsekretarz stanu Ewa Freyberg wysoko oceniła udział samorządów w przygotowaniu i realizacji kontraktów wojewódzkich. Podzielając niektóre obawy posłów co do realizacji tych kontraktów, oznajmiła, że zagrożenia wynikają przede wszystkim z sytuacji finansów publicznych i związanej z tym konieczności zmniejszenia deficytu budżetowego. Wiążą się one również z możliwością niespełnienia warunków niezbędnych do korzystania ze środków pomocowych UE, a więc ze złym opracowaniem projektów i niedostatecznym przygotowaniem ludzi. Stwierdziła, że rewizji powinny być poddane kryteria rozdziału środków. Obecnie bowiem 80% środków przeznaczonych na kontrakty rozdziela się na województwa według kryterium liczby ludności, a przecież najludniejsze regiony na ogół nie są w najtrudniejszej sytuacji. Przedstawicielka resortu oznajmiła, że nie będzie możliwe uruchomienie środków budżetowych przed rozpoczęciem realizacji projektów. Rząd chce, by pieniądze na omawiane cele były wydatkowane zgodnie z procedurami stosowanymi przy wykorzystywaniu środków pochodzących z Unii Europejskiej.
Posłowie Piotr Krutul (LPR) i Krzysztof Jurgiel (PiS) skierowali do Prezesa Rady Ministrów pytanie w sprawie wdrożenia w życie ustawy o regulacji rynku cukru.
Odpowiedzi udzielił minister Skarbu Państwa Wiesław Kaczmarek. Oświadczył, że rząd zamierza realizować ustawę z dnia 21 czerwca 2001 r. o regulacji rynku cukru. Przypomniał, że weszła ona w życie 24 sierpnia br. Stwierdził, że rozpoczęcie procesu łączenia cukrowni w krajową spółkę cukrową w trybie przepisów Kodeksu spółek handlowych możliwe będzie dopiero po prawomocnych rozstrzygnięciach przez sądy spraw wytoczonych przez inwestorów. Na czas rozpoznania spraw sądy zadecydowały o zabezpieczeniu powództwa w postaci zakazu zbywania akcji Śląskiej Spółki Cukrowej oraz 5 cukrowni regionalnej grupy gdańskiej i szczecińskiej, a także zakazały jakiegokolwiek rozporządzania tymi akcjami. Połączenie tych podmiotów w obecnym stanie prawnym może spowodować odmowę rejestracji krajowej spółki cukrowej przez sąd. Jakie działania może podjąć Minister Skarbu Państwa, skoro sąd zakazał dysponowania akcjami? Ustawa takich przypadków nie przewidywała. Rozpoczęcie prac nad powołaniem krajowej spółki cukrowej nastąpi z dniem uprawomocnienia się orzeczeń sądów w toczących się postępowaniach. W pierwszym etapie, trwającym 15 tygodni, przygotowane zostaną dokumenty niezbędne do sporządzenia planu połączenia spółek. Niezbędne na tym etapie będzie dokonanie wyceny wartości tych spółek. Zgodnie z wymogami Kodeksu spółek handlowych na kolejnym etapie zostaną zwołane walne zgromadzenia spółek, co potrwa 6 tygodni. Następną fazą będzie postępowanie przed sądem rejestrowym. Obejmie ono zgłoszenie planu połączenia spółek, powołanie biegłego w celu oceny zasadności i zgodności z prawem połączenia oraz wydanie postanowienia o rejestracji krajowej spółki cukrowej. Potrwa to łącznie 15 tygodni. Szacuje się, że zgodnie z procedurą określoną w Kodeksie spółek handlowych proces powoływania krajowej spółki potrwa ok. 35-36 tygodni.
Dodatkowe pytania zadali posłowie: Piotr Krutul (LPR), Krzysztof Jurgiel (PiS), Zofia Grzebisz-Nowicka (SLD), Stanisław Stec (SLD), Stanisław Kalemba (PSL), Jan Byra (SLD), Wojciech Szczęsny Zarzycki (PSL), Ryszard Stanibuła (PSL), Romuald Ajchler (SLD), Tadeusz Tomaszewski (SLD), Gabriel Janowski (LPR), Józef Nowicki (SLD) i Tadeusz Cymański (PiS).
