Marszałek Sejmu podjął decyzję o uzupełnieniu porządku obrad o następujące punkty:
Marszałek zadecydował również, na prośbę Klubu UW, o skreśleniu z porządku obrad punktu obejmującego pierwsze czytanie poselskiego projektu ustawy o zmianie ustawy - Kodeks spółek handlowych.
Na prośbę premiera i ministra zdrowia marszałek zadecydował, że Sejm rozpatrzy informację rządu o sytuacji w służbie zdrowia wobec zawieranych przez kasy chorych kontraktów ze szpitalami na następnym posiedzeniu.
18 stycznia 2001 r. Sejm nie przyjął wniosku o odrzucenie w pierwszym czytaniu obywatelskiego projektu ustawy o Fundacji Edukacji Narodowej (druk nr 2397). Za wnioskiem opowiedziało się 56 posłów, 346 przeciwko, 25 wstrzymało się od głosu.
Sejm skierował obywatelski projekt ustawy o Fundacji Edukacji Narodowej do Komisji Edukacji, Nauki i Młodzieży, Komisji Finansów Publicznych oraz Komisji Skarbu Państwa, Uwłaszczenia i Prywatyzacji.
(druk nr 2464)
17 stycznia 2001 r. Sejm przystąpił do rozpatrzenia w pierwszym czytaniu komisyjnego projektu ustawy o zmianie ustawy o podatku od towarów i usług oraz podatku akcyzowym.
Uzasadnienie projektu przedstawiła posłanka Grażyna Staniszewska (UW), przypominając, że powyższa ustawa była nowelizowana bardzo niedawno - 17 listopada 2000 r. Komisja Edukacji, Nauki i Młodzieży - autor przedłożenia - nie miała jednak wtedy możliwości włączenia się do debaty nad proponowanymi zmianami. Podczas prac w Komisji Finansów Publicznych nad poprzednią nowelizacją sformułowano m.in. wniosek o zlikwidowanie zwolnienia z VAT importowanych komputerów. Skutkiem przyjęcia przez Sejm tej propozycji jest m.in. obłożenie 22-proc. stawką VAT komputerów sprowadzanych dla szkół i jednostek badawczo-rozwojowych. Jednym z głównych powodów tej zmiany była konieczność dostosowania przepisów do prawodawstwa UE. Propozycja komisji jest więc następująca: do czasu wstąpienia Polski do Unii importowane pomoce dydaktyczne dla szkół - w tym komputery - powinny być zwolnione z podatku VAT. Mówczyni poinformowała przy tym, że decyzją UE do końca br. wszystkie placówki edukacyjne w krajach członkowskich Unii mają być wyposażone w komputery podłączone do Internetu, a do końca 2002 r. mają być przeszkoleni w ich obsłudze wszyscy nauczyciele. Motywem tego kroku była konstatacja, że brak umiejętności lub możliwości posługiwania się narzędziami informatycznymi jest w istocie zagrożeniem dla całych społeczeństw.
G. Staniszewska wskazała na działania polskiego parlamentu, który od trzech lat prowadzi z własnej inicjatywy program wyposażania szkół w komputery. Dotychczas przekazano ich 60 tys. W tym roku na ten cel przeznaczono 100 mln zł i nowe przepisy spowodowałyby, zdaniem mówczyni, że 22 mln zł z tej sumy musiałoby wrócić do budżetu w postaci podatku VAT. UE nie nakłada sztywnych terminów zniesienia zwolnień z podatku VAT - stwierdziła. Wiadomo jedynie, że powinny być co najmniej 5-proc. w momencie wstąpienia do Unii. Posłanka przytoczyła jednocześnie przykłady działań niektórych krajów UE, w tym podmiotów pozarządowych, na rzecz udostępnienia nowoczesnych technologii w celach edukacyjnych: w Niemczech firma Telekom podłączyła za darmo do Internetu linią ISDN 90 proc. szkół, a pozostałe 10 proc. podłączy w ciągu trzech miesięcy br., dodatkowo zakupując dla nich 20 tys. komputerów; w Wielkiej Brytanii natomiast ustanowiono specjalny fundusz na doposażenie szkół w komputery, przewidujący także dofinansowanie dla nauczycieli, by mogli za 50 proc. ceny zakupić dla siebie tego typu sprzęt.
Mówczyni wniosła o skierowanie projektu do komisji.
Poseł Krzysztof Jurgiel (AWS) przypomniał, że ustawa o podatku VAT i akcyzie była już nowelizowana 25-krotnie, w tym pięciokrotnie w 2000 r. Likwidacja zwolnień z podatku VAT od importowanych pomocy naukowych, wprowadzona ostatnią nowelizacją, podyktowana została potrzebą zachowania równych szans w odniesieniu do towarów krajowych i z importu. Dotychczasowe przepisy sprzyjały procederowi wywożenia towarów za granicę, by je następnie sprowadzić, jako zwolnione z VAT. Mówca podkreślił znaczenie zasług parlamentu dla wyposażania szkół w komputery, a także decyzję rządu o przeznaczeniu w br. 100 mln zł na komputery dla szkół. Stwierdził, że podziela większość argumentów przemawiających za zniesieniem VAT na importowane komputery, wyrażając jednocześnie pewne zastrzeżenia. Wprowadzenie przywileju o charakterze podmiotowym łamałoby zasady jednakowego opodatkowania towarów i usług bez względu na osobę nabywcy. Prowadziłoby to, jego zdaniem, do wielu problemów legislacyjnych i praktycznych. Podał przykład: gdyby konsekwentnie stosować zasadę zwolnienia z podatku na importowane pomoce naukowe, to samochód osobowy można by potraktować jako pomoc dla technikum samochodowego, a produkty żywnościowe jako pomoc dla technikum gastronomicznego.
Zwolnienie z VAT byłoby także niezgodne z przepisami UE - dodał, opowiadając się za skierowaniem projektu do komisji.
Poseł Roman Sroczyński (SLD) stwierdził, że rozpatrywana sprawa jest bardzo złożona, wymagająca pogodzenia nierzadko sprzecznych interesów. Jego zdaniem, należy znaleźć kompromisowe wyjście, którego efektem nie będzie zahamowanie dopływu komputerów do szkół, a jednocześnie uwzględnione zostaną argumenty rządu o konieczności równego traktowania podmiotów zajmujących się produkcją i sprzedażą komputerów. Nakładają się na to konieczności związane z przystosowaniem polskiego prawa do ustawodawstwa UE. Dodatkowo trzeba brać pod uwagę przypadki patologii, polegające na fikcyjnym eksporcie i późniejszym imporcie towarów - stwierdził, wnosząc o skierowanie projektu do komisji.
Poseł Stanisław Kracik (UW) określił sytuację wokół zniesienia VAT na importowane pomoce naukowe jako "konflikt pomiędzy sercem a rozumem". Przypomniał jednocześnie, że rząd znalazł już w przeszłości sposób na jego rozwiązanie - wprowadzając VAT na importowaną aparaturę pomiarową dla Komitetu Badań Naukowych, zwiększył o 150 mln zł nakłady na te zakupy. Mówca zapewnił, że Komisja Finansów Publicznych będzie starać się o podwyższenie tegorocznych nakładów na komputery dla szkół o odpowiednią kwotę. Takie wyjście zapobiegnie jednocześnie psuciu prawa podatkowego, które pozwalało uprzednio na robienie przez niektóre firmy dobrych interesów kosztem budżetu państwa. Zaapelował do krajowych operatorów telekomunikacyjnych, by wykazali dalekowzroczność, podobnie jak niemiecki Telekom.
Poseł Józef Gruszka (PSL) wyraził żal, że przedkładany projekt nowelizacji nie został wniesiony wraz z propozycją przedłużenia obowiązywania zerowej stawki VAT na książki. Przypomniał, że autorem koncepcji wprowadzenia Internetu do szkół był w 1994 r. ówczesny premier Waldemar Pawlak. Zdaniem mówcy, projekt powinien być przedmiotem dalszych prac w komisjach. Opowiedział się za jednakowym traktowaniem krajowych i zagranicznych producentów komputerów. Zapowiedział złożenie poprawki dotyczącej wysokości stawki VAT z 22 proc. do 7 proc.
Wniósł o skierowanie projektu do komisji.
Poseł Stanisław Misztal (niezrz.) poparł propozycję zwolnienia importowanych pomocy naukowych z podatku VAT. Zauważył, że data przyjęcia Polski do UE nie jest jeszcze wyznaczona. Postawił pytanie, czy w związku z tym należy już teraz podporządkowywać się wszystkim standardom Unii, w tym przyjmowaniu maksymalnych stawek VAT na poligrafię, wydawnictwa i papier.
Pytania pod adresem przedstawiciela rządu i wnioskodawców skierowali posłowie: Jan Kulas (AWS), Ryszard Stanibuła (PSL), Zofia Wilczyńska (SLD), Ewa Sikorska-Trela (AWS), Stanisław Stec (SLD), Stanisław Kracik (UW), Tadeusz Iwiński (SLD), Franciszek Potulski (SLD), Stanisław Kalemba (PSL), Wiktor Osik (SLD), Krystyna Łybacka (SLD), Stanisław Kopeć (SLD), Grzegorz Gruszka (SLD), Michał Kaczmarek (SLD), Władysław Stępień (SLD), Marek Wikiński (SLD).
Odpowiadając, podsekretarz stanu w Ministerstwie Finansów Jan Rudowski zauważył, że każda zmiana w systemie podatkowym bezpośrednio przekłada się na poziom wpływów do budżetu. Mówca argumentował, że zniesienie - na mocy ostatniej nowelizacji - zwolnienia z podatku VAT importowanych pomocy naukowych zlikwidowało nierównoprawność w traktowaniu podmiotów krajowych i zagranicznych. Dodatkowo, zwolnienia takie są nierzadko wykorzystywane do obchodzenia prawa podatkowego ze szkodą dla budżetu. Przypomniał rozwiązanie zastosowane w przypadku zniesienia zwolnień z VAT na importowaną aparaturę pomiarową - rząd zrekompensował to wówczas zwiększeniem kwoty na zakup tej aparatury. Mówca stwierdził, że zgodnie z przepisami UE - zerowa stawka jest przewidziana wyłącznie jako możliwość odzyskiwania VAT naliczonego przy zakupach środków do produkcji w przypadku eksportu towarów. Przepisy te nie przewidują stawek zerowych w obrocie krajowym. Zdaniem J. Rudowskiego, wprowadzenie postulowanych w projekcie zwolnień łamałoby także zasadę jednolitego opodatkowania towarów ze względu na osobę nabywcy, co mogłoby prowadzić do licznych komplikacji, a także stwarzać pole dla nadużyć. Mówca przedstawił wyliczenia, z których wynika, że wprowadzanie takich zwolnień dla importu pomocy naukowych kosztowałoby budżet w sumie ok. 200 mln zł. Mówiąc o zgodności przepisów polskiego prawa z ustawodawstwem UE, przestrzegł, że wprowadzenie postulowanego zwolnienia byłoby złamaniem podstawowych zasad zawartych z Unią umów, które stanowią m.in., że stan prawny nie powinien się pogarszać w odniesieniu do sytuacji wyjściowej.
Reasumując, mówca stwierdził, że rząd nie może udzielić poparcia projektowi. Poinformował także, że nie przewidywał on obniżenia stawki VAT na usługi telekomunikacyjne związane z dostępem do Internetu. Powstają jednak projekty aktów prawnych, stwarzających lepsze warunki prawne dla rozwoju tych usług - dodał.
Ponownie zabierając głos, posłanka Grażyna Staniszewska podziękowała posłom, którzy poparli propozycję czasowego zwolnienia z VAT importowanych pomocy naukowych. Jej zdaniem, stworzyłoby to korzystniejsze szanse na zakupy pomocy naukowych przez samorządy, szkoły, sponsorów i komitety rodzicielskie. Posłanka poinformowała, że w ostatnich trzech latach parlament przekazał 6 tys. gimnazjów i kilkuset szkołom podstawowym pracownie złożone z 10 komputerów. Wszystkich szkół tych szczebli jest w kraju 31 tys. i likwidacja zwolnienia z VAT importowanych komputerów spowolni wydatnie proces wyposażania w ten sprzęt pozostałych placówek. Przytoczyła przykłady Czech, Węgier i Słowacji, gdzie stworzone zostały specjalne fundusze i fundacje na ten cel, wspierające działania samorządów. Mówczyni poinformowała także, iż jedna z wielkich firm komputerowych zaoferowała środki na szkolenie polskich nauczycieli w zakresie informatyki, a społecznym wysiłkiem powstaje polski portal edukacyjny. Zauważyła jednocześnie, że akcja parlamentu rozbudziła oczekiwania szkół na szybkie wyposażenie w pracownie komputerowe, co należy brać pod uwagę rozstrzygając problem stawki VAT na ten sprzęt. Przyznała, że zwolnienie z VAT importowanych komputerów spowodowało obchodzenie prawa przez polskie firmy, jednak posłowie z Komisji Edukacji, Nauki i Młodzieży oczekiwali, że zwolnienie to obejmie także krajowych producentów - tymczasem stawki zrównano, lecz w górę. Mówczyni poruszyła także problem zakupu dla szkół komputerów z drugiej ręki, w tym możliwość sprowadzania takiego sprzętu ze Szwecji, co mogłoby przyspieszyć pełną komputeryzację polskich szkół o 4-5 lat. Jej zdaniem, zakup tego sprzętu w leasingu - rozpowszechniony w innych krajach - jest w Polsce nieopłacalny z powodu niekorzystnego ustawodawstwa. Posłanka wskazała także na rolę zakupów oprogramowania, w tym edukacyjnego dla wyposażanych w komputery szkół.
18 stycznia 2001 r. Sejm skierował projekt ustawy o zmianie ustawy o podatku od towarów i usług oraz podatku akcyzowym do Komisji Edukacji, Nauki i Młodzieży oraz Komisji Finansów Publicznych - w celu rozpatrzenia.
(druki nr: 2465, 2466)
17 stycznia 2001 r. Sejm odbył I czytanie rządowych projektów ustaw: Kodeks postępowania w sprawach o wykroczenia; Przepisy wprowadzające Kodeks postępowania w sprawach o wykroczenia.
Uzasadnienie obu przedłożeń przedstawił podsekretarz stanu w Ministerstwie Sprawiedliwości Janusz Niemcewicz. Podkreślił, że zostały one opracowane przez Komisję Kodyfikacyjną przy MS, a jednym z ich celów jest dostosowanie przepisów z tego zakresu do Konstytucji RP. Przewiduje ona, że po 4 latach od wejścia jej w życie kompetencje dotychczasowych kolegiów ds. wykroczeń przejmują sądy, gdyż tylko one sprawują wymiar sprawiedliwości w Polsce - dodał, szacując, że z tego tytułu o ok. 700 tys. wzrośnie liczba rozpatrywanych przez nie spraw.
J. Niemcewicz skupił się na omówieniu głównie tych przepisów, które mają przyspieszyć postępowanie w sprawach o wykroczenia. Przewiduje się, że będą tu właściwe sądy powszechne lub wojskowe (jeśli czyn zostanie popełniony przez żołnierza). W I i II instancji składy mają być jednoosobowe, przy czym odwołanie będzie rozpatrywane także przez sąd rejonowy (lub garnizonowy), lecz wyrokować będzie inny sędzia. Odciążeniu wymiaru sprawiedliwości służy utrzymanie postępowania mandatowego, zakończonego decyzją funkcjonariusza Policji lub innego organu (górna granica grzywny ma wynosić 1000 zł, a nie - jak obecnie - 500 zł). Jednak sprawca nadal będzie mógł odmówić zapłaty, co otworzy mu drogę sądową. Uproszczenie i przyspieszenie procedury będzie także skutkiem trybu przyspieszonego, stosowanego wobec sprawców zatrzymanych na gorącym uczynku lub bezpośrednio po popełnieniu czynu. Do tego typu instytucji mówca zaliczył również tryb nakazowy. Możliwy jest on wówczas, jeśli dowody nie budzą wątpliwości co do winy, a sprawca jej nie kwestionuje, co pozwala na nieprzeprowadzanie rozprawy. Wchodzi ono w grę także wtedy, gdy stosowny wniosek złoży jedna ze stron, a druga nie będzie się mu sprzeciwiała.
J. Niemcewicz wskazał na inne rozwiązania podyktowane względami ekonomiki procesowej. Wśród nich wymienił m.in.: rozszerzenie możliwości wyrokowania pod nieobecność obwinionego; zasadę rezygnacji z postępowania przygotowawczego; odstępowanie od sporządzania protokołów; możliwość korzystania tylko z jednego obrońcy oraz nadsyłania przez obwinionego wyjaśnień na piśmie. Zaznaczył, że Kodeks wszedłby w życie 17 października br., co oznaczałoby zachowanie konstytucyjnego terminu.
Mówca odniósł się także do projektu przepisów wprowadzających. Poinformował, że zakłada się czasowe stosowanie obecnych regulacji w sprawach o naruszenie dyscypliny finansów publicznych (najpóźniej do końca 2003 r.). Przewiduje się także ułatwienia w mianowaniu na asesorów sądowych dotychczasowych radców kolegiów ds. wykroczeń, jeśli spełniają określone warunki (odpowiednie wykształcenie i zakończona egzaminem aplikacja sędziowska lub prokuratorska). Wskazał także na zmiany proponowane w innych ustawach. Przedstawiciel rządu poinformował, że część projektów aktów wykonawczych trafiła już do Sejmu, a pozostałe zostaną dostarczone wkrótce.
Szacując, że koszty przejęcia przez sądy kompetencji kolegiów (m.in. lokale i nowe etaty) wyniosą ok. 123 mln zł, J. Niemcewicz wniósł o zaakceptowanie rozwiązań zawartych w obu projektach.
Posłanka Teresa Liszcz (AWS) podkreśliła potrzebę dostosowania przepisów do wymogów konstytucyjnych oraz uproszczenia procedury. Być może poprawniejszym, z punktu widzenia jedności systemu prawnego, byłoby wprowadzenie nowego rozdziału do Kpk, ale dla obywatela czytelniejsze i wygodniejsze jest ujęcie norm w jednym, odrębnym akcie prawnym - dodała. Do zalet projektu kodyfikacji zaliczyła skonkretyzowane odniesienia do Kpk (wskazała przepisy), przy braku stosownej klauzuli generalnej.
Mówczyni podkreśliła znaczenie rozwiązań upraszczających i przyspieszających postępowanie w sprawach o wykroczenia, akcentując, że toczyć się ono będzie przed sądem, co oznacza, że zachowane być muszą fundamentalne reguły karno-procesowe (m.in. zasady: prawdy materialnej i domniemania niewinności). Za słuszne uznała objęcie odpowiedzialnością za wykroczenia także funkcjonariuszy Policji, UOP, Straży Granicznej i Służby Więziennej, którzy dotychczas odpowiadali za nie wyłącznie w postępowaniu dyscyplinarnym. Poinformowała, że pewne wątpliwości Klubu budzi przyjęcie reguły, zgodnie z którą w II instancji orzeka także sąd rejonowy niemający wydziałów grodzkich. Oznacza to, że sprawy będą rozstrzygane przez kolegę "zza ściany", co może wywołać wrażenie, że w tym przypadku instytucja apelacji jest niepełna, ułomna - oceniła posłanka, zgadzając się jednak, że zdecydowanie się dzisiaj na inne rozwiązanie (np. sądy grodzkie - jako nowy pion w systemie organów wymiaru sprawiedliwości) jest nierealne.
T. Liszcz omówiła także przepisy dotyczące m.in.: pokrzywdzonego; uproszczenia postępowania przygotowawczego; stosowania w procedurze dowodowej urządzeń rejestrujących obraz lub dźwięk; możliwości wyrokowania bez przeprowadzenia rozprawy oraz innych rozwiązań służących ekonomice procesowej, w tym postępowania przyspieszonego oraz nakazowego i mandatowego.
Mówczyni, oceniając projekty jako starannie i dobrze przygotowane, opowiedziała się za ich przekazaniem do komisji oraz za szybkim uchwaleniem ustaw.
W dyskusji wystąpili także posłowie AWS: Stanisław Zając, Tadeusz Wrona i Jan Oraniec.
Posłanka Agnieszka Pasternak (SLD) podkreśliła, że rozpatrywane projekty są skutkiem wykonania dyspozycji Konstytucji RP. Spytała, dlaczego inicjatywy zostały skierowane do Sejmu dopiero w grudniu ub.r., dodając, że już dziś jest oczywiste, że sądy będą miały zbyt mało czasu, aby od 17 października br. przejąć obowiązki kolegiów.
Mówczyni oznajmiła, że Klub nie podważa zasadności wprowadzenia pod obrady Izby obu przedłożeń. Uważa jednak, że pewne ich części budzą wątpliwości. W tym kontekście wskazała na rozpatrywanie odwołań przez sądy rejonowe, oceniając, że budzi to podejrzenie o niezgodność z konstytucyjną zasadą dwuinstancyjności. Zwróciła także uwagę na potrzebę zapewnienia w tym zakresie skorelowania z opracowywanym właśnie nowym Prawem o ustroju sądów powszechnych. Przestrzegła także przed zbyt pochopnym usprawiedliwianiem uproszczeń procedury mniej skomplikowanym charakterem prawnym wykroczeń.
Za budzące wątpliwości posłanka uznała także przepisy niezezwalające na kierowanie obwinianego na obserwację psychiatryczną w zakładzie leczniczym oraz dopuszczenie do badania jego poczytalności tylko przez jednego lekarza. Wyraziła nadzieję, że te i inne zastrzeżenia Klubu zostaną wzięte pod uwagę w dalszych pracach.
Formułując obawy dotyczące materialnych możliwości przejęcia przez sądy powszechne ok. 700 tys. nowych spraw oraz skutecznego i odpowiednio szybkiego ich osądzania, A. Pasternak wniosła o skierowanie projektu do komisji zajmującej się kodyfikacjami.
W dyskusji wystąpili posłowie SLD: Wojciech Nowaczyk, Bogdan Lewandowski, Bogumił Andrzej Borowski, Marek Wikiński.
Poseł Ryszard Andrzej Ostrowski (UW) podkreślił, że postępowanie w sprawach o wykroczenia, w zamierzeniach autorów inicjatywy, ma pozostać procedurą odrębną, choć zbliżoną do procesu karnego. Akcentują to w art. 1 par. 2, w którym stwierdzają, że przepisy Kpk stosuje się tylko wtedy, gdy wyraźnie pozwala na to Kodeks - dodał.
Mówca odniósł się do I działu projektu kodyfikacji. Ocenił, że nie jest słuszna rezygnacja z zawiadamiania szkół o fakcie popełnienia wykroczenia przez ich uczniów, gdyż potrzebny jest swoisty system wczesnego ostrzegania przed wchodzeniem przez nich w konflikt z prawem. Uznał, że tryb odwoławczy zawarty w pierwszym z przedłożeń wprawdzie odpowiada wymogom konstytucyjnym, ale może budzić wątpliwości ze społecznego punktu widzenia. Trzeba jaśniej wyartykułować argumenty przemawiające za takim rozwiązaniem. Rozważyć także należy celowość orzekania w II instancji przez składy 3-osobowe - zaproponował. Stwierdził, że w projekcie rozporządzenia określającego krąg instytucji mogących być oskarżycielami publicznymi, powinno się także precyzyjnie wskazać sprawy, w których mogą one występować z wnioskami o ukaranie.
Ryszard Andrzej Ostrowski omówił także przepisy zawierające regulacje różniące się od Kpk. W tym kontekście wskazał na normy dotyczące: form orzeczeń sądów; dopuszczania stron do jego posiedzeń; instytucji zatrzymania; poszczególnych etapów postępowania i jego wszczynania; udziału obwinionego w rozprawie; zasady bezpośredniości w przeprowadzaniu dowodów; rozprawy zaocznej; zażalenia na postanowienie.
Podkreślając, że w dalszych pracach należy dążyć do zminimalizowania trudności w realizacji ustaw, mówca wniósł o skierowanie projektów do Komisji Nadzwyczajnej ds. zmian w kodyfikacjach.
Poseł Józef Zych (PSL) oświadczył, że Klub weźmie udział w pracach nad zmianami prawa formalnego dotyczącego wykroczeń, gdyż są one konieczne. Mamy jednak pewne wątpliwości związane z przedstawionymi rozwiązaniami - dodał.
Mówca ocenił, że niewystarczające są regulacje obejmujące sygnalizację w sprawach o wykroczenia. Stwierdził, że powinien istnieć obowiązek zawiadamiania o nich wskazanych podmiotów, w tym szkół i instytucji samorządowych oraz państwowych, a także sposób reagowania przez nie na te sygnały. Poinformował, że wątpliwości Klubu budzą także propozycje dotyczące trybu odwoławczego. Wprawdzie można przyjąć argumenty rządu przemawiające za konstytucyjnością tych przepisów, ale należy wziąć pod uwagę także względy społeczne oraz fakt, że rozwiązania zawarte w projekcie Kodeksu mogą doprowadzić do nadmiernego uproszczenia postępowania. Nie można z góry wykluczyć postawy sędziów opartej na założeniu, że skoro kolega rozstrzygnął sprawę w określony sposób, to po co ja mam się mozolić, inaczej ją oceniając - argumentował J. Zych, oświadczając, że PSL nie poprze przepisów pozwalających na rozstrzyganie odwołań przez sąd tej samej instancji. Za słuszne uznał regulacje dotyczące: ograniczania immunitetu formalnego w sprawach o wykroczenia; odszkodowania za niesłuszne skazanie oraz ułatwień obejmujących radców kolegiów ds. wykroczeń.
Poseł Stanisław Misztal (niezrz.), generalnie popierając projekty, zastanawiał się, czy rozszerzenie kosztem Policji uprawnień organizacji społecznych w postępowaniu w sprawach o wykroczenia okaże się skuteczne. Czy są one w stanie sprostać tym zadaniom? - spytał przedstawiciela rządu. Zgłosił także wątpliwość dotyczącą rozpatrywania przez sądy przypadków związanych z zakazem prowadzenia pojazdów.
Pytania zadali posłowie: Ryszard Stanibuła (PSL), Stanisław Stec (SLD), Marek Kaczyński (AWS), Bogumił Andrzej Borowski (SLD), Marian Cycoń (UW), Edward Maniura (AWS).
Ustosunkowując się do debaty, podsekretarz stanu w MS Janusz Niemcewicz poinformował, że w rządzie zwyciężyła koncepcja odrębnego kodeksu, chociaż rozważano także wprowadzenie nowego rozdziału Kpk. Decyzja ta podkreśla, że procedura w tym przypadku jest zdecydowanie bardziej odformalizowana, a ponadto przy tej formie łatwiej jest uregulować kwestie związane z postępowaniem mandatowym - dodał, akcentując także ułatwienie dla obywateli chcących poznać normy procesowe dotyczące wykroczeń. Zaznaczył, że projekt ten był opiniowany m.in. przez Krajową Radę Sądownictwa i Sąd Najwyższy, a podmioty te nie zarzuciły mu niekonstytucyjności, co oczywiście dotyczyło także przepisów regulujących tzw. poziomą instancyjność. Gdyby odwołania miały trafiać np. do sądów okręgowych, to wysoce prawdopodobne byłoby przedawnienie tych spraw, gdyż decydujący o tym okres jest przy wykroczeniach stosunkowo krótki - argumentował mówca, podkreślając, że w Europie są państwa demokratyczne, w których w ogóle nie ma II instancji dla tego typu spraw.
J. Niemcewicz powiedział, że projekt Kodeksu był już gotowy w czerwcu ub.r. Nie można go było skierować wtedy do Sejmu, gdyż zapowiedziana została nowelizacja Kpk i obydwie inicjatywy musiały być skorelowane. Zaznaczył, że poruszane w dyskusji problemy związane z sygnalizacją będą mogły być rozstrzygnięte w trakcie dalszych prac parlamentarnych.
Przedstawiciel rządu mówił także m.in. o: wykroczeniach popełnianych przez nieletnich; obciążeniu sądów powodowanym przez rozpatrywane zmiany; sytuacji radców ds. kolegiów; stopniu przygotowania organizacji społecznych do korzystania z kompetencji wynikających z nowelizacji; uprawnieniach pokrzywdzonego w postępowaniu; sytuacji finansowej sądownictwa; dostosowaniu jego struktury do nowego podziału administracyjnego kraju; pracy sądów grodzkich i wzroście etatów związanych z przejęciem wykroczeń.
Sejm, przy braku sprzeciwu, skierował rządowe projekty ustaw: Kodeks postępowania w sprawach o wykroczenia oraz - Przepisy wprowadzające Kodeks postępowania w sprawach o wykroczenia do Komisji Nadzwyczajnej ds. zmian w kodyfikacjach w celu rozpatrzenia.
17 stycznia 2001 r. Sejm rozpatrzył informację rządu o stanie wdrażania znowelizowanej ustawy - Karta Nauczyciela i rozporządzenia Ministra Edukacji Narodowej z dnia 11 maja 2000 r. w sprawie wysokości minimalnych stawek wynagrodzenia zasadniczego nauczycieli w aspekcie napływających z jednostek samorządu terytorialnego informacji o niedoszacowaniu subwencji oświatowej w roku 2000 i braku możliwości realizacji zaplanowanych podwyżek płac dla nauczycieli.
Minister edukacji narodowej Edmund Wittbrodt, przedstawiając informację powiedział, że jednym z podstawowych elementów reformy systemu oświaty jest zmiana statusu zawodowego nauczyciela. Reguluje to właśnie Karta Nauczyciela. Jej nowelizacja dokonana w lutym 2000 r. wnosi do tego statusu cztery nowe elementy. Jednoznacznie wiąże system awansu zawodowego i znaczącego zróżnicowania płac z kwalifikacjami. Ponadto uzależnia wysokość wynagrodzenia od rozwoju gospodarczego państwa, bowiem jedyną podstawą do określenia średniej płacy, na każdym ze stopni awansu zawodowego, staje się kwota bazowa corocznie ustalana w ustawie budżetowej. Poza tym, po raz pierwszy, pozwala na realizację polityki płacowej na poziomie organów prowadzących, a także na system otwarty w tym zakresie. To ostatnie oznacza, że płace mogą być wyższe, jeżeli są na to zagwarantowane środki. I wreszcie, przeciętne wynagrodzenie nauczycieli w poszczególnych jednostkach samorządu terytorialnego nie może odbiegać od średniej krajowej.
Minister przypomniał, że w lipcu 2000 r. stwierdzono w wyniku analiz, iż środki przewidziane w budżecie państwa na realizację znowelizowanej Karty okazały się niewystarczające - i to znacznie. Popełniono ewidentny błąd, który spowodował, że poprzedni szef resortu edukacji ustąpił ze swojego stanowiska, a ponadto nastąpiły inne zmiany personalne w MEN. E. Wittbrodt powiedział, że od tego czasu rozpoczęto dialog z Komisją Wspólną Rządu i Samorządu Terytorialnego, w wyniku którego ustalono, iż średnie wynagrodzenie - pierwotnie planowane na poziomie 1688 zł - ostatecznie ma wynosić 1880 zł. Konsekwencją była konieczność dofinansowania w 2000 r. zdecydowanej większości jednostek samorządu terytorialnego z budżetu państwa. Podjęto decyzję, że stosowne środki mają być przesyłane do samorządów w miesięcznych 10- i 20- procentowych ratach w ramach subwencji oświatowej. To wyrównanie otrzymuje 1750 spośród 2813 jednostek samorządu terytorialnego.
Minister poinformował, że brakujące środki (w wysokości 1286,5 mln zł), stanowiące zobowiązania budżetu państwa wobec samorządów, starano się uzyskać - za zgodą sejmowej Komisji Finansów Publicznych - w wyniku przesunięcia określonych kwot z 15 rezerw. Do grudnia 2000 r. przekazano samorządom 708 285 650 zł. A zatem zabrakło około 578 mln zł. Mówca stwierdził, że 1939 jednostek otrzymało w całości środki przeznaczone na realizację omawianej nowelizacji. Natomiast wskazany niedobór dotyczy 874 samorządów. Nadal więc wymaga rozwiązania problem wyrównań za rok 2000 należnych nauczycielom uposażeń. W tym kontekście minister podkreślił, że wg danych z 3 stycznia 2001 r. wszystkim zatrudnionym pedagogom wypłacono należne wynagrodzenia bieżące.
W dniu 6 października 2000 r. wszyscy nauczyciele powinni otrzymać nowe płace, łącznie z wyrównaniami. Tymczasem z danych z 20 października wynika, że 86,68 proc. spośród nich otrzymało wynagrodzenia według zmienionych zasad, natomiast wyrównania - 51,41 proc. E. Wittbrodt poinformował, że do sądów powszechnych składane są pozwy, w których żąda się wyrównania płac, a 13 spraw znajduje się w Trybunale Konstytucyjnym. Powiedział, że w autopoprawce do ustawy budżetowej proponuje się, że rezerwa nr 64 (w kwocie 752 mln zł) ma być w całości przeznaczona na wypłatę wspomnianych zaległości za rok 2000 oraz na zrekompensowanie wszystkich kosztów, które wiązały się z koniecznością wzięcia kredytu lub innymi decyzjami na poziomie jednostek samorządu terytorialnego.
Minister poinformował ponadto, że w roku bieżącym będą miały miejsce pierwsze awanse na stopień nauczyciela dyplomowanego. Powstała już pierwsza lista (obejmująca ponad 1750 nazwisk) ekspertów uprawnionych do prac w stosownych komisjach kwalifikacyjnych. Dodał, że w końcowej fazie przygotowań jest jedno z ważniejszych rozporządzeń, a mianowicie dotyczące standardów zatrudnieniowych nauczycieli.
Mówca podkreślił, że w wyniku wprowadzonej reformy w środowiskach oświatowych nastąpiło niezwykłe ożywienie. Oprócz nauczycieli dotyczy ono samorządów oraz rodziców, a także szkół wyższych.
E. Wittbrodt stwierdził, że będzie się starał - tak jak to mówił w momencie obejmowania stanowiska ministra - rozwiązywać omawiane problemy możliwie najlepiej, wsłuchując się także w uargumentowane uwagi krytyczne.
Posłanka Krystyna Łybacka (SLD) poprosiła prowadzącego obrady wicemarszałka Sejmu Marka Borowskiego o wykazanie, na podstawie jakiego przepisu Regulaminu Sejmu RP przeprowadza się dyskusję nad informacją rządu, której posłowie nie otrzymali na piśmie. Zdaniem posłanki, powinno to nastąpić w trybie przewidzianym dla projektów ustaw i uchwał.
Wicemarszałek Marek Borowski skierował do ministra pytanie, czy posłowie mogą liczyć na uzyskanie informacji na piśmie.