W odpowiedzi minister Wiesław Kaczmarek zwrócił uwagę na skomplikowany stan prawny wynikający z przepisów ustawy o regulacji rynku cukru. Stwierdził, że najprostszym rozwiązaniem byłoby dołączenie do ustawy załącznika, w którym wymienione byłyby firmy wnoszone do krajowej spółki. Zastosowano natomiast rozwiązanie systemowe. Intencją ustawodawcy chyba nie było dofinansowanie przedsięwzięcia. Zwolennicy projektu ustawy argumentowali, że powstanie silna struktura ekonomiczna, nie wymagająca dokapitalizowania. Resort zwracał uwagę na ekonomiczną słabość proponowanych rozwiązań. Dokapitalizowanie jest możliwe, ale pod warunkiem, że kapitał nie zostanie zmarnowany i będzie to zgodne z ustawą o warunkach dopuszczalności i nadzorowaniu pomocy publicznej dla przedsiębiorców. Minister Skarbu Państwa jest wykonawcą tylko części ustawy. Kreatorem polityki w dziedzinie cukrownictwa jest minister rolnictwa i rozwoju wsi, który został upoważniony do wydania większości aktów wykonawczych. Resort Skarbu Państwa podjął przygotowania do zrealizowania ustawy. Nie można jednak jej wdrożyć z powodu trwających postępowań sądowych. Trzeba czekać na ich zakończenie. Innym wyjściem jest szybkie znowelizowanie ustawy w taki sposób, który zapewniałby otwarcie drogi do tworzenia krajowej spółki cukrowej.
Poseł Marcin Libicki (PiS) wyraził głębokie ubolewanie z powodu przyjęcia przez Senat belgijski rozwiązań ustawowych dopuszczających eutanazję, co sprzeczne jest - zdaniem mówcy - z Konwencją o Prawach Człowieka oraz aktami prawnymi Zgromadzenia Parlamentarnego Rady Europy.
Poseł skrytykował prezesa Rady Ministrów Leszka Millera za odmowę odpowiedzi na pytania posłów PiS i LPR dotyczące programu działań rządu.
Poseł Marian Piłka (PiS) zaprotestował przeciwko wetu prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego do ustawy nowelizującej Kodeks pracy, której celem było ograniczenie w niedzielę pracy placówek handlowych jedynie do sklepów zatrudniających do 5 osób. Mówca stwierdził, iż nieprawdziwe są argumenty prezydenta, że nowelizacja ogranicza wolność handlu i przyczyni się do wzrostu bezrobocia. W ocenie M. Piłki prezydenckie weto wymierzone jest przeciwko polskim kupcom i rodzimemu kapitałowi i jest wyrazem poparcia dla nieludzkich warunków pracy zatrudnionych w hipermarketach kobiet.
Poseł Michał Kamiński (PiS) przeprosił wicemarszałka Sejmu Andrzeja Leppera za swoje zachowanie w trakcie debaty nad exposé premiera. Jednocześnie z dezaprobatą odniósł się do decyzji o ograniczeniu do 1 minuty czasu zadawania pytań prezesowi Rady Ministrów podczas tej debaty.
Poseł Jarosław Kaczyński (PiS) polemizował z niektórymi poglądami wyrażonymi w wystąpieniu premiera, stwierdzając, że mogą one wzbudzić niepokój o przyszłość demokracji w Polsce. Poseł opowiedział się także przeciw nadużywaniu zasady "grubej kreski" w tych sytuacjach, w których powoduje to relatywizację faktów z najnowszej historii Polski.
Poseł Janusz Piechociński (PSL) stwierdził, że agresywny ton wielu wypowiedzi w trakcie debaty nad exposé premiera świadczy o postępującym upadku kultury politycznej. Drwiny i szyderstwa z przeciwników politycznych, ataki personalne mogą jedynie przeszkodzić w normalnej pracy Izby i powinno się nad tym poważnie zastanowić Prezydium Sejmu i Konwent Seniorów - uznał mówca.
Posłanka Gabriela Masłowska (LPR) oświadczyła, że pomyliła się w głosowaniu nad wnioskiem o udzielenie wotum zaufania Radzie Ministrów. Dodała, że jej intencją było głosowanie przeciwko temu wnioskowi.