W odpowiedzi, minister E. Wittbrodt stwierdził, że rząd może przedstawić informację w sposób ustny lub pisemny. Uznał jednak, że byłoby lepiej, gdyby miała ona formę pisemną. Minister obiecał, że jeszcze podczas tego posiedzenia Sejmu posłowie otrzymają materiały zawierające konkretne dane liczbowe dotyczące omawianego problemu.
Wicemarszałek Marek Borowski stwierdził, że sposób przedstawiania informacji normuje obyczaj sejmowy i nie ma żadnych przepisów, które zobowiązują rząd do prezentowania jej na piśmie, a jeśli posłowie takiej informacji oczekują, to w trakcie obrad Konwentu Seniorów można zgłosić stosowny postulat, co w przeszłości się zdarzało.
Wiceprezes Najwyższej Izby Kontroli Jacek Uczkiewicz poinformował, że we wrześniu 2000 r. Izba zakończyła kontrolę dotyczącą zabezpieczenia przez budżet państwa w 2000 r. środków dla jednostek samorządu terytorialnego na sfinansowanie ustawy - Karta Nauczyciela. Mówca stwierdził, że ich niedostatek został spowodowany przez następujące okoliczności: systemowe rozwiązania zawarte w nowelizacji Karty Nauczyciela z 1999 r.; nierzetelne działania Ministerstwa Edukacji Narodowej oraz brak efektywnej współpracy pomiędzy MEN a Ministerstwem Finansów.
Przedstawiciel NIK skoncentrował się głównie na drugiej z wymienionych okoliczności. Powiedział, że nie dokonano właściwej kalkulacji skutków przed wniesieniem projektu nowelizacji i nie wydano aktów wykonawczych z nią związanych. Brak było także dobrego rozeznania co do struktury zatrudnienia nauczycieli i nie przeprowadzono kalkulacji finansowych należnych im dodatków oraz innych składników wynagrodzenia. Ponadto błędnie oszacowano skutki reformy oświatowej - stwierdził mówca. Wszystko to znacznie zwiększyło koszty pierwszego etapu reformy i spowodowało otwarcie budżetu na nowe, nieprzewidziane skutki. Otwarcie to jest - zdaniem NIK - bardzo niebezpieczną praktyką, ponieważ budżet, jak się okazało, stracił panowanie na wytworzoną sytuacją w zakresie kosztów reformy. Ponadto Minister Edukacji Narodowej nie wydał rozporządzenia o standardach w zatrudnianiu nauczycieli, do czego zobowiązywała go ustawa. J. Uczkiewicz stwierdził, że Izba wielokrotnie wskazywała na problem wydawania aktów wykonawczych. Uznał, że w omawianym przypadku z całą jaskrawością widać skutki ich braku. Podkreślił, że powyższa uwaga ma charakter systemowy. Natomiast dane o liczbie i strukturze zatrudnienia nauczycieli, potrzebne do ustalenia kwoty niedoboru, resort uzyskał od samorządów. Spowodowało to niemożność ich weryfikacji i dodatkowo wpłynęło na otwarcie budżetu.
Nie sprawdziły się także prognozy dotyczące redukcji liczby pedagogów. Zakładano, że odejdzie ich około 13,5 tys. i zaoszczędzi się w ten sposób około 300 mln zł. Tymczasem stan zatrudnienia, zamiast zmniejszyć się, zwiększył się o ponad 6 tys. osób. Stało się tak, ponieważ nie wzięto pod uwagę, że zaczęły funkcjonować gimnazja jako nowe jednostki organizacyjne w oświacie. Stwierdził także, że informacje w omawianej sprawie przekazywane (po uchwaleniu ustawy budżetowej na rok 2000) samorządom przez MEN były - zdaniem NIK - nierzetelne.
Przedstawiciel NIK poinformował, że Izba przedstawiła Ministrowi Edukacji Narodowej wniosek, w którym zwraca uwagę na konieczność wypełnienia dyspozycji ustawowej, tj. wydania, w porozumieniu z zainteresowanymi ministrami, rozporządzenia określającego standardy zatrudniania nauczycieli. Resort powinien także przedstawiać rzetelne dane w uzasadnieniu do projektów aktów normatywnych, które pociągają za sobą obciążenia budżetu państwa lub budżetów jednostek samorządu terytorialnego.
Posłanka Krystyna Łybacka (SLD), z uwagi na zarzuty i uchybienia przedstawione przez przedstawiciela NIK pod adresem MEN, wniosła o odroczenie dyskusji nad informacją do następnego posiedzenia Sejmu.
Poseł Stefan Niesiołowski (AWS) uznał, że wniosek przedmówczyni ma bardzo słabe uzasadnienie. Stwierdził, że jego przyjęcie byłoby precedensem i źle wpłynęłoby na prace Sejmu. Zgłosił kontrwniosek wobec propozycji posłanki K. Łybackiej.
Wniosek o odroczenie dyskusji do następnego posiedzenia Sejmu został odrzucony. Głosowało 185 posłów, za wnioskiem - 86, przeciw - 92, wstrzymało się - 7.
Poseł Kazimierz Marcinkiewicz (AWS) stwierdził, że ciężka praca nauczycieli jest powołaniem, powołaniem narażonym na coraz to nowe zagrożenia. Natomiast płace pedagogów są niskie. Powiedział, że w ubiegłym roku wynagrodzenia te wzrosły. Jednakże na skutek niedoszacowania potrzebnych środków finansowych nastąpiło wielkie zamieszanie, które doprowadziło do dymisji ministra edukacji narodowej.
Mówca uznał, że spory związane z wdrożeniem nowelizacji Karty Nauczyciela przesłaniają fakt, że to właśnie ona umożliwiła nauczycielom awans zawodowy. Wprowadziła stanowiska, rywalizację i motywacje. Do tej pory pedagog po okresie próby otrzymywał mianowanie, a następnie (co dwa lata) przegrupowania powiązane z podwyżkami porównywalnymi z ceną kilku bochenków chleba. Przypominając, jak wyglądały uposażenia tej grupy zawodowej w ostatniej dekadzie, podkreślił, że takich środków finansowych dla nauczycieli jeszcze nie było. Uznał, iż nastąpiła wyraźna poprawa w tym zakresie, ponieważ dzięki zmianom wprowadzonym w 2000 r. przeciętne wynagrodzenie nauczycieli zrównało się ze średnią płacą krajową. W związku z tym - zdaniem posła - nastroje w szkole są dobre.
Mówca uznał, że rozpoczęte zmiany należy kontynuować. Pedagodzy, w ręce których oddajemy nasze dzieci i przyszłość kraju, muszą być inaczej niż dotąd wynagradzani i mieć możliwości awansu - podkreślił.
Poseł oznajmił, że AWS przyjmuje informację rządu oraz wyraża przekonanie, iż w budżecie na 2001 r. wyrówna się omawiane niedobory z roku poprzedniego.
Poseł Stanisław Kracik (UW) uznał, że trudno jest powiedzieć cokolwiek krytycznego o przedstawionej informacji, ponieważ zawierała ona tylko fakty.
Poseł wyraził zadowolenie z zapowiedzi finalizowania prac nad rozporządzeniem w sprawie standardów edukacyjnych. Ma ono umożliwić samorządom optymalizację sieci szkolnej i doprowadzić do policzenia kosztów związanych z oświatą.
Poseł Krzysztof Baszczyński (SLD) powiedział, że trudno odnieść się do informacji, ponieważ nie została ona zaprezentowana w formie pisemnej. Stało się tak, chociaż rząd od dłuższego czasu wiedział o wprowadzeniu tego punktu do porządku obrad Sejmu. Zdaniem posła, rządowi trudno jest przedstawić informację o największej mistyfikacji w ostatnim okresie, którą zgotowano nauczycielom. Podkreślił on, że omawiana sprawa "powinna przejść do historii największych oszustw minionego wieku poczynionych przez Ministerstwo Edukacji Narodowej, a były minister edukacji Mirosław Handke i jego dzieło mogą posłużyć jako scenariusz do kolejnego odcinka serialu "Parada oszustów"." Za tę rzeczywistość mówca obwinił AWS i UW.
Poseł stwierdził, że wśród nauczycieli wzbudzono nadzieję i oczekiwania, następnie to pogwałcono, a ostatecznie zafundowano tej grupie zawodowej zamrożenie płac na kolejne lata. K. Baszczyński uznał to za "dowód arogancji, obłudy i braku szacunku, a przede wszystkim zwykłej ludzkiej przyzwoitości polityków. I tych z AWS, i tych z Unii Wolności". Mówca dodał, że oprócz nauczycieli za zaistniałą sytuację płacą także samorządy. Tam, gdzie udało się wypłacić uposażenia, działo się to kosztem realizacji innych zadań społecznych im przypisanych. Pytał ponadto, czy rząd policzył skutki swojej nonszalancji i nieporadności, w tym koszty odsetek od zaciągniętych kredytów. Przedstawiciel SLD wyraził obawę, że rząd nie wyciągnął wniosków z tego, co się stało.
Zdaniem posła, należy podkreślić jeszcze jedną sprawę, a mianowicie to, że nastąpiła utrata zaufania do tworzonego prawa, a w konsekwencji do tych, którzy je stanowią.
Klub wnosi o odrzucenie informacji rządu - oznajmił K. Baszczyński.
Poseł Mirosław Pawlak (PSL) pytał, na ile zmieni się sytuacja we wdrażaniu nowelizacji Karty Nauczyciela, czy zmniejszy się stres wśród pedagogów wywołany błędem ministra M. Handke. Mówca nie podzielił poglądu posła Kazimierza Marcinkiewicza o dobrych nastrojach w szkole. Uznał, że powody do radości mogą mieć jedynie młodzi nauczyciele, ale nie ci, którzy odchodzą na emeryturę. Podkreślił także, że najbardziej negatywne skutki omawianej sprawy dotknęły samorządów gminnych i powiatowych, które zmuszone były w bardzo szybkim tempie zaciągać kredyty.
Poseł wskazał na szczególnie trudną sytuację na wsi w dziedzinie oświaty, w tym na wydłużenie się drogi dziecka do szkoły. Powiedział ponadto, że w wyniku braku naboru do szkół średnich odejdzie z zawodu około 40 tys. nauczycieli w skali kraju.
M. Pawlak poinformował, że Klub będzie głosował przeciwko przyjęciu informacji rządu.
Poseł Andrzej Zapałowski (KdP) powiedział, że głównym celem nowelizacji Karty Nauczyciela było uporządkowanie systemu wynagrodzeń w oświacie. Sprzyjającą temu okolicznością miała być znacząca tendencja spadkowa populacji dzieci osiągających wiek szkolny, a zaoszczędzone w ten sposób środki miały być skierowane m.in. na podniesienie kompromitująco niskich płac nauczycieli. Jednakże okazało się - zdaniem mówcy - że koszty reformy przerosły przewidywania jej twórców, a także w niektórych przypadkach spowodowały pogorszenie się poziomu kształcenia dzieci.
Poseł podkreślił także, że "chytre przerzucanie" coraz to większej odpowiedzialności na samorządy, bez odpowiedniego zabezpieczenia finansowego, zdaje się świadczyć, iż państwo odchodzi od konstytucyjnego obowiązku dbałości o edukację młodego pokolenia, samo zaś udaje, że sprawuje ogólny nadzór pedagogiczny.
Zdaniem mówcy, zaistniałą złą sytuację potęguje fakt, że w "upolitycznionych do granic absurdu samorządach" przy zatrudnianiu preferuje się nauczycieli o "właściwym rodowodzie politycznym".
A. Zapałowski - uznając, że reforma edukacji, której elementem była znowelizowana Karta Nauczyciela, nie rozwiązała wielu podstawowych kwestii, z którymi oświata boryka się od lat - wniósł o odrzucenie informacji rządu.
Pytania zadali następujący posłowie: Jan Zaciura (SLD), Barbara Hyla-Makowska (SLD), Danuta Grabowska (SLD), Zofia Wilczyńska (SLD), Edward Maniura (AWS), Jerzy Czepułkowski (SLD), Teresa Jasztal (SLD), Marek Wikiński (SLD), Adam Łoziński (AWS), Andrzej Gargaś (AWS), Jan Kulas (AWS), Stanisław Pawlak (SLD), Krzysztof Baszczyński (SLD), Marcin Libicki (AWS), Grzegorz Gruszka (SLD), Joanna Fabisiak (AWS), Urszula Wachowska (AWS), Mirosław Swoszowski (AWS), Romuald Ajchler (SLD), Tadeusz Tomaszewski (SLD), Bogdan Lewandowski (SLD).
Na pytania odpowiadał minister Edmund Wittbrodt. Stwierdził, że Ministerstwu Edukacji Narodowej znany jest raport pokontrolny NIK i resort ustosunkował się do niego. Jednakże Izba nie zajęła stanowiska wobec naszych odpowiedzi - oznajmił. Wiadomo tylko, że dokument NIK w tej sprawie został sporządzony. Minister powiedział, że według danych, które są w jego posiadaniu, liczba nauczycieli nie wzrosła o 6 tys. (jak uważa NIK), ale spadła o 3 tys.
Mówca potwierdził, że starsi nauczyciele mniej zyskali na wprowadzeniu nowego systemu płac, a najwięcej ci, których staż wynosi 8-10 lat, a więc jest stosunkowo krótki. Podkreślił, że taki stan rzeczy nie był zakładany w momencie wprowadzania zmian. Dodał, że system wynagrodzeń jest otwarty, ale nie ma pieniędzy na to, aby zaspokoić oczekiwania starszych pedagogów.
Odpowiadając na zarzut, że rząd próbuje przerzucać kolejne zadania na samorządy, minister stwierdził, że jest to prawda, ale wynika to ze zmienianej filozofii działania państwa. Chodzi bowiem o to, że Polska ma być państwem zdecentralizowanym, co dotyczy także oświaty.
Edmund Wittbrodt poruszył ponadto kwestie związane m.in. z: standardami zatrudnieniowymi w edukacji; subwencją oświatową na lata 2000 i 2001; funkcjonowaniem tzw. bonu edukacyjnego; sytuacją szkoły wiejskiej m.in. w zakresie wyrównywania szans w dostępie do wykształcenia; rolą wychowawczą szkoły; pozwami skierowanymi do sądu w sprawie niezrealizowania w 2000 r. podwyżek płac przewidzianych dla nauczycieli; skalą redukcji zatrudnienia w oświacie; awansami na stopień nauczyciela dyplomowanego; środkami na funkcjonowanie opiekunów stażu; zarzutami NIK pod adresem MEN; ilością godzin wychowania fizycznego w szkołach.
Do dyskusji odniósł się także podsekretarz stanu w Ministerstwie Edukacji Narodowej Lech Sprawka. Przypomniał wysokość planowanych średnich uposażeń dla poszczególnych stopni nauczycieli w roku 2000. Wynosiły one: dla stażysty - 1222 zł, nauczyciela kontraktowego - 1479 zł, mianowanego - 1772 zł. Wyjaśnił, skąd wzięły się środki finansowe na wyrównanie płac pedagogów w 2000 r. Poruszył ponadto sprawy związane m.in. z: zadłużeniem samorządów; pieniędzmi na zakup szkolnych autobusów, remonty i modernizacje placówek oświatowych; racjonalizacją sieci szkół.
Do debaty ustosunkował się również wiceprezes NIK Jacek Uczkiewicz. M.in. nie zgodził się z zarzutem posła K. Marcinkiewicza, że wnioski pokontrolne Izby mają podtekst polityczny.
18 stycznia 2001 r. posłowie nie przyjęli wniosku o odrzucenie informacji rządu. Głosowało 430 posłów, za wnioskiem - 196, przeciw 225, wstrzymało się - 9. Tym samym Sejm przyjął do wiadomości informację rządu o stanie wdrażania znowelizowanej Karty Nauczyciela i rozporządzenia Ministra Edukacji Narodowej z dnia 11 maja 2000 r. w sprawie wysokości minimalnych stawek wynagrodzenia zasadniczego nauczycieli w aspekcie napływających z jednostek samorządu terytorialnego informacji o niedoszacowaniu subwencji oświatowej w roku 2000 i braku możliwości realizacji zaplanowanych podwyżek płac dla nauczycieli.
(druk nr 2431)
17 stycznia 2001 r. Sejm rozpatrzył w pierwszym czytaniu rządowy projekt ustawy o ratyfikacji Rzymskiego Statutu Międzynarodowego Trybunału Karnego.
Uzasadnienie projektu ustawy przedstawił podsekretarz stanu w Ministerstwie Spraw Zagranicznych Jerzy Kranz, który powiedział, że Polska podpisała Statut MTK 9 kwietnia 1999 r. Do tej poty statut został podpisany przez 139 państw, a ratyfikowało go 27 krajów. Wejdzie on w życie po ratyfikowaniu go przez 60 państw. Na mocy statutu utworzony zostanie stały i niezależny organ międzynarodowy, powołany do sądzenia najpoważniejszych przestępstw zbrodni ludobójstwa, przeciwko ludzkości oraz wojennych. Obecnie trwają prace nad określeniem definicji zbrodni agresji, która została wymieniona wśród przestępstw objętych jurysdykcją Trybunału, lecz ze względu na kontrowersje zostanie uregulowana później, w drodze poprawek. Jego jurysdykcją objęte będą wyłącznie zbrodnie, które zostaną popełnione po wejściu w życie Statutu. W katalogu ustanowionych sankcji nie przewidziano kary śmierci. Najwyższą karą jest dożywotnie pozbawienie wolności. W statucie uregulowane zostały: przesłanki i zasady wykonywania jurysdykcji, kwestie jej dopuszczalności; ogólne zasady odpowiedzialności; skład i organizacja MTK; postępowanie przed nim; kary i ich zasady; pomoc prawna oraz współpraca z Trybunałem. Przyjęto fundamentalną zasadę jego komplementarności w stosunku do krajowych systemów wymiaru sprawiedliwości. Gwarantuje ona zachowanie pełnych kompetencji w zakresie sprawowania jurysdykcji karnej przez państwa, które podpisały statut. Zgodnie z przyjętymi zasadami, sąd ten staje się właściwy do rozpatrzenia sprawy dopiero wtedy, gdy państwo nie wykonuje swojej jurysdykcji. Trybunał może być uruchomiony po zaakceptowaniu jego kompetencji przez państwo, na którego terytorium popełniona została zbrodnia, albo przez państwo, którego obywatelem jest sprawca. Wszystkie strony umowy automatycznie akceptują jurysdykcję Trybunału. W przypadku gdy wniosek zostanie złożony przez Radę Bezpieczeństwa ONZ, Trybunał nie jest niczym ograniczony w wykonywaniu swych uprawnień. Oznacza to, że jego jurysdykcja dotyczy obywateli państw - stron układu, a w niektórych przypadkach także obywateli państw trzecich. Prawo do wszczęcia procedury mają państwa strony, wskazany prokurator lub Rada Bezpieczeństwa ONZ. Strony umowy zobowiązane są do współpracy z MTK w zakresie ścigania i osądzania zbrodni podlegających jego jurysdykcji. Trybunał ma prawo do zwracania się do państw stron z wnioskami o zapewnienie takiej współpracy. W przypadku niewykonania wniosku, może on przedstawić sprawę zgromadzeniu państw stron lub Radzie Bezpieczeństwa. Przewidziano nową formę współpracy, która została zdefiniowana jako dostarczenie, czyli przekazanie osoby podejrzanej Trybunałowi w trybie przewidzianym statutem. Celowo odróżniono to pojęcie od terminu "ekstradycja", która polega na wydaniu osoby przez jedno państwo drugiemu państwu.
J. Kranz powiedział, że statut jest umową międzynarodową, która wymaga ratyfikacji na mocy zgody wyrażonej w ustawie. Niektóre jego przepisy będą stosowane bezpośrednio i będą miały pierwszeństwo przed regulacjami Kodeksu karnego i Kodeksu postępowania karnego, w przypadku gdy powstaną sprzeczności między tymi ustawami a umową. Realizacja zobowiązań wynikających z umowy wymagać będzie zmian w polskim ustawodawstwie karnym. Ich dokonanie nie jest niezbędnym warunkiem ratyfikacji umowy i nie musi jej poprzedzać. Rząd uznaje, że zmiany dotyczące wykonania postanowień statutu i dostosowania polskiego prawa do jego wymagań powinny być dokonane w jednym akcie prawnym, który kompleksowo ureguluje całą problematykę. Minister podkreślił, że trudno jest w tej chwili precyzyjnie oszacować koszty, które spowoduje ratyfikowanie umowy. Polska będzie zobowiązana do ponoszenia kosztów administracyjnych, związanych z funkcjonowaniem Trybunału, zgromadzenia państw stron oraz biura i organów pomocniczych. Wysokość składek na te cele zostanie ustalona zgodnie z zasadami obowiązującymi w ONZ. Minister podał, że składki na działalność trybunałów karnych, zajmujących się sprawami byłej Jugosławii i Rwandy wynoszą odpowiednio 110 tys. dolarów i 76 tys. dolarów rocznie. Trudne do określenia są koszty związane z wykonywaniem wniosków Trybunału na terytorium Polski. Mówca stwierdził jednak, że nie będą one wysokie i będą pokrywane ze środków bieżących przeznaczonych na pomoc prawną. Dodał, że w statucie nie przewiduje się możliwości składania zastrzeżeń ograniczających kompetencje tego sądu. Dopuszczalne jest jedynie składanie deklaracji dotyczących kwestii proceduralnych. Rząd polski zamierza złożyć deklarację, na mocy której wnioski o współpracę składane przez Trybunał oraz załączone dokumenty sporządzone będą w języku polskim.
Minister zaznaczył, że ratyfikacja statutu będzie wyrazem znaczenia przywiązywanego przez Polskę do powołania MTK. Stwierdził, że jest to przełomowe wydarzenie w praktyce międzynarodowej, które stworzy możliwość wyegzekwowania indywidualnej odpowiedzialności sprawców najpoważniejszych przestępstw międzynarodowych. Doświadczenia ostatnich lat pokazały, że pilna staje się potrzeba ustanowienia stałego organu, który skutecznie sądzić będzie osoby odpowiedzialne za zbrodnie ludobójstwa, zbrodnie wojenne oraz zbrodnie przeciwko ludzkości. Jego powstanie będzie sygnałem, że rażące naruszenia prawa międzynarodowego uznawane będą za realne zagrożenie dla porządku i bezpieczeństwa wszystkich państw. Zainteresowanie społeczności międzynarodowej jak najszybszym wejściem w życie Statutu znalazło swój wyraz w rezolucjach przyjętych przez Zgromadzenie Ogólne Organizacji Narodów Zjednoczonych, Zgromadzenie Parlamentarne Rady Europy oraz Parlament Europejski. Minister podkreślił, że Polska znajdzie się w grupie państw, które jako pierwsze ratyfikują Statut, co ma istotne znaczenie dla jej wizerunku na arenie międzynarodowej.
Zgłosił wniosek o uchwalenie ustawy.
Poseł Stanisław Iwanicki (AWS) powiedział, że Klub popiera rządowy projekt ustawy, uznając, że urzeczywistnia on ideę sprawiedliwości i osobistej odpowiedzialności za działalność publiczną oraz respektuje niezbywalne prawo człowieka do życia w pokoju. Stwierdził, że w drugiej połowie XX wieku popełniano okrutne zbrodnie, które budziły powszechny sprzeciw społeczności międzynarodowej. Pojawiła się potrzeba stworzenia mechanizmów, które będą zapobiegać zbrodniom wojennym, ludobójstwu i innym zbrodniom przeciwko ludzkości. Podkreślił, że konwencje międzynarodowe dotyczące tych problemów będą respektowane jedynie wtedy, gdy wyciągane będą stanowcze konsekwencje za ich nieprzestrzeganie. Dotychczasowe doświadczenia wskazują, że MTK będzie mógł skutecznie ścigać przestępstwa tego rodzaju. Poseł powiedział, że Polska jest jednym z państw, których dotknęły zbrodnie mające podlegać jurysdykcji Trybunału. Uznał, że z tego powodu RP powinna być zainteresowana jak najszybszym ratyfikowaniem Statutu, a także stać się ambasadorem zawartych w nim idei. Omówił zasady zawarte w tym akcie prawnym, dotyczące jurysdykcji MTK oraz uruchamiania procedur. Stwierdził, że reguły te mają stworzyć dostateczne gwarancje do definitywnego rozstrzygnięcia spraw podlegających jurysdykcji Trybunału. Zaznaczył, że ratyfikując Statut, Polska przyjmie na siebie obowiązek współpracy z MTK, polegający m.in. na wydaniu sprawców oraz świadczeniu pomocy prawnej. Powiedział, że wykonywanie kar orzeczonych przez ten sąd powinno przyczynić się do powstrzymywania siłowego rozwiązywania konfliktów i utwierdzić sprawców w przekonaniu, że żadna zbrodnia nie pozostanie bezkarna. Opowiedział się za szybkim ratyfikowaniem traktatu.
Poseł Longin Pastusiak (SLD) przypomniał, że Statut został podpisany 17 lipca 1998 r. w siedzibie organizacji Narodów Zjednoczonych do Spraw Wyżywienia i Rolnictwa w Rzymie. Do chwili obecnej został on podpisany przez 139 państw, a ratyfikowany przez 27. W ostatnich tygodniach podpisały go m.in. - Iran, Izrael i USA. Poseł zwrócił uwagę, że przedstawiciele nowej administracji prezydenta USA oświadczyli, że są przeciwni ratyfikacji Statutu. Powiedział, że prawie przez pół wieku trwały starania o utworzenie stałej międzynarodowej instytucji karnej, która osądzałaby winnych różnych przestępstw, które do tej pory mają miejsce na świecie. Powoływane były doraźne instytucje, które zajmowały się m.in. zbrodniami hitlerowskimi. Dopiero w 1990 r. w ONZ rozpoczęły się prace nad międzynarodową jurysdykcją w sprawach karnych. Były one popierane przez Polskę. Statut stałego MTK utworzono dopiero w 1998 r., a 9 kwietnia 1999 r. został on podpisany przez polski rząd. Poseł powiedział, że współczesny świat jest pełen konfliktów, w wyniku których naruszanie fundamentalnych praw człowieka często przybiera zbrodnicze formy. Stwierdził, że z tego powodu społeczność międzynarodowa musi być wyposażona w instrumenty, które pozwolą osądzić i ukarać osoby winne zbrodni ludobójstwa, wojennych, przeciwko ludzkości oraz agresji, podlegające jurysdykcji międzynarodowego sądu. Trybunałowi będą podlegać zbrodnie popełnione na terytorium państw stron lub przez obywateli tych państw. Dlatego ważne jest, żeby jak największa liczba państw podpisała Statut.
Poseł podkreślił, że upoważniając prezydenta do jego ratyfikacji, Sejm wniesie konstruktywny wkład w proces tworzenia świata, w którym żadne zbrodnie przeciwko ludzkości nie będą bezkarne.
Powiedział, że Klub opowiada się za skierowaniem projektu do Komisji Spraw Zagranicznych oraz Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka.
Posłanka Hanna Suchocka (UW) powiedziała, że jako minister sprawiedliwości podpisała Statut w imieniu rządu polskiego w 1998 r. Stwierdziła, że od początku istnienia ONZ widziano potrzebę powołania do życia międzynarodowego sądu karnego, który miał osądzać najcięższe zbrodnie. Zgromadzenie Ogólne ONZ dało temu wyraz w rezolucji z 9 grudnia 1948 r., przyjmując konwencję o zapobieganiu i karaniu zbrodni ludobójstwa. Już wtedy podjęte zostały prace związane z ustanowieniem międzynarodowego organu sądowniczego, które zakończyły się dopiero w 1998 r. Idea utworzenia MTK została poparta przez papieża, który uznał jego powołanie za zapowiedź realizacji uniwersalnej sprawiedliwości. Polska brała aktywny udział w konferencji, która odbyła się w Rzymie w celu powołania Trybunału. Opowiedziała się za jego ratyfikacją w trybie art. 89 Konstytucji RP, ze względu na zasady jurysdykcji określone w Statucie. Dodała, że potem niezbędne będzie dokonanie zmian w prawie wewnętrznym, gdyż wymagają tego niektóre jego przepisy. Poparła koncepcję, zgodnie z którą wszystkie potrzebne zmiany zostałyby przyjęte w jednej ustawie. Stwierdziła, że szybka ratyfikacja Statutu jest niezbędna m.in. w związku z planowanym wstąpieniem Polski do Unii Europejskiej. H. Suchocka przypomniała, że rezolucja Parlamentu Europejskiego zobowiązuje Radę Europy i Komisję Europejską do traktowania ratyfikacji tego aktu prawnomiędzynarodowego jako istotnego zagadnienia przy negocjacjach z państwami kandydującymi do Unii. Stwierdziła, że Klub opowiada się za skierowaniem projektu ustawy do komisji, a także za jej szybkim uchwaleniem.
Poseł Janusz Dobrosz (PSL) ocenił, że dotychczasowy system walki ze zbrodniami na szczeblu międzynarodowym jest mało skuteczny. Społeczność różnych państw dochodzi do wniosku, że należy położyć kres bezkarności zbrodniarzy. Wyraził nadzieję, że MTK będzie dysponował odpowiednimi sankcjami wobec nich. Opowiedział się za jak najszybszą ratyfikacją Statutu. Zaznaczył, że Trybunał będzie skuteczny jedynie wtedy, gdy dokona jej duża liczba państw. Podkreślił, że Statut musi być ratyfikowany przede wszystkim przez te państwa, które są wyposażone w broń nuklearną i mają możliwość skutecznego egzekwowania postanowień tego sądu. Poseł stwierdził, że obecne mechanizmy powodują, iż rację mają najsilniejsi, a karani są tylko słabi i przegrani. Za najważniejsze postanowienia Statutu uznał wykonywanie jurysdykcji wobec osób fizycznych, które popełniły najpoważniejsze zbrodnie. Pozytywnie ocenił rozwiązania dotyczące kompetencji Trybunału, ocenionej na tle jurysdykcji krajowej. Zwrócił uwagę, że po ratyfikacji potrzebne będzie dokonanie zmian w przepisach prawa karnego. Stwierdził, że konieczne jest jasne określenie, na ile ratyfikowanie Statutu ograniczać będzie naszą jurysdykcję i jakie będzie powodować konsekwencje finansowe. Podkreślił, że ze względu na ideę, która wiąże się z utworzeniem MTK, koszty nie powinny grać żadnej roli.
Powiedział, że Klub opowiada się za ratyfikowaniem ustawy po skierowaniu projektu do komisji.
Następnie pytania zadali posłowie AWS: Ewa Sikorska-Trela, Marcin Libicki i Jan Chmielewski.
W odpowiedzi na zadane przez posłów pytania, podsekretarz stanu w Ministerstwie Spraw Zagranicznych Jerzy Kranz wyjaśniał problemy dotyczące m.in.: uwzględnienia w katalogu przestępstw rozpatrywanych przez Trybunał eutanazji i zbrodni komunistycznych; powodów nieuwzględnienia kary śmierci; orzekania przez MTK w sprawach dotyczących terroryzmu i narkotyków; zasad doboru sędziów; gwarancji, że kompetencje Trybunału nie będą rozszerzane w celu zastąpienia sądów krajowych.
Sejm skierował rządowy projekt ustawy o ratyfikacji Rzymskiego Statutu Międzynarodowego Trybunału Karnego do Komisji Spraw Zagranicznych oraz Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka w celu rozpatrzenia.
(druki nr 2515 i 2532)
17 stycznia 2001 r. Sejm przystąpił do rozpatrzenia sprawozdania Komisji Finansów Publicznych oraz Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi o stanowisku Senatu w sprawie ustawy o wyścigach konnych.
Sprawozdanie komisji przedstawił poseł Leszek Dziamski (AWS), który powiedział, że Senat zgłosił do ustawy 21 poprawek. Komisje postanowiły rekomendować Sejmowi przyjęcie wszystkich zmian, chociaż niektóre z nich wzbudziły dyskusję. Podkreślił, że większość poprawek Senatu miała charakter uściślająco- redakcyjny.
Zgłosił wniosek o przyjęcie sprawozdania komisji.
Poseł Adam Łoziński (AWS) powiedział, że ustawa określa zasady organizacji wyścigów konnych i ma spowodować wybranie najlepszego materiału zarodowego dla ulepszania ras koni. Stwierdził, że poprawki Senatu służyć będą lepszej realizacji celu, dla którego ustawa została uchwalona. Zaznaczył, że Klub będzie głosował zgodnie z rekomendacjami komisji.
Poseł Andrzej Umiński (SLD) przypomniał, że ustawa wzbudzała wiele emocji i kontrowersji. Jedynie w Polsce wyścigi konne przynoszą straty. Stwierdził, że Klub opowiada się za takim rozwiązaniem problemu wyścigów konnych, żeby nie powstawały żadne wątpliwości co do intencji ustawodawcy. Zaznaczył, że przyjęte rozwiązania powinny być korzystne dla Skarbu Państwa. Powiedział, że Klub popiera poprawki Senatu, które służą doprecyzowaniu przepisów. Podkreślił, że nowa ustawa wraz z propozycjami Senatu pozwoli na przywrócenie rentowności wyścigom konnym. Zwrócił uwagę, że istnieją wątpliwości co do zgodności niektórych przepisów ustawy z Konstytucją RP.
Klub będzie głosować za przyjęciem wszystkich poprawek Senatu.
Poseł Wojciech Szczęsny Zarzycki (PSL) powiedział, że w ustawie w nowy sposób sformułowane zostały zasady organizowania i funkcjonowania wyścigów konnych. Uznał, że umożliwi ona rozwój hodowli koni w Polsce, stworzy możliwość utworzenia nowych torów wyścigowych oraz zagwarantuje wysoki poziom wyścigów nie tylko na torze służewieckim. Zaznaczył, że poprawki Senatu wprowadzają do ustawy wiele istotnych zmian, doprecyzowują niektóre przepisy, a także eliminują groźbę powstawania zjawisk kryminogennych. Za najważniejsze uznał zmiany, które doprecyzowują przepisy o utworzeniu Polskiego Klubu Wyścigów Konnych, a także przewidujące odpowiedzialność dyscyplinarną lekarzy weterynarii i medycyny za naruszenie przepisów regulaminu wyścigów konnych. Wyraził żal, że nie udało się wprowadzić do ustawy normy, która zakazywałaby zaciągania zobowiązań finansowych zabezpieczonych na majątku powierzonym Polskiemu Klubowi Wyścigów Konnych. Powiedział, że ma nadzieję, iż nawet bez tego przepisu kierownictwo PKWK zachowa w całości jeden z najpiękniejszych torów wyścigów konnych w Europie.
Posłanka Maria Stolzman (UW) powiedziała, że 6 poprawek ma charakter uściślająco-redakcyjny, a pozostałe mają znaczenie merytoryczne. Pozytywnie oceniła zmiany dotyczące wprowadzania korekt (raz zamiast dwa razy w roku) w rejestrze osób uprawnionych do wykonywania funkcji trenera i jeźdźca powożącego, zwiększenia do 80 proc. udziału organizatorów wyścigów w radzie klubu, zrzeszeń hodowców i właścicieli koni, rozciągnięcia odpowiedzialności dyscyplinarnej za naruszenie regulaminu na lekarzy i weterynarzy oraz płynnego wprowadzenia w życie nowych zasad, które zostały określone w ustawie. Wszyscy zainteresowani będą mieli 6 miesięcy na przygotowanie się do wprowadzenia zmian.
Posłanka powiedziała, że Klub poprze wszystkie poprawki Senatu.
18 stycznia 2001 r. Sejm przyjął 6 poprawek uściślających i redakcyjnych, a także 15 poprawek merytorycznych, zgodnie z którymi m.in.:
(druki nr: 2516, 2531)
17 stycznia 2001 r. Sejm przystąpił do rozpatrzenia sprawozdania Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi o stanowisku Senatu w sprawie ustawy o zmianie ustawy o wyrobie i rozlewie wyrobów winiarskich oraz obrocie tymi wyrobami.
Sprawozdanie przedstawił poseł Seweryn Kaczmarek (SLD), informując, że senatorowie zaproponowali wprowadzenie 5 poprawek, głównie o charakterze redakcyjnym. Komisja rekomenduje przyjęcie czterech i odrzucenie jednej (nr 4), gdyż zawiera ona błędne powołanie - powiedział.
Występując w imieniu SLD, poseł Seweryn Kaczmarek poparł stanowisko Komisji.
Poseł Marian Dembiński (AWS) oświadczył, że Klub również będzie głosował zgodnie z jej rekomendacjami.
Poseł Stanisław Masternak (PSL) poinformował, że Klub zgadza się ze stanowiskiem Komisji. Zaznaczył, że poprawka nr 1 jest chyba niezgodna z intencjami rządu, gdyż czterokrotnie obniża wymagania zawarte w art. 1 ust. 1 ustawy.
18 stycznia 2001 r. posłowie przystąpili do głosowania.
Sejm przyjął poprawkę nr 1 powodującą, że jednym z warunków uzyskania zezwolenia w zakresie rozlewu wyrobów winiarskich będzie dysponowanie obiektami wyposażonymi w zbiorniki, których pojemność techniczna powinna wynosić co najmniej 25% miesięcznej wielkości rozlewu (Sejm przyjmował, że musi być ona równa minimum miesięcznej wielkości).
Posłowie zaakceptowali także trzy zmiany o charakterze redakcyjnym. Odrzucili natomiast poprawkę nr 4.
(druki nr: 2392, 2492)
18 stycznia 2001 r. Sejm rozpatrzył w trzecim czytaniu sprawozdanie Komisji Nadzwyczajnej Komisji Prawa Europejskiego o rządowym projekcie ustawy o zmianie ustawy o listach zastawnych i bankach hipotecznych.
Marszałek Sejmu przypomniał, że Sejm wysłuchał na poprzednim posiedzeniu sprawozdanie Komisji, które przedstawił poseł Jerzy Osiatyński (UW) oraz przeprowadził dyskusję.
Sejm - 410 głosami, przy 13 przeciwnych i 1 wstrzymującym się - uchwalił ustawę o zmianie ustawy o listach zastawnych i bankach hipotecznych.
(druki nr: 2333, 2434)
18 stycznia 2001 r. Sejm przystąpił do rozpatrzenia w pierwszym czytaniu komisyjnego projektu uchwały w sprawie nierównoprawnego traktowania nadawców radiowych przez Krajową Radę Radiofonii i Telewizji w związku z realizacją koncesji radiowych oraz poselskiego projektu uchwały w sprawie koncesji dla Radia Maryja.
Pierwszy z projektów zarekomendował w imieniu Komisji Kultury i Środków Przekazu poseł Mariusz Grabowski (Porozumienie Polskie). Powiedział, że powstał on po zapoznaniu się członków Komisji z wynikami dokonanej na początku stycznia 2000 r. przez NIK kontroli działalności KRRiT w pierwszym procesie koncesyjnym ogólnopolskich nadawców radiowych, który był przeprowadzony w 1994 r., a także funkcjonowania Rady do 1999 r. Dodał, że to Sejm podjął precedensową uchwałę zalecającą kontrolę NIK.
Stwierdził, że wyniki kontroli są jednoznaczne i wyraźnie wskazują na to, że Radio Maryja było dyskryminowane w trakcie realizacji koncesji w porównaniu z innymi nadawcami ogólnopolskimi Radiem RMF FM i Radiem Zet. Ten stan trwa do dziś ocenił mówca i jest wątpliwe czy jest to zgodne z konstytucyjną zasadą równości oraz zasadą bezstronności organu konstytucyjnego, jakim jest KRRiT. Radio Maryja m.in. nie otrzymywało określonych częstotliwości, o które się zwracało, pomimo że były rzeczywiste możliwości ich przyznania. Częstotliwości te wykorzystywały inne rozgłośnie, a KRRiT nie tylko nie reagowała na to, ale starała się nielegalnie usankcjonować ten stan.
NIK zarzucił Radzie stosowanie nieczytelnych kryteriów przyznawania częstotliwości, upolitycznienie procesu koncesyjnego i ignorowanie obowiązujących procedur koncesyjnych. W efekcie Rada w pozaprawny sposób starała się tak kształtować zasięg sieci radiowych, aby preferowani byli nadawcy propagujący poglądy liberalne, a dyskryminowany nadawca katolicki. W tym kontekście poseł powołał się na słowa Jana Pawła II, który zwrócił uwagę, że w Polsce wciąż trwają próby zepchnięcia katolicyzmu na margines życia publicznego i społecznego.
Na podstawie zarzutów NIK zawartych w materiałach pokontrolnych Komisja przygotowała projekt uchwały, wyrażającej zaniepokojenie Sejmu dotychczasowymi praktykami KRRiT przy przyznawaniu koncesji nadawcom radiowym i wzywającej Radę, zwłaszcza w obliczu nowych postępowań o odnowienie koncesji, do podjęcia wszelkich działań w celu niezwłocznego usunięcia nierównej pozycji Radia Maryja w stosunku do pozostałych nadawców ogólnokrajowych i zrealizowania w całości przysługującej mu koncesji.
Poselski projekt uchwały zarekomendowała Sejmowi posłanka Anna Sobecka (niezrz.). Podpisało się pod nim ok. 150 posłów i odnosi się on także do rozpoczętego w połowie listopada 2000 r. procesu ponownego przyznawania koncesji radiowym nadawcom ogólnopolskim. Również i w tym przypadku KRRiT dopuściła się dyskryminacji Radia Maryja, gdyż nie przekazała do Ministerstwa Łączności łącznie wszystkich projektów ogłoszeń dla nadawców, którym koncesje wygasają w połowie bieżącego roku. Spowodowało to, że nadawcy, którzy chcą ubiegać się o częstotliwości RMF FM i Radia Zet mogli składać wnioski już od połowy listopada ub. r., natomiast wnioskujący o częstotliwości Radia Maryja - dopiero od 9 stycznia br. Ponadto dwie pierwsze rozgłośnie będą mogły dysponować mniejszą liczbą nadajników o wysokiej mocy, zaś Radio Maryja zmuszone jest do utrzymywania znacznie większej ilości nadajników o małej mocy, co jest o wiele kosztowniejsze i stwarza utrudnienia dla odbiorców programów.
Posłanka szczegółowo omówiła wyniki kontroli NIK, z których wyłania się obraz KRRiT jako instytucji, która przy przyznawaniu koncesji radiowych naruszała prawo, ignorowała obowiązujące procedury, stwarzała obszar występowania zjawisk korupcyjnych. Te działania były wymierzone w Radio Maryja i jej słuchaczy. Czują się oni pokrzywdzeni i domagają się w tysiącach listów i petycji przestrzegania zasad sprawiedliwości należnej katolikom i instytucjom katolickim.
Biorąc pod uwagę te głosy grupa posłów proponuje przyjęcie przez Sejm uchwały, w której domaga się: "zapewnienia Radiu Maryja statusu podmiotu równoprawnego z komercyjnymi rozgłośniami laickimi, posiadającym ogólnopolskie koncesje, a słuchaczom Radia Maryja odbioru programu zgodnie z zasadami wolności słowa i pluralizmu środków społecznego przekazu, stanowiącymi fundament demokratycznego państwa prawa".
Przewodniczący Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji Juliusz Braun w swoim wystąpieniu odniósł się do zarzutów wobec KRRiT zawartych w wystąpieniach przedstawicieli wnioskodawców projektów uchwał. Jako wyjątkowo niesprawiedliwe uznał oskarżenie go o dyskryminację Radia Maryja. Przypomniał, że gdy zaczął przewodniczyć Radzie, rozgłośnia obejmowała swym zasięgiem 57,6 proc. powierzchni kraju i docierała do 72, 5 proc. ludności Polski. Obecnie zasięg wynosi 88 proc. powierzchni i 94 proc. ludności kraju i praktycznie każdy Polak może słuchać jej programów. Dodał, że Radio Maryja nie jest jedynym katolickim nadawcą radiowym w Polsce. Rada wydała bowiem 45 koncesji dla rozgłośni diecezjalnych i zakonnych, które dysponują 64 nadajnikami różnej mocy.
Mówca zwrócił uwagę, że kontrola NIK dotyczyła całego okresu działalności KRRiT, która w pierwszym etapie funkcjonowania uwikłana była w poważne konflikty polityczne. Przyznał, że podjęte wówczas zobowiązania Rady wobec Radia Maryja, iż otrzyma ona częstotliwości gwarantujące objęcie zasięgiem 80 proc. powierzchni kraju, nie miały podstawy prawnej. KRRiT nie mogła bowiem przyznawać, ani obiecywać przekazania częstotliwości, którymi nie dysponowała.
Odniósł się też do zarzutu upolitycznienia procesu koncesyjnego. Wskazał, że NIK w dokumentach pokontrolnych wskazywała jedynie na podporządkowywanie decyzji Rady polityce koncesyjnej, a to wcale nie oznacza, iż decyzje Rady były podyktowane względami politycznymi.
Przewodniczący Rady podkreślił, że nie ma żadnych podstaw do postawienia komukolwiek zarzutu korupcji. NIK dostrzegł, iż takie zjawiska mogły wystąpić, ale nie wystąpiły. Potwierdził to prezes Najwyższej Izby Kontroli na posiedzeniu Komisji Kultury i Środków Przekazu. Jednak twórcy projektu uchwały konsekwentnie pomijali te ustalenia NIK, które nie pasowały do koncepcji całkowitego potępienia KRRiT i jej przewodniczącego.
J. Braun zapewnił, że Rada zrealizowała zalecenia pokontrolne NIK nawet z pewnym wyprzedzeniem.
W swym wystąpieniu przewodniczący KRRiT uznał, że zarzuty pod adresem Rady sformułowane przez autorów drugiego, poselskiego projektu uchwały są niezrozumiałe. Twierdzą oni bowiem, że Rada nie uwzględniła Radia Maryja w obecnym procesie koncesyjnym. Jest to stwierdzenie nieprawdziwe, gdyż nie ma żadnych przeszkód, by ojcowie redemptoryści złożyli wniosek o przyznanie koncesji. Wyjaśnił, iż wszystkie procedury związane z procesem koncesyjnym są dochowane. Dodał, że przedstawiciele Radia Maryja wraz z przedstawicielami resortu łączności i KRRiT dokładnie uzgadniali wszystkie szczegóły techniczne niezbędne do przygotowania projektu sieci radiowych.
Poseł Stanisław Zając (AWS) wskazał, że od początku działalności Radia Maryja decyzja koncesyjna umożliwiała tej rozgłośni nadawanie na obszarze 15 proc. kraju. W tym samym czasie inne rozgłośnie ogólnokrajowe, takie jak RMF FM i Radio Zet, swym zasięgiem obejmowały 26 proc. kraju. W 1994 r. KRRiT zobowiązała się do przyznania wspomnianym trzem rozgłośniom zasięgu na obszarze co najmniej 80 proc. terytorium Polski. Jednak pod koniec 1999 r. Radio Maryja emitowało swój program na obszarze 62, 7 proc. kraju zaś RMF FM na 83, 4 proc. a Radio Zet na 75, 5 proc. terytorium kraju. Zdaniem mówcy przedstawione liczby jednoznacznie wskazują, że od momentu przyznania Radiu Maryja koncesji, w jaskrawy sposób dochodziło do nierównego traktowania trzech nadawców ogólnopolskich. Wynikało to stąd, iż KRRiT preferowała Radio RMF FM i Radio Zet kosztem Radia Maryja. Kontrola NIK, przeprowadzona na zlecenie Sejmu, potwierdziła te zarzuty i wykazała, że KRRiT nie zachowała wobec wszystkich koncesjonariuszy bezstronności organu publicznego. Nie ma więc żadnej wątpliwości, że ogólnopolska rozgłośnia katolicka przy przyznawaniu częstotliwości była dyskryminowana. Ten stan utrzymuje się nadal, gdyż do dnia dzisiejszego istnieje dysproporcja w zasięgu sieci nadawania między Radiem Maryja, a pozostałymi stacjami komercyjnymi.
Można przyjąć tezę stwierdził poseł że działania KRRiT nie są przypadkowe i wynikają ze świadomie realizowanej określonej polityki wobec katolickiej rozgłośni.
Zarzucił przewodniczącemu KRRiT wspieranie tej polityki, czego przykładem jest nieprzesłanie w tym samym terminie do Ministra Łączności projektów sieci wszystkich trzech ogólnopolskich nadawców radiowych.
Poseł oznajmił, że Klub w pełni popiera omawiane projekty uchwał i wnosi o ich przyjęcie.
Poseł Piotr Gadzinowski (SLD) określił zarzuty wobec KRRiT zawarte w projektach uchwał jako chybione, choćby z tego powodu, że obecnie Radio Maryja jest odbierane praktycznie w całym kraju. Za szczególnie niesłuszny i krzywdzący uznał, zawarty w projekcie komisyjnym, zarzut o występowanie zjawisk korupcyjnych w działaniach Rady. Dodał, że taki zarzut trzeba udokumentować i poprzeć rzetelnymi dowodami.
Wskazał, że projekty odnoszą się do działalności Rady w przeszłości, kiedy przewodniczyli jej Ryszard Bender i Janusz Zaorski.
Poseł powiedział, że Sejm nie powinien preferować rozgłośni, która łamie przyznaną jej koncesję. Powołując się na informacje gazetowe poinformował, że Radio Maryja bez pozwolenia nadaje programy za pośrednictwem satelity. Ponadto kierownictwo tej rozgłośni notorycznie nie przedkłada corocznego sprawozdania finansowego.
Piotr Gadzinowski wyraził opinię, że źle by się stało, gdyby posłowie podjęli uchwałę popierającą jedną z wielu rozgłośni niepublicznych i w ten sposób upolityczniali media.
Zapowiedział głosowanie Klubu przeciwko projektom uchwał.
Poseł Marcin Zawiła (UW) ocenił, że tocząca się po raz kolejny w Sejmie dyskusja na temat Radia Maryja zepchnęła na plan dalszy inne istotne kwestie związane z funkcjonowaniem radiofonii w Polsce. Tymczasem radiostacje publiczne takie jak Radio Bis, a nawet Program I i II PR nie dysponują odpowiednimi częstotliwościami umożliwiającymi im dotarcie do słuchaczy w całym kraju i realizację ich ogólnospołecznej misji.
Zwrócił uwagę, że przyczyną problemów z Radiem Maryja jest podjęcie kilka lat temu przez KRRiT nietrafnej decyzji o przyznaniu tej rozgłośni częstotliwości, którymi w tym czasie nie dysponowała. Obecnie Rada pod przewodnictwem Juliusza Brauna w przeciągu kilku miesięcy doprowadziła do tego, że Radio Maryja może być słuchane przez 94 proc. mieszkańców Polski. Trudno więc teraz stawiać zarzuty, iż KRRiT nadal dyskryminuje rozgłośnię i nie stara się o pełną realizację przyznanej jej koncesji lub dąży do przeprowadzenia procesu rekoncesyjnego ze szkodą dla niej. Klub nie widzi w związku z tym powodu, aby poprzeć projekty uchwał.
Poseł określił jako bezpodstawne oskarżenie o świadome dążenie określonych sił do ograniczenia możliwości słuchania katolickiego radia w Polsce. Przecież powiedział poseł każda diecezja w RP ma własną rozgłośnię radiową, a ponadto wszędzie dociera już ogólnopolskie Radio Maryja.
Poseł Józef Zych (PSL) powołał się na ustalenia NIK, z których wynika, że Ministerstwo Łączności i Państwowa Agencja Radiokomunikacyjna nie wykonywały swoich obowiązków związanych z zapewnieniem racjonalnego wykorzystania częstotliwości. Stąd pojawiające się od 10 lat te same zarzuty, dotyczące nieprawidłowości przy ich rozdziale.
Mówca oświadczył, że PSL opowiada się za bezwzględnym przestrzeganiem prawa w tym zakresie. Dlatego jeżeli wskazuje się na to, iż zostało ono naruszone w stosunku do Radia Maryja to należy uczynić wszystko, aby doprowadzić do wyeliminowania dostrzeżonych nieprawidłowości i zapewnić poprzez działania prawne, iż nie będą się już one powtarzały.
Wskazując na wady legislacyjne projektów uchwał poseł stwierdził, że Klub opowiada się za skierowaniem ich do komisji.
Posłanka Janina Kraus (KP) podkreśliła, że Koło identyfikuje się z treścią i postulatami zawartymi w projektach uchwał. Uznała, że Sejm nie powinien ograniczać się do domagania się naprawienia szkód, ale zażądać także wyciągnięcia konsekwencji wobec osób, które dyskryminowały katolickie Radio Maryja. Dodała, iż osoby te powinny ponieść odpowiedzialność karną.
W ocenie przedstawicielki Koła działania KRRiT zmierzają do tego, aby wykorzystać proces ponownego przyznawania koncesji do utrzymania istniejącego, dyskryminującego Radio Maryja, ładu w eterze, a nawet do dalszego ograniczenia działań tej rozgłośni.
Poseł Jan Łopuszański (Porozumienie Polskie) uznał, że tocząca się debata dotyczy fundamentalnej kwestii przestrzegania w Polsce zasady wolności słowa, a także realizacji praw ludzi wierzących w naszym kraju. Raport NIK wykazał ponad wszelką wątpliwość nierównoprawne traktowanie Radia Maryja w stosunku do innych nadawców ogólnopolskich. Okazało się, że preferowane były przez KRRiT media liberalne, kosztem katolickich i jest to fakt wpisujący się w bardzo smutną rzeczywistość walki z tradycją katolicką w Polsce.
Mówca podkreślił, że przyjęcie przez Sejm omawianych uchwał będzie służyło zapewnieniu należnych praw społecznym katolickim nadawcom i praw wielomilionowej rzeszy słuchaczy Radia Maryja.
Poseł Jan Olszewski (ROP-PC) powiedział, że faktem bezspornym jest, że w stosunku do podmiotów ubiegających się o koncesje radiowe wprowadzony był podział na równych i równiejszych, z tym że tymi ostatnimi okazali się nadawcy komercyjni. Negatywne skutki takiego podziału odczuło Radio Maryja.
Koło popiera przedłożone projekty uchwał, ale apeluje o uzupełnienie ich, o wskazanie odpowiedzialności konkretnych osób za uprzywilejowanie dwóch rozgłośni i pokrzywdzenie trzeciej.
Poseł Stanisław Misztal (niezrz.) określił dyskryminowanie Radia Maryja jako skandal i zaproponował rozpatrzenie takich rozwiązań legislacyjnych, które zapobiegną w przyszłości woluntaryzmowi w przyznawaniu koncesji radiowych.
Poseł Waldemar Sikora (niezrz.) wyraził pogląd, że dyskryminowanie Radia Maryja powinno być traktowane nie tylko jako przejaw naruszania prawa i elementarnych zasad sprawiedliwości społecznej, ale także jako zagrożenie podstawowych praw i interesów narodu polskiego.
Poseł Antoni Macierewicz (niezrz.) oświadczył, że ustalenia NIK nie pozostawiają żadnych wątpliwości, iż polityka koncesyjna KRRiT polegająca na blokowaniu i uniemożliwianiu funkcjonowania Radia Maryja jest jednym z przejawów systematycznego represjonowania katolików w Polsce. Określił działalność Rady jako niosącą cechy przestępstwa i domagał się, aby Prokurator Generalny z urzędu rozpoczął ściganie tych, którzy się ich dopuścili.
Poseł Gabriel Janowski (niezrz.) określił Radio Maryja jako dobro szczególne zasługujące na wsparcie i obronę. Wynika to z faktu, że przynosi ono milionom ludzi w Polsce słowa otuchy i prawdy i daje im możliwość wzajemnych kontaktów poprzez wspólną modlitwę. Rozgłośnia ta informuje także o wielu sprawach i problemach dziejących się w naszym kraju, którymi nie są zainteresowane inne media publiczne, np. o kwestii wyprzedaży nieruchomości cudzoziemcom.
Następnie zabrał głos minister łączności Tomasz Szyszko. Uznał, że NIK przedstawił w swych dokumentach bardzo rzetelną i obiektywną opinię na temat działalności resortu i Państwowej Agencji Radiokomunikacji w latach 1993-1997. Przyznał, że w tych latach instytucje te wyrażały pogląd, iż nie ma szans na zbudowanie sieci nadajników Radia Maryja o odpowiedniej mocy i zasięgu. Jednak potem Ministerstwo zweryfikowało swoje stanowisko i przygotowało odpowiedni projekt, którego realizacja doprowadziła do poprawy sytuacji rozgłośni.
Minister nie zgodził się z opinią przewodniczącego KRRiT, iż Ministerstwo Łączności przyczyniło się w jakikolwiek sposób do opóźnienia przeprowadzaniu procesu ponownego przyznawania koncesji dla Radia Maryja. Zapewnił, że resort uczynił wszystko, by w tym procesie wszystkie biorące w nim udział podmioty były traktowane równoprawnie. Dodał, że dzięki wysiłkom Ministerstwa udało się już uniknąć wielu błędów w planowaniu rozdziału częstotliwości, które doprowadziłyby do tego, iż radia komercyjne miałyby znacznie lepsze możliwości emisji programów niż Radio Maryja.
Po zakończeniu wystąpień pytania zadali posłowie: Jan Maria Jackowski (AWS), Stanisław Misztal (niezrz.), Grażyna Sołtyk (AWS), Roman Giedrojć (AWS), Andrzej Chrzanowski (AWS), Czesław Ryszka (AWS), Józef Skrzypek (AWS), Mariusz Olszewski (Porozumienie Polskie), Henryk Dykty (AWS), Zofia Krasicka- Domka (AWS), Ewa Sikorska-Trela (AWS), Marcin Libicki (AWS), Grzegorz Woźny (SLD), Jan Chmielewski (AWS), Bogdan Lewandowski (SLD), Jan Kulas (AWS), Janina Kraus (KdP), Witold Tomczak (Porozumienie Polskie), Romuald Ajchler (SLD), Tadeusz Tomaszewski (SLD), Stanisław Kalemba (PSL), Bogdan Pęk (PSL), Ryszard Stanibuła (PSL), Mirosław Swoszowski (AWS), Marek Kaczyński (AWS), Joanna Fabisiak (AWS), Jerzy Wenderlich (SLD), Krzysztof Jurgiel (AWS), Barbara Frączek (AWS).
Prezes NIK Janusz Wojciechowski ustosunkowując się do pytań przypomniał wyniki kontroli NIK dotyczącej działalności KRRiT. Potwierdził, że problem powstał w 1994 r., gdy Rada, przeprowadzając proces koncesyjny, obiecała nadawcom przydział częstotliwości, którymi nie dysponowała. Potem jednak, zamiast naprawić ten błąd i równomiernie przydzielać koncesjonariuszom dostępne częstotliwości, KRRiT zaczęła rozdysponowywać je na niekorzyść Radia Maryja. W rezultacie, pomimo że były możliwości przydzielenia określonych mocy nadawczych tej rozgłośni, otrzymywali je inni komercyjni nadawcy. Faktu tego nikt nie kwestionuje.
Prezes NIK podkreślił, że kontrola nie wykazała przypadków korupcji. Izba wskazała tylko potencjalne obszary zagrożenia tego rodzaju przestępstwami. Stwierdzono m. in., że służby KRRiT i resortu łączności uzgadniały pewne kwestie techniczne poza oficjalnym procesem koncesyjnym. J. Wojciechowski zapewnił, że gdyby NIK stwierdził popełnienie przestępstwa skierowałby sprawę do prokuratury.
Mówca wyjaśnił, że zgodnie z obowiązującym prawem, członkowie Rady ponoszą kolegialnie odpowiedzialność za podejmowane decyzje. Chodzi tu o odpowiedzialność polityczną i konstytucyjną, którą może egzekwować Sejm, który powołuje KRRiT.
Na skierowane do niego pytania odpowiedział także przewodniczący KRRiT Juliusz Braun. Oświadczył, że wobec postawienia mu zarzutu popełnienia przestępstwa apeluje do Marszałka Sejmu i ministra sprawiedliwości o ustosunkowanie się do niego.
Jeszcze raz przypomniał, że w okresie pełnienia przez niego funkcji przewodniczącego Rady wreszcie doszło do zrealizowania koncesji dla Radia Maryja, która przewidywała, iż przyznane mu zostaną częstotliwości pozwalające na nadawanie programów na obszarze 80 proc. powierzchni kraju. Dodał, że rozgłośnia emituje obecnie na 88 proc. powierzchni Polski i może dotrzeć do 94 proc. jej mieszkańców.
Ponownie omówił kwestie związane z przeprowadzaniem ponownego procesu koncesyjnego i stwierdził, że Rada będzie dążyć do tego, aby nie doszło do sytuacji, że stara koncesja wygaśnie, a nowa nie będzie jeszcze udzielona.
Zwrócił uwagę, że bardzo wiele podmiotów ubiegających się od KRRiT o uzyskanie koncesji na nadawanie programów radiowych nie otrzymało ich w ostatnich latach. Były to podmioty związane zarówno z prawicą jak i lewicą, a także radiostacje komercyjne i zamierzające realizować różnorodne cele społeczne.
Juliusz Braun zdecydowanie odrzucił tezę, że Krajowa Rada w swym działaniu dążyła do represjonowania katolików w Polsce. Zwrócił uwagę, że od początku swojego działania spotyka się ona regularnie z przedstawicielami Konferencji Episkopatu Polski, aby omówić wszystkie najważniejsze sprawy związane z rozwojem radiofonii i telewizji katolickiej w Polsce oraz problemy edukacji medialnej.
Minister Łączności Tomasz Szyszko omówił działania resortu, które pozwoliły na rozbudowę sieci Radia Maryja. Potwierdził, że rozgłośnia ta obecnie emituje program na 94 proc. powierzchni kraju.
Poseł Mariusz Grabowski (Porozumienie Polskie) powiedział, że wnioskodawcy uchwały nadal uważają, iż Radio Maryja było przez KRRiT znacznie gorzej traktowane w przydziale częstotliwości niż dwie pozostałe ogólnopolskie radiostacje komercyjne. Do dziś katolicki nadawca emituje swój program w wersji stereo na znacznie mniejszej powierzchni Polski niż Radio RMF FM i Radio Zet. Poseł wyraził niepokój, że Rada może zamierzać kontynuować faworyzowanie niektórych nadawców kosztem rozgłośni katolickiej. Dlatego trzeba doprowadzić do tego, aby nie dochodziło więcej do naruszeń prawa i KRRiT była wiarygodnym organem odpowiedzialnym za ład w eterze stojącym na straży wolności słowa i wypowiedzi w Polsce. Dodał, że zapewnienie możliwości równoprawnego funkcjonowania rozgłośni katolickich w naszym kraju ma zasadnicze znaczenie dla dobra całego narodu.
Mówca ocenił, że debata udowodniła, iż Radio Maryja, pełniące szczególną służbę prawdzie, Bogu, Kościołowi, Ojczyźnie i Narodowi było dyskryminowane.
Posłanka Anna Sobecka (niezrz.) odpowiadając na pytania stwierdziła, że swoje zaangażowanie w naprawienie krzywd wyrządzonych Radiu Maryja uznaje za służbę narodowi. Jako demagogiczną propagandę określiła głosy wskazujące, że działalności medialnej rozgłośni towarzyszy niejasna działalność gospodarczo- finansowa.
Głosowanie nad wnioskami o odrzucenie komisyjnego i poselskiego projektów uchwał odbędzie się na kolejnym posiedzeniu Sejmu.
(druki nr: 1891, 2534)
18 stycznia 2001 r. Sejm rozpatrzył sprawozdanie Komisji Gospodarki oraz Komisji Finansów Publicznych o rządowym projekcie ustawy o ochronie przed nadmiernym przywozem towarów na polski obszar celny.
Sprawozdawca, poseł Zbigniew Kaniewski (SLD) stwierdził, że przedłożenie jest pierwszym z czterech przygotowywanych projektów tzw. ustaw okołocelnych, mających na celu ochronę krajowego przemysłu przed nadmiernym lub nieuczciwym importem towarów. Wszystkie one są zgodne z regulacjami Światowej Organizacji Handlu (WTO). Celem przedkładanego projektu jest ułatwienie krajowemu przemysłowi niezbędnej ochrony, zaś Ministrowi Gospodarki - prowadzenie postępowania w tego typu sprawach. Mówca przypomniał, że projekt ma zastąpić dotychczasową ustawę z 11 grudnia 1997 r. Jej nowelizację uznano za niecelową, bowiem zakres proponowanych zmian jest bardzo szeroki. W konsultacjach na temat projektu uczestniczyli przedstawiciele przemysłu oraz resortu gospodarki. Jednym z efektów obrad było porozumienie tych stron w sprawie ułatwienia przemysłowi dochodzenia swych praw w postępowaniu ochronnym. Mówca zapewnił, że posłowie będą zabiegać o uzyskiwanie informacji od Ministra Gospodarki, czy jest ono realizowane.
Zgodnie z propozycjami zawartymi w projekcie, postępowanie ochronne prowadzi Minister Gospodarki na podstawie przepisów ustawy i Kodeksu postępowania administracyjnego. Rozstrzygnięcia spraw są kierowane do wszystkich importerów, a środek ochronny stosowany jest bez względu na kraj pochodzenia towaru, chyba że umowy międzynarodowe zawarte przez RP stanowią inaczej. Bardziej rygorystycznie traktowane mogą być kraje, które nie są sygnatariuszami umów z Polską, a także nie należące do WTO. Ustawa będzie chronić przed nadmiernym importem nie tylko, gdy wyrządzona została szkoda przemysłowi krajowemu, ale także gdy pojawi się zagrożenie taką szkodą. Środkami ochronnymi w rozumieniu projektu są dodatkowe opłaty celne i kontyngenty. Wobec kraju nie będącego członkiem WTO może to być, np. wprowadzenie pozwoleń na przywóz. Odnosząc się do budzącego kontrowersje przepisu zwalniającego od dodatkowej opłaty celnej pewnej, z reguły niewielkiej, ilości towaru, mówca stwierdził, że każdy zainteresowany przedsiębiorca może się na ten temat wypowiedzieć, a Minister Gospodarki może w rozporządzeniu o nałożeniu dodatkowej opłaty celnej określić jednocześnie ilość towaru nie podlegającą dodatkowej opłacie. Zgodnie z projektem, postępowanie ochronne powinno być zakończone w terminie 12 miesięcy. Rozporządzenie ustanawiające środki ochronne - tymczasowe lub ostateczne - musi być poprzedzone wydaniem postanowienia o wstępnych ustaleniach lub o stwierdzeniu nadmiernego przywozu towaru. Postanowienia będą publikowane w Monitorze Polskim i bezzwłocznie doręczane stronom. Środek ochronny może być ustanowiony na cztery lata z możliwością przedłużenia do maksimum ośmiu lat. Gdy okres stosowania środka ochronnego przekroczy trzy lata, można go poddać weryfikacji i uchylić, bądź zliberalizować.
Mówca wniósł o przyjęcie projektu.
W ocenie posła Dariusza Kubiaka (AWS) proponowane w projekcie rozwiązania powinny pomóc krajowemu przemysłowi. Projekt reguluje przy tym nie tylko kwestie związane z funkcjonowaniem krajowego rynku, lecz także przystosowuje polskie ustawodawstwo do prawa UE. Mówca przytoczył najważniejsze zmiany proponowane w projekcie, podkreślając, że wszystkie służą ochronie krajowego rynku. W szczególności zwrócił uwagę na znaczenie tych uregulowań dla krajowego przemysłu lekkiego. Stwierdził także, iż wejście w życie tej ustawy nie spowoduje dodatkowych kosztów dla budżetu państwa. Opowiedział się za przyjęciem projektu ustawy.
Poseł Zbigniew Kaniewski (SLD) zauważył, że dla przedsiębiorców bardzo ważne jest uproszczenie procedur ochrony rynku wewnętrznego. Ich oczekiwania dotyczą także jak najszybszego wprowadzenia w życie nowych uregulowań. Jego zdaniem, szczególnie dramatyczna jest w tym zakresie sytuacja przemysłu tekstylnego, gdzie nadmierny i nieuczciwy import zagraża kilkadziesięciu tysiącom firm tej branży. Wskazał na konieczność skutecznego rozwiązania problemu zwolnienia od dodatkowej opłaty celnej pewnej ilości importowanego towaru - przedsiębiorcy chcieliby mieć tu gwarancję, że wprowadzone przez Ministra Gospodarki zwolnienia nie będą godziły w interesy innego sektora gospodarki. Mówca złożył poprawkę w tej sprawie.
Poseł Czesław Siekierski (PSL) wskazał na potrzebę ochrony krajowego przemysłu przed nadmiernym importem. Zauważył jednak, że niektóre proponowane zmiany mogą powodować dodatkowe opóźnienia w przygotowaniu wniosku i wszczęciu postępowania ochronnego. Jego zdaniem, zebranie faktów świadczących o szkodliwości importu, wymagać będzie czasu, zaangażowania specjalistów i środków finansowych. Mówca zaproponował zastąpienie w art. 11 projektu słowa "dowody" określeniem "dane", co powinno przyspieszyć i uprościć niezbędne procedury. Zdaniem posła, projekt posiada więcej budzących wątpliwości rozwiązań i w toku dalszych prac legislacyjnych powinien być udoskonalony.
Poseł Jan Klimek (niezrz.) uznał projekt za ważny, zarówno dla ochrony krajowego rynku, jak i ze względu na potrzebę unifikacji prawa z ustawodawstwem UE. Odbierany jest on jednocześnie jako sygnał rzeczywistego stosunku państwa do rodzimej przedsiębiorczości. Podkreślił, że polskie przedsiębiorstwa nie mają jeszcze wystarczającego potencjału, aby konkurować z firmami z krajów rozwiniętych, stąd potrzeba ich wspierania. Postulował, by jako strona w postępowaniu ochronnym, mogły występować organizacje przedsiębiorców.
Podsekretarz stanu w Ministerstwie Gospodarki Edward Edmund Nowak zadeklarował daleko idącą współpracę z przedsiębiorcami przy opracowywaniu wniosków w sprawie działań ochronnych, a także organizacji szkoleń dla instytucji samorządu gospodarczego, stowarzyszeń gospodarczych i konsumenckich. Poinformował, że dotychczas resort przeprowadził lub jest w trakcie przeprowadzania dziewięciu postępowań w sprawach ochrony rynku przed nadmiernym importem. Poparł poprawkę zgłoszoną przez posła Z. Kaniewskiego. Wyraził przekonanie, że projekt jest właściwym krokiem w kierunku ochrony polskiej gospodarki przed niewłaściwymi praktykami gospodarczymi.
Sejm, wobec braku sprzeciwu, skierował ponownie rządowy projekt ustawy o ochronie przed nadmiernym przywozem towarów na polski obszar celny do Komisji Gospodarki oraz Komisji Finansów Publicznych - w celu przedstawienia dodatkowego sprawozdania.
(druki nr: 2136, 2228)
18 stycznia 2001 r. Sejm rozpatrzył sprawozdanie Rady Ministrów z realizacji w roku 1999 ustawy z dnia 7 stycznia 1993 r. o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży; wraz ze stanowiskiem Komisji Edukacji Nauki i Młodzieży, Komisji Polityki Społecznej, Komisji Rodziny, Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka oraz Komisji Zdrowia.
Sprawozdanie Rady Ministrów przedstawiła sekretarz stanu w Kancelarii Prezesa RM Maria Smereczyńska, informując, iż zostało ono opracowane przez pełnomocnika rządu ds. rodziny na podstawie sprawozdań przygotowanych przez ministerstwa: Zdrowia; Pracy i Polityki Społecznej; Edukacji Narodowej; Spraw Wewnętrznych i Administracji; Sprawiedliwości oraz Prokuraturę Krajową.
Odnosząc się do zagadnień dotyczących opieki medycznej nad dzieckiem poczętym i jego matką, mówczyni podkreśliła, iż zadania w zakresie diagnostyki kobiet ciężarnych i zapewnienie im opieki medycznej w przypadku zagrożenia wcześniactwem realizowane były nie tylko przez placówki położniczo-ginekologiczne, lecz także w ramach przeprowadzanego w całym kraju nowoczesnego "Programu Opieki Perinatalnej w Polsce". Przypomniała także o znaczeniu programów upowszechniających m.in.: karmienie piersią, zagadnienia naturalnego planowania rodziny, profilaktykę wad cewy nerwowej, a także programu antynikotynowego skierowanego do kobiet w wieku prokreacyjnym. Kontynuowano także inicjatywę: "Szpital przyjazny dziecku". Mówczyni wskazała na zwiększoną dostępność badań prenatalnych i rozwój poradnictwa z zakresu chorób genetycznych. Omówiła także wykaz leków hormonalnych, z których część jest refundowana przez Ministra Zdrowia.
M.Smereczyńska, podając dane statystyczne, omówiła pomoc finansową państwa dla kobiet w ciąży i wychowującym dzieci (większą niż w 1998 r. o ponad 17 mln ) oraz instytucjonalną, przeznaczoną na prowadzenie domów samotnej matki, ośrodków adopcyjnych, poradni rodzinnych, TPD, a także wydawanie broszur propagujących naturalne metody planowania rodziny itp. Mówczyni zwróciła uwagę, iż od 1 lipca 1999 r. zaczęło obowiązywać znowelizowane rozporządzenie określające zakres i formy pomocy dla kobiet w ciąży oraz wychowującej dziecko, wydłużające okres wypłaty świadczeń dla tej grupy osób o 1-miesięczny zasiłek - do 7 miesiąca ciąży. Mówczyni podkreśliła wsparcie samorządów i organizacji pozarządowych dla matek będących w trudnej sytuacji życiowej i samotnie wychowujących dzieci oraz dla ofiar przemocy w rodzinie. Poinformowała także, iż w kraju funkcjonuje ponad 2,7 tysiąca katolickich poradni życia rodzinnego, 16 katolickich ośrodków adopcyjno-opiekuńczych i 31 katolickich domów samotnej matki.
O skuteczności działań podejmowanych w ramach opieki zdrowotnej nad kobietą ciężarną i noworodkiem - stwierdziła przedstawicielka RM - świadczy m.in. dalsze obniżenie wskaźnika umieralności niemowląt, który w 1999 r. obniżył się o kolejne 0,7 promila - do 8,9 promila.
Zgodnie z przepisami ustawy w programach nauczania szkolnego znalazła się wiedza o życiu seksualnym człowieka, życiu w fazie prenatalnej oraz metodach świadomej prokreacji. Od 1 września 1999 r., zgodnie z zreformowanym programem nauczania, do szkół podstawowych, gimnazjów i liceów wprowadzono przedmiot "Wychowanie do życia w rodzinie". Ministerstwo Edukacji Narodowej zakupiło i przekazało do bibliotek pedagogicznych zestaw podręczników i pomocy dydaktycznych oraz zestaw wideofilmów do jego nauki za kwotę blisko 170 tys. zł. Ponadto MEN zorganizowało kursy przygotowujące do prowadzenia zajęć z tego przedmiotu dla ok. 4.600 nauczycieli różnych specjalności.
W ocenie M. Smereczyńskiej ustawa spełniła swoje zadanie, zapewniając kobietom pełną opiekę medyczną, socjalną i prawną. Przede wszystkim jednak - w sposób widoczny - ograniczyła liczbę wykonywanych w Polsce aborcji. Rząd szacuje, iż w roku 1999 dokonano 151 zabiegów przerywania ciąży, (żadnej nie dokonano w warunkach ambulatoryjnych) w tym m.in. - 94 z powodu zagrożenia życia i zdrowia matki; 50 - w wyniku stwierdzenia uszkodzeń płodu , 1 w następstwie popełnionego gwałtu. Liczba stwierdzonych nielegalnych aborcji wzrosła z 17 w roku 1998 - do 99 w roku 1999. Zmniejszyła się liczba dzieciobójstw ( w 1999 r. wykryto 31 tego rodzaju przestępstw). O 35% zmalała także liczba porzuceń dzieci. Zdaniem mówczyni wyciąganie jakichkolwiek wniosków na temat skutków potajemnie wykonywanych aborcji jest nieuzasadnione, gdyż nie ma możliwości, aby zweryfikować skalę tego zjawiska.
Realizacji zawartych w ustawie zadań służyły także nowe rozwiązania prawne dotyczące, m.in. zakazu wykonywania eksperymentów badawczych na dziecku poczętym, zwiększonej ochrony życia noworodka, a także wydłużeniu od stycznia 2000 r. urlopów macierzyńskich - z 16 do 20 tygodni przy urodzeniu jednego dziecka i z 20 - do 30 tygodni w przypadku urodzenia więcej niż jednego dziecka. Mówczyni przypomniała ponadto, iż pod koniec ubiegłego roku w celu wypełniania określonych w ustawie zadań Rada Ministrów przyjęła "Program polityki prorodzinnej państwa".
Stanowisko komisji: Edukacji Nauki i Młodzieży, Polityki Społecznej, Rodziny, Sprawiedliwości i Praw Człowieka oraz Zdrowia, przedstawił poseł Antoni Szymański (AWS), który zarekomendował przyjęcie informacji rządu. Poseł omówił najistotniejsze zagadnienia ocenianej ustawy, które w trakcie posiedzenia komisji zaprezentowała pełnomocnik rządu ds. rodziny. Dotyczyły one m.in.: zakresu badań profilaktycznych wśród ciężarnych kobiet; spadku śmiertelności niemowląt; pomocy socjalnej; możliwości korzystania z usług domów samotnej matki, problemu aborcji; zgonów dzieci z niską wagą urodzeniową; problemu uczennic w ciąży; dostępności badań prenatalnych oraz upowszechniania programów profilaktycznych.
Kontrowersje wśród członków Komisji, stwierdził mówca, wzbudziła kwestia edukacji dzieci i młodzieży w zakresie wiedzy o życiu seksualnym, pominięcie informacji o tzw. turystyce aborcyjnej, niewystarczający zakres opieki nad kobietami ciężarnymi, brak dofinansowania przez państwo większości środków antykoncepcyjnych oraz nadmierne, zdaniem części posłów, eksponowanie w sprawozdaniu działalności organizacji katolickich. Wyrażano zaniepokojenie wzrostem pozostawień w szpitalach noworodków, które nie były spowodowane względami zdrowotnymi, a także dalszym spadkiem przyrostu naturalnego - w 1999 r. odnotowano narodziny tylko 328 tysięcy dzieci - zaledwie o 587 więcej niż zgonów.
Sprawozdanie jest dobrze przygotowane pod względem merytorycznym i wskazuje na skuteczność funkcjonowania przepisów ustawy - stwierdził A. Szymański.
"W preambule ustawy zawarte jest stwierdzenie, iż życie jest fundamentalnym dobrem człowieka, a troska o życie i zdrowie należy do podstawowych obowiązków państwa, społeczeństwa i obywatela" - powiedział poseł Zbigniew Szymański (AWS), stwierdzając, iż jej przepisy nakładają na organy administracji rządowej i samorządowej obowiązek zapewnienia kobietom w ciąży pomocy medycznej, socjalnej oraz prawnej. Zwrócił także uwagę, iż Trybunał Konstytucyjny, orzekł, iż art. 38 Konstytucji RP, dotyczący prawnej ochrony życia, odnosi się także do dzieci nienarodzonych.
Poseł przeanalizował treść informacji dotyczących: profilaktycznych i diagnostycznych badań lekarskich ciężarnych kobiet; świadczeń socjalnych; zasad funkcjonowania domów samotnej matki; poradnictwa rodzinnego, badań prenatalnych; wykrytych przypadków nielegalnej aborcji. Mówca zwrócił uwagę, iż w 1999 r. nie odnotowano przypadków naruszenia praw i przywilejów należnych uczennicom w ciąży. Przypomniał także, iż reaktywowano działalność Krajowego Zespołu Promocji Naturalnego Planowania Rodziny. Wydano także broszurę Światowej Organizacji Zdrowia "Naturalne planowanie rodziny". Mówca, nawiązując do obowiązujących przepisów, które umożliwiają zakup hormonalnych środków antykoncepcyjnych tylko na receptę, wskazał na kumulowanie się skutków ubocznych w wyniku długotrwałego ich stosowania.
Poseł podkreślił, iż liczba aborcji dokonanych z powodu zagrożenia zdrowia lub życia matki była dwukrotnie niższa niż w roku 1998, co świadczy o poprawie opieki medycznej nad przypadkami tzw. ciąży zwiększonego ryzyka. W ocenie mówcy zahamowanie trendu coraz niższego przyrostu naturalnego wymaga prowadzenia skutecznej polityki prorodzinnej.
Zdaniem Z. Szymańskiego sprawozdanie wskazuje, iż wszystkie przepisy ustawy realizowane są w zadowalającym stopniu i Klub AWS będzie głosował za jego przyjęciem.
Głos zabrali także posłowie AWS: Czesław Ryszka, Ewa Sikorska-Trela, Zofia Krasicka-Domka, Barbara Frączek.
W ocenie posłanki Renaty Szynalskiej (SLD) optymistyczne informacje rządu z realizacji ustawy mijają się z rzeczywistością. Pomimo wprowadzenia restrykcyjnych przepisów antyaborcyjnych nie udało się np. poprawić sytuacji demograficznej w Polsce - od początku lat 90-tych liczba urodzeń systematycznie spada. Wyniki ankiet - stwierdziła mówczyni - wskazują, iż decyzja o narodzeniu kolejnych dzieci uwarunkowana była przede wszystkim polepszeniem sytuacji bytowej i mieszkaniowej rodziny, a także poprawą ogólnej sytuacji społeczno-gospodarczej kraju, znaczenia których to czynników, w jej przekonaniu, rząd nie docenia.
Posłanka skrytykowała obowiązujący program edukacji na temat naturalnego planowania rodziny. Nie podzieliła także optymizmu dotyczącego zwiększenia dostępności badań prenatalnych, wskazując, iż skorzystało z nich tylko 6% kobiet po przekroczeniu 35 roku życia - z tzw. ciążą wysokiego ryzyka. Mankamentem sprawozdania - kontynuowała mówczyni - jest również brak danych na temat liczby kobiet objętych wczesną opieką medyczną oraz informacji na temat śmiertelności matek podczas ciąży i połogu. Ponadto pominięto szacunkowe choćby dane, na temat "podziemia aborcyjnego", podczas gdy - zgodnie z danymi przedstawionymi przez Federację na Rzecz Kobiet i Planowania Rodziny - w Polsce dokonuje się ok. 190 tys. nielegalnych aborcji rocznie.
R. Szynalska opowiedziała się za odrzuceniem sprawozdania.
Głos zabrały także posłanki SLD: Jolanta Banach, Joanna Sosnowska, Izabella Sierakowska.
Posłanka Iwona Śledzińska-Katarasińska (UW) zwróciła uwagę, iż debata na temat realizacji ustawy w roku 1999 jest zdezaktualizowana, a więc Sejm nie ma możliwości, aby zmienić ewentualne nieprawidłowości w tym zakresie. Przypomniała także, iż Klub sygnalizował ten problem już w trakcie rozpatrywania sprawozdania rządu na ten temat w roku 1998.
Za idealistyczny uznała posłanka wniosek, iż efektem działania ustawy jest zmniejszenie liczby dokonywanych aborcji, poprawa opieki nad matką i dzieckiem oraz rozbudowanie systemu wychowania przygotowującego do odpowiedzialnego rodzicielstwa. Zanegowała także zawartą we wstępie sprawozdania tezę, iż dzięki realizacji przepisów ustawy poprawi się w Polsce sytuacja demograficzna. Informację, iż w 1999 r. w 40-milionowym kraju dokonano tylko 151 legalnych zabiegów przerywania ciąży - mówczyni uznała za "czysty surrealizm". Jej zdaniem zupełnie niewiarygodna jest także podana liczba 99 nielegalnych przypadków aborcji - w rzeczywistości, według jej oceny - sięga ona znacznie ponad 100 tysięcy.
"Realizacja ustawy prowadzi do sankcjonowania podziemia ginekologicznego i upokarzania kobiet, które mają prawo przerwać ciążę z powodów zagrożenia życia i zdrowia, ale nie mogą tego uczynić w publicznym zakładzie opieki zdrowotnej, ponieważ są tam traktowane jako potencjalne przestępczynie lub "naciągaczki"" - stwierdziła mówczyni. Sposobem na zmniejszenie skali tego problemu jest, jej zdaniem, m.in. upowszechnienie wśród młodzieży wiadomości z zakresu edukacji seksualnej i antykoncepcji.
Posłanka skrytykowała pogląd o wyjątkowej szkodliwości środków antykoncepcyjnych, uzasadniający cofnięcie ich dofinansowania z budżetu państwa, stwierdzając, iż nie przeprowadzono wiarygodnych wyników badań medycznych w tej kwestii.
I. Śledzińska-Katarasińska wniosła o odrzucenie sprawozdania.
Posłanka Halina Nowina-Konopka (Porozumienie Polskie) zwróciła uwagę, iż restrykcyjne przepisy ustawy odniosły pewien efekt i ilość zabiegów przerywania ciąży w placówkach, które rejestrują ich wykonanie, wyraźnie zmalała. Jej zdaniem jednak liczne przypadki samoistnych poronień bardzo często kamuflują fakt wcale niesamoistnego zgonu dziecka.
W ocenie posłanki nadal istnieje budzący najwyższy niepokój problem "podziemia aborcyjnego". Mówczyni negatywnie oceniła działalność policji, która wyjątkowo nieskutecznie zajmuje się poszukiwaniem "gabinetów śmierci" i zaapelowała o podjęcie skutecznych działań w tego rodzaju sprawach.
Ponadto, nawiązując do podanych w TVP bulwersujących informacji na temat braku leków dla pacjentów z chorobami nowotworowymi, posłanka skrytykowała przyjmowane przez Sejm rozwiązania legislacyjne, które - w jej przekonaniu - często przedkładają interesy Unii Europejskiej ponad potrzeby obywateli Polski.
Pytania zadali posłowie: Barbara Frączek (AWS), Marian Cycoń (UW), Jan Chmielewski (AWS), Halina Nowina-Konopka (Porozumienie Polskie), Romuald Ajchler (SLD), Joanna Fabisiak (AWS) oraz Joanna Sosnowska (SLD).
Odnosząc się do kwestii zwalczania tzw. podziemia aborcyjnego zastępca Prokuratora Generalnego Stefan Śnieżko wyjaśnił, iż ustalanie czy przestępstwo zostało popełnione, a także zbieranie dowodów w tym zakresie leży w gestii organów podległych Ministrowi Spraw Wewnętrznych i Administracji. Przedstawił także problemy natury prawnej, formalnej i technicznej związane z ujawnianiem przez policję oraz nadzorowaniem postępowania w sprawie nielegalnego usuwania ciąży oraz poinformował o możliwościach działania prokuratury w tym zakresie.
"Nauczyciel ma obowiązek nie tylko kształcić, ale i wychowywać" - stwierdził podsekretarz stanu w Ministerstwie Edukacji Narodowej Wojciech Książek, przypominając, iż przedmiot "Wychowanie do życia w rodzinie" wprowadzany jest już w IV klasie szkoły podstawowej. Poinformował jednocześnie, że tylko ok. 3% rodziców nie wyraziło zgody na udział swoich dzieci w tych lekcjach. Zapewnił, iż w ramach tego przedmiotu realizowany jest program nie tylko z zakresu szeroko rozumianych problemów etycznych i moralnych, ale również wychowania seksualnego. Poinformował, iż MEN przygotowało 12 programów z tej dziedziny na różnym poziomie nauczania.
Mówca wskazał, iż o przyjęciu programu nauczania decyduje ostatecznie rada pedagogiczna i dyrektor szkoły, po zasięgnięciu opinii rodziców. Podkreślił także konieczność dobrego przygotowania nauczycieli nauczających tego przedmiotu.
Przedstawiciel MEN poruszył także kwestie dotyczące: zapewnienia edukacji matkom nowo narodzonych dzieci; działalności tzw. centrów pomocy rodzinie; poradnictwa psychologiczno-pedagogicznego dla kobiet w ciąży i matek; dofinansowania oświaty oraz odbudowania wychowawczej roli szkoły.
Sekretarz stanu w Ministerstwie Zdrowia Tomasz Grottel, odnosząc się do zadanych przez posłów pytań, potwierdził, iż systematyczne stosowanie niektórych antykoncepcyjnych środków hormonalnych powoduje skutki uboczne, m.in. wzrost zachorowań na nowotwory piersi. Poinformował także, iż pracownicy oddziałów i poradni ginekologiczno-położniczych mają obligatoryjny obowiązek zapoznania się z przepisami prawa w zakresie dopuszczalności przerywania ciąży. Wyjaśnił ponadto, iż przywożenie do Polski i używanie tzw. tabletek wczesnoporonnych (RU 486) jest niezgodne z prawem. Nie potrafił jednak określić skali tego zjawiska.
Mówca zapewnił, iż w Polsce nie przeprowadza się doświadczeń medycznych na dzieciach. Poinformował także, iż w najbliższym czasie przedstawi sprawozdanie na temat działalności wojewódzkich poradni ds. planowania rodziny.
Ponownie zabierając głos, sekretarz stanu w Kancelarii Prezesa RM Maria Smereczyńska wyjaśniła, iż termin przedkładania przez rząd sprawozdania jest określony przepisami ustawy, w myśl których rząd powinien je przedstawić Sejmowi najpóźniej do 31 lipca następnego roku. Mówczyni odniosła się również do zadanych w trakcie debaty pytań dotyczących: liczby i działalności ośrodków opiekuńczo-adopcyjnych oraz domów samotnej matki; wysokości środków przeznaczonych dla matek; sytuacji demograficznej w Polsce; prawa kobiet do przeprowadzenia aborcji; upowszechnienia programu karmienia piersią.
Nawiązując do pytań dotyczących ONZ-towskiego raportu, zawierającego wskazania na temat edukacji seksualnej w Polsce, przedstawicielka rządu powiedziała, iż był on sporządzony na podstawie tendencyjnych opinii zaprezentowanych w trakcie debaty na ten temat w siedzibie ONZ w Nowym Jorku przez organizacje pozarządowe - przede wszystkim feministyczne.
Wobec zgłoszenia sprzeciwu głosowanie nad sprawozdaniem rządu odbędzie się na następnym posiedzeniu Sejmu.
(druk nr 2556)
18 stycznia 2001 r. Sejm dokonał następujących zmian w składach osobowych komisji sejmowych:
Komisja do Spraw Kontroli Państwowej
wybrał do składu Komisji:
wybrał do składu Komisji:
wybrał do składu Komisji:
wybrał do składu Komisji:
odwołał ze składu Komisji:
Poseł Jan Kulas (AWS) skierował do Ministra Gospodarki pytanie w sprawie aktualnej sytuacji polskiego eksportu.
Odpowiedzi udzielił podsekretarz stanu w Ministerstwie Gospodarki Tadeusz Donocik. Poinformował, że od lutego do października 2000 r. średniomiesięczne tempo wzrostu polskiego eksportu wyniosło 15,6%. W decydującej mierze jest to efekt zwiększenia sprzedaży na wymagające rynki krajów wysokorozwiniętych. W okresie 10. miesięcy ub.r. eksport do Niemiec wzrósł o ponad 12%, tj. prawie o miliard dolarów, do Francji o 23,8% (tj. o 260 mln dolarów), do Wielkiej Brytanii o 28,8% (tj. o 261 mln dolarów), do Włoch o 10% (tj. o 49 mln dolarów) i do Stanów Zjednoczonych o 21,1% (tj. o 133 mln dolarów). Do Unii Europejskiej eksport w ubiegłym roku wzrósł o 15%, tj. o blisko 2,4 mld dolarów. Znacznemu wzrostowi eksportu towarzyszy umiarkowane zwiększenie importu, co doprowadziło do wyraźnej redukcji deficytu obrotu towarowego z głównymi rynkami.
Na uwagę zasługuje poprawa bilansu handlowego z Unią Europejską. Dynamiczny wzrost eksportu następuje w grupie towarów o relatywnie wysokim stopniu przetworzenia, np. maszyn i urządzeń mechanicznych i elektrycznych, środków transportu, sprzętu pływającego, mebli i artykułów oświetleniowych oraz produktów przemysłu chemicznego. Może to być uznane za oznakę trwałości pozytywnych trendów w eksporcie. Ocenę taką potwierdzają niezależne ośrodki naukowo-badawcze, w tym również zagraniczne. Tendencje zanotowane w handlu zagranicznym zdają się potwierdzać oczekiwania dotyczące stopniowego przekładania się wzmożonego importu zaopatrzeniowo-inwestycyjnego w latach 1994-1998 na wzrost eksportu. Korzystne wyniki eksportowe w odzwierciedlającym fizyczny przepływ towarów ujęciu rzeczowym, powodują wzrost wpływów płatniczych z tytułu eksportu.
Ministerstwo Gospodarki szacuje, że w 2001 r. można oczekiwać jeszcze większej niż w roku ubiegłym dynamiki eksportu, przede wszystkim z powodu zwiększonego popytu zewnętrznego, zahamowania popytu wewnętrznego przez wysokie stopy procentowe oraz wzrostu wydajności pracy i tym samym poprawy konkurencyjności polskiej oferty eksportowej. Na podstawie przyjętego przez rząd w dniu 4 sierpnia 1999 r. dokumentu w sprawie propozycji działań zmierzających do poprawy sytuacji w handlu zagranicznym, resort gospodarki wykorzystuje instrumenty finansowe wspierające eksport. Poza tym podejmuje inne działania promujące eksport. Ich skala jest ściśle uzależniona od wielkości środków przeznaczonych na ten cel w budżecie Ministerstwa Gospodarki. Wydatki z budżetu państwa odbiegają od wysokości środków przeznaczanych na promocję eksportu przez kraje Unii Europejskiej czy też inne państwa OECD. W Polsce w przeliczeniu na jednego mieszkańca wydatki te są kilkadziesiąt razy niższe. W projekcie budżetu na 2001 r. zaplanowano na promocję eksportu 91 mln zł, podczas gdy w roku poprzednim było tylko 40 mln zł. Ale np. Węgry w ub. r. przeznaczyły z budżetu na promocję eksportu 100 mln zł, a w tym roku wydatki te zwiększyły czterokrotnie. Prowadząc działania wspierające handel zagraniczny, rząd priorytetowo traktuje małe i średnie przedsiębiorstwa oraz firmy funkcjonujące na rynkach UE i na rynkach krajów byłego Związku Radzieckiego.
Uzupełniające pytania zadali posłowie: Jan Kulas (AWS), Romuald Ajchler (SLD), Tadeusz Wrona (AWS), Bogdan Lewandowski (SLD), Andrzej Skorulski (SLD), Wojciech Nowaczyk (SLD), Grzegorz Woźny (SLD), Jerzy Czepułkowski (SLD), Ryszard Stanibuła (PSL), Stanisław Kalemba (PSL), Stanisław Żelichowski (PSL), Zdzisław Tuszyński (SLD), Edward Maniura (AWS), Jan Chmielewski (AWS), Andrzej Słomski (SLD), Stanisław Stec (SLD), Wojciech Zarzycki (PSL), Michał Kaczmarek (SLD), Radosław Gawlik (UW) i Sergiusz Plewa (SLD).
Odpowiadając, podsekretarz stanu Tadeusz Donocik podał przykłady działań wspierających eksport. Między innymi szczegółowo poinformował o systemie zachęt do uczestnictwa naszych przedsiębiorców w imprezach targowych. W 2000 r. odbyło się 170 imprez targowych wspieranych przez państwo; w tym roku będzie ich ponad 200. Na uczestnictwo w imprezach targowych grupy A firma mogła w ub. r. otrzymać pomoc do 15 tys. zł. W tym roku będzie mogła otrzymać dodatkowo 5 tys. zł tytułem zwrotu kosztów transportu towarów na ekspozycję. W 2000 r. z pomocy związanej z uczestnictwem w targach skorzystało 4,5 tys. podmiotów gospodarczych, a w tym roku może skorzystać 9-10 tys. firm.
Przedstawiciel resortu gospodarki poinformował, że Korporacja Ubezpieczeń Kredytów Eksportowych w ramach programu "Rosja nasz partner handlowy" doprowadziła do powstania konsorcjum 9 banków polskich i 9 banków rosyjskich. Zgodnie z przyjętymi zasadami banki będą między sobą rozliczać płatności za dostarczone produkty. Innym instrumentem promocji eksportu staną się tzw. domy polskie. Na 11 propozycji utworzenia tych domów 3 dotyczą krajów Unii Europejskiej, 1 Tajwanu, a pozostałe - krajów za naszą wschodnią granicą. Mają one m.in. powstać w Moskwie, Petersburgu, Kijowie i Kaliningradzie. Inicjatywa ta polega na sfinansowaniu przez Ministra Gospodarki badań rynku pod kątem zapotrzebowania na określone grupy towarowe. O wynikach badań zostaną poinformowane zainteresowane firmy, które założą spółkę prawa handlowego w celu wybudowania lub zaadoptowania budynku na dom polski. Następnie minister sfinansuje wypromowanie tego typu instytucji na rynku.
Handel zagraniczny, a szczególnie eksport odzwierciedla stan gospodarki. Polski handel zagraniczny nie może się ograniczać tylko do grupy krajów UE. Na ten kierunek przypada obecnie 70% obrotów, a w roku 1989 wymiana z obecnymi krajami UE stanowiła 20% wymiany towarowej Polski z zagranicą. W dłuższej perspektywie nie jest to dobra tendencja, chociaż rozwój handlu zagranicznego w tym kierunku był potrzebny do zwiększenia konkurencyjności naszej gospodarki. Obecnie trzeba szukać rynków zbytu dla naszych produktów również poza Europą. Powinnością rządu jest wspieranie firm w podejmowaniu inicjatyw sprzyjających eksportowi i rząd to czyni coraz skuteczniej. Trend wzrostowy w eksporcie jest jednak zasługą samych przedsiębiorców - podkreślił mówca.
Przedstawiciel Ministerstwa Gospodarki scharakteryzował również stosunki handlowe Polski z innymi krajami - szczególnie dużo uwagi poświęcając Irakowi i Tajwanowi.
Posłowie SLD: Katarzyna Piekarska i Andrzej Słomski skierowali do Prezesa Rady Ministrów pytanie w sprawie przestrzegania ustawy o ochronie zwierząt, zwłaszcza w zakresie dotyczącym ich transportu na długich trasach.
Odpowiedzi udzielił sekretarz stanu w Ministerstwie Rolnictwa i Rozwoju Wsi Robert Gmyrek. Powiedział, że ustawa z 1997 r. o ochronie zwierząt zawiera przepisy pozwalające na otoczenie zwierząt właściwą opieką. Art. 3 tej ustawy stanowi, że w celu realizacji jej przepisów właściwe organy administracji rządowej i samorządu terytorialnego współdziałają z samorządem lekarsko-weterynaryjnym, Państwową Inspekcją Weterynaryjną oraz z innymi instytucjami i organizacjami społecznymi, których statutowym celem działania jest ochrona zwierząt. Projekt ustawy dostosowawczej nowelizujący przepisy weterynaryjne, nad którym obecnie pracuje podkomisja zawiera przepis wyraźnie wskazujący, że Inspekcja Weterynaryjna jest odpowiedzialna za nadzór nad dobrym stanem zwierząt. Obecnie jest ona m.in. upoważniona do kontroli warunków transportu zwierząt, który - zgodnie z obowiązującymi przepisami - kontrolowany jest dwukrotnie: najpierw przez powiatowego lekarza weterynarii podczas ich załadunku, a później podczas odprawy granicznej przez granicznego lekarza weterynarii. 1 grudnia 2000 r. Główny Lekarz Weterynarii wydał polecenie w sprawie zaostrzenia kontroli stanu zwierząt oraz warunków ich transportu podczas granicznej odprawy weterynaryjnej, tak aby wykluczyć wszelkie przypadki przewozu przez granicę zwierząt niezgodnie z polskimi i unijnymi przepisami. Poinformowano również szefów służb weterynaryjnych krajów sąsiednich, że do Polski nie będą wpuszczane transporty zwierząt niespełniające odpowiednich wymogów.
Mówca poinformował, że w 1999 r. na ponad 75 tys. żywych koni przewożonych przez granicę w Zebrzydowicach padło 17, a 19 z konieczności skierowano do uboju. Na przejściu granicznym w Rzepinie padły 4 konie na 6659 eksportowanych. Eksporterzy ponoszą opłaty za postój koni wycofanych z transportu, ich leczenie czy ubój. Przejście w Zebrzydowicach jest najlepiej przygotowane do transportu zwierząt. Są one tam karmione i pojone, w samochodach wymieniana jest ściółka. Odprawa graniczna prowadzona jest wspólnie z czeskimi lekarzami weterynarii, co skraca okres oczekiwania na granicy.
Większość importerów woli kupować żywe zwierzęta, bo mięso z nich wydaje się zdrowsze i jest świeższe. Do tego dochodzą czynniki ekonomiczne. Stawka celna na konie rzeźne wywożone do krajów UE do niedawna była zerowa, a na mięso wynosiła 5,6%. Porozumienie w sprawie wyrównania cła na żywe konie i na mięso powinno umocnić tendencję wzrostową w eksporcie koniny, przy jednoczesnym ograniczeniu eksportu żywych zwierząt.
Z inicjatywy Prezesa Rady Ministrów został powołany międzyresortowy zespół do sprawy ochrony zwierząt podczas transportu. Zespół ten omówił obowiązujące w tym zakresie prawo krajowe, prawo unijne oraz wprowadzane do naszego systemu prawnego regulacje dostosowawcze. Przewiduje się wprowadzenie certyfikatów wydawanych dla każdego środka transportu przez powiatowego lekarza weterynarii, przepisów regulujących plan trasy oraz warunki, jakie muszą spełniać punkty postojowe. Zespół przeanalizował możliwość ratyfikacji konwencji Rady Europy o ochronie zwierząt podczas transportów międzynarodowych. Ocenił, że nasze przepisy pozwalają na rozpoczęcie procedury ratyfikacyjnej.
Uzupełniające pytania zadali posłowie SLD: Katarzyna Piekarska, Andrzej Słomski, Bogdan Lewandowski, Romuald Ajchler, Andrzej Skorulski, Wojciech Nowaczyk, Czesław Pogoda, Marian Marczewski, Józef Nowicki i Jerzy Czepułkowski oraz poseł Ryszard Stanibuła (PSL).
W odpowiedzi sekretarz stanu Robert Gmyrek poinformował, że jeżeli transport żywych zwierząt trwa dłużej niż 24 godziny, to zgodnie z przepisami unijnymi muszą one być rozładowane w przygotowanym do tego miejscu w celu napojenia i nakarmienia. Poinformował również o komputeryzacji Inspekcji Weterynaryjnej, o przygotowywanych - w związku z chorobą BSE - nowych koncepcjach utylizacji padłych zwierząt oraz o przepisach unijnych dotyczących uboju zwierząt gospodarskich na własny użytek.
Na interpelację posła Zygmunta Machnika (SLD) w sprawie promocji ruchu honorowego krwiodawstwa odpowiedzi udzielił sekretarz stanu w Ministerstwie Zdrowia Tomasz Grottel. Poinformował, że w 2000 r. resort przeznaczył na ten cel dotację w wysokości 2,8 mln zł. Była to kwota o ok. 30% mniejsza niż w roku 1999.
Opierając się na opiniach dyrektorów regionalnych centrów krwiodawstwa i krwiolecznictwa mówca ocenił, że efekty są niewspółmiernie małe w stosunku do wysokości środków publicznych przeznaczanych na popularyzowanie honorowego krwiodawstwa. Największa część środków przekazywanych PCK na ten cel przeznaczana jest na wynagrodzenia 55 pracowników koordynatorów krwiodawstwa i 55 zaangażowanych na umowy zlecenia osób do spraw popularyzacji honorowego krwiodawstwa. W praktyce honorowi krwiodawcy w znacznym stopniu są pozyskiwani przez pracowników regionalnych centrów krwiodawstwa i krwiolecznictwa bądź lekarzy w zakładach opieki zdrowotnej. Wielokrotnie resort zdrowia wskazywał na potrzebę zmian w zakresie metod propagowania honorowego krwiodawstwa, które korzystnie wpłynęłyby na realizację zadania, przy jednoczesnym obniżeniu kosztów. Zarząd Główny PCK, nie przedstawiając propozycji konkretnych zmian, po raz kolejny wystąpił z wnioskiem o sfinansowanie przede wszystkim etatów, nie sprecyzował jednak c